Przejdź do głównej zawartości

Stosik styczniowy







Sama nie wiem, czy czytelnik ze mnie dziwny, czy typowy - bo zapytana o ulubiony typ lektury nie jestem w stanie odpowiedzieć. Łatwiej mi określić, czego czy kogo nie lubię w tej dziedzinie. Czytam zatem gorące nazwiska, horrory, kryminały, romansidła, obyczajówki i co tam jeszcze - czasem potrzebuję czytając pomyśleć, czasem celem lektury bywa totalny relaks.
 W styczniu relaksem były książki doskonale mi już znane, czytane ze trzy razy, z gatunku nieskomplikowanej, a przyjemnej lektury o miłości - Emily Griffin "Coś pożyczonego" i "Coś niebieskiego". Jak ktoś (jednak, mimo moich dżenderowych skłonności, kobiety) chce sie wyluzować to się dobrze czyta.
Kolejna pozycja trafiła do mnie trochę przypadkowo - Ninni Schulman "Dziewczyna ze śniegiem we włosach". No typowy skandynawski kryminał, przyjemne ( na ile kryminał może być przyjemny), chwilami miałam wrażenie że to klon Camilli Lackberg, zresztą jest ona wspomniana w okładkowej notce.
Potem przyszedł czas na "Żniwa zła" Roberta Galbraitha, czyli po prostu Joanne Rowling. Ta pozycja była wyczekiwana, polubiłam Cormorana Strike i jego współpracowniczkę, a Joanne Rowling jest dobra w pisaniu o tym jakie zło jest złe. Każda jej kolejna książka ( nie wyłączając Harry Pottera) idzie dalej w przybliżaniu czytelnikowi zła jako zjawiska obecnego w nas wszystkich. Czy ktoś na świecie  jest w ogóle dobry?
Styczeń zakończyłam mocno i dobitnie. "Drach" Szczepana Twardocha. Przymierzałam się kilkanaście chyba tygodni, bo wiedziałam, że to poczuję... i poczułam. Przeczołgało mnie, przegryzło, kazało myśleć. I doskonale, było ważne i wrócę. Bo znam, czuję i wręcz kocham tę siłę. Dzięki, panie Twardoch.

Komentarze

  1. No proszę, wróciłaś :-) I od razu ze stosem lektur! Przyznam, że żadnej nie czytałam. kryminały lubię, tylko gustuję w tych najbardziej klasycznych, Agathę Christie mam w zanadrzu na poprawę humoru.

    notaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Agatha Christie mnie tak średnio, natomiast jestem ciekawa, czy czytywałaś kiedyś polskie kryminały, na przykład Jerzego Edigeya?

      Usuń
  2. Witam i dziękuję za odwiedziny u mnie :-)Wiszę, że jesteśmy podobnymi typami czytelnika, tez tak mam, choć ostatnio nie czytam tyle ile bym chciała, ale wiele się na to składa.
    Musze sięgnąć po Rowling, bo jej nowych kryminałów jeszcze nie znam, polecam tej pisarki Trafny wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafny wybór już od dawna zaliczony, polecam tez mini - serial nakręcony na jego podstawie ( bodajże 3 odcinki tego jest). A tych nowych szukaj pod nazwiskiem Robert Galbraith, to po kolei Wołanie kukułki, Jedwabnik, i właśnie Żniwa zła.

      Usuń
  3. Póki co spisuję sobie Twoją listę książek przeczytanych. by wiedzieć po co sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…