Przejdź do głównej zawartości

Różowo chorobowo:)



Przechorowałam niestety całe Święta, pierwszy rozłożył się mąż, potem córka z rodziną, a potem ja... wszyscy kichali, prychali, rozsiewali wokół rozmaite bakterie i wirusy, nikt się nawet nie zachwycał piękną pogodą za oknem. Problem pojawił się w poniedziałek, kiedy musieliśmy zbiorowo udać się na urodzinową, ogromną imprezę seniorki rodu. Wszyscy nafaszerowaliśmy się gripexami i innymi cudami, i jakoś się pozbieraliśmy. 
Trzeba się było jakoś ubrać... Mężczyznom to łatwo, założy jeden z drugim koszulę  i garnitur, co najwyżej poszaleją przy krawatach. A ja... Chora miałam mało ochoty na modowe szaleństwa, w dodatku szalik był niezbędny. No to na czarną, koronkową sukienkę na bladoróżowym spodzie narzuciłam jeszcze więcej różowego. Jak Barbie? Może i jak Barbie, ale mnie   było ciepło i wygodnie, a w tym stanie ciała to było najważniejsze. 


Blady róż podszewki i szala, nieco mocniejszy żakietu i niemal fuksja malusiej torebki odwróciły uwagę od nosa i oczu, mokrych i mało ciekawych:). 

Nadal kicham i prycham... tyle, że dziś zauważam już forsycje w ogrodzie - właśnie rozkwitły.

Komentarze

  1. Och witam w klubie! Ja również rozłożyłam się w pierwszy dzień wolnego i nadal prycham. Na święta podobnie nie chciało mi się kombinować, nawet rajstopy wydawały się wejściem na szczyt więc było prosto - biała koszula i eleganckie spodnie zawsze się obronią ;)
    A takie różowe połączenie mi osobiście odpowiada, odcienie widzę były różne, więc całośc nie wygląda lalkowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, biała koszula to absolutny pewniak i jednocześnie must have, a ja mam kilka niezłych białych bluzek i żadnej koszuli - nie mogę trafić na tę dla mnie idealną... lalkowo jak lalkowo, byle nie wyglądało majtkowo:)):)

      Usuń
  2. I wyszło elegancko. Zestawienia świetnie dobrane. Super, tak wiosennie trzymajmy. Życzę dodatkowo słoneczka w sercu i myślach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:). Brałam pod uwagę jeszcze ponadczasowe zestawienie czarno-czerwone, ale to włożyła córka i synowa - uznałam, że nie będę z nimi konkurować:)

      Usuń
  3. Przykro czytać o chorobach, zwłaszcza w święta...ja mam jedną taką pamiętną gwiazdkę, nie czułam smaków i zapachów, koszmar:-(
    Zestaw wyszedł iście wiosenny, energetyczny, a czerń sukienki zniwelowała "nadmiar" różu, jak dla mnie super:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś już nieco lepiej, dodam jednak, że w czwartek przeciełam sobie nożem palec...ech, ofiara ze mnie:)
      I dziękuję, chciałam, żeby było wiosennie

      Usuń
  4. Taki pogodny, wiosenny zestaw z pewnością szybko przegoni infekcję. Dużo zdrówka życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:), i cieszę się, że odbierasz ten zestaw jako pogodny:):)

      Usuń
    2. Jak najbardziej pogodny, zresztą sama lubię róż i dobrze się w nim czuję ;)

      Usuń
    3. Jak byłam mała i młoda to różu nie znosiłam:)

      Usuń
  5. Zestaw według mnie bardzo gustowny. Tak i elegancko i wygodnie. Naszą całą familią odchorowaliśmy wcześniej przed świętami, więc na szczęście mogliśmy się ekscytować ciepłym słonkiem. Moja mama tylko nie może cos dojść do siebie, miała zapalenie płuc i cały czas siedzi w domu.
    Dużo zdrówka Aniu Ci życzę i słonka co by wygrzało te wszystkie choróbska :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Gabuniu, jutro się powygrzewam:)

      Usuń
  6. Odbiegać od tematu dyskusji nie muszę, bo i ja zawitałam z dzieckiem na pogotowiu w Wielką Sobotę z synkiem. Na szczęście poniedziałkowa wiosna dała mi wiele powodów do radości. Co do oceny modowo-stylistycznej daleko mi, więc wychodzę z założenia, że najpiękniej jest wtedy jak ktoś się w czymś dobrze czuje. A w moim przypadku to jeszcze wtedy jak mi ciepło:) Zdrowia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wizyta na pogotowiu to już poważna sprawa... niech mały zdrowieje.

      Usuń
  7. Wirusy teraz atakują, u mnie córka też "pociągająca" a starszy wnuk ma zapalenia płuc tak wiec - szpital.
    Dużo zdrowia dla Ciebie i rodzinki.
    Ja lubię róż więc dla mnie jest O.K. Szkoda, że nie pokazałaś zestawu na sobie.
    Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już o tym pisałam - jestem totalnie niefotogeniczna niestety:(

      Usuń
  8. Elegancko i wygodnie. Mimo dolegliwości przyłożyłaś dużą wagę do stroju. Podziwiam i popieram, bo ubranie wyraża też, w pewnym stopniu, szacunek do jubilatki, którą odwiedziłaś.
    Pozdrawiam Aniu serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Elu, dokładnie tak chciałam. Niestety nadal jestem chora i nie mam na nic siły - nawet na pisanie...

      Usuń
  9. Zdrowia nie życzę w związku z opisaną chorobą, bo ona już za Tobą, a na dzisiaj mniemam, że samopoczucie dobre. Co do ubioru, to jak napisał ktoś powyżej, najważniejsze, żeby samemu dobrze się w stroju czuć. Ze swej strony podziwiam odwagę, że nie baliście się iż seniorce "sprzedacie" wirusy. Ja dla bezpieczeństwa gości i własnego, chybabym odpuściła i została w łóżku.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …