Przejdź do głównej zawartości

Efekt nudy

 Czasem, zwykle gdy mam nieco wolnego czasu i szukam sposobu, by nie dać się nudzie, nachodzi mnie na ręczne robótki.  Gdzieś na dnie bloga wrzuciłam kilka szalików, teraz pora na  drobiazgi o nieco innym charakterze.  Nigdy nie  byłam zainteresowana sztukami tego typu inaczej niż odbiorca, ale widać na starość się człowiekowi zmienia:):):)


Zaczęło się od tej granatowej bransoletki, bo mi się dobrze komponowała z krzaczkiem mięty:):), i pasowała do sukienki.


Nadal mam fazę na zielono-miętowe, najlepiej łączone właśnie z niebieskim, granatem i czernią, stąd ten pomysł:


I dwa nastęĻne nie odbiegają kolorystycznie, to znów bransoletki, bo jestem ich wielką fanką:







Z bransoletek jeszcze ta biała, podobnie jak poprzednia  wykonana techniką shamballa:




No i naszyjniki - różniaste, ale głównie z koralików ceramicznych lub drewnianych, bo takie lubię najbardziej. No, dobra, najbardziej to może jak powinna każda kobieta to diamenty, ale to na inną okazję... A poważnie  to lubię kamienie półszlachetne  i srebro, ale to nie moja półka twórczości...





Zdjęcia tradycyjnie machnięte komórką, w różnych okolicznościach, bo w różnych okolicznościach mnie na takie działania nachodzi. [

Komentarze

  1. Też jestem fanką bransoletek, a ta w liściach mięty wygląda jak prawdziwe owoce, aż chce się jeść...
    A twoja nuda, to raczej przerwa na nowe pomysły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś w tym stylu:). Może teraz powinnam zacząć produkować broszki????

      Usuń
    2. To jesteśmy już trzy. Broszki, tfu, znaczy flower corsage produkuję z gazet.

      Usuń
    3. Z gazet to ja tylko widziałam różne koszyczki i ozdoby - plecione z gazetowych rurek, taka pseudo-wiklina powstaje. Albo z masy papierowej. Pokaż, proszę:)

      Usuń
    4. Może kiedyś pokażę. Chociaż nie mieści się to w profilu mojego bloga. Muszę znaleźć jakiś pretekst

      Usuń
    5. Będę cierpliwie czekała:)

      Usuń
  2. O nie, tylko nie broszki!
    A ja kiedyś lubiłam broszki, nawet kilka mam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takie to się wydawało niewinne słowo i drobiażdżek... też mam kilka, chwilowo nie noszę:)

      Usuń
  3. ZA bransoletkami raczej nie przepadam, natomiast stonowane, minimalistyczne naszyjniki, wisiorki i kolczyki - to lubię. Z prezentowanych przez Ciebie bardzo podoba mi się zestaw - naszyjnik i bransoletka oraz pierwszy naszyjnik.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla każdego coś miłego:). Ten zestaw nalezy do moich ulubionych, niestety, to ceramika i lekko się paciorki obijają

      Usuń
  4. Piękne! Uwielbiam taką biżuterię i mam sporo, ponieważ moja przyjaciółka, również z nudów, zaczęła tworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam ostatnio, że coraz więcej osób tworzy takie różne fikuśne biżuterie. Ja się za to nie zabieram, bo nie mam ani do tego cierpliwości, ani takiej smykałki w rękach. Najczęściej wybieram biżuterię z jakimiś kamykami i najlepiej błyszczącymi, bo ja taka sroczka jestem i kocham wszystko co się błyszczy :)
    Uważam, że Twoje sposoby na nudę są bardzo przydatne i ciekawe, a dzięki temu pozwalają rozwijać Twoją kreatywność :) Jak tylko sprawia Ci to przyjemność i czujesz satysfakcję z tworzenia tego typu rzeczy, to rób i nawet się nie zastanawiaj nad sensem, bo to ma sens i fajnie Ci to wychodzi :)
    Z przedstawionych przez Ciebie biżuterii podoba mi się drugi i czwarty od dołu wisiorek :)

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jestem sroka, i lubię błyszczące:). A ta duża kulka cieszy się sporym powodzeniem, już kilka koleżanek takie ma:)

      Usuń
  6. Bransoletki są ciekawe. Tylko proszę nie mówić, że to z nudów. Ta praca wymaga artystycznych zdolności i anielskiej cierpliwości. To tworzenie jest żmudną, trudną pracą. Ale satysfakcja murowana.Żałuję tylko, że ja się tak nie umiem nudzić.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczerwieniłam się, dziękuję. I chociaż czasami istotnie bywa żmudnie, ja zwykle doskonale się bawię, rozkładając mój mały warsztat i wszystkie koraliki:)

      Usuń
  7. Najbardziej wpadły mi w oko czerwono czarne korale. Też czasami zajmuję się rękodziełem, choć nie biżuterią i wiem, że choć sprawia to mnóstwo radości to wymaga wiele pracy, staranności i dłubania i jak napisała poprzedniczka zdolności. Może za mało Siebie doceniasz jako artystkę? Bo uważam, że powinnaś się docenić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle nie traktuję się w artystycznych kategoriach:), raczej to dla mnie zabawa. I, jak wspomniałaś, mnóstwo radości. A czerwono- czarne zestawy to zwykle pewniaki:)

      Usuń
  8. Na początku wzięłam pierwszą bransoletkę za jagody bowiem z liśćmi mi się tak idealnie skomponowała :D
    Bardzo podoba mi się ten czerwonoczarny naszyjnik, prezentuje się minimalistycznie i elegancko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, a to pierwsze zdjęcie miało dać taki efekt:)

      Usuń
  9. Uwielbiam bransoletki i naszyjniki, przeróżne. Ta pierwsza wśród liści wygląda jak prawdziwe owoce, prześliczna :) Prześliczne rzeczy, gdybym miała wybierać to chyba ta pierwsza bransoletka, no i ta druga i ten naszyjnik przedostatni i... ech ciężko wybierać. Piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co wybierać... mniej więcej dlatego zaczęłam tę dłubaninę - nigdy nie mogłam się zdecydować, który drobiazg sobie wybrać - w ten sposób mam wszystkie:)

      Usuń
  10. bo jak się już nudzić to przynajmniej twórczo ... ;) Ciekawa forma spędzania wolnego czasu gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bransoletki lubię nosić. Naszyjniki już niekoniecznie - ale i tak przedostatni ze względu na swoją kolorystykę, bardzo mi przypadł do gustu.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też ostatnio lubię takie kolory... złapałam się na tym, że stale robię coś zielono-morskiego...

      Usuń
  12. Kreatywny człowiek nigdy się nie nudzi. ;) Co widać tutaj ;). Lubię bransoletki i kiedyś też robiłam je sobie sama, nawet do dzisiaj i noszę je. To przyjemne zajęcie. Granat i czerń to świetne połączenie.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, że też robisz biżuterię tak jak ja. Ciekawe prace takie minimalistyczne, ale ładne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo:). Czy Twoje dzieła można gdzieś zobaczyć?

      Usuń
  14. Ładne prace, widzę, że tak jak dla mnie, kolor ma dla Ciebie duże znaczenie. Taż mam trochę domowej biżuterii, ale najczęściej noszę tylko kolczyki a bransoletki i naszyjniki leżą w pudełkach i czekają na inną właścicielkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a kolory tak, są dla mnie bardzo ważne. Co jakiś czas mi się zmienia, chwilowo , po wielu latach czerwonych, faworytką stała się zieleń, szczególnie w odcieniach mięty i szmaragdu. I nieustająco granat:)

      Usuń
  15. Dobrze, że Ty w czasie nudy tworzysz biżuterię. Gdy moja matka słyszała że mówię "nudzę się", zawsze odpowiadała "to umyj okna"(nie cierpię prac porządkowych, więc to była i jest do dziś najsroższa kara).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo podobnie - nie znosze sprzątania...A biżuteria zawsze mnie pociagała, i chociaz jestemmało twórcza, raczej kopiuję to,co gdzies zobacze, to sprawia mi to przyjemność

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…