Przejdź do głównej zawartości

Weekend z {slow}


Nie, nie będzie o stylu życia, bardzo ostatnio popularnym, chociaż spory związek istnieje. Będzie o gazecie. A może właściwie o magazynie, bo kwartalnik to trudno już nazywać gazetą:). SLOW to właśnie kwartalnik, swoją drogą przepięknie minimalistyczny - kwartalnik, którego nie można kupić poza siecią, kwartalnik, którego wydrukowano tylko tyle, ile było przedpłat - w dodatku ten akurat numer ( już 7) nie ma żadnych reklam, ponieważ udało się zdobyć tylu odbiorców, że koszta się zbilansowały.  SLOW  -  a właściwie {slow} - jest piękny. I jest o pięknie, o sztuce, o kulturze, o życiu, o technice...  Dobry papier, ale nie tylko kredowy, dobre zdjęcia, ciekawe teksty, żadnych reklam - mnie kupili.  W dodatku kurier przyniósł mi  do domu, z dodatkowym, imiennym  listem od naczelnego z podziękowaniem i nadzieją, że  {slow} da mi chociaż odrobinę przyjemności. Dał.

Okładka wygląda tak:


Ja zamierzam zostać ze {slow} na dłużej, więc pewnie niedługo dokonam przedpłaty na kolejny numer. Bo jest jeszcze jedna ważna rzecz - był czas, że kupowałam sporo lśniącego papieru, miesięczniki typu Cosmopolitan, Pani, Twój Styl, Playboy i inne. Po jakimś czasie przestałam się czuć odbiorczynią tychże, w miarę poziom trzymał dla mnie tylko - uwaga - Playboy, najlepsze teksty tam były.  W pozostałych po pierwsze w każdym to samo, po drugie porady jak dla nastolatek adresowane niby do kobiet, czasem nawet do dojrzałych kobiet. Nuda, traktowanie kobiet jak lalek, które mają tylko wyglądać i pachnieć, no, czasami coś ugotować i od wielkiego dzwonu poczytać coś. W ramach wolnego czasu modna odmiana fitnessu, kino wyłącznie alternatywne i broń boże grill ze znajomymi. 
A ja owszem kocham piękne ciuchy i buty, czytam, chodzę do kina i podróżuję - ale mam nieco więcej niż  15 lat. To tak, jak z telewizją - jeśli czasem oglądam, to kanały typu Discovery, National Geografic, Planete... Bo reszta to sieczka. W kwestii papierowych magazynów  też wyszło , ze już tylko National Geografic czy inne takie. Bo nawet Charaktery i jemu podobne jakoś zrobiły się nudne. 

{slow} dostał szansę. Cały weekend czytałam, oglądałam, delektowałam się. teraz też {slow} leży obok mnie, nie można cały dzień tylko pracować:).

Komentarze

  1. Strasznie mnie drażni przedmiotowe traktowanie kobiet. Bardzo tego nie lubię. Człowiek nie lalka, a kobieta ma ładnie wyglądać, ale przede wszystkim dla siebie i ona ma się dobrze czuć. Nie jest lalką, którą można się pobawić i odstawić w kąt. Kobieta też nie jest tylko od gotowania i zajmowania się domem. Co ciekawe, gdzieś kiedyś ktoś stwierdził, że to faceci są lepszymi kucharzami.
    Co do Slow, to nie słyszałam wcześniej o takim czasopiśmie. Ja tam lubię Charaktery, Nesweek czy Politykę, w Wysokich Obcasach też są ciekawe artykuły. Tylko ja rzadko czytam gazety, tak naprawdę.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wspomniałam, Charaktery ( również Style i charaktery) już mi się przejadły, przestały do mnie trafiać..Newsweek nie, Polityka czasem, Wysokie obcasy zawsze - ale to tygodniki, mają zupełnie inny charakter i inne zadanie. od czasu wydań internetowych też czytam dużo mniej czasopism, uznałam, że można spróbować:)

      Usuń
  2. O większości kolorowych pism mam identyczne zdanie i przestałam kupować, czasami coś przeglądam u rodziny lub znajomych. Zaciekawiłaś mnie tym pismem, ale gdzie można nabyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupić można wyłącznie w sieci, zobacz stronę beslow.pl, chyba jeszcze trwają zamówienia na dodruk numeru 7, czyli tego, o którym piszę.

      Usuń
  3. Ja też, jeśli już zdarzy mi się zaopatrzyć w jakąś prasę, zwykle sięgam po Playboya albo National Geografic. Tzw. kobiece pisma wertuję tylko z nudów u fryzjera. ;-) Dlatego zaciekawiłaś mnie tym {slow}... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, fryzjer - tam przeglądam przeróżne cuda, ostatnio była to chyba Gala. Słabo się interesuję kto z kim, jeśli nawet nie wiem, kto zacz....

      Usuń
  4. Nie miałam pojęcia, że takie pisemko istnieje. Pism dla kobiet nie kupuję, choć ostatnio skusiłam się na Zwierciadło.Ale to była jednorazowa słabość.Natomiast co tydzień kupuję Angorę, bo jest tam taki misz- masz i każdy z rodziny znajduje w niej coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż często kupuje Agorę, własnie ze wzgledu na misz-masz. A poza tym często kupuje to do samolotu, nie wiem czemu akurat tak:)

      Usuń
  5. Och chyba będzie to coś dla mnie! Swego czasu kupowałam "Twój styl" i "Elle", bo zawierały całkiem ciekawe artykuły i felietony, lubiłam także "Focusa", ale ostatnio stał się mocno "elektroniczny", a te nowalijki ze świata techniki niespecjalnie mnie interesują. Po za tymi 3 magazynami żaden nie zatrzymał mnie przy sobie na dłużej - do tej pory wspominam jeden z numerów Harper's Bazaar, w którym kilka artykułów było napisane na poziomie dzieciaka z gimnazjum - dramat! Natomiast Slow wydaje mi się naprawdę interesujący, będę się dowiadywać więcej na jego temat i raczej zamówię kolejny numer :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Focus przez jakiś czas był niezły. Jeśłi chodzi o (slow) to póki co znam jeden numer, i stronę internetową - ale wygląda to nieźle.

      Usuń
    2. Kurde, dopiero zauważyłam, że powtórzyłam się z Focusem :/

      Usuń
    3. A tam powtórzyłam - po prostu nie jesteś aż taka wyjątkowa :):):):):):):):)

      Usuń
    4. No i jednak jesteś przewidywalna:):):):):):)

      Usuń
  6. Ja już od dłuższego czasu nie czytam żadnych gazet, bo pełno w nich było tanich plotek i sensacji, a gdy chciałam poczytać coś ciekawego na dany temat, to z reguły znajduje to w internecie. Po Playboya nigdy nie sięgałam, bo jakoś tak zawsze myślałam, że będą tam tylko jakieś zboczeństwa dla mężczyzn, nie przypuszczałam, że tam też można było znaleźć coś ciekawego :) Muszę zerknąć sobie na tą stronę, którą podajesz powyżej, bo zainteresowała mnie Twoja recenzja tego czasopisma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób tak oceniało Playboya - owszem, piękne zdjęcia rozebranych kobiet to była jego wizytówka, ale super teksty i naprawdę dobre nazwiska autorów również. A jak będzie ze {slow} to się okaże, miło, że Cię zainteresowałam.

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. To już 7 numer, tylko ja wcześniej nie wiedziałam:)

      Usuń
  8. Dobrze wiedzieć, spróbować.... Ja nie cierpię wszystkich wyżej wymienionych z Charakterami na czele, one są dla mnie właściwie najgorsze, bo np. Cosmo, w przeciwieństwie do Ch., przynajmniej nie udawało, że ma coś do powiedzenia... Albo inaczej: piszący je autorzy są, jak przypuszczam inteligentnymi ludźmi i po prostu robią chałturę. Autorzy Ch. brzmią, jakby wierzyli, że to, co piszą jest mądre. Nie, nie mogę...

    Prenumerowałam Focus i właśnie rezygnuję :( Też się stabloidyzował, wielkie tytuły, gównianej jakości badania naukowe, na których tytuły bazują. "Newsweek historia" jest ok, ale tematyczne z kolei.

    Więc...

    Slow. Oki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne podejrzenia co do inteligencji i chałturzenia autorów. Mnie jeszcze wkurzało to, że w czasach gdy kupowałam na przykład 4 miesięczniki, to we wszystkich było o tym samym, jakby jakiś przymus był - w tym miesiącu niezależnie od tytułu i wydawcy piszemy o ... no o chodnikach, emigracji, zdrowym żarciu, , czymkolwiek, ale wszędzie to samo. Jakieś klony czy co?

      Usuń
  9. przestałam kupować prasę z powodów, o których tu mowa , w to miejsce wolę kupić dobrą książkę a to co mnie interesuje czytam w necie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam - temu projektowi dałam szansę i na razie nie żałuję. Ale fakt, co książka, to książka:)

      Usuń
  10. Dziękuję Aniu za informację. Od dawna prasa mnie rozczarowuje. Czytam książki. Tu znajduję to czego szukam. Chętnie zajrzę do czasopisma, które polecasz Anno.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj najpierw na stronę, bo wiesz jak jest - co spodobało się mnie.... nie musi Tobie. Ale myślę, że warto - poza tym to kwartalnik, więc następny numer będzie dopiero w lipcu chyba.

      Usuń
  11. mam wrażenie, że gdzieś widziałam tę okładkę, ale może się mylę... tyle teraz wokół slow właśnie... tym niemniej zaintrygowałaś. w dobie kolorowej, naszpikowanej reklamami i kiepskimi artykułami prasy z gatunku kobiecej i nie tylko, może być przyzwoita alternatywa.
    niegdyś prenumerowałam Twój Styl, Zwierciadło i Bluszcz. z czego ten ostatnio nie przetrwał na rynku, a szkoda, bo był wieeelce humanistyczny.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Bluszcz, też pamiętam - ale faktycznie, znikł. A okładka trochę się pojawiała na przykład na FB, może tam ją widziałas?

      Usuń
  12. Mam wrażenie, że wszystko jest tworzone przez tę samą redakcję. Takie samo ble, ble, ble. Muszę sprawdzić czy slow dostarczają za granicę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie - wszystko jedno jaki szyld, treść jednakowo beznadziejna.

      Usuń
  13. Szkoda, że dla zachęty nie przytoczyłaś tytułów 2-3 artykułów, które zrobiły na Tobie największe wrażenie(wszak nie ocenia się książki po okładce. Kwartalnika także nie).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…