Przejdź do głównej zawartości

Ciuchowo, koronkowo



Udałam się wczoraj z córką na shopping. Mamy w najbliższym czasie taką sobie całkiem sporą rodzinną imprezę, i właściwie obie już zaplanowałyśmy kreacje, ale wiadomo, jak jest - może się trafi coś ciekawszego. W przypadku córki miałyśmy z góry upatrzony sklep Huppymum - naprawdę świetne ciuchy dla "ciężarówek", z dobrych tkanin, ciekawe wzory, modne, i naprawdę ładne. Jak ja sobie przypomnę w czym sama chodziłam w ciąży... jedyna ładna sukienka to ta, którą uszyła mi mama, a o ciążowych spodniach to nikt wtedy nie słyszał. A we wspomnianym sklepie można nabyć nawet krótkie spodenki ze specjalnym pasem... boskie! No to młoda nabyła dwie sukienki, a właściwie młoda jedną, a drugą jej nabyłam, ale niech ma. Jedna była kanarkowo - żółta, po prostu doskonały kolor, na który chyba nigdy wcześniej nawet nie spojrzałam. Druga pastelowo - różowa, równie urocza. 

A ja? Ja właściwie już sukienkę zaplanowałam. Tyle, że aż tak zachwycona nią nie byłam - bo miała być granatowa, z koronki, z długim rękawem... i znalazłam taką jakiś czas temu u pewnego projektanta, ale cena zwaliła mnie z nóg. W dodatku musiałabym kupić on-line, a przy tej cenie... no miałam obawy. I wtedy trafiłam na tę sukienkę:



Niby wszystko gra - ma rękawy, jest granatowa, jest z koronki, pasuje na mnie idealnie...  i te rękawy są piękne:


Coś jednak mi mówiło, że powinnam jeszcze poszukać. Trafiłam na podobną w stylu, różową, w moim odczuciu ładniejszą i z lepszej jakościowo koronki -  no to jadąc z młodą na shopping chciałam ją obejrzeć. Obejrzałam - i już kolor nie wydawał mi się taki piękny, jak na wcześniej widzianym zdjęciu. Przymierzyłam - no naprawdę nie wiem, kto to projektował, po prostu wyjątkowo źle uszyte, w sensie nie zostały zachowane proporcje , i sukienka nadawała się tylko na bardzo, bardzo wysoką anorektyczkę. A rozmiar większa? Cóż, nie mam ramion kulturystki, i rozmiar większy też nie... No to poszłyśmy się poszwendać po innych sklepach. I znalazłyśmy sklep ( podobno jest ich w Polsce około 20), o którym nigdy wcześniej nie słyszałam, francuska marka.  Właściwie mnóstwo pięknych sukienek, nie ukrywam, że nieco droższych niż większość sieciówek, ale były przeceny:). Tylko właściwie wszystkie te sukienki były bez rękawów... a te z Was, które są przynajmniej w moim wieku, wiedzą, że ramiona już bywają nie te... i że może czasem człowiek ma ochotę je ukryć. No ale trafiłam na to:


Zjawiskowy turkusowy kolor, doskonała koronka, urocza kokarda z tyłu... tylko rękawów brak:(. No dobra, nabyłam, i teraz dręczy mnie pytanie - granatowa czy turkusowa? Do granatu planowałam turkusowe dodatki ( buty, szal, torebka, naszyjnik itp). Do turkusu więc chyba granat  lub kobalt - buty mam, torebka się znajdzie, z biżuterią żaden kłopot, tylko potrzebny będzie żakiet -  granatowych na pęczki w szafie, ale kobaltowego nie mam. 

Tak, wiem, to są problemy pierwszego świata... ale na tej konkretnej imprezie chcę wyglądać ładnie, w dodatku osoba, z którą będę porównywana ( miła, urocza i piękna) jest ode mnie dziewięć lat młodsza...

Komentarze

  1. Zdecydowanie turkusowa! Wygląda cudnie ;) Chociaż łatwiej byłoby wyrazić opinię widząc Ciebie w tych sukienkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym będzie problem - nie uzewnętrzniam się aż tak:). Ale punkt dla turkusowej zapisany.

      Usuń
  2. z dwóch fasonów pierwsza wydaje się być ciekawa i elegancka bardzo zarazem ... druga jest jedną z wielu wyróżnia się tylko kolorem ... no, ale pozostaje kwestia w której lepiej wyglądasz lub lepiej się czujesz ... :) żakiet + sukienka to taki żelazny zestaw większości pań , dlatego optowałabym za tą pierwszą kreacją / druga na ewentualne przebranie / :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisuję sobie:). Pewnie ostateczną decyzję podejmie mąż, własnie patrząc na mnie i uzna sobie, co tam woli:). Przebierania nie zakładam.

      Usuń
  3. Granatowa na zdjęciu wydaje się znacznie bardziej elegancka i stylowa, turkusowa sprawia wrażenie bardziej klasycznej i uniwersalnej. Wszystko więc zależy od okazji i od dodatków. Udanej zabawy! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazja jest znacząca - ślub młodego.

      Usuń
  4. Chyba lepsza pierwsza, z wiadomych powodów, ale jeśli do drugiej dobierzesz bolerko, niekoniecznie żakiet to też może być ciekawie, albo szal na ramiona, zależy jaka temperatura będzie.Trudny wybór...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mierzyłam do tej drugiej bolerko - jakoś mi to razem tak nie bardzo...

      Usuń
  5. Ach, poszukiwanie sukienki... Muszę jakąś kupić, a żadnej fajnej nie mogę znaleźć ;(. Bo albo coś mi nie pasuje w niej, albo za dużo kosztuje. Wybrałabym granatową, jakoś ładniej się prezentuje, chociaż turkus też ładny kolor, ale jednak granatowa ma coś w sobie. ;) Ja trochę się obawiam kupowania sukienek z koronkami, bo zwyczajnie boję, że ona się szybko uszkodzi, podrze gdzieś, albo w praniu coś się stanie i po sukience.
    Pozdrawiam serdecznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam sporo ciuchów z koronki, ucieszyłam się , kiedy po wielu latach znów zrobiła się modna - w dodatku współczesne koronki nie drapią, a kiedyś to różnie bywało.... Fakt, trzeba się z nimi obchodzić dośc delikatnie, ale bez przesady. mam taką jedną spódnice, czarna koronka na czerwonym spodzie, przy siadaniu lekko gdzieś zahaczyłam - ale rzecz prosta do naprawienia.

      Usuń
  6. Witaj, Anno.
    Rozumiem, że w obu kolorach Ci do twarzy.
    Jeśli masz ładny dekolt - turkusowa. Tym się zawsze warto chwalić :)
    Zastanawiają mnie te dodatki. Czemu akurat granatowe albo kobaltowe? A może coś jaśniejszego? Ja, oczywiście, tylko proponuję...
    Jak sama piszesz - decyzję i tak podejmie Ktoś inny ;)
    Najważniejsze, żebyś była najpiękniejsza właśnie w oczach tego Ktosia :)
    Miłej zabawy Ci życzę, a Młodym wszystkiego naj...

    Pozdrawiam :)
    Lena Sadowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leno, właśnie tak, oba te kolory bardzo mi pasują. O jakim kolorze jaśniejszych dodatków myślisz? do takiego odcienia turkusu to jeszcze białe, ale nie wchodzą w grę, może jakiś odcień różu, co jeszcze? jak sądzisz?

      Usuń
    2. Biały jest zawsze bezpieczny i trochę nudny :) U mnie sprawdził się jasny jagodowy. Myślałam również o jasnym wrzosie albo ultramarynie też jasnej. Przy tym moim turkusie (który wydaje mi się bardzo podobny do Twojego) zielenie wyglądały mdło, przy kości słoniowej z kolei turkus sprawiał wrażenie brudnego, a z różnymi żółcieniami efekt był zbyt agresywny... Lubię też zestawienie turkus - cynober tylko to niekoniecznie na wesele. Dużo zależy też od typu urody: w czym zabłyśnie ognista brunetka, w tym zniknie filigranowa blondyneczka, a rudzielec będzie płonął :)
      Czasem też połączenie fajnie wygląda na wieszaku, a po przymierzeniu do siebie widzisz, że to jednak nie to :)
      Kurcze, mam propozycję - zabieraj swoją szafę i przyjeżdżaj. Na miejscu pokażę Ci ten swój turkus i jasny jagodowy i zdecydujesz :)

      Lena Sadowska

      Usuń
    3. Nie ma takiej dużej ciężarówki, żeby moje ciuchy się zmiesciły:):):):):). A jasny jagodowy jest ciekawy. Ja potrzebuję wyrazistych kolorów, w pastelach często wyglądam zbyt mdło - bo jestem z tych jasnych...

      Usuń
  7. Mi też osobiście bardziej się podoba ta pierwsza sukienka, jest taka elegancka i gustowna turkusowe dodatki byłyby w sam raz do tej kreacji, natomiast ta druga turkusowa jest bardziej prosta i zwyczajna, a z takich jasnych dodatków, o których wspominała Lena mogłyby być pastelowe kolory np.: turkus, żółty, biały. Jak już dokonasz wyboru, to się pochwal :)
    Udanej zabawy, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie Gabuniu dla mnie pastele to tak średnio... ale jasne, że się pochwalę:0

      Usuń
  8. Zdecydowanie turkusowa. I kolor i krój jakoś od razu mi się bardziej spodobały. A dodatki granatowe. Pochwal się później co wybrałaś. Cokolwiek zdecydujesz na pewno przepięknie będziesz wyglądać i bawić się wspaniale. Czego Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i problem zamiast się rozwiąząc, robi się coraz większy:):)

      Usuń
    2. Pomyślałam jeszcze, że może byś ubrała najpierw jedną, potem drugą ze wszystkimi dobranymi już dodatkami i zrobiła sobie w lustrze, lub poprosiła o zrobienie -zdjęć. Będziesz miała dwa (czy tam więcej) zdjęcia, pooglądasz się, może łatwiej będzie wybrać :)

      Usuń
    3. to jest dobry plan:) i chyba skorzystam z Twojej rady

      Usuń
  9. Turkusowa - bez dwóch zdań! Pozytywnie, eleganckie i z klasą... Będzie pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pociąga mnie ten aspekt: pozytywnie:). Bo to bardzo radosna okazja:):)

      Usuń
  10. Kurde, drażni mnie ten interfejs, już kilka razy się napociłam z komentarzem i fuckup, wystarczy kliknąć niechcący coś obok i znika, zanim się zatwierdzi.

    Przez cały wpis o konwaliach chciałam wrzucić zdjęcie (ale nie ma możliwości systemowych) mojego jedynego kwiatka. To zdjęcie mogłoby być bodźcem do wielu rozważań i wniosków, ale może na szczęście nie da się...

    Za to przynajmniej temat sukienek jest mi niewstydliwy i natura kobieca w tym zakresie - normalna. Po pierwsze: obydwie piękne szczerze i koronkowe. Po drugie: na wesele turkus, tamtą czeka jeszcze niejeden dobry bankiet. Po trzecie: skoro w ogóle kupiłaś bez rękawów, to znaczy, że z rękami wszystko gra i można odsłaniać. Inaczej byś nie kupiła, prawda? Ja nigdy nie kupię ołówkowej sukienki, a do niektórych rzeczy tylko zastrzegam się, że nie kupię, bo... (plecy, biodra, łydka, cokolwiek), a kupuję, bo z plecami i biodrami wszystko jednak ok. Po czwarte: a takie stalowe dodatki? Albo częściowo kobaltowe a detalik w pudrowym różu, żeby było jasno, ale nie biało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kobalt i pudrowy róż w dodatkach wydaje mi sie byc ok, dzis przyjeżdża młoda i będziemy wybebeszać moją garderobę - ponieważ ma właściwie ten sam rozmiar to co moje to jej, i niekoniecznie odwrotnie.
      A kwiatkiem sie nie przejmuj, według męża mojego w tym roku wystartowałam w konkursie "ogród miesiąca" albo coś takiego. Własnie znów dowiozłam jakies zielsko...

      Usuń
  11. Kolor turkusowy odmłodzi,jak każdy tzw. kolor, ale czerń doda szyku. A tak w ogóle to najważniejsze,a by się dobrze czuć dla siebie, pal licho jak naszą metrykę oceniają inni. Mnie bardzo przypadła do gustu czarna. A na turkusową bym zarzuciła szal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani L., ona jest granatowa:). Na wesele jednak nie wybrałabym czarnej. A ten szal to nieły plan, zwłaszcza, że mam ich sporo w kolekcji:)

      Usuń
  12. Uwielbiam koronki :D Wszystko co ma koronki jest cudowne :D Czy to jest po całości czy ma tylko koronkowe wstawki :D
    Za koronki dam się pokroić :D

    OdpowiedzUsuń
  13. No tak....Najgorsze te porównania ;)
    A po w ogóle je robić? :)
    W każdym razie udanej imprezy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sense jakie porównania, Ariadno?

      Usuń
  14. Również wybrałabym turkusową.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja ciągle mam wątpliwości... jutro ten dzień, a ja nie wiem, w co wskoczę:)

      Usuń
  15. Pewnie już dawno po imprezie, ale ja wybrałabym granatową - jest ciekawsza. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że pomyślałaś o żakiecie, bo w tej turkusowej plecy też wyglądają na mocno odsłonięte.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …