Przejdź do głównej zawartości

Żywe rzeźby




Podczas ubiegłorocznej majówki miałam okazję pospacerować po bardzo ciekawym parku. Właściwie rosły tam tylko tuje, po polsku chyba lepiej brzmi żywotniki -  wszystkie dosyć stare, i wszystkie przycięte w bardzo oryginalny sposób. czułam się nieco jak w scenografii do filmu "Edward Nożycoręki", chwilami wydawało się, że zaraz wychyli się zza jakiegoś krzaka...

To coś trudno nazwać inaczej, niż kulka w kapeluszu:


 Ci państwo chyba tańczą:


Były tez różne owoce, tu wygląda mi to na gruszkę:


Tradycyjne serce przebite strzałą, brakowało tylko napisu "kocham Elkę":


Ten kwiat był nawet niezły, chociaż natychmiast skojarzył mi się "Dzień Tryfidów":


Ptaki - dziobaki:

Tu to właściwie nie wiem, czy to morderca, czy może właśnie kogoś chce obronić, nijak nie można było odgadnąć jego intencji:



A to pień i gałęzie takiej rośliny, niektóre były ogromne, i były wycięte w nich takie tunele, aby pokazać, jak rosną:


Oprócz pokazanych, były jeszcze różne zwierzaki - żółwie, dinozaury, sporo ptaków, postaci tancerek, gitarzysta, mnóstwo mniejszych form. Niestety zdjęcia są dość słabej jakości, bo pogoda była taka sobie, a mój ówczesny aparat dość fatalny.

Komentarze

  1. Genialne miejsce!
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ cudne te krzaczki. Najlepsza to kulka w kapeluszu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żółwie były super, szkoda, że mi nie wyszły:(

      Usuń
  3. Też wolę naturalne krzewy, ale te na zdjęciach wyglądają interesująco. Zdradzisz, gdzie jest taki park?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta miejscowość nazywa się Ambato, jest w okolicach równika:)

      Usuń
  4. No, trzeba mieć wyobraźnię, żeby w takim krzewie COŚ zobaczyć! Pewnie też trzeba wiedzieć jak ciąć, aby krzewu nie zniszczyć, efekt świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja myślę, że to już od małego krzaczorka trzeba to formować, i już wtedy miec stosowną wizję

      Usuń
  5. Po prostu super! Nie wiem, czy chciałabym mieć coś takiego w swoim ogrodzie, ale pooglądać sobie jest na pewno ciekawie i zabawnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo - u siebie niekoniecznie, ale w parku, na pokaz... wtedy tak:)

      Usuń
  6. Mi też się podobają te rzeźby roślinne, coś innego, ciekawego, może bym nawet zaryzykowała i zgodziła się na taką niedużą, zieloną fontannę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fontannę? No to nie widziałam, ale pewnie da się wyhodować:)

      Usuń
    2. Skoro można wyhodować takie różne stworki, to dlaczego nie można by było wyciąć jakiejś fajnej fontanny? :)

      Usuń
    3. Ja już wyhodujesz, to koniecznie zrób jej zdjęcie:). Albo napisz gdzie, to przyjadę pozwiedzać:)

      Usuń
    4. o kurcze, ale się wkopałam z tym hodowaniem, jako, że to może bardzo długo trwać, to gdybyś nie mogła się doczekać to pomimo wszystko zapraszam ;)

      Usuń
    5. Tuje szybko rosną;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. W każdym razie: personifikacja wszelkiego rodzaju jest urzekająca. Idziesz i gapi się na Ciebie trawa. Bomba absolutna :)

      Usuń
    2. Bo zacznę się bać ogrodu własnego - a kto to wie, czy się na mnie jakaś roślinka nie zaczai i nie przywali mi z liścia? W końcu nie jestem dobrą ogrodniczką, nie plewię nieustannie, nie podlewam...

      Usuń
  8. Ciekawa że tak powiem architektura zieleni i miła dla oka. Z pewnością spacer w takiej scenerii jak na Twoich zdjęciach to sama przyjemność.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, było miło i przyjemnie, tylko wszyscy robili zdjęcia - więc trochę trudno było złapać krzaczki bez ludzi:)

      Usuń
  9. Przecudne te "Zywe rzeżby".
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, naprawdę warto było tam pospacerować

      Usuń
  10. Jakieś takie makabryczne mam skojarzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No momentami ja też miałam... ten facet z nożem...

      Usuń
  11. robi wrażenie :) Jakiś "Edek Nożycoręki" wykazał się tu fantazją i talentem - trzeba przyznać, jest co podziwiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to skojarzenie nasuwało się natychmiast -właściwie to czekałam na Winonę Ryder...

      Usuń
  12. Oryginalnie przystrzyżone. Jak napisała już Ferdydurke, mnie również na myśl przyszedł Edward Nożycoręki, który artystyczne wizje w krzewach umieścił :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A już myślałam, że to gdzieś blisko... Ech... może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Też bym chciała pojechać tam jeszcze raz.

      Usuń
  14. Osoby, które potrafią rzezbić na tujach, czy żywopłotach są artystami , jedynymi w swoim rodzaju.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, ja mam kłopot z uzyskaniem kulki na moich krzaczkach:)

      Usuń
  15. Przepiękne rzeźby, ale te dziobaki zaprzątają wyobraźnię. To się ogląda!
    Serdeczności zasyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziobaki, mówisz? Mnie one lekko przerażały...

      Usuń
    2. Muszę się przyznać, że zasadziłam w doniczce kilka bukszpanów i powoli formuję: już widać krzesło, kulę, obłok i coś podobnego do dziobaka (kaczka?. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Bukszpan na kulę tez formuję - a właściwie robi to na moim bukszpanie, moimi nożycami w moim ogrodzie - moja siostra. Ja jakoś nie mam talentu... To krzesło mnie zainteresowało:)

      Usuń
  16. Wiadomo, że drzewka rosną bezustannie, to się nieźle ogrodnicy napracują żeby takie cudeńka utrzymać w niezmienionym stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam pracę tych osób - bo inna sprawa, czy to się musi wszystkim podobać - ale trzeba być jednocześnie artystą i znawcą roślin... no i bardzo cierpliwym człowiekiem.

      Usuń
  17. Witaj, Anno.

    Park przepiękny. Pierwszy raz widziałam takie zielone rzeźby w Paryżu wiele lat temu i też mnie urzekły :)

    Mam problemy z wejściem do Ciebie. Nie wiem - czemu. Dziś mi się udało z innej przeglądarki :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    Lena Sadowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leno, niestety nie wiem, skąd te problemy - mnie też to się czasem zdarza na niektórych blogach - ale nie mam pomysłu, jak to zmienić... nie ma żadnej blokady:).

      Usuń
  18. Pracowite masz te majówki, w czasie jednej zwiedzałaś wyspy z egzotycznymi zwierzętami, w czasie innej piękny park. Pierwsze zdjęcie, to raczej ludzka głowa(wszak ma oczy, nos i usta)w kapeluszu, a nie kulka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko był jeden wyjazd, własciwe należało by nazwać rto bardzo przedłużoną majówką:). masz rację, że to głowa, ale kulka mi jakoś pasowała:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…