Przejdź do głównej zawartości

Jednorazowo

Nie da się ukryć, że jesteśmy zalani jednorazówkami. Torby, woreczki, siatki, kubki, talerze, sztućce, butelki, serwetki... niestety również cała masa innych dóbr, na przykład pieluchy czy ręczniki. Korzystanie z części tych rzeczy jest prawie  ( a prawie, jak wiadomo, robi wielką różnicę) konieczne, jednak niektóre można przynajmniej ograniczyć, albo wręcz uczynić czymś pożytecznym.
Ostatnio staram się nosić ze sobą większe torby na zakupy ( a przynajmniej trzymam ze trzy w samochodzie),  zamiast wody butelkowanej nabyłam dystrybutor i w ten sposób pozbyłam się setek butelek, ale jakoś ciężko  mi zrezygnować z papierowych ręczników.
Znalazłam za to fantastyczny sposób na jednorazowe talerze i inne tego typu naczynia. Kiedy spotyka się na grillu czy czymś takim kilka osób, to żaden problem jeść na normalnych talerzach, właściwie nie tyle jeść, co potem sprzątać, ostatecznie zmywarka tez ma określoną pojemność. Jednak kiedy tych gości jest już więcej ( wystarczy że przyjdą rodzice, siostra, i wszystkie dzieci z żonami/mężami), to sprzątanie już nie jest szybkie... Nikt oczywiście nie chce jeść z paskudnego plastiku, czy papieru, zresztą to takie nieekologiczne...
Po co tym piszę? Otóż jakieś dwa lata temu przy pomocy koleżanki namierzyłam fantastyczne, jednorazowe talerze. Cóż w nich takiego fantastycznego - otręby.



Widoczne na zdjęciach talerze i miseczka są wykonane ze sprasowanych otrąb pszennych, więc po pierwsze wykorzystują to, co zwykle się wyrzuca, a po drugie - można je kompostować, lub wykorzystać do karmienia zwierząt. Albo zjeść, jak ktoś lubi:), niektórzy moi goście czasem sobie po konsumpcji ogryzają brzegi.  Zdarzyło mi się zostawić taki talerzyk na deszczu, pięknie się rozpaćkał, i ptaki go zjadły.  Są całkiem ładne, tak poza tym... za pierwszym razem budzą spore zaciekawienie. Ja korzystam z miseczek, talerzy oraz talerzyków deserowych, są też inne wzory, na przykład naczynia dzielone. Jak ktoś jest zainteresowany, proponuję wrzucić w wyszukiwarkę "talerze z otrąb" i bez wątpienia wyskoczy producent. Panie  odpisujące na maile są bardzo uprzejme i dostawa też przebiegła  szybko i sprawnie.

A ja mam poczucie, że chociaż trochę mniej plastiku wrzucam w środowisko.

Komentarze

  1. Świetne! Najpierw zjeść z talerza, a potem zjeść ... sam talerz ;D. Jedzenie z tych plastikowych, plastikowymi sztućcami, które się czasami łamią plus picie z plastikowych kubków u mnie sprawia, że niekoniecznie smakuje mi to jedzenie. Wiadomo, w plener najlepiej takie, chociaż w sumie już lepiej papierowe tacki brać niż plastikowe talerze. Duża wadą tych zestawów zwyczajowych, jest to, że ludzie potrafią je zostawić w miejscu, w którym się spotkali, mam na myśli np. las i one się nie rozłożą i nie pożywią się nimi zwierzęta, także wielki plus za to dla tych otrębowych talerzy ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z konieczności jestem w stanie zjeść z plastikowego talerza, ale picie z plastikowego lub styropianowego kubka budzi u mnie odruch wymiotny, jak już muszę to wolę kubki papierowe. Poza tym te papierowe chyba mają jakąś szansę się rozłożyć?

      Usuń
  2. Coś takiego gdzieś już widziałam, ale nie jestem pewna czy to było z otrąb czy innego jadalnego surowca. Pomysł uważam za świetny i godny rozpowszechnienia!
    Staram się chodzić z torbą wielokrotnego użytku i tam gdzie to możliwe unikam plastiku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego własnie to opisałam - bo też uważam, że to ma sens. No i jest nas z tymi siatkami wielorazowymi coraz więcej:)

      Usuń
  3. Pochwalić, pochwalić! Zupę szybko zjadać a i talerz po zupie pewno miękusi. Nienawidzę plastiku! Reklamówek, butelek, kubków. Szlag mnie trafia, jak kupuję rogalik malinowy na stacji, pani pakuje go do wora w który można by zmieścić tygodniowe zakupy, za pomocą ręki odzianej w foliową rękawicę (pewno brzydzi się toto złapać). Po czym ja, nie odchodząc od lady wyciągam smakołyk sięgając ręką po łokieć, i natychmiast wywalam wór do kosza. Za każdym razem proszę ( dawniej grzecznie prosiłem, teraz kpię, wyśmiewam, krzyczę) żeby nie pakować. Na co pani (pan) Nam nie wolno. My musimy. Ja pierdzielę! Do czego jeszcze będą ludzi zmuszać. Akcent optymistyczny! Jedna pani, na jednej stacji, łamiąc prawo, daje mi rogalika malinowego do ręki, jak w poprzednim ciemnogrodzie bywało. Jak punk to punk! Jak to mówią:))) Jeszce nad nią popracuję to może i bez rękawicy dostanę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sklepie wielkopowierzchniowym marki francuskiej, na A, gdzie woreczków pchają tonami, od jakiegoś czasu tresuję panie na kasach, żeby tego mniej... bo ja mam w samochodzie torby i sobie poukładam - i to samo słyszę, że my musimy. No co to za mus dziwny,żeby folią świat zalewać...

      A talerzyk otrębowy po bograczu czy bigosie owszem, miękkusi, ale jak kto za wolno konsumuje, to końcówka potrawy otrębami wzmocniona:):)

      Usuń
    2. Może jak by sztuczne otręby zastosować, z PCVki albo cóś? W nitro by się pomyło. Co myślisz? Znajdę producenta, podpowiem. Wiem nawet gdzie, tanio, lichy granulat kupić:)))

      Usuń
    3. Świetny plan,panie kombinatorze. Pewnie chiński ten granulat?

      Usuń
    4. Zaraz co liche to chińskie. Oni przecież tera z koty ludzików narobili. I jak trwają. Od dawna. To Qin-tesencja chińszczyzny, reszta nasze podrzucone, PCVki:))

      Usuń
    5. beblacie, szefie i tyle:)

      Usuń
    6. Drugą razą będę grzeczny. Przytaknę jak należy. Obiecuję:))

      Usuń
  4. Pomysłowe, gdzieś czytałam o tych talerzach, ale nie miałam jeszcze okazji zobaczyć i wypróbować. Walające się wszędzie woreczki, plastiki, kubeczki ze styropianu doprowadzają mnie do szału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te naczynia są praktyczne, i dosyć ładne, moim zdaniem - nie ma wstydu coś na tym podać. Używam ich też czasem dla mojego małego wnuka - można podać mu jakieś owoce czy coś, nie martwiąc się, że zrzuci i potłucze.
      Plaga plastiku przez lata jakoś mnie nie złościła, teraz dla odmiany mam potrzebę z tym walczyć, na ile to wykonalne.

      Usuń
    2. W domu na wsi mam kilka miskotalerzy drewnianych, specjalnie na jakimś jarmarku kupowałam. Inne drewniane też mam, np. sztućce. Jak się coś zepsuje, mogę spalić w kaflowym piecu kuchennym :-)

      Usuń
    3. Sztućce drewniane też mam, własnie mi to uświadomiłaś. Natomiast co do misek,to pytanie czy nie są czymś nasączane, w sensie jakiś lakier albo co? Bo jak nie, to to jest cąłkiem dobre rozwiązanie. U mnie w domu jest ekologiczny terror w odniesieniu do kominka - nie mogę spalić w nim nic, co ma cokolwiek niestosownego,własnie typu lakier, skrawek folii itp.

      Usuń
  5. Świetny pomysł!Ja też, od dawna zresztą,na zakupy mam torby wielorazowe, ale w sklepach(supermarketach) jest dużo produktów zapakowanych w te okropne plastiki. Natomiast w miejscowości, gdzie mieszkam, w piekarni i sklepikach spożywczych, wszystko pakują w papierowe torby lub zawijają w papier:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię robić codzienne zakupy tam, gdzie są papierowe torby, u nas na przykład można je kupić w Lidlu

      Usuń
  6. Pierwszy raz czytam o takim wynalazku u Ciebie. Co prawda nie mam w zwyczaju używać jednorazówek nawet na grillu - wolę normalne talerze a zmywanie jakoś mnie nie przeraża - zwłaszcza to ręczne, bo nie posiadam zmywarki, ale fajna sprawa z tymi otrębowymi talerzami. I dlatego lubię blogi, bo każdy doda coś od siebie o czym np nie miało się pojęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz,na imprezie do 10 osób też nie ma sprawy, pozmywa się. Ale ja mam duża rodzinę... i największy dom, więc wszyscy przyjeżdżają do nas:).

      Usuń
  7. Jednorazówki ograniczam do absolutnego minimum. Zresztą już jakiś czas zainteresowałam się ideologią zero waste i staram się jak najlepiej wprowadzać nią w życie. Słyszałaś może o Zero Waste Family? Poszukaj na Youtube, jest kilka o nich filmików. Są moim niedoścignionym ideałem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo chęci bycia eko nie kupuję ideologii zero waste. Produkuję śmieci, i jedyne co moge, to po pierwsze je segregować, a po drugie utylizować.Palne ( bardzo dokładnie sprawdzam, czy palne) idą do kominka. Bio odpadki idą na kompost. Ale co zrobić na przykład z opakowaniami po lekach? a z konieczności, powaznej konieczności, jest u nas tego sporo... więc nigdy nie będę bez śmieci.

      Usuń
  8. Rewelacja! I dzięki za patent z dystrybutorem. Co do papierowych ręczników, tu też niestety pełna wyrzutów sumienia zgoda: nie da się bez nich funkcjonować, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, dochodzą jeszcze płatki kosmetyczne,patyczki takież, podpaski, i jeszcze kilka, bez których ciężko jest...

      Usuń
  9. Wspaniały pomysł! Przyznam Ci się, że nie znałam takich i nigdy nie słyszałam. Może dlatego, że nie używam plastikowych talerzyków w ogóle, jakoś nie mam okazji z takich korzystać. Plastik otacza nas ze wszystkich stron, zużywamy olbrzymie ilości plastikowych butelek (szczególnie teraz, przy tych upałach), ale uspokajam swoje sumienie w tym względzie, bo zbieram nakrętki od tychże butelek w celu przekazania schronisku dla bezdomnych zwierząt. Wciąż mają tam akcje "nakrętkowe".
    W każdym razie takie otrębowe talerzyki świetne i chyba sobie je zamówię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie ogarniam z tymi nakrętkami, o co chodzi, bo raz mowią, żeby zbierac, a innym razem, że to ściema.

      Usuń
  10. Pomysł fantastyczny. Dużo czytałem o takich naczyniach, niestety, nigdy nie spotkałem ich w sprzedaży. Muszę uważniej poszukać, bo sezon grillowy w pełni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że można to kupić tylko przez stronę producenta ( wychodzi po wpisaniu w wyszukiwarkę "talerze z otrąb").

      Usuń
  11. Oglądałam o nich reportaż. Są świetne. I można je zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko mają smak jak otręby. Czyli może raczej kompletny brak smaku. Za to z keczupem... :):):):):):)

      Usuń
  12. świetny pomysł! :)
    zastawa ładna, trochę mi przypomina łupy archeologiczne i koncept konsumpcji talerza, gdy jest pusty uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można ponadgryzać przed podaniem:):)

      Usuń
  13. Nie miałam pojęcia o talerzach z otrębów! Uważam, że to świetny pomysł, na pewno będę nich korzystała w razie potrzeby. Ta więc dzieki za pomysł. Torbę wielokrotnego użytku zawsze noszę w torebce, tak na wszelki wypadek i już mniej plastiku generuje moje gospodarstwo domowe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najwięcej było plastikowych butelek, ale to staram sie bardzo ograniczać.Numer dwa to właśnie te cholerne woreczki i torby, z tym walczę nieustannie - ale to trudne, bo wszystko w sklepach ładują w folię...

      Usuń
  14. Świetny pomysł z tymi jadalnymi i ekologicznymi talerzami:)
    Ja też staram się dbać o środowisko, np. kupuję 5-litrowe wody, a nie 1,5 litrowe. Na zakupy biorę torbę materiałową, segreguję też śmieci itd. Ale sporo jeszcze pracy przed nami, Polakami, by było czyściej.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ważne, by każdy na swoim poletku się starał:).

      Usuń
  15. Talerze wyglądają jak stylowa zastawa, super Anno pokazałaś, że może być ciekawie i ekologicznie. Takie produkty powinny podbijać rynek, a każdy ,,grillowicz" powinien sięgać po nie jak najczęściej. Plastiki nie rozkładają się przez setki lat i zaśmiecają nasz glob nagminnie. Mądre i korzystne są takie pomysły. Dobrze, że rośnie nasza świadomość.
    Pozdrawiam Anno serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stylowa, jak stylowa, ale bardzo ma to przyjemny wygląd, i jest tez całkiem miłe w dotyku. Na dużych imprezach u mnie, na przykład "poprawiny" weselne, wszystkim sie podobało i chociaż stały też klasyczne talerze, większośc osób sięgała po te właśnie.

      Usuń
  16. Ale super sprawa! Nie wiedziałam, że są takie naczynia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie cynk dała koleżanka, taka bardzo eko zakręcona

      Usuń
  17. Nie miałam pojęcia, że istnieją takie naczynia. Świetne rozwiązanie.:)
    Zamiast reklamówek jednorazowych, można kupić torby ekologiczne np. bawełniane.
    Podobnie jest z butelkami. Te szklane powinny być skupowane.
    Jest wiele rozwiązań , które ograniczyłyby zaśmiecanie naszego środowiska.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część tych rozwiazań staram się wdrażać, ale nie ze wsztstkim jest łatwo. Czasem nim zdażę zaprotestować, już coś niepotrzebnie zapakowane

      Usuń
  18. Jakiś czas temu był taki okres, gdy ze sklepów wycofano wszystkie siateczki i reklamóweczki, a na ich miejsce wkroczyły eko torby materiałowe, oczywiście za odpowiednią dopłatą. To trwało całkiem niedługo, nie wiadomo czemu, bo po dość krótkim czasie jednorazówki wróciły do łask. Mi za to przybyło tych eko toreb i teraz jak jadę na zakupy to zabieram je ze sobą. Plastikowych kubków i talerzy nie stosuję, tylko porcelanę, mam zmywarkę, więc po części odciąża mnie od zmywania. O tych talerzach do zjedzenia słyszę po raz pierwszy, nie głupi pomysł, będzie trzeba je wypróbować, ciekawe, czy gościom będą smakować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smaku to one super nie maja, ważne jest raczej że one się rozkładaja, ale zwierzaki to podobno lubia

      Usuń
    2. Oj to coś mi się wydaje, że naszej suni by z pewnością smakowały, zwłaszcza okraszone takim zapaszkiem grillowym :)

      Usuń
  19. Fantastyczne rozwiązanie.Spotkałam się też z reklamówkami z info, że się samo degradują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się z nimi spotkałam, tylko nie wiem, w jakim czasie to się rozkłada:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…