Przejdź do głównej zawartości

Kiedy nasturcje na deszczu mokną...

 Coś się rozpadało, bardzo dobrze, bo ostatnie dwa  bardzo upalne tygodnie wysuszyły mój ogród całkowicie.   Wczoraj wreszcie lunęło, i wszystko zaczęło moknąć. Najpierw nasturcje, które posiałam jakoś w początkach maja.
Tutaj już tylko kilka kropel deszczu, nieco niżej jeszcze ulewa:


Trochę szkoda, że wcześniej słońće spaliło część liści, ale mam nadzieję, że przy lekkiej pomocy różnych nawozów rośłiny odzyją, bo ja bardzo , bardzo, bardzo lubię nasturcje, to tylko część donic:



Zalało wodą też mój ulubiony ogrodowy zakątek - na pergoli rozciągają się winorośle, zupełnie ich nie przycinam, pozwalam rosnąć w dowolny sposób, a one odwdzięczają mi się cudownym cieniem i mnóstwem owoców.  Późnym latem wygląda to jak jakiś zaciszny zakątek Włoch czy Chorwacji:



Czekam już bardzo, aż zakwitnie moja yucca - poprzedniego lata coś się zbuntowała, za to teraz wypuściła bardzo dorodny pęd kwiatowy i wszystko wskazuje na to, że za 2-3 dni będę miała całą masę białych dzwoneczków:


W ramach ogrodowych szaleństw postanowiłam też wyhodować sobie groszek pachnący, znalazłam więc trzy ogromne donice, i teraz czekam na pierwsze kwiaty:



Lawenda już szaleje:


Podobnie jak macierzanka:


Tu poniżej roślinka, którą bardzo lubię, właśnie teraz kwitnie - to żurawina. W poprzednim roku z dwóch niewielkich krzaczków miałam bardzo dużo pięknych, ciemnoczerwonych owoców, samo to rośnie i nic robić nie trzeba:


 A to jest chyba rozchodnik ościsty. Piszę, że chyba, bo tak naprawdę  nie mam pojęcia, co to jest, za to rośnie dosłownie wszędzie, nawet 10 metrów od miejsca, gdzie to wsadziłam.  Jako że jest całkiem uroczy, to mu pozwalam szaleć po całym ogrodzie:



Dwie rośliny poniżej, to jakieś odmiany rojników. Uwielbiam czas, gdy postanawiają kwitnąć  - otóż wypuszczają z liściowych rozetek takie...hm...
kutasiki, które na końcu pięknie rozkwitają. Milusie są:



A na zakończenie roślina, która wcale na deszczu nie mokła, bo stoi na kuchennym parapecie. jest piękna, i właśnie zakwitła. To adenium, podobno super robi się z tego bonsai. Moim zdaniem wcale nie trzeba, samo rośnie :


To tyle, jeśli chodzi o mój ogród w czerwcu. Jaśminy w tym upale przekwitły błyskawicznie, surfinie i petunie na zewnętrznych parapetach mają się znakomicie, hibiscusów jeszcze brak.

Komentarze

  1. Prawdziwy ogród botaniczny, ale najlepsze to radość i duma, które przebijają z twojego opisu:-)
    Pozdrawiam szczęśliwą ogrodniczkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja zawsze mówię, że jestem leniwą ogrodniczką≤ bo hoduję tylko to, co samo rośnie i nie wymaga zbyt dużo z mojej strony:)

      Usuń
  2. Twój ogród jest piękny i obficie różnorodny, tyle w nim kwiatów i krzewów. Uwielbiam takie ogrody, w których jest dużo roślin. Kiedy w naszym coś się będzie działo, chyba się nie doczekam, powoli kupujemy rośliny, a teraz póki co planujemy upiększyć naszą altanę, która póki co przypomina jakąś graciarnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabuniu, różnorodność bierze się też z faktu, że mój ogród jest duży, to i dużo roślin ma tam swoje miejsce. A doczekasz się szybciej niż myślisz, kwiaty i krzewy rosną szybko, i potem trzeba kombinować, jak je ciąć i ograniczać:).

      Usuń
    2. Moja działka nie jest taka duża, więc muszę uważać z tymi wszystkimi kwiatami i krzewami, żeby nie przesadzić, bo trochę zielonego trawnika też by się przydało. Póki co kupiliśmy dwa różaneczniki, dwie azalie, jedną magnolię, 8 azalii miniaturek, 3 borówki, 2 porzeczki, 2 agresty, 1 drzewko goji i 8 cyprysów krzewiastych, a do tego dwa krzaczki hortensji, zaszaleliśmy i teraz się zastanawiamy, gdzie my to wszystko zasadzimy, bo rosną z tego nie lada krzaczyska :) a jeszcze bardzo mi się podoba wierzba japońska i może klon czerwony.

      Usuń
    3. No, to widzę wielkie plany, zazdroszczę tylu miniaturowych azalii, ja mam tylko trzy - ale chyba sobie jeszcze nabędę.

      Usuń
    4. Kupiłam aż tyle, bo miały śmieszną cenę 5 zł. Mam po dwie: białe, czerwone, jasno i ciemno różowe :)

      Usuń
  3. Mam petunie na parapecie, też czują się dobrze. Pelargonie jeszcze słabo, bo za późno posadziłam. Deszcz potrzebny, oby tylko nie za dużo. Uwielbiam lawendę. Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pelargonii w tym roku nie mam, bo cały czas polowałam na lantany, jednak w tym roku nie udało mi się ich zdobyć. Wiem już jednak, gdzie bywają i za rok będę tam uderzać już od wczesnej wiosny.

      Usuń
  4. A propos deszczu- pora mokra się przesunęła. Podobno deszczowo ma być aż do września. Czyli zabierz kurtkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, bardzo dziękuję za informację - kurtka już jest na liście do zapakowania. A jak to wpływa na temperaturę?

      Usuń
    2. Temperatura bez zmian. Niby trochę się ochładza, ale i tak jest w okolicach 30 stopni. Tyle, że wilgotność wyraźnie wzrasta.

      Usuń
  5. Uwielbiam lato - szkoda, że tak krótko trwa. Nasturcje urzekają swoimi intensywnymi kolorami :) A chlebek mogę Ci upiec :) uwielbiam piec chleby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu zrobienia zdjęcia rozkwitły przepięknie, a że mam ich kilka odmian, to wyglądają przecudownie. Z tym chlebkiem to chyba trochę daleko....a szkoda:(.

      Usuń
  6. Witaj, Anno.

    Nie wiem, jak się te żółte gwiazdeczki nazywają, ale bardzo je lubię. Kiedyś przywlokłam je z jakiegoś ugoru i też wszędzie mi się rozpleniły :)
    Możesz być dumna ze swojego kwiatowego królestwa :)

    Pozdrawiam :)
    Lena Sadowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jestem może nie dumna, ale bardzo zadowolona. A wieczorami siadam na tarasie, patrzę, i mówię sobie:ale tu, k.., pięknie.... to niecenzuralne słowo w tym momencie to już taka rodzinna legenda:).

      Usuń
  7. Kolejny raz jestem pod wrażeniem Twojego ogrodu. Przychodzi mi na myśl określenie ,,mały raj na ziemi". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy Twoje myśłenie, bo taki był plan, gdy zmieniałam mieszkanie w bloku na dom z ogrodem - by stworzyć sobie raj. I, biorąc pod uwagę opinie całej rodziny, tak jest.

      Usuń
  8. Nasturcje na deszczu mokną - znam tę piosenkę, ale nie wiem, jak wygląda nasturcja :( Dobrze, że chociaż rozpoznaję macierzankę, bo to ładnie pachnie (jeżeli nie pomyliłem macierzanki z maciejką :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jednak ktoś zauważył, że to piosenka... ja ją bardzo lubię, jak zresztą całe Dwa plus jeden, to cudowny czas młodości... a nawet nieco wcześniej... Naturcje masz na pierwszych dwóch zdjęciach, w naturze jest ich oczywiście wiele odmian, większośc jest pomarańczowa, ale można znaleźć takie od żółtych , przez te pomarańcze, do ognistych czerwieni. A ładnie pachnie i macierzanka, i maciejka, chociaz ta druga chyba bardziej, i szczególnie intensywnie wieczorami. Obie mają liliowe kwiatuszki, macierzanka jest niziutka, maciejka rośnie nieco wyżej:).

      Usuń
  9. Jakie piękne te Twoje kwiaty! Ich ilość aż powala. Dużo czasu spędzasz w ogrodzie tygodniowo? Nie wyobrażam sobie ile to musi być pracy, chociaż pewnie przyjemnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie niekoniecznie, wybieram tylko te rośliny, które "same rosną", bo jestem leniwa. owszem, gdy jest sucho trzeba podlewać, i to zabiera czas, czas zabierają też rosliny na parapetach, zarówno w domu, jak i na zewnętrznych - bo tam żaden deszcze nie dochodzi,i podlewać trzeba w zasadzie codziennie. Natomiast to, co rośnie na tak zwanym skalniaku - specjalnego pielęgnowania nie wymaga, a gęstość roślin powoduje, że chwasty niespecjalnie mają dostęĻ :). Gorzej , jeśli chodzi o rabatki z wiosennymi kwiatami cebulowymi - tam chwast pleni sie bujnie, bo mnie nie chce się tym zająć. Do kolejnej wiosny daleko:).

      Usuń
  10. Wspaniale jest otaczać się kwiatami i roślinami, nawet tymi, które nie kwitną.Bardzo lubię nasturcje, mają w sobie coś takiego... czarodziejskiego:) A winogrono... mniam, mniam, do tego efektownie wygląda. A tak w ogóle, to wszystkie kwiatki są piękne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie z tymi nasturcjami tak jest, tak magicznie. Uwielbiam patrzeć na ich przeróżne kolory i kształty. Mój zakątek winogronowy nie jest nastawiony na owoce, one jednak i tak pięknie rosną

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …