Przejdź do głównej zawartości

Kwiaty na spodniach



Skoro mam w tytule bloga ciuchy, to przynajmniej co jakiś czas coś ciuchowego wypadałoby wrzucić. Tym razem robię to w wyniku inspiracji z bloga Basi Bastamb, dziewczyny mniej więcej w moim wieku. Pokazała uroczy, letni  zestaw   - białe spodnie i bluzeczka w kwiaty. Rzecz w tym, że po latach biegania w białych spodniach jakoś mi się znudziły... zupełnie nie wiem czemu. No to skoro  spodnie nie będą białe, to jako letnia alternatywa spodnie w kwiatki? Przejrzałam szafę i znalazłam trzy sztuki. Pierwszy zestaw założyłam już wczoraj, spodnie mają jakiś rok, ale to był ich debiut - bo były koszmarnie długie, a że są z cieniutkiego materiału, to chyba żorżeta - to wolałam powierzyć skracanie krawcowej. Mają szerokie nogawki, taki fason nazywa się według opisu "palazzo", bardzo lubię. Tu miętowo-turkusowa  bluzeczka do kompletu, ale ze względu na kolorowe kwiaty pasują tez granatowe, niebieskie, pomarańczowe, różowe... Pewnie też dobrze wyglądałoby z białą bluzką, ale jeszcze nie sprawdziłam.



Numer dwa to spodnie  w róże i hibiskusy, mam też do nich marynarkę, spódnicę, bluzkę... dałam się kilka sezonów temu uwieść całej serii:).  Z racji dominującego na spodniach koloru lubię łączyć ją z ciemno różową, jedwabną bluzką, czasem zamieniam ją na czarną.



 I spodnie w kwiatki numer trzy to dżinsowe stokrotki.  Na zdjęciu total look z bluzką o  identycznym wzorze, zwykle jednak stokrotki na spodniach mają na górze jakieś białe towarzystwo.  Pewnie pasowałoby tez coś żółtego, jak środki kwiatków, ale po prostu za żółtym nie przepadam.


A na zakończenie ani w kwiatki, ani spodnie. Urzekła mnie ta spódniczka - jakieś etniczne wzory. Postanowiłam zgodnie z tymi wzorami naszyć  na nią mnóstwo kolorowych koralików toho, pewnie  będzie to zajęcie na najbliższe pięć lat, ale już oczami wyobraźni widzę ten efekt...



Komentarze

  1. Najbardziej podoba mi się zestaw z różową bluzeczką a spódniczka "w kafelki" wprost mnie urzekła.

    Niedawno kupiłam kilka par spodni w kwiaty, specjalnie do biegania w czasie prywatnym. Z włókna bambusowego z jakimiś dodatkami. Mnóstwo kobiet w takich chodzi. Wolałabym z tej tkaniny w jednym kolorze, ale to marzenie ściętej głowy.

    Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wiem, o jakie ci chodzi, sama mam takie w jakieś maziaje - faktycznie gładkich chyba nie ma... Mój mąż mówi, że to taka piżamka:).
      A tę spódniczkę to ja dopiero ogarnę... ale póki co mam ją ze trzy tygodnie a jeszcze nawet jej nie skróciłam...

      Usuń
  2. Dziś oglądałam spodnie z lekkiej tkaniny, jest ich mnóstwo, podobnie z sukienkami na upały. Bywają tez kombinezony z szortami, ale tych nie odważyłabym sie założyć. Spódnica ciekawa, a z koralikami będzie magiczna, wiec naszywaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle nie odważyłabym się założyć kombinezonu, to bardzo trudny ciuch do noszenia, najlepiej być wysoką i mieć nienaganną sylwetkę. Taką namiastką jest komplet złożony ze spodni i identycznej bluzki:). Mam natomiast marynarkę z bermudami, to już znacznie bezpieczniejsza wersja niż szorty...

      Usuń
    2. Jeszcze trudniejszy do zdejmowania, zwłaszcza w toalecie. Mam jeden, w .... stokrotki

      Usuń
    3. trenowałam to dawno temu na nartach - bo teraz mam spodnie i kurtkę≤ ale w dawnych czasach jeździłam w kombinezonie. Toaleta to było wyzwanie...

      Usuń
  3. Spódniczka jest rewelacyjna ... bardzo zdobna z racji wzoru , osobiście już bym nic nie naszywała bo nadmiarem zdobień można popsuć jej wyjątkową urodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację - mój plan to nie jest zmienianie jej, tylko nadanie trójwymiaru - ale i tak nie wiem, czy mi się to uda kiedykolwiek...

      Usuń
  4. Jeśli ozdobisz delikatnie, to nie będzie razić, a stworzysz barokowe cudo:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No taki dokładnie jest plan, bę∂e terazotym myślała własnie jak o barokowym cudzie:). A ponieważ muszę trochę to cudo skrócić, to z reszty zrobię sobie stosowną opaskę na włosy:):):)

      Usuń
  5. Pierwszy zestaw bardzo fajny. ;)
    Spódnica też świetnie się prezentuje, takich się raczej na ulicy nie spotyka.
    Miłego wieczoru. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że Ci się spodobał. Bluzeczek w podobnym odcieniu mam kilka, więc będę sobie szalała z fasonami:). Spódnicę kupiłam w maleńkim butiku prowadzonym przez moją fryzjerkę - opróćz czesania zajmuje się projektowaniem ciuchów i miewa absolutne cuda, nigdzie niespotykane, niestety dosyć drogie/

      Usuń
    2. Nie mam w szafie takich kwiatowych spodni, ogladałam takie, ale stwierdziłąm, ze jakoniezbyt wysoka osoba, mogę mieć przez ten wzór optycznie skrócone nogi (tak mi się wydało...). Ale podobają mi się. A z Twoich zestawów podoba mi sie wszystko, a spodnie ze stokrotkami z bluzką w stokrotki to chyba najlepiej pasują, wyglądają jak kombinezon. Właśnie, kombinezonu też nie mam a bym chciała :-)

      Usuń
    3. No ja tez chciałabym a nie mam, mam za to taki zestaw. Mam tez spodnie w serduszka i identyczną bluzkę≤ więc jakby dwa kombinezony. A co do wzrostu i skracania nóg - olewam to, a poza tym mam szpilki:):):):)

      Usuń
  6. Właśnie dlatego uwielbiam gdy jest już ciepło, bo ulice cieszą oko kolorowymi ciuchami. Nie to co zimą, gdzie króluje czerń i szarość. Niestety nie posiadam w swojej szafie tak kolorowych portek. Muszę coś z tym zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sklepy są teraz pełne kolorów i wzorów:), ja długie lata lubiłam kolorowe ciuchy, ale gładkie. A teraz, na starość, troszkę szaleję:):)

      Usuń
  7. Najpiękniejszy dla mnie to zestaw nr 1. Ale i pozostałe pięknie się prezentują :) Miłego wieczoru Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO teraz mój ulubiony, dziś mam na sobie te same spodnie , ale z granatową koszulką:)

      Usuń
    2. Z granatową też pasuje :)

      Usuń
  8. Spodnie palazzo bardzo modne, te w kwiaty również, masz dużo rzeczy w kwiaty, trzeba to wykorzystać. Ładna kolorystyka, będzie się działo Aniu. Zestaw w stokrotki super.
    Dawno temu nosiłam wzorzyste spodnie, gdzieś nawet są na zdjęciach uwiecznione, teraz mam fazę na jeden kolor, jesienią i zimą -czerń i granat, teraz biel. Wiem,że mi napiszesz, że jesteś mało fotogeniczna ale ja chętnie bym pooglądała te ciuszki na Tobie...serdecznie pozdrawiam,,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jestem mało fotogeniczna, w dodatku brak zainteresowanego fotografowaniem mnie:). To dopiero początek mojej kwiatowej kolekcji, może zdarzy sie okazja do pokazania na przykład sukienek:)

      Usuń
  9. Witaj, Anno.

    Lato zmierza kwiatowym krokiem.
    Wczoraj widziałam dziewczynę w spodniach w wielkie truskawy :) Tak mnie zafiksowały, że szłam za nią z piętnaście minut, nim się opamiętałam. Ale miałam mały bonus, bo dziewczyna się odwróciła i okazało się, że jest dobrze po czterdziestce. Co wcale nie zepsuło efektu :) Nadal wyglądała świetnie. Na jej cześć kupiłam kobiałkę truskawek. Rodzina pół dnia pytała, czemu się uśmiecham przy ich jedzeniu :)
    Fajnie widzieć, że na odrobinę szaleństwa można sobie pozwolić w każdym wieku :)

    Pozdrawiam :)
    Lena Sadowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wielkie truskawy na spodniach to juz nieco psychodeliczne działanie mogą mieć, jak widac:). Szalenstwo nie ma wieku, a kolorowe ciuchy pasują każdemu

      Usuń
  10. Zawsze podobały mi się spodnie w kwiaty. Zestaw nr 1 ze względu na kolorystykę, najbardziej mi przypadł do gustu. Ale mogę tylko sobie pooglądać, gdyż moja figura nie pozwala na noszenie tego typu spodni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fajna , kwiatowa spódnica? Będzie podobny efekt:)

      Usuń
  11. Podoba mi się zestaw pierwszy, moje ulubione kolory. A w tych stokrotkach super byś się snuła po jakimś wielkim ogrodzie, już to widzę, tylko sfilmować :-)

    Się nie zarejestrowałam:...
    notaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wypróbuję to snucie się w moim własnym, chociaz do takich klimatów bardziej pasuje mi powłóczysta sukienka i kapelusz:)

      Usuń
  12. Jak tu u Ciebie kwieciście i kolorowo. Bardzo podoba mi się komplet pierwszy i drugi, bo jestem zwolenniczka kolorowych ubrań, nie lubię szaro burych, może dlatego jestem taka niepoprawna optymistką :)Takie różnorakie kolorki działają podobno na ludzką psychikę pozytywnie i optymistycznie nastawiają do świata.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja powinnam tryskać optymizmem :)

      Usuń
  13. Fajne zestawy, chociaż do spodni w stokrotki założyłabym gładką bluzkę - na pewno nie żółtą. Na spódniczkę nie naszywałabym koralików, nie lubię nadmiaru, ale może u kogoś innego takie cudo by mnie zachwyciło. Kupiłam ostatnio spodnie w kwiatki z przewagą koloru ciemnej pomarańczy, ja je uwielbiam, mój mężczyzna twierdzi, że nadają się tylko na plażę. Podobno kobiety ubierają się dla siebie, ale warto znać opinię mężczyzn, więc ulubione spodnie ubieram, gdy wychodzę sama. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to co do stokrotek, mamy zgodne zdanie:). Koraliki to na razie plan, wszyscy znający mnie śmieją się, że na wieki w sferze planów pozostanie... a a razie to dałam spódniczkę mojej cięzarnej córce, bo dała się jeszcze założyć nad brzuch:).
      Niektóre ciuchy tez zakładam a wyjścia bez męża...

      Usuń
  14. Witaj Aniu! Uwielbiam ciuchy w kawiaty, tyle ze to już chyba podchodzi pod obsesję :) Najbardziej podoba mi się środkowa stylizacja- z czarno-czerwonymi spodniami. Miło tu u Ciebie, także pozwalam sobie zaglądać regularnie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie zapraszam, może znajdziesz coś dla siebie, bo piszę...jakby to... o wszystkim:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …