Przejdź do głównej zawartości

Rosną sobie kwiatki...


W piosence zapamiętanej z dzieciństwa rosły sobie na łące, na blogu już rosły sobie w ogrodzie, a dziś będą rosły w domu.  Jakoś tak od zawsze mieszkałam wśród kwiatów, a jednocześnie bardzo ze mnie leniwa domowa ogrodniczka - one mnie chyba jednak lubią, bo mimo tego, że słabo podlewam, mało przesadzam, ogólnie dbam tak dosyć mniej typowo, to one kwitną jak szalone. Bo ja lubię te kwitnące...
Do wpisu to mnie w ogóle zainspirował ten szaleniec, to zygokaktus, zwany czasem grudnikiem:


Dlaczego szaleniec? Bo to roślina krótkiego dnia,  zakwita tylko wtedy, gdy zapewnić jej odpowiednio długo ciemność, stąd nazwa grudnik - bo często zakwita właśnie w grudniu, gdy dni są krótkie i światła dla roślinki mało. A to zdjęcie jest sprzed kilku dni...  O ile wiem, mamy właśnie najdłuższe dni w roku, i gdy zobaczyłam pąki, myślałam, że mam halucynacje. Ale nie, jak widać, zielsko kwitnie przeuroczo i już.

Roślinka numer dwa ma za to absolutne prawo kwitnąc właśnie teraz, bo taka jej uroda, to hoja:


Hoja ma to do siebie, że jej kwiaty wyglądałyby jak sztuczne, takie z nawoskowanego papieru, gdyby nie "łezki" nektaru oraz oszałamiający zapach. Ten zapach uwalnia się głównie wieczorem, wiem, że niektórzy  nie mogą mieć hoi w sypialni, bo spać nie można. Poza tym to pnącze, ma również piękne, błyszczące liście i generalnie rośnie jak oszalała.

Z ciekawych okazów mam też kilka kalanchoe - same w sobie są takie sobie, ale akurat te kwitną  nieustannie już ponad rok. Nieustannie. Kupiłam je w  Biedronce,  w celach zdobniczych na ślub córki, one przeżyły uroczystość i nadal są piękne:


Wtedy nabyłam też różowe - te niestety wszystkie padły, albo się przebarwiły, bo wszystkie okazy są teraz białe.

Oprócz tego mam kolekcję storczyków - nie, żebym była ich fanką, ładne są i przyjemne, ale właściwie większość trafiła do mnie przypadkiem, jako prezenty dla mnie,  czy dla męża. No i sobie rosną:









Jeśli powyższa dżungla jeszcze kogoś nie znudziła, to teraz kwitną jeszcze skrzydłokwiaty:


Fiołki afrykańskie:


Tych miałam kiedyś mnóstwo, i w wielu kolorach, ale coś im obecnie nie służy, a może to te wredne storczyki je wypchnęły z parapetów:).

A na zakończenie roślinka, która wprawdzie nie kwitnie, ale fajnie wygląda i łapie muchy:


No i jeszcze urocze gerbery z Biedronki, tam często można upolować różne kwitnące piękności:



No to idę podlewać...  W przeciętne dni zużywam 10 litrów wody, w upały około 12:).




Komentarze

  1. Absolutnie piękne i wdzięczne towarzystwo. U mnie ostatnio inwentarz roślinny ograniczony, ale wkrótce wyjeżdżam na długo, więc nadrabiać będę po powrocie.Hoja zakwita tajemniczo i nigdy nie wiem kiedy, a storczyk zakwitł drugi raz, ale to już nie było to! Na pewno jesteś dumna ze swojego bogactwa:-) a woda? Cóż, lubię podlewać:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie hoja kwitnie zwykle latem, najwcześniej w maju. Co do storczyków - od jakiś 2-3 lat nie mam żadnego nowego, te na zdjęciach kwitną już któryś raz z rzędu, a dwa z posiadanych wydały na świat "młode" - a potem zamarły.

      Usuń
  2. Zobacz...Niby to nie dbasz o te kwiaty, a rosną jak szalone ;)
    Jak to robisz? Pozytywne fluidy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ariadno, chyba tak, bo jak widzę, jak chucha na kwiaty moja teściowa, to aż mam wyrzuty sumienia - tylko to moje rosną jak szalone...

      Usuń
  3. Anno, bo kwiaty wyczuwają ponoć, że darzy się je uczuciem, lubią też jak się do nich mówi, ja też mam storczyki dwa i jeszcze inne, których nazw nie pamiętam i pielęgnuję je tak z wyczuciem, intuicją i rosną ładnie i kwitną. Masz tych swoich roślinek całkiem sporo i na pewno to lubisz, bo inaczej nie zajmowałabyś się tym wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabuniu, bo ze mnie to taka ogrodniczka - teoretyczka, bardzo lubię książki o roślinach doniczkowych, mam ich sporo - i, co ciekawe, często wskazówki pielęgnacyjne w jednej są zupełnie inne, niż w drugiej, mowa o tej samej roślinie. Wobec tego robię wszystko "na oko", i jest chyba dobrze.

      Usuń
    2. Skoro Twoim roślinkom to odpowiada, to na pewno jest dobrze :) Ile ludzi tyle za pewne byś usłyszała porad i opinii w kwestii pielęgnacji roślin. Też raczej staram się wszystko robić intuicyjnie i patrząc na moje roślinki, myślę, że raczej nie najgorzej mi to wychodzi ;)

      Usuń
  4. No,jak na leniwą ogrodniczkę,to masz niezły ogród botaniczny:)Coś w tym jest,że u jednych rosną,a u innych nie.Czasami chyba zależy od mieszkania,chociaż miałam ciocię,która mieszkała w domu z niewielkimi oknami,a kwiaty rosły u niej wspaniale,z prawdziwym przepychem.Szczepiła je sama,byle jak,bez przywiązywania szczególnej uwagi i zawsze wszystko jej się przyjmowało i ekspresowo wręcz rosło.Moje kwiatki też ładnie rosną,lubię je mieć w zasięgu oka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to żyły wodne, albo prądy powietrzne:):):). A kwiatki to jakoś koją wzrok, wyciszają emocje, wprowadzają spokój...

      Usuń
  5. Zazdroszczę. U mnie słabo rosną. Ale mają ciężkie warunki, bo nie dbam. Tutejszy sposób na storczyki to wrzucanie do doniczki od czasu do czasu kilku kostek lodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co,to ciekawe, z całą pewnością wypróbuję. Moja córka co jakiś czas kąpie storczyki w wannie...

      Usuń
  6. A ja powiem, że bardzo piękne i że też lubię bardziej kwitnące kwiaty ;). Z tymi storczykami to możliwe, że to przez nie nie rosną, bo słyszałam, że nie każdy kwiat można stawiać obok innego, tzn. trzeba wiedzieć, czy można czy nie. No a miejsce ustawienia i podlewanie to wiadomo, też ma znaczenie. Pozdrawiam. Piekne te kwiatki naprawdę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Leno, może kiedyś odnowię kolekcję fiołków afrykańskich... na razie nie mam na nie miejsca, mimo, że okien u mnie sporo. Mam w marzeniach małą oranżerię, ale to dopiero przy okazji jakiegoś kapitalnego remontu, mąż twierdzi, że dopiero na emeryturze - a na to, chociaż już mam swoje lata, troszkę muszę poczekać.

      Usuń
    2. Świetny pomysł z oranżerią, oby się spełnił ... nawet kiedyś ;).

      Usuń
    3. Bardzo bym chciała, tylko wtedy już będę musiała się za roślinki poważnie zabrać:). Byłam kiedyś w domu, w którym oranżeria miała automatycznie sterowane zaciemnienie szklanego dachu, w zależności od natężenia słońca... podobnie automatycznie otwierały się okna, w zależności od temperatury. Aż tak, to niekoniecznie... sama sobie te okna pootwieram:).

      Usuń
  7. Czy Ty litości nie masz, że tak " walisz " po oczach tymi pięknościami ?.. po prostu momentalnie uschłam z zazdrości i rozsypałam w proch, albowiem jestem w posiadaniu JEDNEGO sukulenta oraz trzech doniczek żyworódki, która wygląda jak chwast. Inne roślinki nie mają szans.. próbowałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to Ty możesz jeść truskawki:):):)

      Usuń
  8. Cudowne kwiaty, storczyki piękne, skrzydłokwiat też mi kwitnie.
    Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie zaczyna kwitnąc jeszcze kalla....

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …