Przejdź do głównej zawartości

Stosik majowy



Jestem zmęczona, nawet bardzo. i przez pół maja trwałam w tym stanie, nawet czytać za bardzo nie miałam siły...  to i moje majowe dokonania niewielkie. Nawet zdjęcie nie chciało się zrobić porządnie...


1. Jurgen Thorwald  - Ginekolodzy. Ostrzyłam sobie książkowe ząbki na tę pozycję, od momentu gdy o niej gdzieś przeczytałam. A teraz myślę, jak dobrze, że nie urodziłam się wcześniej...  Historie rozwoju ginekologii to też historie cierpienia kobiet i wielkiej arogancji mężczyzn. I ich pychy. Ale na szczęście teraz mamy jakieś szanse...

2. Jakub Żulczyk - Instytut. Bardzo lubię Żulczyka, chętnie czytam, ale chyba nie miałam na Instytut najlepszego nastroju. Ktoś mnie obserwuje? Ktoś za mnie decyduje? Jestem tylko jakąs cholerną mróweczką w laboratorium????? Nie!

3. Stephen King - Ręka mistrza. Nie wiem, dlaczego przeczytałam to dopiero teraz, ale według mnie jedna z ciekawszych pozycji mistrza pióra. Zawsze mnie zastanawiało, czym jest naprawdę talent... może żaden nie jest z tej ziemi?

4. Marc Levy - Powtórka. Typowy przykład, jak działają milusie babskie czytadła na mnie - fajnie się czytało, sporo było uroku, i już nic nie pamiętam. W sensie - przyjemne, a mało głębokie,  coś, co niektórzy określają jako w sam raz na plażę.

4. Stephen King - Cujo. No dobra, już koniec zamęczania was Kingiem. Cujo to klasyk, ileż psów tak się wabi... wzruszająca opowieść o tym jak w sumie coś nieistotnego może niszczyć. 


A na zakończenie zupełnie nie o książkach - drugiego dnia, już po wszystkim...


ja chyba znów idę spać... poczytam co u was na blogach pewnie za jakiś czas... muszę odpocząć... no muszę...

Komentarze

  1. Witaj, Anno.

    Ja mam przesyt Kinga. Bardzo żałuję, ale chyba się Nim skaleczyłam :)
    Namiocik wygląda jak z jakiejś apokaliptycznej wizji...
    Działa na wyobraźnię: zawieszony poza czasem i przestrzenią bungalow, a w środku fluoryzujące kokony Obcych :)
    Odpoczywaj sobie po majowych wrażeniach milutko :)

    Pozdrawiam :)
    Lena Sadowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, można mieć przesyt Kinga, jak najbardziej, i skaleczyć sie nim tez można.
      Wiesz, dokładnie tak to widziałam - gdzieś między czasem a przestrzenią. Dzięki za nazwanie. Bo w momencie robienia tego zdjęcia już wszyscy odlecieli... cisza była i spokój...

      Usuń
  2. O Ginekologach mogłaś przeczytać i mnie, bo kiedyś polecałam. King czeka na wakacje.
    Namiot odpoczywa jak i Ty po ciężkich znojach, najważniejsze, że wszystko zaskoczyło jak trzeba:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że u Cibie czytałam:). A z Kingiem trzeba uważać - znam gościa, który rozpoczął od bardzo ciężkiego tytułu i się kompletnie zniechęcił.

      Usuń
  3. O Ginekologach i ja czytałam recenzje i też chcę po nią sięgnąć. Uważam, że to i tak warta pochwały ilość przeczytanych książek. Ja aż wstyd się przyznać w maju przeczytałam tylko jedną :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, na stosiku leżą jeszcze ze cztery... ale jakoś wieczorami byłam taka zmęczona... może w czerwcu nadrobię:)

      Usuń
  4. Twój stosik wydaje się być ciekawy. Podziwiam, że pomimo iż czekała Cię taka ważna uroczystość Ty uporałaś się z tymi książkami. Wspominałaś mi kiedyś o swoim sposobie czytania, który jest na prawdę ciekawy i pożyteczny :) W sumie też bym tak chciała, może wtedy miałabym szansę na przeczytanie chociaż jednej książki w miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są kursy szybkiego zytania - chyba głównie dla dzieci i młodziezy, ale kto wie... Tyle, że to nie w tym rzecz, by czytać dla czytania - tylko by mieć z tego radość i przyjemność.

      Usuń
    2. A tak faktycznie słyszałam o takich kursach, zawsze zastanawiałam się na czym to polega. No tak masz rację, nie wyobrażam sobie bym mogła czytać na akord nie mając z tego przyjemności :)

      Usuń
  5. Kolejny raz spotykam Kinga w zestawie, no i chyba w końcu sama sięgnę po jakąś jego książkę. ;) Żulczyk, kurczę, no tak go zachwalają, a ja mam to złe wrażenie po ,,Zrób mi jakąś krzywdę", której to książki nawet nie skończyłam.
    Udanego odpoczynku i dobrej nocy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśłi jeszcze Kinga nie czytałaś, to rozważnie wybierz pierwsze lektury. Bo można się zniechęcić... Ja bym na początek proponowała stare, ale doskonałe: Zielona mila , może własnie Ręka mistrza, lub z nowszych Pan Mercedes i kolejna częśc do tego, Znalezione nie kradzione. Wspaniały jest tez komplet bardzo stare Lśnienie i bardzo nowy Doktor sen. A potem już pójdzie... KInga się kocha lub nienawidzi, stanów pośrednich brak.
      A Żulczyk... Zrób mi jakąs krzywdę było reklamowane jako owieśc dla młodzieży, ale czy ja wiem...

      Usuń
    2. ,,Zieloną milę" znam z filmu. Nie mam w zwyczaju czytać książki, jeśli wcześniej obejrzałam film, chociaż jest ona lepsza bez wątpienia. Ale dziękuję za resztę propozycji. Coś sobie wybiorę i w końcu się zapoznam. ;D
      Nie powiedziałabym, że to dla młodzieży, poza tym nie bardzo wiem, co autor chciał przekazać poprzez tą powieść. Pokręcona historia.
      Pozdrawiam. ;)

      Usuń
  6. Niby po imprezie a światła w namiocie nie gasną ... :) Odpoczywaj i wracaj do pełni sił witalnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wszyscy poszli, a gospodarze muszą całośc ogarnąć:)

      Usuń
  7. Całkiem pokażny ten majowy stosik.
    W związku z Ginekologami mam pytanie. Czytałaś może "Piekło kobiet" Boya-Zeleńskiego. Nie jest łatwo tę książkę teraz dopaść. W każdym razie polecam. Tylko uprzedzam - zdołujesz się jeszcze bardziej.
    A ja życzęCi wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, w sensie wiem czego dotyczy - i może pora się zdołować...

      Usuń
  8. Z okazanego nam stosiku przyznam się, że znam jedynie Mistrza Kinga. "Cujo", z racji tego, że sama mam psa, o dziecku już nie wspominając tak mi nadszarpnął kanaliki łzowe, że przeczytałam raz i na tym poprzestałam. A lubię do książek które mi sie spodobały powracać."Ręka Mistrza" natomiast wyborna, choć cieszę się, że akurat talentu malarskiego nie posiadam, bo dreszcz po plecach chodzi. ;) Chyba się skuszę natomiast na "Instytut. Pozdrawiam i życzę Ci szybkiego po trudach wesela wypoczęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie tak. Nie wiem, czy do Cujo kiedyś wrócę, chociaż pewnie tak. I żadnego artystycznego daru nie posiadam, i dobrze. BO chyba bym miała dreszcze... A jak przeczytasz Instytut, to się podziel opinią - bo ja miałam z ta książką lekki problem.

      Usuń
  9. Stosik bardzo ciekawy. Znam Kinga Lśnienie i Zieloną milę w wersji filmowej. Mam czteromiesięczną przerwę w czytaniu. Wrócę do książek w listopadzie. Wtedy skorzystam z pozycji polecanych przez Ciebie, z przyjemnością. Teraz w chwili wolnej zaglądam do Ryśka, autobiografii Ryszarda Riedla, książkę dostałam od dzieci na Dzień Matki. Czytam po kilka stron dziennie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam takie okresy, że nie mogę czytać... na szczęście ostatnio jeśłi nie czytam, to dlatego, że jestem zmęczona, a nie z innych powodów. Tak przejrzałam ostatnie stosiki, i rzeczywiście wyglądam na absolutną wielbicielkę Kinga - a to po prostu bardzo płodny pisarz ( niektórzy mówią, że on tylko pisze skrypt, a resztę wynajęci autorzy - widmo, ale kto to wie... No i ostatnio dało się tanio kupić niektóre jego książki, to korzystałam.

      Usuń
  10. Jakoś nigdy nie mogłem przejść przez żadnego Kinga, chociaż to bardzo dobry pisarz, ale nie moja tematyka. O Thorwaldzie słyszałem, ale nie czytałem nic. I pozostałych autorów też nie :( Wyszedłem na kompletnego ignoranta, a przecież czytam sporo książek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty, każdy czyta co innego, ja w moich miesięcznych stosikach dzielę się tym, co sama akurat złapałam, ponieważ wykle czytam bez ładu i składu, książki różne. Natomiast King... bardzo jest tu ważne, od jakiej pozycji się zacznie. Jakby co, polecę kilka :)

      Usuń
    2. Próbowałem kilka, ale zacinałem się. Uznaję Kinga za świetnego pisarza, ale chyba nie mój klimat. Czytanie musi sprawiać mi przyjemność. Jedną jego książkę przeczytałem, o tym, jak zostać pisarzem (tytuł jest trochę inny).

      Usuń
    3. Pewnie "Jak pisać". Mój zięc bardzo niefortunnie rozpoczął od "Regulatorów"... brrr... masakra... to w ogóle koszmarna rzecz, a na początek to już w ogóle się nie nadaje. Zwykle ludzie czytają coś, co znają - Zielona mila, Skazami na Shawshank, czasem Lśnienie. Ostatnio ( 2-3 lata) pokazało sie kilka , powiedzmy prostszych w odbiorze - Pan mercedes i jego druga częśc, Znalezione , nie kradzione. Druga część Lśnienia ( och, po wielu latach) , czyli Doktor sen. Dla mnie genialna jest Bezsenność, ale to akurat coś dla tych, co Kinga lubią i już znają, bo zbyt wiele tu obcego świata. DObrze czyta się też wspomnianą tutaj, w majowym stosiku, "Rękę mistrza".
      Natomiast zasada, że czytanie ma sprawiać przyjemność, jest nadrzędna i bezdyskusyjna. Dlatego ja nie czytuję na przykład Grocholi, Kalicińskiej czy innych polskich autorek... nie wchodzą mi.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …