Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2016

Szybkie pozdrowienia

Wakacje to cudowna sprawa, jest pięknie i inaczej niż codziennie, niestety mam słaby internet. Próbowałam odpowiedzieć na Wasze komentarze w poprzednich postach, ale coś nie chce to działać -  ale czytałam i dziękuję. A dziś tylko szybkie pozdrowienia, muszę się przespać, bo jadę oglądać wschód słońca na wulkanie...
A to już widziałam :

Rozwiązanie zagadki i papa!

Ponieważ nikt nie zgadł,  co to za tajemniczy przyrząd, o którym pisałam w poprzednim poście, to już tłumaczę. Otóż to jest przyrząd do otwierania wina, ale takiego, którego korek z jakiegoś powodu ( na przykład ze starości) uległ uszkodzeniu i istnieje szansa, że mógłby się rozpaść i wpaść do środka butelki. Wbija się to to w ten korek, i wpompowuje powietrze - a korek się elegancko wysuwa, nie brudząc wina.  proste, a bardzo skuteczne:


Nie wiem, kiedy cokolwiek nowego napiszę, bo znikam na urlop - będę w miejscach, co do których po prostu nie wiem, jak ma się kwestia internetu, dostępu do mediów, i innych. Powinno być, ale kto to wie... poza tym mnie zwykle wykańcza różnica czasu, więc nie wiem, czy znajdę siły na zwiedzanie, urlopowe szaleństwa, i jeszcze blogowanie. Mój mąż twierdzi, że od sieci jestem uzależniona, więc pewnie coś tu skrobnę...
No to papa, może na dwa dni, a może na dwa tygodnie - potem na pewno wrócę.

Kuchenne gadżety

Wśród znajomych i rodziny słynę z zamiłowania do wszelakich, różnorodnych, i często do niczego nie potrzebnych gadżetów.  Może i niepotrzebnych, ale jakich uroczych... Dzisiaj kilka z serii kuchennych, akurat wszystkie przedstawione są używane, i bardzo mi uprzyjemniają życie. Bo akurat w tym zakresie ułatwianie nie jest niezbędne...

Na początek dwa plastikowe, niewielkie gadżeciki do owoców:


To czerwone to przecudowne szczypczyki do wyciągania tego zielonego z truskawek. Proszę się nie śmiać, robi się pyk , myk, i truskawka jest obrana bez babrania się nożykiem albo paznokciami.  Czysto, elegancko, wytwornie :):):):). To żółte to  z kolei nóż do arbuza - ma ząbkowaną krawędź, czego na zdjęciu nie widać. Jego krzywizna idealnie pasuje do arbuza - wycina się  błyskawicznie i znowu jakże wytwornie:):):).
Tu znowu żółte i czerwone, ale czerwone jest wszystkim znane i wrzuciłam na zdjęcie wyłącznie  dlatego, że to żółte to jest to samo - tyle, że na czerwonym to cytrynę wyciska każdy, a ż…

Wyprzedażowo

W poprzednim tygodniu kilka spraw  wprawiło mnie w nie najlepszy humor. Właściwie to delikatne określenie, sprawy miały się i właściwie nadal mają się dość fatalnie. Ale co tam, blog nie służy smędzeniu ( chociaż może), blog służy też innym. Bo ja w ramach zwalczania smutku udałam się na zakupy, bo przecież są wyprzedaże. Tu nic, tam nic, to już mam, tamto jakoś nieciekawe... w sumie nowe kolekcje chyba lepsze, mimo, że ceny jeszcze  spore.
No to poszłam na wyprzedaże, a nabyłam co nabyłam:

Sweterek, cieniutki, idealny na chłodniejsze letnie dni. Ponieważ to marynarski granat, to ubrałam Melindę  w białą spódnicę z takim specyficznym wycięciem. przyznam, że rzadko mam odwagę ją założyć, cały czas kombinuję, czy nie wszyć w to wycięcie jakieś koronki czy czegoś w tym stylu. Melinda wygląda dobrze:



Kolejny zakup też na chłodniejsze dni, to kremowy, ażurowy sweterek, bardzo dobrze skomponował mi się z wzorzystą spódnicą w odcieniach niebieskich, z lekkim, trójkątnym  pęknięcięm  na przo…

Ekstremalnie

Ponieważ jestem dziś w podłym dosyć nastroju, powodów więcej niż jeden, więcej niż dwa... no sporo, to dla poprawienia sobie humoru zaczęłam przeglądać zdjęcia, które mam na dysku. No i trafiłam na coś fajnego, ż zeszłorocznej majówki, o której już pisałam - tam było o morzu, tu będzie... no właściwie o górach. A  jeszcze właściwiej o pewnej dosyć ekstremalnej górskiej kolejce, którą miałam okazję się przejechać.

A po kolei było tak:

Przyjechaliśmy  nad malowniczy wąwóz, w dali piękne góry, nieco bliżej wodospad, dołem płynie wesoło rzeczka.  Tylko co tam robi ta dziwna, zwisająca od jednego do drugiego brzegu wąwozu lina?  ( po powiększeniu zdjęcia powinno ją być widać)


No już wiem... po obejściu miłego, małego budyneczku ( stacja kolejki) ukazał się naszym oczom taki oto wagonik:


Prawda, że niesamowity? Nic, tylko ta platforma z niewielką, sięgającą ledwie bioder barierką, zamykana na coś, czym ja bym nawet klatki z kanarkiem nie zamknęła... Absolutnie żadnych zabezpieczeń, deski w…

Nasturcjowe masełko

Wspominałam już o nasturcjach, prawda? te cudowne kwiaty nadają się nie tylko do hodowania i podziwiania, nadają się również do jedzenia, i to na przeróżne sposoby.  Kilka razy spotkałam się już nimi jako z dodatkiem do sałatki - pomarańczowe kwiaty tworzą piękny akcent kolorystyczny, a dodatkowo nadają całości potrawy lekko pikantną nutkę.
Tym razem spróbowałam jednak czego innego. Otóż moja kuzynka, od zawsze znana z ciekawych dokonań w zakresie wszelakim, również kulinarnym, podrzuciła mi przepis na nasturcjowe masełko:



Jest tak smakowite, że postanowiłam się nim z wami podzielić.   Co jest potrzebne? Nasturcjowe kwiatki, listki,  dobre, miękkie masło i odrobina soli. Ja akurat wykorzystałam już solone masło, bo takie miałam, ale to chyba bez znaczenia dla całości.

Oryginalny przepis jest taki:
250 g dobrego, miękkiego masła, 10 - 15 kwiatów nasturcji, 5 listków nasturcji, sól. Kwiatki i listki posiekać, dodać do miękkiego masła, posolić. I już :) Można: 1) tak przygotowane masło u…

Stosik czerwcowy

Cały czerwiec miałam poczucie, że nic nie czytam, tylko kupuję - nieustannie wchodziły mi w ręce promocje na książki, od słynnej biedronkowej zaczynając. Bo to była naprawdę wielka rzecz, kupować normalne , ciekawe książki za 4,99. Niestety, z powodów ode mnie niezależnych na początek tej akcji się spóźniłam, ale i tak trochę  z tego dziwnego sklepu wyniosłam. A potem poszłam banalne nabyć nowy czajnik elektryczny w sklepie z AGD -  a tam promocja na książki, tym razem cena 9,99. No nijak się opanować nie mogłam... jeszcze oczywiście wszystkiego nie przeczytałam, jedną z tych po piątce odłożyłam po kilku stronach ( ale pewnie jeszcze do niej wrócę),  na inne na razie nie mam nastroju, ale to cudowne uczucie kupować książki nie patrząc na cenę. Szkoda, że nowości tak się nie da :(.

 No to co było w czerwcu:


1. Przewodnik po Indonezji - jest lato, trzeba więc poznawać fajne urlopowe miejsca, no nie? Mam w domu kilkadziesiąt przewodników, w swoim czasie wydawała je gazeta wyborcza, i mu…