Przejdź do głównej zawartości

Kuchenne gadżety

Wśród znajomych i rodziny słynę z zamiłowania do wszelakich, różnorodnych, i często do niczego nie potrzebnych gadżetów.  Może i niepotrzebnych, ale jakich uroczych... Dzisiaj kilka z serii kuchennych, akurat wszystkie przedstawione są używane, i bardzo mi uprzyjemniają życie. Bo akurat w tym zakresie ułatwianie nie jest niezbędne...

Na początek dwa plastikowe, niewielkie gadżeciki do owoców:


To czerwone to przecudowne szczypczyki do wyciągania tego zielonego z truskawek. Proszę się nie śmiać, robi się pyk , myk, i truskawka jest obrana bez babrania się nożykiem albo paznokciami.  Czysto, elegancko, wytwornie :):):):). To żółte to  z kolei nóż do arbuza - ma ząbkowaną krawędź, czego na zdjęciu nie widać. Jego krzywizna idealnie pasuje do arbuza - wycina się  błyskawicznie i znowu jakże wytwornie:):):).

Tu znowu żółte i czerwone, ale czerwone jest wszystkim znane i wrzuciłam na zdjęcie wyłącznie  dlatego, że to żółte to jest to samo - tyle, że na czerwonym to cytrynę wyciska każdy, a żółte ma w nazwie "barmański" - swoją drogą fajny gadżet, bo pestki z cytryn czy limonek nie przelatują do drinków:).




A to magiczny woreczek do odświeżania pieczywa. Wkłada się do środka czerstwą bułeczkę, na 20 sekund na największą moc do mikrofalówki, i..ta dam... świeża , cieplutka bułka. Czary, panie, czary...

Teraz moje dwie ulubione łyżeczki - różowa jest do grapefruitów, czerwona do kiwi. Dzióbek tego czerwonego ptaszka może służyć do rozcięcia rzeczonego kiwi, a potem całość ma taki kształt, że się zgrabnie tę połóweczkę wyjada. No dobra, można zwykłą łyżeczką, ale taka jest bardziej czaderska:). Różowa ma ząbkowany brzeg, i jeśli przekroić grapefruit na połowę, to można się zgrabnie wbijać w kazdą cząstkę i delektować się owocem...



Tu już banały, ale ekologiczne - nożyk do masła i pędzelek do oliwy czy innego mazidła. Ale drewniane, nie plastikowe:


A na zakończenie zagadka - co to jest? Nagród nie przewidziałam, ale jak nikt nie zgadnie to powiem :):):).



Może jak przeszukam szuflady to jeszcze coś znajdę?


UZUPEŁNIENIE:
No i znalazłam - po lekturze komentarzy Ewy i Ultry przypomniały mi się jeszcze dwa gadżety - pierwszy używany stale, stoi na stałe na blacie kuchennym, i nawet o nim nie pomyślałam, tak wrósł w moje działania:



To zestaw...hm... nie wiem jak to się nazywa, ale służy do dzielenia na cząstki owoców - zielone jabłek, pomarańczowe nektarynek i brzoskwiń, żółte jest do mango, a czerwone do ... do pomidorów. czerwonego nie używam:)):), pozostałe bardzo lubię.wycięcia idealnie omijają pestki i ogryzek.


A poniżej gadżet do ananasa - obcina się liściastą "piętkę", a potem spiralnym ruchem wycina ananas - ładnie wygląda taki wycięty, a całość jest bardzo wygodna. No i ma trzy rozmiary, na zdjęciu ten średni.


Komentarze

  1. Może to jakiś rodzaj drylownicy? Istna z Ciebie pani gadżet, lubię taki rzeczy, ale wiele sobie odpuszczam, bo nie mam gdzie trzymać, a gdy wrzucę gdziekolwiek, to i tak nie znajdę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie zgadałaś - a drylownicę do wiśni też mam, ale to chyba dośc znana zabawka. Ja na szczęście mam duża spiżarnię i sporo schowków:)

      Usuń
  2. doedukowałam się trochę ... :) Nie kupuję już takich gadżetów bo kończyło się to tym , że miałam pełne szuflady maneli, których nie używałam bo jak były wreszcie potrzebne to ja już zapominałam , że je w ogóle mam ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie umiem się powstrzymać... chociaż powinnam już przestać:)

      Usuń
  3. Najlepsze to do bułeczek! Już nie płakałabym, że wyrzucam nieświeże!

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez woreczka też się da odświeżyć, ale to taki fajny bajer:)

      Usuń
  4. Może i praktyczne niektóre z tych rzeczy, ale ja zwykle nie pamiętam o nich i łapię za nożyk, a przypominam sobie po fakcie. Zagadka trudna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, łatwa to by nie była zagadka:):). Ja tez czasem zapominam, co mam w szufladach

      Usuń
  5. Fajne i kolorowe 😉 i właściwie zachęcają do korzystania z nich, ale u mnie jest podobnie jak u Marii - w szufladzie mam trochę"przydasi" a i tak najczęściej korzystam z małego, dobrze leżącego w ręce nożyka 😉
    Zagadka - hm ..... nie mam pojęcia 😉
    Pozdrawiam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nikt nie zgadnie do niedzieli, to oczywiście powiem, co to jest:). A dobry nożyk to podstawa:)

      Usuń
  6. Łyżeczka do grapefruita! Czyli nie trzeba jeść gorzkiej skórki?
    Trochę ślepawa jestem. Czy tym się wykrawa ogryzek z jabłka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie trzeba - a ząbkowana krawędź idealnie pomaga to oddzielać. Zagadka nie dotyczy jabłka, ale zainspirowałaś mnie i dołożyłam zdjęcia:)

      Usuń
  7. Ten gadżet do ananasa? Kocham gadżety, ale rzadko kupuję, ponieważ zwykle zajmują miejsca, a rzadko używane. Ale piękne! Fakt, że czasem trudno się oprzeć takim pięknościom...
    Zasyłam serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie do ananasa, ale przypomniałaś mi, że do ananasa też mam i już uzupełniłam zdjęcia. No własnie tak mam - są urocze te duperele i fajnie je mieć:)

      Usuń
  8. Chcę ten gadżet do ananasa! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zajrzyj na stronę sklepu tescoma :)

      Usuń
  9. Dodałaś gadżety, jakie gdy spotykam, to muszę czasami przeczytać na metce, do czego są, a bywają niespodzianki, czego to ludzie nie wymyślą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam kolegę, który dzieli moją pasję do gadżetów kuchennych ( i nie tylko kuchennych), i często to on pierwszy coś kupuje i mi daje cynk:)

      Usuń
  10. Matko i córko, jak żyję ponad 30 lat prawie niczego z Twoich gadżetów nie widziałam. Wyjątkiem są dwa drewniane i ta zwykła wyciskarka do cytryn. A reszta? Aż się zdumiałam.. I chyba wychodzi na to, że nie jestem gadżeciarą, bo nawet nadal nie zakupiłam sobie obieraczki do warzyw:) Ale dobrze wiedzieć o istnieniu tego i owego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyjesz tyle co ja, to i gadżetów się naoglądasz:):):):). A obieraczki do warzyw preferuję z IKEA, jak dla mnie najlepiej działają:).

      Usuń
  11. To jest do wyciskania soku bezpośrednio z cytryny lub pomarańczy. Tylko wpierw trzeb chwilkę owoc poturlać po twardej powierzchni lekko naciskając, potem wbijasz przez skórkę tę przezroczystą część i pijesz sok z owocu, przez rurkę, która jest częścią tego ustrojstwa.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety pudło. Może powinnam dodac, że to ma w sobie pompkę

      Usuń
  12. No powiem Ci Anno, że zaciekawiły mnie te Twoje gadżety, też lubię takie różności, ale raczej nie kupuję ich zbyt wiele. Mam takiego kręciołka, który mieli pieprz i sól bezpośrednio do potrawy i obieraczkę, bardzo ją lubię, bo świetnie się nią obiera zwłaszcza ogórki i marchewkę :) mam też taką podstawkę pod łyżki, które używa się do gotowania i żeby ich byle gdzie nie odkładać i brudzić blat. A takie urządzonko do jabłek gdzieś tam mam, ale i tak go nie używam, bo ciągle sobie zapominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to własnie jest największy problem - jak nie zapomnieć, że się coś ma:):)

      Usuń
  13. Ja jednak muszę się roześmiać z tego do wyciągania zielonego z truskawek xD xD Xd. Przepraszam ,ale nie mogę się powstrzymać ;D. Za to urzekł mnie worek do odświeżania pieczywa - świetny! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i świetnie, że chociaż ktoś sie ośmiał... taki był cel:). Co do woreczka do odświeżania , to mam tez w identyczny wzorek do przechowywania - ale jakoś spektakularnych efektów brak:(.

      Usuń
  14. Choroba, mnie by się wszystko popieprzyło, jadłabym kiwi nożykiem do arbuza, cięła pomidora wyciskarką do cytryn a na koniec pokruszyłabym orzechy pędzelkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby ci któryś drobiazg podpasował, to byś go trzymała na wierzchu i używała - mylą się zbędne bzdety:). Zwizualizowałam kruszenie orzechów pędzelkiem - czyścisz mi klawiaturę, bo oplułam.

      Usuń
  15. Nie znam, ja bym an pierwszy rzut oka stwierdziła, że to zabawki dla dzieci. Niezłą masz kolekcję. Czy to wszystko trzymasz na wierzchu na tak zwanym podorędziu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynie przyrząd do ananasa mam w pudełku, w spiżarni. Pozostałe w szufladach, a krajarka do owoców stoi na stałe na blacie. To maleństwa są...a szuflad mam sporo:)

      Usuń
  16. Takich cudów w domu nie mam, za to mam nadmiernie przepełnione szuflady kuchenne i długo muszę się zastanawiać czego się pozbyć, aby nabyć nową rzecz. Ale mam bardzo przydatną obieraczkę do warzyw firmy Victorinox (tej od scyzoryków). Jak nienawidziłem wszelkich obieraczek do warzyw, to ta sprawdza się na tyle rewelacyjnie, że kupiłem sobie drugą taką samą, aby mieć w podróży :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takim poleceniu poszukam i pewnie nabędę. Bo, jak pisałam, ja obieraczkę to z IKEA mam...

      Usuń
  17. Pomyślałam sobie, że to może coś do nakłuwania jajek, ale skoro ma pompkę, to nie wiem... A myślałam, że jestem gadżeciarą nr 1. Pokonałaś mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nakłuwa się jajko i wypompowuje zawartość. Przyrząd do robienia wydmuszek.

      Usuń
    2. To nie jest do robienia wydmuszek, miłe panie, tą pompką się nie wypompowuje tylko wpompowuje

      Usuń
  18. Ha! chciałam się wycfanić i weszłam na stronę polecaną przez Ciebie, aby znaleźć ów gadżet, lecz poległam... tam jest tyle tego, że dostałam oczopląsu. Chyba się nawet na coś skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam od nich jeszcze całą masę gadżetów do ciasteczek, typu pieczątki, foremki, wyciskacze i takie tam. W mojej okolicy mają sklepy w centrach handlowych, to się lepiej kupuje, bo można zobaczyć.

      Usuń
  19. Niesamowite te gadżety:-) Mała rzecz, a cieszy;-)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie to lubię - małe, zabawne, cieszące:)

      Usuń
  20. Fajne te Twoje gadżety kuchenne :) Ten żółty wyciskacz do cytryn (bo taki jak czerwony oczywiście znanmy :)) przypomniał mi przyrząd z zamierzchłych czasów, z domu moich dziadków. Wkładało się do takiego wyciskacza ósemeczki (miał troszkę inny kształt) cytryn i wyciskało kilka kropli na galaretę z nóżek na przykład. Rzecz jasna był metalowy. Niestety dawno już zaginął w chaosie przeprowadzek. A ten zagadkowy przyrząd... myslałam, że do drylowania, ale widzę, że nie. To może do nakłuwania czegoś? Tylko w jakim celu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, o czym piszesz - ale niestety nie mam takich, a to nawet fajne - muszę popytać ciotki, może któraś ma na składzie i zapisze mi w spadku :)
      A o przyrządzie zaraz napiszę:)

      Usuń
  21. Do odświeżania bułek - fajny gadżet. Widzę, że lubisz gadżety, a mnie jeszcze nóż do arbuza zaciekawił...pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię gadżety, w sumie bardziej od kuchennych te papiernicze - pióra, długopisy, notesy...

      Usuń
  22. Również kupuję różne gadżety kuchenne, ale na woreczek do odświeżania pieczywa nie trafiłam. Próbowałam kiedyś odświeżyć (gołe) kajzerki w mikrofali, ale po wyjęciu szybko zamieniły się w suchary. Jeśli zachodzi potrzeba to odświeżam w piekarniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, na ile ten woreczek potrzebny - niestety takie odświeżóne to właściwie tylko do spożycia w danej chwili...

      Usuń
  23. Napewno piękne, kolorwe gadżrty. Czasami bardziej przydatne, czasami mniej. U mnie problem jest tego typu, że raz użyję takich przedmiotów, a potem są poprostu bezużyteczne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tylko Twój problem:):):):)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…