Przejdź do głównej zawartości

Nasturcjowe masełko


Wspominałam już o nasturcjach, prawda? te cudowne kwiaty nadają się nie tylko do hodowania i podziwiania, nadają się również do jedzenia, i to na przeróżne sposoby.  Kilka razy spotkałam się już nimi jako z dodatkiem do sałatki - pomarańczowe kwiaty tworzą piękny akcent kolorystyczny, a dodatkowo nadają całości potrawy lekko pikantną nutkę.
Tym razem spróbowałam jednak czego innego. Otóż moja kuzynka, od zawsze znana z ciekawych dokonań w zakresie wszelakim, również kulinarnym, podrzuciła mi przepis na nasturcjowe masełko:



Jest tak smakowite, że postanowiłam się nim z wami podzielić.   Co jest potrzebne? Nasturcjowe kwiatki, listki,  dobre, miękkie masło i odrobina soli. Ja akurat wykorzystałam już solone masło, bo takie miałam, ale to chyba bez znaczenia dla całości.

Oryginalny przepis jest taki:
250 g dobrego, miękkiego masła, 10 - 15 kwiatów nasturcji, 5 listków nasturcji, sól. Kwiatki i listki posiekać, dodać do miękkiego masła, posolić. I już  Można: 1) tak przygotowane masło uformować w słupek, owinąć folią aluminiową, włożyć do lodówki, podawać pokrojone w plastry, 2) dodać do tak przygotowanego masła ząbek czosnku, trochę pietruszki zielonej, parę kropli maggi.

Ja  Na próbę zrobiłam tylko ze 100 gram masła, zabrałam 5 kwiatków i 1 listek - spokojnie można więcej. Jest naprawdę pyszne:). 

Proces produkcji wygląda tak:
Najpierw kwiatki i listki:






Potem siekanie:



I na końcu mieszanie:




Prawda, że banalne? Smacznego!

Komentarze

  1. Teraz z ogródków znikać będą nasturcje :)
    Ja dziś jestem zmordowana, bo zrobiłam zupę (pomidorowo-selerowo-paprykową), drugie i zdrowy deser, nie robię normalnie takich wygibasów, więc musi wystarczyć do wtorku przynajmniej, bo się obrażę. Nie wiem, na kogo i nie wiem, jakim cudem ma wystarczyć, ale ja do środy nie wchodzę do kuchni i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To do wtorku, czy do środy? ja dziś kulturalnie poszłam na obiad do knajpy, z mężem, a jakże, nie dałabym mu się zagłodzić. na jutro jest obiad od wczoraj, a on wróci z pracy wcześniej niż ja. Na wtorek obiadu nie planuję, więc pewnie też dopiero w środę... A młody, jak przyjdzie, dostanie słoiczek i serek:).

      Usuń
    2. Środa, miałam na myśli wtorek do samego końca, a po północy już za późno na kuchnię :)

      Usuń
    3. No chyba, żeby drinki mieszać:)

      Usuń
    4. O kurcze.... Że można robić "Polskie kapary" to wiem, bo moja mama często robiła ale do masła...kwiatki... FAJNE!

      Usuń
    5. O tych kaparach z nasturcji tez wiem, ale jednak wolę oryginalne:)

      Usuń
    6. Jak mam być szczera to nie czułam spektakularnej różnicy... spróbuj kiedyś:) tylko musisz mieć dobry przepis na marynatę

      Usuń
    7. To poproszę jeśli masz

      Usuń
  2. Dziękuję za przepis. Zrobię kolorowe masło. Do tej pory tylko rzeżuchowe lub pietruszkowe.
    Podziwiam te Panie, które umieją planować. Nie ma takiej opcji, by obiadu nie było. Jedynie jak robię mielone, to na kilka dni (zamrażam).
    Serdeczności zasyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dawno nie było mielonych, trzeba zrobić:). Co do braku obiadu - jeśli oboje wracamy wieczorem, i tak każde z nas coś musi zjeśc na mieście...

      Usuń
  3. Jakie ciekawe ;D. Kwiaty to słyszałam, że się jada, ale listki to nowość ;D. Smacznego w takim razie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie te listki w przepisie też zaskoczyły, ale skoro zjada się na przykład szczaw czy szpinak...

      Usuń
    2. No faktycznie... akurat szczawiową dzisiaj gotowałam ;D.

      Usuń
    3. Z ciekawszych rzeczy do jedzenia: - ostatnio w restauracji podano mi między innymi młode pędy zielonego groszku - same końcówki, z tym takim wąsem, którym to się czepia. Bylo bardzo smaczne, lekko słodkawe, super do sałatki na przykład. Ja miałam to z serem i orzechami.

      Usuń
  4. Mam wątpliwości w kwestii konsystencji tego masła... Ja wiem, jak wygląda masło naturalne robione z naturalnej śmietany i wcale mi to na takie nie wygląda :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notario, po pierwsze było bardzo ciepło, po drugie, to masło ze sklepu, nic wyjątkowego . Akurat takie miałam... Swoją droga ja prawie nie jadam masła, skusiłam się z powodu tych nasturcji, następnym razem poczekam i skombinuję jakieś lepsze:)

      Usuń
  5. Bardzo egzotyczne, ale ładnie wygląda...nigdy nie próbowałam, ale skąd wziąć dobre masło? pamiętam masło z dzieciństwa i kupowane teraz nijak nie smakuje jak tamto, więc jadam roślinne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już napisałam wyżej, ja prawie wcale nie jadam masła, innych tego typu tez nie, a chleb jeśli już smaruję, to serkiem typu almette , najchętniej chrzanowym albo pieprzowym.

      Usuń
  6. Chyba mojej przyjaciółce z ogródka podkradnę i spróbuję zrobić, wygląda interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładne, prawda? Zrób, i napisz , jak Ci smakowało.

      Usuń
  7. Aniu, ja mam podobnie, zamiast masła, używam serka almette albo mascarpone. Jednak masło nasturcjowe wygląda zaciekawiająco i apetycznie. Wypróbuję reakcję moich oczekiwanych gości, takie masło będzie z pewnością atrakcją stołu:) Tylko muszę się zakraść gdzieś po nasturcje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko uważaj, by nie miały lokatorów, typu mszyce czy coś - ja sobie jedenkwiatek zerwałam taki mszycowy... fuj

      Usuń
  8. Szkoda, że ja nie mogę jeść od kilku lat normalnego masła :(
    Twój przepis na pewno jest pyszny!
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że te kwiatki można też wymieszać z jakimś serkiem lbo innym smarowidełkiem:)

      Usuń
  9. Witaj, Anno.

    Masełka wszelkie - pycha najpyszniejsza :) A nasturcjowego nie jadłam, ale obiecuję, że jak tylko ktoś mi pozwoli ogołocić swoje kwiatki - zjem :)

    Pozdrawiam :)
    Lena Sadowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam gdzie, ale widziałam kwiatki do kupienia, całą paczkę jadalnych

      Usuń
  10. Brzmi ciekawie i smacznie, a kolorowo wygląda. Kiedyś słyszałam, że bratki można dodawać do potraw, głównie do sałatek, ale o nasturcjach nie słyszałam. Ja lubię masło z dodatkiem czosnku zwłaszcza na grzankach. A ze zwykłych maseł najbardziej mi smakuje Mixełko Kremowe, jest smaczne i dobrze się rozsmarowuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, można, wiem tez, że można jesć nagietki, i na pewno jakies niebieskie, chyba chabry, ale to musze sprawdzić:)

      Usuń
  11. Zadziwił mnie ten post. Nigdy nie pomyślałabym, że można użyć kwiatów do jedzenia. A tym bardziej ich liści... Ale człowiek przez całe życie dowiaduje się odkrywczych rzeczy i to jest fajne. :)
    Czekam na następne, zaskakujące newsy :) Chciałam dodać u siebie do ulubionych, ale wyskakuje informacja, że blog nie istnieje.... (kolejna zadziwiająca rzecz... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No istnieje blog jak najbardziej:). Obiecuję, że jak znajdę i sprawdzę znowu coś fajnego, to na pewno o tym napiszę

      Usuń
  12. Jutro od samiuśkiego rana wybiorę się na złodziejstwo nasturcjowe.

    :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to miłych łowów i smacznego. Podobno takie kradzione lepiej smakuje:)

      Usuń
  13. Przyznam, że jakoś do mnie nie przemawia taki mix, może dlatego, że kiedyś koleżanka mnie poczęstowała naleśnikami z jakimś kwiatem - smak był paskudny.
    Gdybym przemyciła w jakiejś potrawie roślinę inną niż pospolicie znane warzywa, to nikt by tego nie ruszył. Nawet rzeżuchę jadam tylko ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem:):):):). A ja akurat za rzeżuchą nie przepadam, bo ma ...hm.... dziwny zapach jak dla mnie. Ale jak w czymś jest, to nie pluję, po prostu jej sama nie hoduję.

      Usuń
  14. Wiedziałam, że nagietki i bratki są jadalne, ale o nasturcjach nie miałam pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, jadalnych jest znacznie więcej kwiatkow;0

      Usuń
  15. Jakoś nie mogę przekonać się do jedzenia kwiatów, wolę oglądać je w wazonie. Chyba pełnią tylko rolę wizualną, bo nie mają wartości odżywczych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, na ogół to tylko ozdoba i wartości to to nie ma - ale jest ładne i smaczne, dodaje potrawie uroku:)

      Usuń
    2. A taki kalafior czy brokuły, to też przecież kwiaty...

      Usuń
  16. Jadłam nasturcje i b. mi smakowały. Takie masełko tez pewnie byłoby ok, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasturcje wciąż kwitną, chyba jeszcze zrobię:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …