Przejdź do głównej zawartości

Rozwiązanie zagadki i papa!


Ponieważ nikt nie zgadł,  co to za tajemniczy przyrząd, o którym pisałam w poprzednim poście, to już tłumaczę. Otóż to jest przyrząd do otwierania wina, ale takiego, którego korek z jakiegoś powodu ( na przykład ze starości) uległ uszkodzeniu i istnieje szansa, że mógłby się rozpaść i wpaść do środka butelki. Wbija się to to w ten korek, i wpompowuje powietrze - a korek się elegancko wysuwa, nie brudząc wina.  proste, a bardzo skuteczne:


Nie wiem, kiedy cokolwiek nowego napiszę, bo znikam na urlop - będę w miejscach, co do których po prostu nie wiem, jak ma się kwestia internetu, dostępu do mediów, i innych. Powinno być, ale kto to wie... poza tym mnie zwykle wykańcza różnica czasu, więc nie wiem, czy znajdę siły na zwiedzanie, urlopowe szaleństwa, i jeszcze blogowanie. Mój mąż twierdzi, że od sieci jestem uzależniona, więc pewnie coś tu skrobnę...
No to papa, może na dwa dni, a może na dwa tygodnie - potem na pewno wrócę.

Komentarze

  1. Nie zgadłabym, nawet nie pomyślałabym, że to do wina ;D. Udanego urlopu i zapraszam tutaj: http://realnie-lb.blog.pl/. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sta∂ taka zagadka, wiedziałam, że to trudne:).

      Usuń
  2. Też nie zgadłabym bez tej butelki. Mój mąż też próbował mi wmawiać, że jestem uzalezniona od sieci, ale o dziwo, nigdy nie twierdzi, że jestem uzależniona od gotowania czy sprzątania, chociaż tym czynnościom też poświecam tyle samo czasu co internetowi. Zdumiewające, prawda? ;-) Udanego urlopu! Ja wyruszam w połowie sierpnia dopiero... Ale zleci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne porównanie z tym gotowaniem i sprzątaniem, kupuję w razie czego:-)

      Usuń
    2. To prawda, że wmawiają nam tylko niektóre uzależnienia, coś to nie tak!

      Usuń
  3. Udanego urlopu życzę Anno.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mówiłam, że rodzaj drylownicy - dryluje butelki z korków:-)
    Podróżuj, napawaj się egzotycznym pięknem i jednak może coś skrobnij?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz doskonałe skojarzenia:). I będę się napawać

      Usuń
  5. Nie znałam takiego przyrządu. A co do sieci, to mogę stwierdzić, że mnie się udało właściwie wytrzymać 2 tygodnie na wczasach. Raz w kanjpce dorwałam WiFi, szybko przeleciałam wzrokiem co należy i detox trwał dalej.
    Pozdrawiam i życzę wspaniałych podróży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do niedawna też nie... aż jedno dosyć konkretne wino nie dało się normalnie otworzyć :). A co do sieci, to mnie nie zależy na detoxie, ale o prostu ne wiem, jak będzie. I rożnica czasu też swoje robi...

      Usuń
  6. Wspaniałego urlopu, nie zapomnianych wrażeń Anno:) A zagadką zagięłaś wszystkich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, doskonale się bawię

      Usuń
  7. Też nie zgadłabym, że to do otwierania skomplikowanych korków win :) Ciekawe urządzenie, nawet nie wiedziałam, że takie jest.
    Wybierasz się w podróż, więc Anno, życzę Ci wobec tego sprzyjającej pogody, szczęśliwej podróży, bezpiecznego zwiedzania i wielu ciekawych miejsc do zobaczenia, miłego odpoczywania również od internetu ;)
    A jak wrócisz to czekamy na relacje i opowieści :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróż cudowna, dziękuje . Tylko słabo z internetem

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Bardzo, szczególnie dla wielbicieli starszych win

      Usuń
  9. Miłego odpoczynku, urlopuj się, ja też na urlopie...pozdrawiam Anno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urlop fajna sprawa, własnie wróciłam...

      Usuń
  10. Miłego wypoczynku, Anno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję pięknie, było super:)

      Usuń
  11. Wspaniale, że jedziesz. Na pewno to winduje humor, siuuuup i go. Jak wrócisz, krzycz. Ja też jadę zresztą... W sierpniu. Na prawdziwy urlop, sia lala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to krzyczę, wróciłam. Prawdziwy urlop? A jakie takie coś ma wyróżniki?

      Usuń
    2. Że nie biorę ze sobą pracy żadnej. Jest jeszcze półurlop.

      Usuń
    3. Czemu tak dawkujesz informacje? co to półurlop?

      Usuń
    4. Aha, nie może się niejasno wyraziłam: półurlop jest taki, kiedy biorę ze sobą jakąś pracę i komputer. Brałam na Mazury, do Lublina... A teraz nie będę.

      Usuń
  12. Tak myślałam, ze to "dłuto" może być otwieraczem butelek, ale nie byłam pewna. Od niepamiętnych czasów mamy tradycyjny "ze skrzydełkami".

    Wspaniałych i niezapomnianych przeżyć podczas urlopowego odpoczynku. Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "dłuto", ładna nazwa, sprzedam mężowi:). Ja takim starego typu nie umiałam otwierać, wolę nowsze wynalazki:. A urlop... dzięki, ale już się niestety skończył, jak wszystko

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Wrzuciło mi Twój komentarz w spam, nie wiem dlaczego.. ale odnalazłam i jest:)

      Usuń
  14. A może faktycznie lepiej na te kilka dni odłączyć się od Internetu i odpocząć. Wsłuchać się w Siebie i tych co obok - tak namacalnie?:) Tak czy inaczej życzę udanego wypoczynku i dużo tematów do opowiadania po powrocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie się odłączyłam, słucham, podziwiam

      Usuń
  15. Haha! nie zgadłabym, ale gadżet napewno przydatny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to bardzo, jak się ma stare wina na składzie:)

      Usuń
  16. To rozumiem, że już jesteś w tych miejscach...
    :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem, jestem, i chłonę ile się da

      Usuń
  17. Miłego urlopowania :) Co do powyższego ustrojstwa, to jednak widziałam w tivi... Pani Gadżet chyba to polecała... teraz sobie przypomniałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam pokazują zarówno byle co, ja i naprawdę fajne rzeczy - bardzo rzadko oglądam, ale jak mąż na to trafi, to zwykle zatrzymuje "cykanie" pilotem...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…