Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2016

Stosik sierpniowy

Sierpień potrwa jeszcze kilka dni, ale ja wiem, że akurat na czytanie już czasu nie znajdę... niemiła perspektywa,  jednak na książki też trzeba pozarabiać.

No to jak to wyglądało:



Właściwie wszystko, co powyżej, to efekt różnych promocji -  a to w Świecie Książki drugą dawali za 50 %, a to w znak.pl jakieś szalone zniżki, i znów Biedronka z książkami za 9,90. No to jak nie szaleć?

1, 2 - Jojo Moyes wcale mnie nie zachwyca. Tutaj akurat chyba najbardziej znane jej tytuły,  Zanim się pojawiłeś i Kiedy odszedłeś.  Pierwsza książka znana, bo film już na ekranach, z Emilią Clarke znaną bardziej z Gry o tron - aktorka urocza, ale taka sobie. A książka przewidywalna do bólu, od pewnego momentu trudno powstrzymać łzy, bo się trudno nie wzruszać. Typowy , jak to kiedyś się mówiło o niektórych filmach, melodramat. On bogaty , a ona nie; na początku żadne wcale nie chce, a potem wielka miłość, ale... jak w każdym melodramacie.... . Już ciekawsza jest część druga, bo znacznie mniej przewidywaln…

We wzorki

Dawno nie było o butach... może dlatego, że sezon na zakupy sandałkowe się właściwie skończył, a na botki - chociaż już ich sporo w sklepach - jakoś jeszcze nie mam chęci.  Uznałam więc, że moją nerwicę natręctw ( ukłony głębokie dla E.) zaspokoję butami we wzorki. No i jakoś się rozczarowałam, bo ich tylko tyle:


Zimowe są oczywiście zapakowane, usiłuję sobie przypomnieć czy tam mam coś we wzorki, ale chyba nie.
To przedstawię je kolejno, najpierw glany. To jedne z nielicznych w mojej szafie butów na płaskim obcasie, w dodatku to nie są typowe glany, bo obie pary mają zamek z boku, więc to raczej takie stylizowane buciki, ale ja je lubię, świetnie nadają się w chłodniejsze dni ( te różowo-czerwone są z tkaniny, bez ocieplenia żadnego). Te czarno-białe nabyłam kilka dni temu, ale na razie nie włoże, bo mają właśnie jakieś ocieplenie.


Teraz jedne z moich ulubionych - dlatego są dwie pary, różniące się kolorem obcasa i, jak widać, głównym odcieniem reszty. To też bucik z tkaniny, mimo do…

Takie coś

Moja córka przygotowuje kącik dla malucha - wybrała sobie różne akcesoria i dodatki  w kolorze szarym, większość w białe gwiazdki. Dla przełamania monotonii kolorystycznej na niektórych są miętowe lamówki. Na całość składa się pościel do łóżeczka, ochraniacz na szczebelki, poduszka do karmienia, otulacz i przeuroczy kokon.  Uszyła sobie też szare pokrycie na przewijak, bo oryginalny (a właściwie odziedziczony po starszej siostrze był błękitny). Miała w planie jeszcze takie małe koszyczki - organizerki do postawienia na półkę, ale były niestety za wysokie.
No to jej zrobiłam:):


Wyglądają trochę dziwnie może,  w trakcie robienia był moment, że mąż się zastanawiał, czy ja czasem nie postanowiłam sobie bereciku zrobić, ale młoda mówi, że jest ok.

Potrzebne było grube szydełko ( nr 12), bawełniana włóczka/sznurek w odpowiednim kolorze ( zazwyczaj z tych włóczek robię owijacze sznurkowe na szyję, pokaże na samym dole postu).


No i wyszło takie coś:


 No nie wiem, może na chusteczki się nada, …

Ogrodowe grzybobranie

Spokojne piątkowe popołudnie...cisza, nawet ptaków za bardzo nie słychać, tylko owady sobie  nienachalnie bzykają... Małżonek , jak zwykle przed udaniem się do jakiś ogrodowo - garażowych zajęć, zaproponował spacer po włościach. No bo może jakieś maliny dojrzały od wczoraj, kilka kolejnych jeżyn, może jakaś borówka amerykańska pozostała jeszcze na krzaczku, no  i może... może... może... może w końcu coroczny prawdziwek postanowił wyrosnąć? Bo w naszym ogrodzie rosną grzyby, ale zwykle czerwone kozaki i podgrzybki, czasem jakiś maślaczek, a prawdziwek nie wiedzieć czemu tylko jeden.
Ale nie w tym roku! Po prostu jakieś szaleństwo, właśnie znaleźliśmy osiem! Są jeszcze małe, ale do jutra będą w sam raz na coś smakowitego.
Popatrzcie, te wyrosły w brzozowym zagajniku, a w zasadzie pod forsycjami na skraju owego zagajnika:




Te znaleźliśmy pod  samym dębem,  i na skarpie, na której on stoi:




Jest jeszcze troszkę totalnych maleństw, jutro pewnie zaraz z rana małżonek popędzi je pańskim okiem …

Kopi Luwak

Ci, którzy lubią kawę, z pewnością wiedzą, że na szczycie rankingu na najlepszą, a jednocześnie najdroższą kawę świata, plasuje się indonezyjska Kopi Luwak. Swoją drogą, kopi znaczy po prostu kawa, a luwak to po polsku łaskun lub cyweta.


Piłam tę kawę już wcześniej, w Polsce, rzeczywiście kosztowała majątek, i rzeczywiście była smaczna. Czy najlepsza na świecie? O gustach, jak wiadomo, się nie dyskutuje... Znacznie ciekawsze od zastanawiania się, czy najlepsza, czy też nie, jest przyjrzenie się swoistemu procesowi jej produkcji.  A wygląda to tak: owoce kawowców porastających wyspy indonezyjskie zjadane są przez małe, drapieżne zwierzątko  zwane  łaskunem, cywetą lub lokalnie luwakiem.  Łaskun wybiera zawsze najsmaczniejsze owoce, jednak trawi tylko ich miąższ, a resztę wydala.  Odzyskane w ten sposób ziarna poddaje się typowemu przetworzeniu. Po przejściu przez przewód pokarmowy luwaka ziarna tracą gorzki smak, nadając wytwarzanej z nich kawie niepowtarzalnego, łagodnego aromatu, dzi…

Pamiątki z podróży

Chyba się starzeję... kiedy byłam młodsza, właściwie nigdy ze swoich podróży nie przywoziłam pamiątek, wystarczały mi przeżycia , doznania, wspomnienia. Od kilku lat wpadłam w jakiś szał kupowania ciekawych, miejscowych produktów, w dodatku zwykle nie tylko dla siebie, ale też dla dzieci, całej szóstki ( rodzone i wżenione).
Tym razem zakupy zaczęłam od sarongów....ech, są cudowne, bo to właściwie prostokątna płachta materiału, po złożeniu mieści się do torebki, a można wykorzystać to jako spódnicę, sukienkę, chustę, szal, narzutkę, właściwie tylko wyobraźnia  nas ogranicza.

Kupiłam tych sarongów cztery, ale został mi tylko jeden, pozostałe oddałam moim dziewczynom. Bardzo żałuję, że nie nabyłam ich więcej, jeśli jeszcze kiedyś będę w tej strefie kulturowej, to pewnie przywiozę ich więcej.
Mój jest taki, pozuje oczywiście Melinda:



Pozostałe były w kolorze czerwonym, granatowym i błękitnym - a wybierać mogłam z całej palety barw, wzorów, również gatunków tkanin. Ten jest bawełniany, a…

Srebrne wesele

Nie, nie moje to srebrne wesele, ja po pierwsze nie za bardzo lubię takie imprezy, a po drugie mam większy małżeński staż. To było srebrne wesele mojego brata, który podejście do imprez tego typu ma takie same, ale... i tu zaczyna się ciekawa historia. Otóż 25 lat temu, bo weselu brata zostało jak chyba po każdym trochę alkoholu. Moja mama, nikogo o nic nie pytając i nikomu i tym nie mówiąc, postanowiła schować coś z tego, i wyciągnąć po 25 latach, właśnie na okoliczność srebrnych godów. I cudownie, świetny pomysł, wytrwała i nikomu nic nie powiedziała, nikt tego nie znalazł i nie wypił, wszystko byłoby cudownie, tylko moja mama właściwie nie pije alkoholu i zna się na nim jak ślepy na kolorach... i schowała to, co uznała za najlepsze i najciekawsze - wino musujące udające szampana, bo w tamtych czasach tylko takie coś było dostępne. Kiedy nam już powiedziała, zapadła cisza, bo każdy był pełen obaw, co w tej butelce po 25 latach będzie.

No cóż, sprawdziliśmy.

Po pierwsze, gazu to tam …

Tropem wodospadów

Jakoś tak wyszło, że niemal wszystkie moje podróże kręcą się wokół wysp, wulkanów, i wodospadów. A może wszędzie na  naszej planecie są wyspy, wulkany, i wodospady? Szlak naszej ostatniej wyprawy nie przewidywał wodospadów, jednak doczytawszy i dopytawszy, okazało się, że niewielkim kosztem, tak finansowym, jak i czasowym, możemy jednak to bardzo urokliwe miejsce zobaczyć. Trzeba było wprawdzie trochę zboczyć z zaplanowanej drogi, i w pewnym momencie przesiąść się na małe skuterki prowadzone przez miejscowych chłopaków ( każdy miał więc swój, jako biała kobieta, w dodatku blondynka, byłam obiektem pożądania i każdy chciał mnie wieźć:):):)), a potem jeszcze dość daleko wędrować - ale jak najbardziej było warto.

Z daleko wyglądało tak:



 Wodospady Madakaripura są trzy, podobno najwyższy ma 200 metrów, może tak, może nie - jest widowiskowo i pięknie, przede wszystkim dlatego, że można wejść niemal do całkowitego serca tych wodospadów - miejscowi przewodnicy wybierają sobie klientki ( tak…

Stosik lipcowy

Miałam takie dziwne uczucie, że w lipcu to ja właściwie nic nie czytałam... bo przygotowania do wyjazdu, potem wyjazd. Dziś zebrałam na stosik lipcowe książki, i sama się zdziwiłam. Nie jest jednak tak różowo, bo dwóch pozycji na razie nie dokończyłam.

No to start:


Oczywiście zaraz będzie śmiech na sali, bo króluje King, ale to naprawdę nie moja wina, że go sprzedają na wyprzedażach, a nowość poszła akurat w lipcu, no nie moja wina i już:).

Od dołu licząc:

1. Przewodnik po Bali, to po to by ogarnąć urlop, poprzedni przewodnik zdążyłam pochłonąć jeszcze w czerwcu. Podejrzewam, że teraz po powrocie przeczytam , a przynajmniej przekartkuję ponownie obydwa, bo jak już wiem, co i jak, to zupełnie inaczej się to czyta...

2. Remigiusz Mróz  -  W cieniu prawa. Wędruję po różnych portalach książkowych, i trafiłam na taki opis: Galicja, 1909 rok. Mimo złej opinii i niejasnej przeszłości Erik Landecki zostaje przyjęty na czyścibuta w austriackim dworku. Jest przekonany, że los się do niego uśmi…

Na początek wschód

No to wróciłam, delikatnie odespałam jet lag,  zdjęcia same przewędrowały z komórki na komputer, rodzina obejrzała, ja zajrzałam na kilka blogów... życie wraca do normy.    Coś tam marudziłam o wschodzie słońca na wulkanie, to proszę, obejrzyjcie. Trzeba było wstać ( a właściwie to nie kłaść się spać)  o barbarzyńskiej godzinie, jakieś 0.30. Pojechać trzy godziny autokarem, potem przesadzili nas ( nadal jest środek nocy) w jeepy. Dojechaliśmy do maleńkiej wioski, zagubionej w cudownym  miejscu. Nalali gorącej kawy, nakarmili gorącymi bananami smażonymi w cieście, poklepali po ramieniu. I poszliśmy jeszcze w górę, wąską ścieżką, wśród roślin, których nie wszystkie potrafiłam nazwać, na punkt widokowy. Było jeszcze ciemno, ale cierpliwie czekaliśmy. I słusznie, bo za chwilę rozpoczął się przepiękny spektakl, żadne zdjęcia nie oddadzą magii tych chwil:


Wschodzące słońce sprawiało wrażenie płonącego ognia, który stale ktoś podsycał. No magia:


Tu widok nieco w bok od samego wschodu, wulka…