Przejdź do głównej zawartości

Stosik lipcowy


Miałam takie dziwne uczucie, że w lipcu to ja właściwie nic nie czytałam... bo przygotowania do wyjazdu, potem wyjazd. Dziś zebrałam na stosik lipcowe książki, i sama się zdziwiłam. Nie jest jednak tak różowo, bo dwóch pozycji na razie nie dokończyłam.

No to start:


Oczywiście zaraz będzie śmiech na sali, bo króluje King, ale to naprawdę nie moja wina, że go sprzedają na wyprzedażach, a nowość poszła akurat w lipcu, no nie moja wina i już:).

Od dołu licząc:

1. Przewodnik po Bali, to po to by ogarnąć urlop, poprzedni przewodnik zdążyłam pochłonąć jeszcze w czerwcu. Podejrzewam, że teraz po powrocie przeczytam , a przynajmniej przekartkuję ponownie obydwa, bo jak już wiem, co i jak, to zupełnie inaczej się to czyta...

2. Remigiusz Mróz  -  W cieniu prawa. Wędruję po różnych portalach książkowych, i trafiłam na taki opis: Galicja, 1909 rok. Mimo złej opinii i niejasnej przeszłości Erik Landecki zostaje przyjęty na czyścibuta w austriackim dworku. Jest przekonany, że los się do niego uśmiechnął. Pierwszej nocy ginie jednak dziedzic rodu, a cień podejrzeń pada na Polaka. Szybko pojawiają się spreparowane dowody, a Erik staje się głównym podejrzanym. Musi walczyć nie tylko o swoją wolność, lecz także o życie – w zaborze austriackim karą za morderstwo jest bowiem śmierć przez powieszenie.
Opis mi się na tyle spodobał, że gdy zobaczyłam to w empiku, postanowiłam nabyć, i dobrze. Całkiem ciekawe, w dodatku znam sporą część terenów, na których rozgrywa się akcja ( okolice Bystrzycy Kłodzkiej).

3. Stephen King - Koniec warty. No, skoro King wydał nową rzez, w dodatku trzecią część do cyklu Pan Mercedes i Znalezione, nie kradzione - jak mogłam nie nabyć... no musiałam. I nie zawiodłam się, można czytać bez znajomości poprzednich części, znów dobry, stary King... nieco zwykłego życia, nieco paranormalnych doznań, no i ładne zamknięcie całego cyklu. Takie... jednak niespodziewane.

4. Jakub Żulczyk  - Radio Armageddon. Kupiłam tę książkę na lotnisku, i chociaż lotów jak mrówków, i godzin w powietrzu wobec tego podobnie, do tego sporo urlopu - nie skończyłam. Jest ok, czyta się dobrze, ale miałam co innego do roboty. Rzecz dzieje się w środowisku młodych ludzi z prywatnego liceum. No i to taki krzyk młodego pokolenia - niby wszystko mamy, a nicość nad nicościami... I jak to u Żulczyka - słowo wspaniałe, ale brudne, ociekające wszystkimi ułomnościami tego świata.

5.Daniel Pink - Drive.Kompletnie nowe spojrzenie na Motywację.  Nie jest to pozycja, którą bym sobie sama kupiła, dostałam ją, i to...hm... jeszcze na początku grudnia, dopiero teraz próbuję ją ogarnąć, na razie nie skończyłam.  U mnie w pracy wyznają to, o czym tam jest - czyli to  motywacja wewnętrzna, a nie zewnętrzna ma jakiś sens. No to będę brnęła dalej... Bo nie czyta mi się tego najlepiej.

6. Stephen King - Ostatni bastion Barta Dawesa. Jak już wspomniałam - dawali na wyprzedaży, nabyłam, przeczytałam, bez zachwytu. Jak dla mnie King może więcej.

7. Thomas Harris - Hannibal. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego przeczytałam to dopiero teraz, bo Milczenie owiec tego autora, czyli część pierwszą cyklu, mam już zniszczoną ze starości... Tu nie ma co pisać, bo pewnie każdy zna filmy, ot, Znów zawiła gra agentki FBI Clarice Starling i wielokrotnego mordercy - kanibala, Hannibala Lectera. Sporo smaczków, wtrętów dotyczących dobrej muzyki, dobrych win, wspaniałego jedzenia, wnętrz, sztuki..., wartka akcja, niespotykane zakończenie. Na pewno warto.

8. Stephen King - Dolores Claiborne. Ta książka mnie uwiodła, głównie rzez zabieg literacki czyniący narratorem główna bohaterkę, właśnie ową Dolores.  Po lekturze naszło mnie wiele myśli o tym, kogo King czyni bohaterami - zwykle to ludzie przegrani, po przejściach, z problemami. I trudno tych bohaterów, nawet jeśli czynią zło, w jakiś sposób nie lubić.  Taka jest też Dolores - maltretowana przez męża, zaszczuta prosta kobieta... i jaką wspaniałą snuje opowieść...

Tak, wiem, nudna jestem z tym Kingiem, na sierpień nie zapowiadają nic nowego, a staroci chyba już niewiele mi brakuje, więc męczyć nim wszystkich przestanę. Mam jeszcze kilka nowych książek, nabytych w ramach promocji, ale jakoś mnie nie ciągną w tej chwili, sama nie wiem, co wieczorem wezmę do ręki. No i w połowie sierpnia ma być w końcu nowy numer {Slow}, kwartalnika, o którym już pisałam. Podobno można jeszcze zamówić:).

Komentarze

  1. Dlaczego nudna? Tez tak czasami mam, że jak spodoba mi sie autor lub cykl, to męczę długo, bo wiem, co mam, a czasem długo szukam czegoś zajmującego. Po Hannibala nie sięgnę za nic, wystarczyło mi Milczenie owiec.
    O Mrozie już któryś raz słyszę, więc muszę poszukać w osiedlowej bibliotece lub poproszę na urodziny:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że Hannibala czytało mi sie jakby lżej? Może dlatego, że autor pokazał trochę jego traumatycznej przeszłości..

      Usuń
  2. Już się przyzwyczaiłam, że King musi być! ;D I w sumie to jest takie fajne ;D Stałe. Sama nie czytam jego dzieł, a przecież to uznany i ceniony pisarz. Książki na wyprzedaży aż żal nie kupić, bo są takie drogie w księgarniach. Byłam ciekawa ,,Radio Armagedon", ale po tym jak nie przebrnęłam przez ,,Zrób mi jakąś krzywdę" nie przeczytam chyba nic więcej Żulczyka. Strasznie mnie rażą te wulgaryzmy. Pozycja o motywacji wydała mi się ciekawa, ale skoro piszesz, że trudno się ją czyta to nie lubię xD. Miłego czytania. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się trudno czyta, bo robię to poprzez pryzmat pracy - tak w ogóle to chyba akurat dośc przyjemna pozycja do czytania.

      Usuń
  3. Czytam wszędzie, ale nie mogę się pochwalić takim stosikiem. Właśnie kończę "Chcę żyć" - Michał Piróg opowiada o sobie.

    Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szybko czytam:), i też właściwie wszędzie, a jak mnie wciągnie, to po prostu nie śpię.

      Usuń
  4. Obiecuję sobie dużo mocniej zainteresować się Mrozem (Remigiuszem). Niedawno oglądałam z nim wywiad w TV. Czy wyobrażasz sobie, że gość ma niespełna 30 lat i napisał już 39 książki? Zresztą znajduje się wyżej w notowaniach czytelników niż Bonda i Miłoszewski (pozycje tych obojga już przeczytałam).


    A kiedy znalazłaś czas, żeby przeczytać te wszystkie pozycje? :)
    Mnie go ciągle brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie też o Mrozie sporo czytałam, musze namierzyć inne pozycje, bo opisywaną powieść czytało się dobrze. A czas? Mam dar szybkiego czytania, i jakby co, mało śpię:)

      Usuń
  5. Czytamy zupełnie co innego. Zwłaszcza, że ja ostatnio głównie ebooki, więc stosiku nie mam. Kinga niestety nie lubię, Mroza muszę poszukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam problem z ebookami, bo szkoda mi płacić za ebook tyle samo niemal, co za papierową książkę, więc wybieram papier... ale chyba z powodu kończącej sie przestrzeni będe musiała sie przerzucić. Najbardziej chciałabym, by do wersji papierowej był jakiś kod na ebook...

      Usuń
    2. A, i co fajnego czytasz? Bo ja mam bardzo otwarty gust i eklektyczy:):), chętnie posłucham podpowiedzi

      Usuń
    3. Zasadniczo też wolę papierowe, ale z biblioteki. Tutaj siłą rzeczy dostępu do polskich papierowych raczej nie mam. Trochę wśród znajomych pożyczamy. Tym sposobem przeczytałam Tanyę Valko, tutejszą gwiazdę. Nie polecam. Najchętniej czytam i kupuję Murakamiego. Z czytanych ostatnio Chwin, Kate Atkinson "O świcie wzięłam psa i poszłam", Kuhn " Dolina", Wojtacha "Zabijemy albo pokochamy", Mo Yan.Mroza już znalazłam!
      Ebooki można tanio "wypożyczyć" na legimi.

      Usuń
    4. Byłam abonentką legimi, ale ja lubię mieć książki, w tym ebooki, na własność...no to się wypisałam. Murakami jak najbardziej tak, chociaż ostatnio rzeczywiście zniknął z listy moich lektur. Kate Atkinson czytałam "Jej wszystkie życia", i mnie poruszyło.

      Usuń
  6. Powiem krótko: Lubię ludzi, którzy czytają ksiązki.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Anno podziwiam Cię za te wszystkie przeczytane książki, jeden stosik jest większy od drugiego :) tym bardziej, że masz jeszcze wiele innych ważnych obowiązków. Twoja umiejętność czytania, o której kiedyś wspominałaś jest rewelacyjna. Przydałaby mi sie taka, bo ostatnio jedyne co czytam to blogi i komentarze, na resztę już nie starcza czasu. Mam kilka książek pozaczynanych, ale chyba będę musiała zaczynać od nowa ponieważ tak na prawdę już nie pamiętam co przeczytałam.
    Bardzo dobry pomysł miałaś Anno z tym comiesięcznym opisem przeczytanego stosiku, bo przynajmniej wiem gdzie się udać, gdy nie będę miała pomysłu na jakąś dobrą książkę :)

    Pozdrawiam ciepło i przyjemnego czytania Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu wychowałam się wśród książek, czytam nałogowo, co czasem wkurza moich bliskich, bo potrafię się wyłączyć całkowicie, i nie reagować na świat zewnętrzny:). Na sierpień mam sporo ksiażek, ale nie wiem, jak pójdzie z czytaniem, bo wciaż się coś wokół dzieje...

      Usuń
    2. Nie wątpię moja droga, że plan zostanie wykonany co najmniej w 99% :) Widzisz Anno, kiedyś czytałam bardzo dużo, a od jakiegoś czasu prawie wcale. Moja mama odkąd sięgnę pamięcią nie czytała książek, ojciec z resztą też, ale ostatnio kupuję mamie, czy to na imieniny, czy Dzień Mamy jakąś książkę, bo nagle odkryła w sobie chęć czytania. W grę wchodzą głównie biografie znanych osób lub historie na faktach autentycznych, ale thrillery też jej się podobają :) Tak więc, wygląda na to, że pewne zainteresowania, czy pasje odkrywamy wcześniej bądź później, ale jak to się mówi: "lepiej późno niż wcale" :)

      Usuń
  8. Kochana, dziekuje za gratulacje . Dokladnie tak, u mnie teraz wakacje. Chwile sobie , poczytam ksiazki i jak oksiazkiTy nadrobie zaleglosci. Sciskam mocno;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odpoczywaj, póki jeszcze możesz:):):):)

      Usuń
  9. Z tego całego stosiku, czytałem wyłącznie Drive i bardzo mi się ta książka podoba. Wiem, że innym nie musi, ale on pisze o tym, czym skutecznie zajmuję się zawodowo. Jeżeli książka za długa, to zobacz na TED 18 minutowe wystąpienie Daniela Pinka. Opowiada o tym, co zawarł w książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mówię, że to się nie może podobać - tylko , że czyta mi się ciężko, bo od razu przekładam na pracę - może działamy w pokrewnych branżach :):):). A wspomniany wykład na TEDzie mam nawet na dysku, więc jak najbardziej zgodzę się, że to dobry speech.

      Usuń
  10. Po pierwsze - gorąco dziękuję za polecenie mi kilku tytułów pod moim postem o książkach! Na pewno będę zaglądać tu do Ciebie po takie posty jak ten wyżej :) Mam wrażenie, że możemy mieć podobny gust czytelniczy, przynajmniej w części :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu wejdź w etykietę CZYTAM - tam są stosiki od stycznia. Ja czytam nałogowo, prawie wszystko co mi w rękę wejdzie, zapraszam.

      Usuń
  11. O Żulczyku dużo dobrego słyszałam, i ciągle gdzieś się pojawia, więc mam wrażenie, że to jakaś sugestia, by po niego w końcu sięgnąć :)
    Co do przewodników, to nigdy takich nie czytałam. Jak to wygląda w środku? Jestem bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie Żulczyka najbardziej podobało mi się Ślepnąc od świateł, polecam. Natomiast przewodników mam mnóstwo, bardzo je lubię, z dwojakich powodów - nim gdzieś wyruszę, to czytam, by wiedzieć czego się spodziewać, lubię tez oglądać zwykle doskonałe zdjęcia tego, co dopiero zobaczę. Drugim powodem jest chęć zobaczenia tego, czego nie widziałam lub nie zobaczę, bo tak akurat wyszło. Zwykle więc czytam i przeglądam przewodniki dwukrotnie - przed wyjazdem informacyjnie, i po powrocie by doczytać, dooglądać.
      W środku sa mapy, zdjęcia ( całe mnóstwo), praktyczne porady, opisy, potrzebne adresy i takie tam:).

      Usuń
  12. No właśnie tak się zastanawiałam, czy w ferworze wyjazdów będziesz mieć czas - nie tyle czytać, co opisać kolejny stosik. A jednak jest! :-) Już chyba trzecią pozycję od Żulczyka u Ciebie widzę. Ja przeczytałam dotąd wyłącznie jego "Ślepnąc od świateł". Jak oceniasz w porównaniu z nim "Radio.."?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślepnąc od świateł mnie bardziej odpowiadało, ale może to po prostu dlatego, że jestem stosownie starsza... bohaterowie Radia sa młodsi:)

      Usuń
  13. Zaciekawił mnie Żulczyk. Ale też zdziwiłam się, że czytasz o motywacji - bo z tego co pamiętam, choć mogę się mylić za poradnikami raczej nie przepadasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze pamiętasz, nie przepadam. Ale po pierwsze to nie jest typowy poradnik, po drugie dostałam tę książke od kogoś dla mnie ważnego, po trzecie w mojej pracy jest mi to bardzo potrzebne.
      A ten Żulczyk może Ci się spodobać:)

      Usuń
  14. Król to król! To prawda, że jest sporo jego książek na wyprzedażach... Ostatnio widziałam w kilku marketach książki po 10 zł. Królował King ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mi do kolekcji kilku brakuje, więc będę nadal szukać, własnie najlepiej na wyprzedażach. Po co przepłacać?

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…