Przejdź do głównej zawartości

Takie coś

Moja córka przygotowuje kącik dla malucha - wybrała sobie różne akcesoria i dodatki  w kolorze szarym, większość w białe gwiazdki. Dla przełamania monotonii kolorystycznej na niektórych są miętowe lamówki. Na całość składa się pościel do łóżeczka, ochraniacz na szczebelki, poduszka do karmienia, otulacz i przeuroczy kokon.  Uszyła sobie też szare pokrycie na przewijak, bo oryginalny (a właściwie odziedziczony po starszej siostrze był błękitny). Miała w planie jeszcze takie małe koszyczki - organizerki do postawienia na półkę, ale były niestety za wysokie.
No to jej zrobiłam:):


Wyglądają trochę dziwnie może,  w trakcie robienia był moment, że mąż się zastanawiał, czy ja czasem nie postanowiłam sobie bereciku zrobić, ale młoda mówi, że jest ok.

Potrzebne było grube szydełko ( nr 12), bawełniana włóczka/sznurek w odpowiednim kolorze ( zazwyczaj z tych włóczek robię owijacze sznurkowe na szyję, pokaże na samym dole postu).


No i wyszło takie coś:

 

 No nie wiem, może na chusteczki się nada, albo na waciki, albo na smoczki... już  nie pamiętam, co się zwykle przy maluchu używa  nieustannie. A właściwie to nie mam co pamiętać, to się tak zmieniło... tyle jest nowości, i drobiazgów ułatwiających życie młodym rodzicom.


A tutaj wspomniany owijacz, otulacz, szal, komin czy jak zwał na szyję, zrobiony z bawełnianych sznurków właśnie. Ki
Kiedyś pokażę ich więcej, muszę jednak zrobić zdjęcia, gdzie je ładnie upozuję na Melindzie. Bo tak, to wygląda dosyć nijako. Ten jest w różnych odcieniach różu, z jeżynowymi i białymi wstawkami:






Komentarze

  1. Utalentowanką Kobietą jesteś ... pozdrawiam niedzielnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, aczkolwiek raczej jestem odtwórcza, a nie twórcza:)

      Usuń
  2. Świetne cudeńka. Podoba mi się połączenie szarego z miętowym. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię ten zestaw, i właściwie to ja córce pokazałam stronę z akcesoriami w tych własnie kolorach:)

      Usuń
  3. Bardzo ładne te dzieła:-) Ja niestety nie posiadam takich talentów;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mnie czasem nachodzi, i wtedy się wyżywam. A potem kilka iesięcy jakoś natchnienia brak:).

      Usuń
  4. Masz swój własnoręczny wkład w przywitanie maluszka! Teraz w sklepach jest tyle różności, jakich nie było w czasach naszych dzieci, ale miło zrobić coś dla najbliższych samemu.
    Takie sznurkowe ocieplacze gdzieś już widziałam, może u Ciebie? bardzo fajna rzecz!
    Już wiem, z pociętych T-shirtów to było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zachwycają różne dostępne teraz cuda, i chyba córki mają ze mną fajnie, bo często się na coś skuszę. A to drewniane, ekologiczne autko, a to ciastolina bezpieczna dla maluchów, jakieś ciuszki wesołe...
      A ten sznurkowy ocieplacz pokazała któraś z blogerek, niestety już nie pamiętam kto - i tam był własnie z pociętych koszulek. Ja kupuję gotową włóczkę bawełnianą, takie własnie sznureczki, są we wszystkich możliwych kolorach i we wzorki też:).

      Usuń
    2. Bodajże u mnie widziałyście eko szal.;)
      Takie organizerki widziałam u mojej koleżanki - praktyczne i estetyczne.:) Ponadto Ona miała jeszcze pudełeczka robione metodą decoupage. Cudeńka.:)
      Takie rzeczy ręcznie robione, są o wiele cenniejsze niż te kupowane. Ponadto są cenną pamiątką, którą warto zachować.

      Usuń
    3. Decoupagem się nie zajmuję, to ponad moją cierpliwość i raczej też nie moja estetyka. A szal rzeczywiście, u Ciebie, i pamiętam, że chciało Ci się pociąć koszulki... ja jestem na to za leniwa, więc kupuję gotowe sznurki:)

      Usuń
  5. Coś takiego! Manualnie też jesteś utalentowana? Zazdroszczę. Chociaż... moja babcia mawiała "Nieumiałego ręce nie bolą" To ja nie umiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, dzięki, a co znaczy to "też"? Nie mam przesadnie wielu talentów:):):):):):):). Ja szydełkować i robić na drutach nauczyłam się od swojej mamy jako mała dziewczynka, podobnie moje córki nauczyły się ode mnie. Kiedyś to była pożądana umiejętnośc, bo niczego fajnego nie dało się kupić, ale można było sobie zrobić. Teraz często nie warto... więc to tylko rozrywkowe hobby:).

      Usuń
  6. Witaj, Anno.

    Nie chcę Cię, broń Boże, straszyć, ale ja taki szał na dzierganie miałam... w ciąży :) Siadałam po turecku w fotelu z tym swoim coraz większym brzuchem i taśmowo produkowałam jakieś skarpetki, papućki, sweterki... Po porodzie - jak ręką odjął. Do dziś :)
    A pudełeczka to bardzo fajny pomysł. I bezpieczny również dla Maleństwa, gdyby się np. zapomniało odstawić - mięciutki, lekki :)

    Pozdrawiam :)
    Lena Sadowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, Leno, ciąża to już raczej nie dla mnie:), skoro działam na rzecz wnuka:):):). ja się biorę za jakieś robótki dosyć regularnie, kilka razy w roku. mam taki napad przez 2-3 tygodnie, i przerwa. Teraz działanie wymusiła potrzeba, poza tym mam coś na jutro przygotować, więc szukam sobie innych zajęć:).

      Usuń
  7. Super wyglądają! Szydełkować się uczyłam, bo mama z zawodu krawcową, więc czasami podpatrzyłam co i jak, także aż miło popatrzeć, co to można stworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba - może w takim razie coś jeszcze podziergam:), bo mam cały worek róznych włóczek, a nowy sweterek zawsze w cenie:)

      Usuń
  8. Uważam, że to będzie najwspanialsza pamiątka, bo na zawsze będzie kojarzyła się z Tobą: Mamą I Babcią. Czy jest coś piękniejszego i cenniejszego? Uważam, że nie. Ja mam do dzisiaj torebkę, którą na drutach zrobiła mi nieżyjąca już moja Babcia. Pamiętam jak pozwoliła mi wybrać guzik. I nawet fakt, że jej kolor to dosłownie sraczkowaty a guzik kolorem błękitny - ale kiedy patrzę na nią widzę jej już pomarszczone dłonie, uśmiech i czas jaki spędziłam z nią wtedy...
    Rozbudziłaś tyle wspomnienia we mnie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja od kilku tygodni szukam własnie takiego skarbu po dziadkach, i chociaż wydawalo mi się, że powinnam mieć to schowane, jakoś nie mogę odszukać... ale przynajmniej pamiętam... mam nadzieję, że jeszcze znajdę i wtedy schowam naprawdę sensownie.

      Usuń
  9. Jakie fajne są te szydełkowe pudełeczka, takie jedyne w swoim rodzaju, a dla Twojej córki z pewnością będą wyjątkowe, bo w nich jest cząstka samej Ciebie, wkład pracy i serca. Zestaw tych dwóch kolorów bardzo mi się podoba. Jesteś na prawdę utalentowaną i kreatywną kobietką. Czarujesz różne ciekawe rzeczy :)
    Kiedyś, lata wstecz robiłam trochę na szydełku, głównie serwetki, bo talentu nie mam w tego typu robótkach. Nauczyła mnie szydełkować moja ciocia, która robiła różne cuda, swojej córeczce, gdy była mała zrobiła śliczną sukieneczkę :)
    Ten komin sznurkowy też ciekawy, chyba sobie sprawię taki, bo lubię tego typu rzeczy :)

    Pozdrawiam Cię Anno serdecznie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam dla Ciebie propozycję - albo wyślę Ci link, gdzie takie eko-szale sprzedają, albo, jeśłi podasz mi kolorystykę, a ja akurat takie sznurki mam, to Ci zrobię:).

      Usuń
    2. Anno to bardzo miłe z Twojej strony, ale nie chcę Ci sprawiać kłopotu i narażać na koszty, więc może podaj mi ten link, to sobie tam zaglądnę. A co do kolorystyki, to właśnie podoba mi się ten z Twojego zdjęcia. Jeszcze lubię odcienie szafiru, niebieskiego, morskiego, błękitnego. W zasadzie dużo kolorów mi się podoba ;)

      Pozdrawiam Cię Anno ciepło ;)

      Usuń
    3. Gabuniu, odbierz pocztę:)

      Usuń
  10. Jakie śliczne! Uwielbiam takie rzeczy - zwłaszcza teraz gdy (jak już wiesz) się urządzam po swojemu. Pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to koniecznie wyczaruj sobie coś takiego, w sensie własny ozdobnik, zgodny z gustem i potrzebą:)

      Usuń
  11. Z szydełkiem znamy się jedynie z widzenia, ale od czasu do czasu mam okazję obejrzeć cudeńka nim wykonane. Twoje dzieło bardzo przypadło mi do gustu.
    A berecik szydełkiem robiony to wcale nie głupi pomysł. Widuję takie na babcinych głowach :)
    Jednak smoczków w tym nie trzymajcie - muszą być sterylnie czyste.
    Co do akcesoriów dla maluszka, jestem na bieżąco, bo w naszej rodzinie jest taki skarb - oprócz ubranek, kocyków, pieluszek i środków higienicznych (wybór teraz taki, że można dostać zawrotu głowy) niezbędne są: buteleczki, smoczki (garnuszek do sterylizacji jeśli nie ma zmywarki do naczyń + szczotka do mycia butelek), podgrzewacz do butelek, wanienka (dla stabilności ze stojakiem), przewijak domowy i na wychodne (bywają w zestawie z wózkiem dziecięcym) - bardzo fajny pomysł z uszyciem nowego pokrycia, termometr do mierzenia temperatury wody do kąpieli, szczoteczka do czesania włosków (z naturalnego mięciutkiego włosia) - teraz można kupić cały zestaw. Łóżeczko - kołyska bardzo dobrze się sprawdza. Aha, jeszcze chusta do noszenia niemowlęcia np. kiedy idzie się na zakupy.
    Potrzebne jest również coś, czego nie kupi się w żadnym sklepie: cierpliwość i wytrzymałość, szczególnie nocą, ale to pewnie pamiętasz.

    Powodzenia, i samych radości Wam życzę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takiego jednego prawie dwulatka na składzie, to z grubsza wiem, co trrzeba. O chustach pisałam jakiś czas temu, bo starsza córka to ma bzika na ich punkcie i wnuk wlasciwie nie zna wózka, bo jest chustowy. Co do smoczków to gorzej, bo i moje dzieci, i wnuk, pluły nimi dalej niż widziały i wobec tego prawie ich w domu nie było. Ostatnio widzialam takie z osłonką, zamykane, i o takim własnie zastosowaniu myślałam. Buteleczek też wlaściwie u nas brak, bo młody piersią karmiony, a pił od razu z kubeczka, takiego z rurką. Na tego nastęĻnego też jest taki plan:).
      No i masz świętą rację z cierpliwością i wytrzymałością... własnie młody mi tu biega i nie chce wcale spać, chociaż już jego pora:):):).

      Usuń
    2. Trochę mnie poniosło z tym opisywaniem, ale to dlatego, że (jak wspomniałam) mamy maluszka w rodzinie, więc cała jestem happy.

      Usuń
    3. No rozumiem Cię całkowicie, bo takie maleństwa to coś cudownego. Wnuk numer 1 ( ten prawie dwuletni) sporo u mnie rezyduje, więc dom mam teraz przystosowany. Z ciekawszych rzeczy, w zasadzie dla wnuka numer 2, ale jedynka też korzysta, nabyłam coś w rodzaju okrągłego basenu o ponad metrowej średnicy, ale z gąbki, obszytego bawełnianą tkaniną - idealne by wsadzić tam małego, z zabawkami, i dać mu święty spokój . Nawet ten mój szalenie aktywny przez chwilę sobie tam spokojnie i bezpiecznie siedzi:):):. Bardzo polecam. Bo jak już idzie do domu, to zabawki do basenu, basen pod pachę, i schowany - a w salonie porządek:).

      Usuń
  12. Nie wiem, czy nie wolałabym być po Twojemu "odtwórcza" (cytując) niż po swojemu twórcza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wolałabyś. Każdemu według....hm... potrzeb czy możliwości?

      Usuń
  13. Wbrew pozorom wielki wybór w sklepach i nie tylko, wcale nie ułatwia życia młodym rodzicom ;) Stoją przed dylematem, jak wybrać najlepsze dla swojego dziecka. Z tym "naj" w obecnych czasach jest naprawdę sporo przesady ;)

    Masz już swój wkład w zagospodarowanie przestrzeni należącej do maluszka.
    Super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, właściwie to problemem jest nadmiar a nie niedobór...

      Usuń
  14. Świetnie to wygląda :) takie ręcznie robione rzeczy są piękne :) a te pudełeczka będą właśnie w sam raz na smoczki czy chusteczki których potrzeba przy dzieciach w ogromnej ilości :P podziwiam! ja bym nie miała cierpliwości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle też nie mam cierpliwości, dlatego wybieram techniki, które są szybkie - te koszyczki to jakieś 3 godziny działan:), może nawet mniej.

      Usuń
  15. Oryginalne pudełeczka. A myślę, że mogą mieć więcej zastosowań niż tylko dla malucha. No i można zrobić podobne w innych kolorach, gdy zacznie rozsypywać po pokoju klocki, albo inne zabawki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie córka nie chce innych kolorów, ma wizję szarej całości, z tym delikatnym miętowym... tak minimalistycznie... zobaczymy, jak to zweryfikuje rzeczywistość:)

      Usuń
  16. Super pomysł!!!! I jak to świetnie wygląda !!!! Na 100% ukradnę pomysł, wszak takie koszyczki na rzeczy 'bardzo ważne' ;) są zawsze potrzebne. Pozdrawiam - miłej niedzieli - Margot www.iameverywoman.eu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio widziałam takie z "papierowej wikliny" - chyba zrobię kilka, bo były urocze...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…