Przejdź do głównej zawartości

Tropem wodospadów

 Jakoś tak wyszło, że niemal wszystkie moje podróże kręcą się wokół wysp, wulkanów, i wodospadów. A może wszędzie na  naszej planecie są wyspy, wulkany, i wodospady? Szlak naszej ostatniej wyprawy nie przewidywał wodospadów, jednak doczytawszy i dopytawszy, okazało się, że niewielkim kosztem, tak finansowym, jak i czasowym, możemy jednak to bardzo urokliwe miejsce zobaczyć. Trzeba było wprawdzie trochę zboczyć z zaplanowanej drogi, i w pewnym momencie przesiąść się na małe skuterki prowadzone przez miejscowych chłopaków ( każdy miał więc swój, jako biała kobieta, w dodatku blondynka, byłam obiektem pożądania i każdy chciał mnie wieźć:):):)), a potem jeszcze dość daleko wędrować - ale jak najbardziej było warto.

Z daleko wyglądało tak:



 Wodospady Madakaripura są trzy, podobno najwyższy ma 200 metrów, może tak, może nie - jest widowiskowo i pięknie, przede wszystkim dlatego, że można wejść niemal do całkowitego serca tych wodospadów - miejscowi przewodnicy wybierają sobie klientki ( tak ,szukali głównie pań), które za rękę prowadzą po skałach, fotografują w niesamowitych ujęciach ( okazało się, że mój guide  August lepiej obsługiwał mój telefon niż ja:)). Ja jednak uparłam się na kilka zdjęć samego wodospadu:



Co ciekawe, woda była całkiem ciepła, i włażenie pod ścianę wody było bardzo przyjemne. Niestety, że względów bezpieczeństwa dla zegarka, telefonu i torebki byłam ubrana w koszmarną czerwoną, foliową pelerynę, ale i tak wyszłam  dosyć mokra:).


Tu poniżej na pierwszym ujęciu mój pan przewodnik, ponieważ pracował na tip, do końca fotografował mnie i męża ( podwójny tip) na tle wody, roślinności, mostków i innych takich. No i sam też pozwolił się sfotografować.


Piękny był też sam wąwóz, którym wędrowaliśmy - niesamowicie zielony, pełen roślin znanych i tych kompletnie obcych. U wylotu wąwozu znów czekała na nas chmara skuterków, chłopcy chyba ustalili, że białe blondynki dostaną teraz inni, bo  podjeżdżali po nas niemal w szyku. No i parę kilometrów świetnej jazdy, oni w lusterkach widzieli, kto się śmieje z zachwytu, a kto się boi, i dostosowywali do tego tempo jazdy. A że ja chichotałam... była super zabawa:).

Komentarze

  1. No powiem Ci, że u nas wodospady są, ale te w tropikach, to jednak robią wrażenie! I ta mgiełka z rozproszonej wody, chyba dlatego roślinność taka bujna? Z tego co piszesz, wyprawa warta każdych pieniędzy i dobrze zorganizowana :-) Na skuterku jak w wesołym miasteczku?
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest kilka pięknych polskich wodospadów, jednak najpiękniejsze są niestety gdzie indziej. Mnie bardzo podobały się norweskie i islandzkie, mam w planach kiedyś o różnych odwiedzonych wodospadach napisać.
      A że się doskonale bawiłam, to prawda:). Każdych pieniędzy to może to nie było warte, ale na pewno nie było żal tych, które trzeba było wydać.

      Usuń
    2. Jotko, roślinność bujna od wilgoci w powietrzu, niezależnej od świeżej wody. W mieście bywa nawet 80%

      Usuń
    3. tak, ja byłam w porze podobno suchej, a wciąż wilgotność bardzo wysoka:)

      Usuń
    4. Pora sucha jest tylko z nazwy. Całą noc padało.

      Usuń
  2. Nigdy nie widziałam wodospadu, a żałuję, ponieważ od dziecka miałam to w planach, ale wyszło jak wyszło. Co do wulkanów, to chyba bym się bała być w ich pobliżu nawet jeśli sa uśpione :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze zdążysz zobaczyć, nigdy nie wiadomo, co będzie jutro. A wulkany są owszem potężne, ale gdy śpią, nie ma się czego bać. No i turystom pozwalają wchodzić tylko w bezpieczne miejsca...

      Usuń
    2. Niby tak, w końcu gdyby były niebezpieczne, to nie pozwalaliby ludziom tam chodzić, ale mimo wszystko mam jakąś taką wewnętrzną paranoję, że akurat mi się coś przytrafi i wulkan nagle wybuchnie :D

      Usuń
    3. Miałam coś a tym stylu na Islandii, ale nie wybuchł :):):)

      Usuń
  3. Obiekt pożądania, śmiechy, zejście ze szlaku, żeby zobaczyć wodospady, zdjęcia. Niesamowite widoki i co za przygoda! Cudnie. ;D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to własnie była super przygoda - trochę nie zaplanowana, bo ponad program, trochę zabawna, pełna dobrej energii i uroku. Czułam się komicznie w roli turystki, o którą trzeba się troszczyć, i która tu rządzi ( a że portfel nieco schudł.. na szczęście nie za dużo).

      Usuń
  4. No to miałaś przeżycia!!!! I te wodospady i te chłopaki:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, co było zabawniejsze:)

      Usuń
  5. Piękne widoki, nigdy nie stałam pod wodospadem, to musi być ciekawe przeżycie...pozdrawiam Anno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się kilka razy zdarzyło, jednakowoż to zawsze jest piękne doświadczenie. Woda jest taka absolutnie pierwotna... pełna siły i życia:)

      Usuń
  6. Widoki piękne, tylko gdzie są te wodospady?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wodospady Madakaripura na Jawie

      Usuń
  7. Witaj, Anno.

    A u Ciebie znowu wspomnieniowo :) Zdjęcia piękne.
    Życzę Wam jeszcze wielu takich wrażeń.

    Pozdrawiam :)
    Lena Sadowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby wspomnienie, Leno, ale bardzo świeże -tydzień temu wróćiłam:)

      Usuń
    2. Witaj, Anno.

      A dzięki Twoim zdjęciom i ja sobie mogłam powspominać :)

      Pozdrawiam :)
      Lena Sadowska

      Usuń
  8. Te wodospady i u mnie spowodowały zawrót głowy. Takie piękne, a otaczająca przyroda daje niezapomniane wrażenie. Super zdjęcia.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  9. I co ciekawe, tam nie ma zbyt dużgo przepływu wody, a efekt niesamowity -natura ma swoje sposoby:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja jeszcze ojekiem nie jechałam. Nie ufam kierowcom. Wielu z nich nie ma prawa jazdy, nawet kierowcy autobusów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po mieście też bym chyba nie wsiadła - ale to była leśna droga, brak innego ruchu. Ale fakt, to szaleńcy:)

      Usuń
  11. Wodospady, które miałam okazję podziwiać na żywo (Iguazu po argentyńskiej stronie), robią kolosalne wrażenie, ale ja jednak wolę wodę w stanie bardziej spokojnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię każdą wodę, no i zapisuję następny wodospad - może kiedyś będę w Argentynie, na razie jeszcze nie znam:)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. A wyobraź sobie, jak na tym tle wyglądała cała grupa w foliowych, kolorowych pelerynkach:):), to był dopiero widok:):)

      Usuń
  13. Piękne te Twoje fotki Anno, a wodospady na nich, no po prostu bajka :) Ja miałam okazję podziwiać wodospady w Tureckim Kursunlu, też są zjawiskowe, szkoda tylko, że nie mieliśmy okazji zobaczyć wszystkich, ale może jeszcze wszystko przed nami :)

    Podróż jak piszesz przebiegła w wesołej i miłej atmosferze. Na pewno fajnie tak być adorowaną przez tamtejszych panów. W krajach arabskich blondynki też są rozchwytywane, za moją siostrę w Tunezji proponowali kiedyś dość sporo wielbłądów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tureckich wodospadów jeszcze nie widziałam, a na razie tam raczej nie pojadę:(. Co do adoracji - to raczej żart, wakacyjne rozrywki, nikt tego poważnie nie traktował:):), pewnie tak samo jak tych wielbłądów. Poza tym to były dzieciaki, pewnie nie więcej niż po 22-25 lat.

      Usuń
  14. Takich prawdziwych wodospadów to nie widziałam - ja to tylko takie małe jakieś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wodospadami można się zachwycać. Cuda natury.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę poszukac zdjeć z dawnych wypraw, tam mam zupełne cuda:)

      Usuń
  16. jak widzę i czytam i u Ciebie wrażeń moc :) Bardzo się cieszę i pozdrawiam :) A wodospad po prostu ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jak to po urlopie. U ciebie przecież też;)

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. tak, i chciałam się tym podzielić:)

      Usuń
  18. Tylko jedno słowo ciśnie mi się na usta: PIĘKNIE! :)
    Też bym chichotała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dziś kolezanka podesłała mi resztę zdjęc... i filmiki... ech, piękne, to fakt. A co do chichotania - ja lubię ekstremalne sporty, w tym jazdę na motorze:)

      Usuń
  19. Cudownie musiało być przy tych wodospadach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda jest magiczna, czlowiek czuje potege przyrody

      Usuń
  20. Kochana powiem Ci, że tak Ci zazdroszczę tych przygód i wspaniałych widoków. Jest naprawdę cudownie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zazdrościć, po prostu trzeba zaplanować:), nawet jeśli dopiero za 20 lat:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…