Przejdź do głównej zawartości

We wzorki

Dawno nie było o butach... może dlatego, że sezon na zakupy sandałkowe się właściwie skończył, a na botki - chociaż już ich sporo w sklepach - jakoś jeszcze nie mam chęci.  Uznałam więc, że moją nerwicę natręctw ( ukłony głębokie dla E.) zaspokoję butami we wzorki. No i jakoś się rozczarowałam, bo ich tylko tyle:


Zimowe są oczywiście zapakowane, usiłuję sobie przypomnieć czy tam mam coś we wzorki, ale chyba nie.
To przedstawię je kolejno, najpierw glany. To jedne z nielicznych w mojej szafie butów na płaskim obcasie, w dodatku to nie są typowe glany, bo obie pary mają zamek z boku, więc to raczej takie stylizowane buciki, ale ja je lubię, świetnie nadają się w chłodniejsze dni ( te różowo-czerwone są z tkaniny, bez ocieplenia żadnego). Te czarno-białe nabyłam kilka dni temu, ale na razie nie włoże, bo mają właśnie jakieś ocieplenie.


Teraz jedne z moich ulubionych - dlatego są dwie pary, różniące się kolorem obcasa i, jak widać, głównym odcieniem reszty. To też bucik z tkaniny, mimo dość wysokiej i cieniutkiej szpilki przewygodny, w dodatku jego urodą jest niesymetryczność. Buty są cięte z tkaniny "jak leciało", więc prawy jest zupełnie inny od lewego. Początkowo mnie to denerwowało, teraz uważam to za wielki atut.


Kolejne buty, których ze względu na kolor nabyłam dwie pary. jedne mają wykończenia ( tył buta i obcas) czarne, drugie fuksjowe. Z przodu są maziaje, na jednych czarno-czerwone, na drugich fioletowo - fuksjowe. To też wysoka szpileczka, niestety już mniej wygodne, raczej z tych, w których się wygląda, a nie tańczy:).


 Najwyraźniej mam coś do kwiatów, bo i ubrań, i butów w ten wzór u mnie sporo:). Te są bardzo spokojne, klasyczne wręcz, czarno-białe...



I na koniec moje ukochane, granatowe w białe kropeczki. I znów tkanina, w dodatku po reanimacji, ponieważ byłam pewna, że już dokonały swojego żywota... ale cudowny pan szewc je naprawił, i jeszcze parę razy na pewno  je założę. Mam sporo ubrań w odcieniach granatu, gładkich, wtedy te buty nadają całości stylizacji charakteru.


Mam oczywiście sporo butów dwukolorowych, ale to już nie jest we wzorek... widziałam kiedyś podobne do tych ostatnich, czarne w kolorowe groszki, ale nie było mojego rozmiaru. A tak je chciałam:(.

Komentarze

  1. Uwielbiam Cię za to szaleństwo i uwielbiam Twoje buty, podziwiam platonicznie, bo dla mnie to nieosiągalne, ale popatrzeć lubię, bardzo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glany na każdego dobre:):), w przeciwieństwie do obcasów. A szaleć z butami...ech... jakie ja sneakersy właśnie widziałam... poczekam, będzie ich za chwilę więcej.

      Usuń
  2. Glany biało - czarne! Jestem oczarowana! Miałam kiedyś podobne, czarne lakierowane. Na obcasach nie chodzę... Botki też chętnie bym jakieś nabyła, bo w mojej szafie chyba już tylko jedne dobre pozostały. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te glany są teraz w Auchan, za 60 złotych. Kupiłam w sobotę. Tylko to nie jest żadne porządne coś.

      Usuń
    2. Ooo, dziękuję za informację, chociaż nie wiem czy mi się opłaca jechać ponad 60 km do Auchan ... Chyba niekoniecznie.

      Usuń
    3. Tak mi się wydawało, że ten sklep to wszędzie jest:)

      Usuń
  3. wszystkie buty są ok, ale najbardziej wzięły mnie te kropeczki :) idealne do tańca . Przynajmniej wyglądają na wygodne a do tego są urocze :) Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez szpilek teraz już niestety częściej śmigam w "platfusach" /kregosłup daje znać o sobie / Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, nadają się do tańca jak najbardziej:). No i dlatego właśnie, że mega-wygodne, reanimowałam jeu szewca, gdy się jeden rozpadł.

      Usuń
  4. Ta z fuksjowymi wykończeniami są przepiękne! Choć sama mam sporo butów na wysokim obcasie, to zazwyczaj ubieram swoje rozczłapane vansy po przejściach. Nosisz te buty w zwykłe dni czy to takie bardziej na specjalne okazje? Pytam, bo nie wyobrażam sobie chodzenia w szpilkach bez przerwy, choć spotykam ludzi, którzy traktują szpilki jak przedłużenie nóg i sa to dla nich wygodne buty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chodzę właściwie cały czas na szpilkach, chociaż mam kilka takich par, które są "do wyglądania". Na płaskim obcasie nie jest mi wygodnie, nawet domowe buty ( klapki, papuciopodobne) mam na wysokim obcasie.

      Usuń
    2. O proszę! To ja właśnie zawsze myślałam, że im niższe tym lepsze :)

      Usuń
    3. Z pewnością mniej odkształcają stopę, ale kto się może oprzeć takim szpileczkom ;)

      Usuń
    4. ja mam jakieś takie - może błędne - poczucie - że szpilki wymuszają wyprostowanie kręgosłupa

      Usuń
  5. Kropki! Jak nie będziesz miała co zrobić z kropkami utniemy mi palce, jak u Kopciuszka i się podzielisz, co? Reszta mało moja, ale kropki mi wystarczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie ciężko, ale da się coś zrobić. A może lepiej, jak znów się rozklei, to sobie będziesz palce przodem wystawiała?

      Usuń
  6. Witaj, Anno.

    Kurczę, każde fajne :) Ja mam kwiatowych tylko dwie pary, a w groszki - żadnych :( Za to "w paćki" więcej - to też wzorek - nie?
    I mam buty w kratę - cudo biało - dżinsowo-blue (ukochany kolor dżinsu), na białej podeszwie, sznurowane, do kostki, i nie do zdarcia tfu tfu :)
    Kiedyś Młody mówił na nie "kosmarki", a ostatnio pytał nieśmiało, czy bym nie pożyczyła Jego Pannie, bo "ouki". Głupio mi było powiedzieć "nie", więc ucieszyłam się po cichu, że okazały się za małe ;) Nie lubię nosić po kimś butów i już w myślach je pożegnałam, a tu taka niespodzianka :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kratkę... muszą być cudowne. Ja też nie lubię butów pożyczać, na szczeście zwykle sa za małe nawet dla moich córek.

      Usuń
  7. Zrobiłam w głowie inwentaryzację własnego obuwia i wyszło, że typowo we wzorek mam tylko jedną parę... Jakoś tak zawsze idę w klasykę. Ale masz rację, że wzorzyste buty dodają uroku i lekkiego pazura prostym kreacjom. :-)
    Pół życia przebiegałam w różnych glanach, więc może zajrzę do Auchan popatrzeć na te w kwiatki... a nuż mnie natchną? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawdziwe, skórzane glany... albo martensy... i te sznurówki, wiecznie się zrywające... ech... moja druga młodość, bo za pierwszej tego nie było, niestety:)

      Usuń
  8. I tak nic glanów nie przebije. Na sam widok tych cienkich szpilek bolą mnie stopy. Praktycznie biegam, a nie chodzę, więc wybór mam niewielki.
    Serdeczności zasyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem to, ale ja biegam na szpilkach :):):):):)

      Usuń
  9. Masz trochę wzorzystych butów. Widać, że takie lubisz. Znasz mnie i wiesz, że u mnie wzory na butach odpadają. Podobają mi się ale tylko "na kimś"... pozdrawiam serdecznie Anno. miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęscie teraz jest w czym wybierać, jeśli chodzi o buty. Był czas, że zakładało się, co było, a nie co było idealne do koloru czy wzoru.. ja chyba nadrabiam te dawne lata....

      Usuń
  10. Jakie piękne :) Wszystkie kolorowe, ale żadne nie wyglądają dziecinnie ani kiczowato! Piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, wiesz, że o tym nie pomyślałam, że nadmiar kolorów i wzorów może być kiczowaty? A może... będe teraz uważac przy nowych zakupach:)

      Usuń
  11. Podebrałabym Ci tylko glany ;)
    Gdzie Ty trzymasz te wszystkie buty? hi hi hi Pewnie masz ich dużo, dużo więcej. To są zapewne tylko wzorzyste... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj w etykietę "BUTY", tam jest więcej o tym:), nie wiem dokłądnie ile mam butow, ponad 150 par, ale nie wiem ile, nie jestem w stanie policzyć. Szpilki są w ciągłym użyciu, a opcja zima (botki) i opcja lato (sandałki) się wymieniają w szafie.

      Usuń
  12. Jest na czym oko zawiesić. Najbardziej przypadły mi do gustu pantofelki w grochy.

    Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu osobom się podobają, a i moje to chyba najulubieńsze z ulubionych:). Nabyte kilka lat temu przez internet, niestety w tym sklepie już ich nie ma...

      Usuń
  13. Jak ja lubię szpilki! Szkoda, że tu się nie da w nich chodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, uznałam, że gdybym tam pobyła dłużej, to chyba wymyśliłabym japonki na szpilce. Bo na koturnie już sa:). Tylko dalej nie dałoby się w nich chodzić...

      Usuń
  14. Bardzo cenię sobie wygodne sportowe buty, ale to własnie na szpilki jestem w stanie wydać każde pieniądze. Rzadziej w nich chodzę, bo na co dzień mam do czynienia ze śliskimi podłogami, ale zdecydowanie je uwielbiam i mam kilka obłędnych par (w większości czarne) :p
    Najbardziej podobają mi się te w groszki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna wielbicielka groszków:):):). Czarne szpilki oczywiście mam, ale chyba tylko 4 pary, no może 5. A śliskie podłogi to horror...

      Usuń
  15. Ależ cudowne! Piękne te Twoje buty! Też takie chcę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To efekt kilku lat zbierania, od momentu, gdy znudziły mi się tylko czarne szpilki. Najpierw zaczęłam stawiać na kolorowe, ale jednobarwne, a potem to już jak szaleć, to szaleć:)

      Usuń
  16. Cudne te buty. Zakochałam się w tych kwiatowych szpilkach :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślałam, że ja mam butów .... ale ... to .... jest ... niewiarygodne :D . Super - pozdrawiam Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przecież tylko strzępek mojej kolekcji:), zajrzyj do innych ostów z etykietą BUTY :):)

      Usuń
  18. O butach można bez końca , ostatnio nabyłam takie jedne,że och! niedługo je pokażę.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natychmiast pobiegnę oglądać:) - uwielbiam z kimś dzielić pasję:)

      Usuń
  19. Pisałaś mi kiedyś o swojej kolekcji butów, muszę przyznać jest na prawdę imponująca. Jak wspominałam kiedyś, sama nie mogę w takich chodzić, ale lubię popatrzeć jak inne kobietki w nich śmigają, zazdroszcząc im trochę po cichu. Pamiętam jak lata temu, gdy mój synek się urodził były wtedy modne wózki w białe grochy na granatowym tle i ja taki właśnie musiałam mieć ;)

    Pozdrawiam ciepło Anno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też by mi się taki wózek podobał:). Moja jedna córka miała czarny w białe kwiaty, a druga kupiła teraz jaki moim zdaniem nijaki, jasno kawowy z białym - za to bardzo lekki i zgrabny.

      Usuń
    2. Te wózki są teraz przeróżne, dobrze, że nie muszę go kupować, bo znając swoje niezdecydowanie chyba bym żadnego nie wybrała. Najważniejsze jest jednak by świeżo upieczona mama wiedziała czego chce. Jest mnóstwo pięknych i drogich wózków, ale pytanie, czy one są faktycznie takie funkcjonalne i wygodne zarówno dla maluszka jak i mamy?

      Usuń
    3. Córka ma niezbyt duży samochód, więc szukała takiego wóżka, który bez problemu się jej zmieści po złożeniu, i da się wnieśc na 3 piętro bez windy:)

      Usuń
  20. Glany są boskie! <3 Mam aktualnie 5 par, ale żadna w takie wypasione wzorki :P
    Chociaż od dawna mam na oku czarne martensy haftowane w czerwone róże (ale czekam na przecenę, bo cena jest na razie z kosmosu).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginalne martensy to istotnie koszmar cenowy, za to porządna jakośc. Czarne w róże... wow

      Usuń
  21. Anno co ja widzę u Ciebie ala martensiki !!!! Czyżby lekko Cie zaraziła ;) cieszę się niezmiernie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, mam takie w tym stylu - zawsze lubiłam, martensy, tylko czemu nie mają wysokich obcasów?:):):):):):)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…