Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2016

Piękno dla innych

Dopiero kończy się wrzesień, a ja wrzucę coś zimowego... bo jak ktoś chce się do wydarzenia, o którym napiszę, przygotować - to warto o tym pomyśleć odpowiednio wcześniej.

WOŚP gra na początku stycznia, od lat. I od lat staram się być z Orkiestrą na tyle, na ile mnie w danym momencie stać.  Kilka lat temu znalazłam sposób na włączenie się w działania WOŚP w stylu, który dla mnie łączy pożyteczne z pięknym. W czym rzecz? Otóż można uczestniczyć w koncertach, można zbierać pieniądze do puszki, lub je do niej wrzucać, można zalicytować na allegro w specjalnych charytatywnych aukcjach dla WOŚP. Ponieważ to dla mnie wygodna forma, to zaczęłam te kilka lat temu przerzucać oferty. Co jest do wyboru? Oczywiście numerowane złote serduszka - to poza moimi możliwościami. Dzień z celebrytą, porady stylisty, krawat gwiazdy... nie dla mnie. Trafiłam jednak na cudowny projekt, pod nazwą "Biżuteryjki". Co to takiego? Grupa osób, nie tylko pań, wbrew pozorom, tworzy biżuterię, głównie brans…

Inne oblicze butoświrki

Miałam nic tej jesieni nie kupować... mam przecież buty na każda okazję... no mam... ale jak tu pohamować butowy zakupoholizm, kiedy pojawia się coś, czego jednak nie mam? No bo tak - sportowe buty mam, byty na koturnie mam, różowe buty mam... ale tak po dwa w jednym? No to nie miałam, ale już mam:).  Nabyłam drogą kupna wysyłkowego ( co ja bym zrobiła bez Internetu?) Byty sportowe na koturnie, od razu dwie pary, granatowe i szare - kuszą mnie jeszcze takie bladoróżowe, ale poczekam, aż je całkiem przecenią. Granatowe wyszły na zdjęciu jakoś słabo, szare lepiej - mają dodatkowo takie metaliczne wstawki, istny czad. No, ale co ważniejsze, są mega-wygodne, już wypróbowałam, to ma dziewięcio - centymetrowy wbudowany obcas, a biega się cudownie, dla mnie znacznie lepiej niż w płaskich butach, których po prostu nie lubię.



No właśnie, nie lubię płaskich butów... no to co w takim razie robi wśród moich nowych nabytków to coś?

Tu już nie ma żadnych sztuczek, ukrytych koturnów, i innych cudów …

Najłatwiejsze ciasto w świecie

całkiem jeszcze ciepło i przyjemnie, zapraszam więc  na taras, na poranną kawę z takim ciastem:


 A skąd ciasto? W czasach, gdy moje dzieci były małe, zespół Radiowe Nutki śpiewał taką właśnie piosenkę - o najłatwiejszym cieście w świecie, który każdy może upiec. Ze śliwkami.  Wtedy moje dzieci robiły to ciasto dokładnie , jak w piosence, ja zwykle modyfikowałam. Bo cukru za dużo, i po co tyle proszku do pieczenia, i gdybym zrobiła tylko z tylu składników, ile tam w piosence podane, to nasza duża wtedy rodzina nie miałaby szans się najeść:).

Tyle, że przepis na pyszne ciasto ze śliwkami to każda pani domu ma swój, i co tu podawać proporcje... ma być dużo śliwek, i już, a że wygląda tak sobie... nieważne, jest pyszne:


Takie ciasto może być właściwie z każdym rodzajem owoców - pasują jabłka, maliny, jeżyny, morele, brzoskwinie... co komu urosło w ogrodzie, albo co akurat dziś fajnego przywieźli na stragan albo do sklepu. Dosłownie 3-4 minuty mieszania składników, do godziny pieczenia...…

Frędzle

Kiedy byłam młodszą nastolatką, triumfy święcił styl zwany wtedy hippie, teraz częściej zwany boho. No i  boho to dość szeroka kategoria, wtedy w hippie mieściły się długie, zamaszyste spódnice w kwiaty, również spódnice bananowe, kamizele z frędzlami, opaski we włosach, duże naszyjniki, i mnóstwo bransoletek.  Były też torebki naszywane koralikami, spodnie dzwony, malowane ręcznie tuniki. Wcale nie było szaro i ponuro, dziewczyny były bardzo kreatywne, same w domu farbowały, malowały i szyły. Wychodziło, albo i nie, ale było zabawnie.
Kilka lat temu wróciły frędzle...są wszędzie, przynajmniej tak napisane jest w kreujących styl ulicy blogach czy czasopismach. No to zajrzałam do mojej szafy.  Buty z frędzlami mam na pewno, już pokazywałam, i są to zarówno botki, jak i sandały, i szpilki.
No to ciuchy - i tu jakaś posucha, znalazłam tylko jedną sukienkę, nieustannie nie pamiętam, żeby te frędzelki lekko skrócić, bo sobie po nich depczę:


I poncho, ale tu frędzli niezbyt wiele :



Za to ma…

Co rosło na wakacjach?

Kiedy jadę gdzieś daleko, jednym z najważniejszych elementów jest roślinność - namiętnie oglądam krzaczki, kwiatki, drzewa, porównuję z tymi krajowymi, fotografuję, na ile umiem, i chłonę, ile mogę.  W krajach tropikalnych zwykle znajduję sporo takich, które u nas rosną w doniczkach, sporo całkiem dla mnie nowych, no i takie które znam z ich owoców.
Przygotowałam kilka obrazków z tym, co rosło na Jawie, niektóre zdjęcia są zrobione na Bali.
Na początek lotosy - są wszędzie, gdzie chociaż trochę wody, przepięknie wyglądają w grupach, niestety nie zawsze są otwarte - kwestia światła i chyba temperatury, pewnie też okresu wzrostu. Żaden ze mnie botanik... chociaż akurat ta działka biologii mnie pociąga. Wracając do lotosu -  z wielką przyjemnością podziwiałam ich różowe kwiaty, podobne do naszych grzybieni:

Tutaj najpierw kroton, który pewnie wszyscy znają jako niezbyt dużą roślinę doniczkową - w tropikach krotony rosną wszędzie, w zależności od odmiany drzewa, krzaki, często mają chara…

Oko

Tylko dwa zdjęcia, przed i po.  Znajdź 150 różnic:


Nie mogę przestać się przyglądać:):):). Uwielbiam możliwości współczesnej kosmetologii...

Winter is coming

Nie, nie będzie tu historii rodu Starków, ani nie będę namawiała do czytania czy oglądania Gry o tron ( dla nieczytających/nie oglądających tego dzieła informacja - Winter is coming to zawołanie rodu Starków z wykreowanego przez R.R.Martina świata Gry o tron). Będzie banalnie o nadchodzących chłodach, a co za tym - o możliwości założenia nowych, ciepłych sukienek i innych ciepłych ubrań, takich milutkich, pieszczących skórę, delikatnie puszystych....ech... bardzo lubię na przykład dzianinowe sukienki  i oversizowe swetry. I grube  kolorowe rajstopy... i botki... zima daje znacznie więcej możliwości ubrania się w coś ciekawego niż lato, bo cóż latem? Sukienka na ramiączkach, top i szorty, bikini... bo raczej człek chce się rozebrać, a nie ubrać. A tu w szafie czekają rozkosznie milusie i cieplutkie futerka ( sztuczne, oczywiście), nowe w zapowiedziach różnych sklepów... szale i apaszki, rękawiczki... no może czapek nie lubię, ale po prostu nie noszę i już.

No to po tym przydługim wstęp…

Żyjący wulkan

Po powrocie z wakacji pisałam ( i pokazałam, na ile to możliwe ) o pięknym wschodzie słońca, który miałam okazję oglądać w okolicach wulkanu Bromo. jeszcze ciekawsza była późniejsza wspinaczka do krateru. No, może nie wspinaczka, ale kilkukilometrowa wędrówka.

Tak wszystko wyglądało jeszcze przed świtem - tajemniczy płaskowyż, cały w mgłach i chmurach, coś na środku wystawało, coś parowało, coś delikatnie warczało czy też syczało... tajemniczo, magicznie, niezwykle pięknie:



Te dwa zdjęcia po prawej są zrobione w momencie wschodu, wszystko nabierało niezwykłych barw, zaś zdjęcie z lewej pokazuje wulkaniczny stożek, który nagle wyłonił się z mgły. Tyle, że to nie ten... Za nim jest drugi, ten, z którego wydobywają się kłęby pary wodnej, i to na ten żyjący się wdrapaliśmy.


Jak tam się dostać? Najpierw takimi pięknymi jeepami zjechaliśmy niżej, na poziom tego płaskowyżu. Potem były dwie możliwości - Można było wynająć konia z przewodnikiem, można też było kilka kilometrów pójść pieszo. Po…