Przejdź do głównej zawartości

Co rosło na wakacjach?


Kiedy jadę gdzieś daleko, jednym z najważniejszych elementów jest roślinność - namiętnie oglądam krzaczki, kwiatki, drzewa, porównuję z tymi krajowymi, fotografuję, na ile umiem, i chłonę, ile mogę.  W krajach tropikalnych zwykle znajduję sporo takich, które u nas rosną w doniczkach, sporo całkiem dla mnie nowych, no i takie które znam z ich owoców.

Przygotowałam kilka obrazków z tym, co rosło na Jawie, niektóre zdjęcia są zrobione na Bali.

Na początek lotosy - są wszędzie, gdzie chociaż trochę wody, przepięknie wyglądają w grupach, niestety nie zawsze są otwarte - kwestia światła i chyba temperatury, pewnie też okresu wzrostu. Żaden ze mnie botanik... chociaż akurat ta działka biologii mnie pociąga. Wracając do lotosu -  z wielką przyjemnością podziwiałam ich różowe kwiaty, podobne do naszych grzybieni:


Tutaj najpierw kroton, który pewnie wszyscy znają jako niezbyt dużą roślinę doniczkową - w tropikach krotony rosną wszędzie, w zależności od odmiany drzewa, krzaki, często mają charakter żywopłotów. Oczywiście kolorowe, w odcieniach żółto-brązowych, jak ten na zdjęciu, ale też czerwone, bordowe, złote...  bardzo piękne. Dwie pozostałe roślinki są mi niestety obce, a nie mam klucza do oznaczania tych tropikalnych - może ktoś wie, co to za jakie?


Tu palma kokosowa, nic oryginalnego,, potem coś , co ciekawie rosło na innym drzewie i pieprz, który jeszcze się pojawi:



To moja ukochana plumeria, zwana inaczej frangipani -  absolutnie nie rozumiem, dlaczego nie mam zdjęcia całej rośliny ( to nieduże drzewko), a tylko same kwiatki. Tam dziewczyny wpinają sobie te kwiatki, pięknie pachnące, we włosy... tez to robiłam. Zamierzam nabyć plumerię i hodować w doniczce, zobaczymy, kiedy mi zakwitnie, jeśli w ogóle.


Tu migawki z targu roślin - było ich mnóstwo, poustawiane gęsto, i tylko taka malutka ścieżka, by przejść między nimi W prawym rogu coś dziwnego, podejrzewam, że to się rozwinie w palmowy liść, ale na tym etapie wyglądało, jak przycupnięty w liściach ptak. Pod nim też nie wiem co, ale ładne było :):



To drzewo to jakiś sukulent, wyglądało bardzo dostojnie i imponująco, obok storczyk nad hotelowym basenem, wyglądał jak sztuczny, a był najprawdziwszy w świecie, a po prawej na dole malutki ananas, których też wszędzie było bardzo dużo:


Po lewej jest pieprz, jak się przyjrzeć, to widać zielone kuleczki, po prawej kawa - na górze widać białe kwiaty, niżej już owoce:


To zdjęcie ma tytuł "Pieprz i wanilia", niestety wanilię słabo widać:


A to piękne tarasy ryżowe - ryż ma to do siebie, że rośnie w wodzie, i rośnie właściwie cały czas, taki klimat. Można więc zobaczyć obok siebie poletka a maleńkimi roślinami, i obok inne, gotowe już do zbiorów. Tarasy bywają niezwykle malownicze, ale pracować tam... oj, nie chciałabym. I co ciekawe -  ja nie jestem miłośniczką ryżu, i jadąc do Indonezji nieco się martwiłam , co ja będę jeść, bo ryż podają tu na obiad,  ale też na śniadanie i kolację. Tylko to zupełnie inny ryż... przepyszny, mogłabym jeść go nieustannie, z własnej woli wybierałam go do śniadania na przykład, chociaż podawano nam również chleb. Och, chciałabym znów go jeść...



I na zakończenie mój numer jeden - adenium.  Ja już o nim pisałam kiedyś, i na samym dole jest zdjęcie ( dla porównania urody) mojego własnego,  z parapetu. To pierwsze jest w naturalnych warunkach - przybiera rozmiary małego krzewu, i pięknie kwitnie, w odcieniach różu i czerwieni. Mnie ta roślina podoba się ogromnie i bardzo się ciesze, że ja mam:



Ta jest moja własna, hodowana w europejskich, domowych warunkach:



Oczywiście rosło tam jeszcze mnóstwo innych, bardzo pięknych roślin... nie sposób pokazać je wszystkie, momentami człowiek zanurzał się w otchłań wilgotnej, cudownie pachnącej zieleni... 

Komentarze

  1. Wszystkie są cudowne! Aż Ci zazdroszczę troszkę, że mogłaś je oglądać na żywo. Ja też kocham ogrody, kwiaty i inne rośliny. Mogę spacerować wśród nich godzinami:) Ale egzotycznych nie miałam okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egzotyczne rośliny sa piękne, ale i naszym nic nie brakuje:). Zawsze, gdy wracam, podziwiam to, co w międzyczasie wyrosło w ogrodzie:)

      Usuń
  2. Zawsze mnie zadziwia, że rośliny, które my pieczołowicie hodujemy w doniczkach i to z różnym skutkiem, tam rosną wszędzie i obficie.
    Roślina obok krotonu z białymi kwiatami wygląda jak hoja woskownica, widziałam podobną w sklepie, identyczne kwiaty miała, trzeciej nie znam.
    Tarasy ryżowe mnie urzekły, a najlepszy ryż pod słońcem gotowała moja babcia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Jotko, to nie jest hoja - te znam i z powodzeniem hoduję, poza tym hoja jest pnączem, a to była krzewinka - ale pewnie to coś jest u nas dostępna w kwiaciarniach

      Usuń
  3. Lotosy pięknie wyglądają. Co do wanilii to uwielbiam jej zapach. A i ryż lubię... jeść. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotosy mogę podziwiac godzinami... są zjawiskowe. Wanilia jest mi dosyć obojętna, to znaczy może być, ale niekoniecznie. A ryż... ten indonezyjski zawsze... po powrocie ( przywiozłam przyprawy) próbowałam taki zrobić. BYł podobny, ale to nie to samo...

      Usuń
    2. Nasi goreng? Po pierwsze musisz ugotować ryż w rice cookerze. A potem smażyć w woku, pamiętając o oleju palmowym(!), sosie rybnym i sambalu. I najważniejsze- sztuka podrzucania przy mieszaniu

      Usuń
    3. No to z tym podrzucaniem będzie kłopot...

      Usuń
  4. Czytając, chłonąc, oglądając zastygłam z otwartą buzią.. Jaki świat jest cudowny.. Jakie kwiaty są piękne.. I te tarasy ...

    taka-se-nazwa.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, świat jest piękny... pewnie jeszcze coś pokażę, zapraszam serdecznie

      Usuń
  5. Witaj, Anno.

    Piękne kwiaty. Najbardziej podobały mi się orchidee. A Twoje adenium wcale nie ustępuje urodą temu z "dziczy" :)

    Pozdrawiam :)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje jest znacznie mniejsze, i kwitnie tylko czasami - tam nieustannie...

      Usuń
  6. Jaki fajny post. Ja wrzucałam kwiaty z Yakushimy na Instagrama, ale jak się ogarnę z relacjami, to chyba zainspiruję się Twoim pomysłem. A zdjęcie plumerii mamy prawie identyczne <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rozkoszą obejrzę, a plumerię widziałam na waszym FB, zresztą stąd znam jej polską nazwę...

      Usuń
  7. Przyroda jest zachwycająca. Świetne ujęcia...pozdrawiam Anno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To główny powód moich wyjazdów - zawsze szukam miejsc, gdzie można zobaczyć cuda natury

      Usuń
  8. I są kolejne fotki, kwiaty, to co uwielbiam, działają na mnie kojąco i pozytywnie nastrajają humor. Wszystkie Twoje odmiany są bardzo ciekawe, zawsze gdy byliśmy w innych krajach, zwłaszcza Hiszpanii, czy Turcji zachwycałam się tamtejszymi kwiatami, bądź roślinami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden mój znajomy twierdzi, że jak kobiety zobaczą kwiaty, to mężczyźni mogę przestać istnieć:)

      Usuń
    2. Myślę, że coś w tym jest skoro Twój znajomy tak twierdzi, chociaż ja pomimo, że kocham kwiaty, to jakoś tak sobie nie wyobrażam życia bez mojego męża :) Lotosy są piękne, od zawsze podoba mi się scena z Nocy i Dni jak Karol Strasburger idzie w bagno w swoim białym garniturze, by nazrywać tych pięknych nenufarów :) Mi też się tak marzyło, dlatego zazdrościłam Basi Niechcic.

      Usuń
    3. Z tobą, Gabuniu, uroczo się konwersuje. Scena z Nocy i dni to chyba każdej romantyczce się marzy...

      Usuń
  9. Dziękuję za piękną wystawę kwiatów.
    Potwierdzam spostrzeżenia Gabuni - kwiaty w "ciepełku" są przepiękne, a najbardziej zadziwia mnie to, że np. "gwiazda betlejemska" czy "rajski ptak" - po prostu sobie rosną w ogrodzie przy hotelu.
    Kto mieszka niedaleko - polecam zwiedzić Ogrody Kapiasa w Goczałkowicach (o których nawet kiedyś pisałam u siebie na blogu).
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zawsze jest ciekawe patrzeć na rośliny w ich naturalnym środowisku. A ogrody Kapiasa i ja polecam, są piękne bardzo.

      Usuń
  10. Przepiękne egzotyczne, jak Ci zazdroszczę, że miałaś możwość widzieć je na żywo. Podziwiam zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, na żywo to wszystko jest jeszcze piękniejsze. I bardzo często pięknie pachnie:)

      Usuń
  11. Nigdy jeszcze nie byłam w tym zakątku świata, w ogóle z wyjazdami za granicę mam na bakier, więc głównie podziwiam na zdjęciach. Pola ryżowe wyglądają bardzo malowniczo, aż ginie w głowie myśl, ile ludzkiej pracy to kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez miałam takie myśli - to wszystko przecież uprawiane jest ręcznie... ogromny wkłąd pracy

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia i bardzo fajny temat - nie znam tej części świata, tym ciekawiej się czyta oraz ogląda. Pozdrawiam serdecznie - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie azjatyckie klimaty dopiero napoczęłam, do tej pory raczej inne kontynenty... ale spodobało mi się, więc pewnie tam wrócę:)

      Usuń
  13. No tak... Od kilku dni próbuję skomentować ostatnie wpisy z telefonu, bo w szale szałów zostawiłam kabel od komputera tam, gdzie nie trzeba i udawało mi się ukraść po kwandransiku i... ech. Piszę to ósmy raz chyba, więc jak dostałaś, tylko skasowałaś, to będzie to dokładnie to samo ;)

    Ze wstecznych: cudo ubraniowe chętnie cyknę, tylko szkoda, że nie mam Melindy, bo nie wiem, czy TAK będzie wyglądało - choć w sobotę na imprezie (WYSZŁAM!!!!!) zrobiło furorę.

    Zachwytów nad kosmetologią nie podzielam... tzn. nie to że nad rzęsami, nie w tym rzecz zupełnie. Ale w złości, że nie może sobie na przykład z cieniami poradzić i tak co mi po rzęsach, których na ogół nawet nie maluję, chyba że na okazję (a wtedy i tak żałuję, bo wyglądają gorzej), skoro pod oczami szare naleśniki.

    Egzotyczne rośliny: oj tak, marzą mi się nawet w domu jakieś ich namiastki. Nie to, że brzozy nie doceniam, ale.... ale wiadomo jak to jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszło, nie wierzę...

      Usuń
    2. No poszło, a już się szczerze martwiłam, że zeszłam z poziomem i mnie wobec tego olałaś. Bo ani to szczyty literatury, ani zdjęcia nie są jakieś wypasione, tylko zwykłe z komórki, ani życie jak w MAdrycie... Biedne twoje oczy, jak takie podkrążone wieczne, mnie to przypadłośc na szczęście nie znana. Brzozy kocham, za tobą tęskniłam.

      Usuń
    3. :))

      Ps. No bo brzozy SIĘ kocha, ale nie fotografuje. Bo są i już.

      Usuń
  14. Tak sobie wyobrażam raj :) miałam wielką frajdę mogąc oglądać to co tu udostępniłaś - dziękuję ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę, jak odszukam, to wrzucę jeszcze takie z całkiem innego końca świata, też rajem pachnące.

      Usuń
  15. Twoje zdjęcia wspaniale pokazują piękno i różnorodność przyrody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przyroda, zawsze, zachwyca-a taka nieznana tym bardziej

      Usuń
  16. Uwielbiam fotografować naturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to fotografka z przypadku, zdjęcia robię komórka, ale usiłuje zachować coś i przekazać dalej

      Usuń
  17. Bardzo ładne zdjęcia wykonałaś, Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję - ważne, że roślinki ładne;)

      Usuń
  18. Kiedyś nie zwracałam uwagi na rośliny. Teraz uważam, że są magiczne aczkolwiek niedoceniane. Większość ludzi przechodzi obok nich obojętnie, a przecież nic bardziej nie relaksuje niż zieleń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rośliny są piękne i potrzebne, i lubię być wśród nich - najlepiej na żywo, a gdy już nie, to powracam do nich na fotografiach:)

      Usuń
  19. Egzotyczne rośliny są piękne :) Co do tego nie można mieć wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze krajowe też:), tylko te nasze mamy w zasięgu wzroku:)

      Usuń
  20. Tarasy ryżowe to rzeczywiście niesamowite widoki. Chciałabym kiedyś zobaczyć je na żywo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... dopiero wtedy widać, ile wysiłku trzeba włożyć w uprawę - i ile wody potrzeba.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …