Przejdź do głównej zawartości

Jesienny ogród

 Ogrody są piękne w zasadzie zawsze, w każdym miesiącu, w każdej porze roku, każdego dnia, nawet gdy paskudnie leje. Teraz jest kolorowo bardzo, popatrzcie.
Zacznę od grzybów. Nadal rosną maślaki, trochę kozaków, czasem pojawia się jakiś podgrzybek, ale najbardziej urocze są te:


Prawda, że śliczne? Mój mąż czasem nazywa je grzybami dla teściowej... a bardzo lubi moją mamę:).

Oprócz grzybów o tej porze roku urodą wabią różne krzewy, które obsypane są kolorowymi owocami. Na jednej ze skarp cudownie czerwienią się irgi :


Mam też cały szpaler berberysów, które nie dość, że mają cały rok kolorowe, w purpurowym odcieniu liście, to jeszcze teraz pełne są małych, czerwonych owoców:



Czasem pojawia się jakiś kwiatek, który normalnie kwitnie wiosną, coś mu się chyba pomyliło, ale to miło z jego strony:



Na tym z kolei zdjęciu, jeśli się dobrze wpatrzyć, widać ciemnoczerwone kulki. To żurawina... w zeszłym roku było jej znacznie więcej, ale wrzosy mi na nią powłaziły i jakoś ledwo słońce widziała:



No właśnie, wrzosy - to przecież ich czas:


Zamierzałam założyć wrzosowisko, ale będzie musiało poczekać do przyszłego roku.
Typowo jesiennym elementem jest tez drzewo, przygotowane do palenia w kominku. Moim zdaniem wygląda bardzo dekoracyjnie:



To poniżej to nie są typowo jesienne kwiaty - te petunie rozsiały się same - ich "rodzice" stacjonowali w skrzynkach na oknach, i jakoś tak nagle na rabacie pod oknem coś powyrastało i zakwitło... to niech sobie rośnie. A dalie już niemal zamarły, ale ostatnio żółtej coś się odwidziało i jeszcze zakwitła:




Na krzakach wiszą też jeszcze jakieś nędzne resztki winogron, wszyscy byli tak objedzeni, że już nie cieszą sie powodzeniem, chociaż są bardzo słodkie:


I ostatnie, bardzo jesienne widoki - jarzębiny już więdną, ale wciąż pięknie wyglądają, a te liliowe kwiatki u nas nazywają "marcinki" - nawet nie wiem, jaka jest poprawna nazwa, może ktoś?




Niestety oprócz podziwiania kolorów, trzeba by też zabrać się do jakieś roboty ogrodniczej - powsadzać nowe cebulki, poprzycinać krzewy i drzewa,  liście już trzeba grabić...  za tym nie przepadam :(.

Komentarze

  1. Ale pięknie! Lubię krzewy z czerwonymi owocami, ładnie wyglądają, wszystko dookoła takie ponure trochę, a tu taka czerwień się przebija. Drzewo takie ułożone jak na zdjęciu też ma w sobie urok. U mnie też wiszą winogrona. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czerwone owoce o tej porze roku mają niesamowity urok, prawda? A z tych winogron to już chyba się rodzynki zrobią:), szkoda, że mają pestki

      Usuń
    2. Prawda ;). Jak ktoś lubi ciasto z rodzynkami to akurat ;).

      Usuń
  2. Wszystkie fotki piękne , z nich wnioskuję , że i Twój jesienny ogród też ciągle jest urodziwy i ma jeszcze dużo do zaoferowania ... Co do prac koniecznych to jak się wespół zespół weźmiecie do pracy to uwiniecie się w trymiga :) Pięknej pogody życzę i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio przyjechał do mnie ogrodnik - potrzebowałam porady. I tak mówi - pani, tu raj jest, co pani chce zmieniać... A ja chcę tylko trochę uporządkowac bałagan:)

      Usuń
  3. Oj, musi być pięknie w Twoim ogrodzie. A zdjęcia przypomniały mi, że pomimo chłodnej temperatury musiałabym jeszcze zaglądnąć na swoją działkę.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, każda liszka swój ogonek chwali - ale tak, jest pięknie... i jeszcze jakiś czas ta orgia kolorów potrwa.

      Usuń
  4. Uwielbiam wrzosy i zapach drewna na opał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jednego, i drugiego ci u mnie sporo :)

      Usuń
  5. Jesienny ogród ma w sobie pewną magię:-) Jeśli nie pada deszcz bardzo lubię spacerować po swojej działce i cieszyć się polską, złotą jesienią. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że coraz rzadziej można wypić kawę na tarasie... niedługo trzeba będzie wszystkie meble uprzątnąc... zrobi się jakoś tak smutniej

      Usuń
  6. I tylko wypada westchnąć: - byle do wiosny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, Ariadno, że jednak nie? Ja uwielbiam zimę, i to na nią czekam niecierpliwie :)

      Usuń
  7. Muchomory przebiły wszystko! Zauważyłam, że oprócz powtórnych kwiatów kasztanowca pojawiły się kwiaty także na innych roślinach, coś im sie pomyliło. A i dalie nieźle sie mają w niektórych miejscach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jotko, to już któraś jesień z rzędu, gdzie roślinom coś sie pomyliło - ale jeśli tak lubią...

      Usuń
  8. Piękna jest taka kolorowa jesień. I ślicznie w Twoim ogrodzie się prezentuje. U mnie na balkonie jeszcze poziomek ostatnie owoce i kwiatki poziomkowe, ale z nich już raczej nic nie będzie, za zimno. Pozdrawiam jesiennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziomek niestety juz nie mam, a szkoda, bo mój wnuk je uwielbia Mam za to jeszcze truskawki, taka odmiana całoroczna, ale te mu wcale nie smakują:)

      Usuń
  9. U mnie nazywają się nieśmiertelniki. Mam je w ogródku. Nie przejmuj się bałaganem, ważniejsze, że masz wszystko: kwiaty, winogrona, owoce, i taras. Gdybyś widziała u mnie jaki bajzel! Tego nie da się ogarnąć, ale pocieszam się, że naprawdę mam wszystko swoje:-) A w bałaganie świetnie czują się ptaki, to dla nich raj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe, bo nieśmiertelnikami u mnie nazywa się takie "suszki", tez niestety nie pamiętam nazwy. Co do ptaków , masz rację - u mnie tez ich mnóstwo.

      Usuń
    2. Suszki też mam co roku. Nie wiem, jak brzmi poprawna nazwa. Bardzo lubię co roku siać aksamitki, a nazywają je tutaj indykami, bardzo śmieszne :-)

      Usuń
    3. Ja też lubię aksamitki - a u nas mówią gorzej... po prostu śmierdziuchy:)

      Usuń
  10. Witaj, Anno.

    Piękny ogród, a najładniejsze to czerwone kwiecie w białe kropki z dwóch pierwszych zdjęć - chumomorki - jak to mówiło kiedyś moje dziecię :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prześliczne słowo:). Muchomorów chwilowo jest mnóstwo, a co zabawne - co roku wyrastają w innych miejscach.

      Usuń
  11. Piękne zdjęcia - chwile złapane na zawsze :) . Pozdrawiam kolorowo ;) - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby tak jeszcze jakies ciuchy w tych plenerach :):):)

      Usuń
  12. Muchomorki! Piękne są, magiczne, wypełnione bajką po czubek kapelusza. Uwielbiam i potajemnie zerkam na dwa lekko zdechłe kwiatki z dnia nauczyciela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, ty,,, sam jestes magiczna i bajkowa. No dobra, zjawiskowa. I zerkaj sobie na co tam chcesz... bo mnie się coś oczy spociły. Ale cóż, taki lajf. Miej się jak najlepiej.

      Usuń
  13. Uwielbiam muchomory - to znaczy podziwiać ich urodę. Zawsze we wrześniu i pażdzierniku wyrastają mi na działce pod krzakami. I to w tych samych miejscach.
    Jesienne kolory przebijają się nawet w mglisty i zachmurzony dzień.
    A potem nagle przyjdzie mróz i będziemy chodzić po pięknych kolorowych dywanach z liści.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj jechałam przez przepiękny, jesienny las... cudownie było.

      Usuń
  14. Jako żona żołnierza. wiecznie na wojskowej kwaterze - zazdroszczę Ci tego ogrodu i stałości:D
    A takie "grzybkirazjadalne" uwielbiam oglądać, bo śliczne są:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jak się oprzeć ich urokowi?

      Usuń
  15. Jesienny ogród, choć zwiastuje już końcówki podziwiania uroków przyrody, też jest piękny. Ja mam koło domu park, który teraz zachwyca kolorami jesieni - jest naprawdę bajeczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, parki i lasy liściaste są teraz zjawiskowe. A i zimą będzie ciekawie:)

      Usuń
  16. Oczywiście, że to grzyby dla ulubionej teściowej. Bo piękne są, a ona musiałaby być głupia, żeby je jeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze zapamiętać tę argumentację, bo jest idealna!

      Usuń
  17. Całe dzieciństwo ubolewałam nad faktem, że muchomor był w bajkach "tym złym"... przecież ma tak piękną aparycję, że to zupełna abstrakcja by mógł być kimś niedobrym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku występuje w tylu wersjach... ładny, wpada w oko, wesoły... a taki zły :(

      Usuń
  18. Jesienny ogród kryje w sobie tyle kolorów, gdy zaświeci słonko /O! właśnie u mnie wyszło/ to robi się bajecznie. Grzybki dla teściowej! Ha!ha! Fajna nazwa. Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety od kilku dni u mnie stale pada... ale i tak nadal są liście i jest całkiem miło.

      Usuń
  19. Muchomor czerwony to mój ulubiony grzyb do... oglądania. Kiedyś umyśliłam sobie takie cudo zamarnować w occie, ale nic z tego nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to nie wpadłam, a szkoda - ale skoro mówisz, że nic z tego nie wyszło...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…