Przejdź do głównej zawartości

Stosik październikowy

Zaszalałam... miałam nic nie kupować, leży  bowiem na stosie całkiem sporo pozycji, które nabyłam  w szalonych promocjach lata. Ale w ramach tych promocji gdzieś tam pojawił się Mróz... i wsiąkłam.   Dawno tak dobrze nie czytało mi się tylu naraz książek jednego autora.... OK, Remigiusz Mróz nie jest może objawieniem na miarę Nobla, ale już zjawiskiem to moim zdaniem jest.  Dlaczego? Nie ma jeszcze 30 lat, za to ma doktorat z prawa, i kilkanaście wydanych  - grubaśnych - pozycji na swoim koncie. Jakiś czas temu pisałam o jego książce W cieniu prawa, dziś będzie prawdziwy maraton Mroza... Czytałam , czytałam, czytałam, i to były miłe chwile, chociaż akurat nie każdemu muszą podobać się książki z pogranicza kryminału, prawa, i thrillera. Mnie pasują bardzo, tym bardziej , że w jednej z serii  główną bohaterką jest kobieta, a we wszystkich pozycjach kobiety grają niebagatelne role.
No to najpierw cały, październikowy stosik:



1. Remigiusz Mróz -  Ekspozycja
2. Remigiusz Mróz  -  Przewieszenie
3. Remigiusz Mróz - Trawers.  

Te trzy pozycje stanowią serię o komisarzu Forście,  a "górskie" tytuły sensownie sugerują przynajmniej część miejsca akcji - Tatry. Ja dość niestosownie zaczęłam czytać od końca, bo gdzieś dopadłam Trawers w promocji, ale szybciutko nabyłam resztę, by pogrążyć się w nieco mrocznym świecie z ohydną zbrodnią na początku. Potem nie jest lepiej, osoby bardzo wrażliwe mogą mieć kłopot, ja na razie nie zdecydowałam się pożyczyć tych książek mojej mamie... Rzecz jest o tyle ciekawa dla współczesnego czytelnika, że dzieje się tu i teraz, dotyka bieżących wydarzeń  - wśród bohaterów powieści są syryjscy uchodźcy, można dość łatwo  wyobrazić sobie protoplastów niektórych postaci... jest też i brutalnie, i romantycznie. Jest szybko. Na tyle szybko, że kończąc jeden tom miałam ochotę nie przerywać czytania, tylko biec dalej.

4. Remigiusz Mróz - Kasacja
5. Remigiusz Mróz - Rewizja
6. Remigiusz Mróz - Zaginięcie
7. Remigiusz Mróz - Immunitet

To kolejna seria, tym razem ze świata prawników, tu główną bohaterką jest adwokatka Joanna Chyłka i jej podopieczny, aplikant Kordian Oryński zwany Zordonem. Znów wszystko dzieje się tu i teraz, tym razem głównie w Warszawie, dla znających stolicę chociaż trochę wszystko jest na miejscu, nawet menu w Hard Rock Cafe się zgadza. Ponieważ akurat prawo i świat prawników jest mi obcy, z przyjemnością zanurzyłam się w wykreowanym przez Mroza świecie Chyłki i Zordona ( swoją drogą to przecież kolejne odniesienie do pop kultury, hihihi),  w świecie wielkich pieniędzy, przekrętów, ale też w świecie poszukiwania albo prawdy, albo rozwiązania. Mróz jest prawnikiem... wie o czym pisze.  W tej serii każdy tom można niby czytać oddzielnie, ale uciekną wtedy najlepsze smaczki, jak na przykład wzajemna relacja Chyłki i Kordiana - Zordona. Bo do zabawniejszych , mrozowskich pomysłów zaliczyłabym udane łamanie stereotypów - to kobieta jest tutaj mocno mięsożerna, a mężczyzna woli co najwyżej łososia... i torcik czekoladowy. To ona ma super samochód i świetnie prowadzi... To lubię.

8. John Tiffany, Jack Thorne, J. K. Rowling - Harry Potter i przeklęte dziecko.
No jakby to... nie mogłam sobie odmówić zapoznania się najnowszym  kawałkiem z serii Harry Potter. To nie jest powieść, to dramat, i jak widać nie jedna Joanne Rowling to firmuje. Rzecz dzieje się 19 lat po wydarzeniach z siódmego tomu sagi, Harry ma troje dzieci, pracuje w Ministerstwie Magii, i coś się właśnie zaczyna dziać... W zachwyt nie wpadłam, kilka tekstów jak dla mnie naprawdę poniżej średniej, ale jak najbardziej w klimacie całości, i ciekawym jest też czytanie sztuki, a nie powieści. Powiedziałabym jednak - dla fanów.

9. N. M. Kelby - Ten słynny kostium.
Tu zadziałał nieco przypadek - były szalone promocje, ale musiałam coś jeszcze dobrać, by przekroczyć określona kwotę zakupu - a ponieważ moda leży w sferze moich zainteresowań, to oceniając tytuł i okładkę uznałam, że to będzie o Coco Chanel. Nie do końca... jest dokładnie o tym, co zapowiada tytuł i okładka - o tym konkretnym, różowym kostiumie, który nosiła Jackie Kennedy. I o tym, jak powstał, bo wcale nie uszyła go Coco Chanel, tylko nieznana nikomu Kate, uzdolniona dziewczyna, żyjąca za kulisami wielkiego świata. Dla mnie ciekawe, wciągające, z faktami w tle.


Jeśli chodzi o Mroza, to jeszcze nie wyczerpałam tematu, a już czeka nowy Król Szczepana Twardocha, Krótka historia siedmiu zabójstw Marlona Jamesa...  ech... kocham czytać... i kocham mieć książki.

Komentarze

  1. Lubię takie szaleństwa :-) Tego Mroza poleca już kolejny blog, więc w końcu muszę go dorwać!
    Ja z kolei wstąpiłam z mężem do księgarni i razem z zaprzyjaźnioną panią podrzucałyśmy mu pomysły na ewentualne prezenty książkowe na gwiazdkę...mam nadzieję, że aluzju poniał i coś z tych propozycji znajdę pod choinką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ciekawego sobie zażyczyłaś? Może i ja skorzystam z podpowiedzi... A Mroza się po prostu dobrze czyta. Właśnie wyszedł kolejny tytuł, Behawiorysta, nie jest powiązany z innymi seriami.

      Usuń
  2. Nie pamiętam wszystkich tytułów, bo pani wyciągała i wyciągała. Na pewno było Małe życie, Nakarmić kamień, Historia pszczół, Płyń z tonącymi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe życie i Historię pszczół mam, i obydwie pozycje gorąco polecam - pisałam o nich. Pozostałe, które zapamiętałaś, poszukam. Dzięki.

      Usuń
  3. Świetne szaleństwo :) Mam córkę... szaloną książkoholiczkę, która znosi do domu miesięcznie ok.... lepiej ilość pomińmy :) Ale też bardzo dużo czyta! Jedynym pocieszeniem jest fakt, że kupuje większość w antykwariacie, a na swoje książkowe wydatki sama zarabia ;)

    Miłych, zaczytanych jesiennych wieczorów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale raczej czytam nocami niż wieczorami :). Kiedyś - przed laty - chyba czytałam więcej, ale nie wiem ile, nigdy tego nie notowałam, zresztą lepiej wtedy widziałam, niż teraz. Poprzednie dwa-trzy lata miałam szalenie pracowite, i zwykle padałam wieczorem ze zmęczenia, i dosyć mało czytałam, nie więcej niż dwie-trzy książki miesięcznie. Mam wrażenie, że 2016 jest dla mnie taki umiarkowany.

      Usuń
  4. Gratuluję, stosik pokaźny ;) Ja ostatnio podczytuję literaturę dotyczącą zdobywania wysokich gór. A dziś sięgnęłam po ulubioną książkę z dzieciństwa - czyta mi się wspaniale, a jako osoba dorosła bardziej doceniam styl pisania, pięknie zbudowane zdania. Udał mi się powrót do książkowej przeszłości i absolutnie się nie zawiodłam. Jakby nie było - klasyka jest ponadczasowa.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, L. M. Montgomery ma piękny styl...ja do Ani wracam co 3-4 lata, i chyba najbardziej lubię Anię na uniwersytecie i Wymarzony dom Ani.

      Usuń
    2. Zaczynam od początku ;) przed nami długie jesienne i zimowe wieczory ...... dlaczego się nie wybrać w długą podróż do krainy pięknej literatury?

      Usuń
  5. Ja oczekuję na pozycję Mroza, gdyż na każdą jego książkę jest w bibliotece kolejka ;)
    Książek nie kupuję z wiadomych (lokalowych) względów :)

    Serdeczności Anno :)
    A jak już przeczytasz te wszystkie książki, to co z nimi robisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upycham na półkę, a za jakiś czas wracam. A czasem na nie sobie po prostu patrzę. Pożyczam w rodzinie. Po prostu je mam.

      Usuń
    2. Nie mam w sobie pasji posiadania, ale rozumiem Twoją ;)

      Miłego dnia, Anno :)

      Usuń
    3. Ja to chyba w niektórych przypadkach powinnam urodzić się chomikiem - własnie dzięki Tobie przyszedł mi do głowy pomysł, o czym napiszę, pewnie niedługo:), dzięki

      Usuń
  6. Zdaje się, że nikt Cię nie prześcignie w czytaniu. Niemniej mam podobnie - uwielbiam mieć książki, mieszkanie zapchane jest nimi w każdym kącie. Co jakiś czas wymyślam jakąś nową półkę :) . TEN kostium to jest jednak dziwna sprawa - znam tę książkę i również byłam zaskoczona, zwłaszcza, że dosłownie kilka dni przed przeczytaniem słyszałem audycję w radiu z Panią Profesor (tu powinno paść nazwisko, ale niestety zapomniałem :( ) , która opowiedziała zupełnie inną historię. Pozdrawiam Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam całą bibliotekę, niby ogrom miejsca na książki, ale zaczyna się kończyć :(.
      No popatrz, to ciekawa historia z tym różowym kostiumem, pewnie prawda jest jeszcze jakaś inna...

      Usuń
    2. Wyżej wspomniana Pani w szczegółach opowiadała o szyciu kostiumu w białych rękawiczkach, przymiarkach - które musiały się odbywać w Paryżu w studiu, ale także o tym, że nigdy nie był wyprany po wypadku i gdzie jest przechowywany. :)

      Usuń
  7. No po takiej recenzji i uznaniu dla autora nie pozostaje nic innego, jak "zaprosić" go na długie, zimowe wieczory i lepiej się poznać :) Gatunek mi pasuje, więc znajomość może być obiecująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśłi pasuje Ci gatunek, to pewnie się nie rozczarujesz - ja polecam :)

      Usuń
  8. Zacny stos! I cieszę się, że przygoda udana. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku godzin zbieram szczękę z podłogi. Panie Remigiuszu, to naprawdę pan????? Jak pan tu trafił???? I tak, jak na razie przygoda jest udana, zamierzam czytać dalej. Sądziłam, że Joanne Rowling szybko pisze, i Stephan King - mają na noc :):):), jest Pan szybszy.

      Na pewno to nie jakiś ghost - writter?

      Usuń
    2. W sensie ta osoba, która tu pisała... Remigiusz Mróz? Na moim blogu????

      Usuń
    3. A właściwie to się egzaltuję i piszczę jak nastolatka z lat szećdziesiątych ubiegłego wieku na koncercie Beatlesów lub Stonesów, może jeszcze powinnam stanikiem rzucac :):):) - a to wszystko dlatego, że facet w wieku moich dzieci zauważył, że go czytam...

      Usuń
  9. Faktycznie szaleństwo. Jak ja kupiłam ostatnio 3 książki to był szał dla mnie, a tu proszę... Ładnie ładnie ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miewam takie odchyły, ksiązki, perfumy i buty. No dobra, ciuchy też.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Ale na której półkuli? Bo to nie to samo przecież ????

      Usuń
    2. No mnie wciąga na południowej przecież! Na północnej nie sprawdzałam.

      Usuń
  11. Do polskiego kryminału podchodzę, jak do jeża, zawiodłem się na bardzo okrzyczanych i uznanych. Ale może Mroza przeczytam, jak polecasz. Zbliża się odpowiednia pora na mróz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle przez lata do polskich autorów podchodziłam jak do jeża. Z autorkami nadal mam kłopot, panowie dali w ostatnich latach czadu. Twardoch, Zulczyk, Dehnel, Mróz właśnie..Jeszcze paru. Jeśli ci wejdzie, napisz.

      Usuń
  12. Zawsze kiedy stoję przed biedronkowymi koszykami z książkami w promocji przychodzisz mi na myśl Ty :) Zawsze też uśmiecham się jak piszesz, że była promocja i nie mogłaś się powstrzymać.
    Ale cały czas mam w pamięci "Małe życie" o którym ostatnio pisałaś. Niebawem go wypożyczę, choć grubość tej książki, trochę mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to naprawdę bardzo gruba książka. Bardzo, ale warto.

      Usuń
  13. Książek nigdy za wiele ;D. Czyli wyszła nowa część Harryego Pottera! ,,Harry ma troje dzieci, pracuje w Ministerstwie Magii". No to się zadziało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zadziało się, rzecz została niedawno wystawiona na deskach teatralnych Londynu, z zupełnie innymi aktorami niż w filmie, jak widać wydano to też w formie książkowej - przypominam, to nie powieśc tylko dramat...

      Usuń
  14. No z Mrozem zaszalałaś :)
    Ja Pottera mam w wersji oryginalnej kupionej w Anglii w dniu premiery, więc już 3 miesiące minęły, a ja wciąż nie przeczytałam... Ale słyszałam wiele opinii, że dość słabo to wyszło i że mi się nie spodoba. Chyba dlatego tak się z tym wstrzymuję, bo się boję, że mi to zburzy Potterowską fascynację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, czy słabo wyszło - wyszło na pewno inaczej, to jednak nie jest powieść. Ja to potraktowałam jako historię, którą chciałam poznać.

      Usuń
  15. Zaciekawiłaś mnie książkami Remigiusza Mroza. A "Przeklęte dziecko" jako fanka Pottera właśnie kupiłam w prezencie drugiej fance, mojej córce. Czekam jednak z lekturą, bo obiecałam przeczytać jako druga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle jestem fanką młodych polskich pisarzy - mężczyzn. Z całą moją mocno feministyczną duszą , dobrze się ich czyta :)

      Usuń
  16. Chyba się wezmę za tego Remigiusza skoro taki fascynujący( zawsze fascynowali mnie fascynujący panowie),zrobię sobie pauzę w Bondzie i Cobenie, przyda się trochę oddechu.
    Podoba mi się forma Twojego bloga- muszę częściej bywać. Pozdrawiam, Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzałam sobie na zdjęciu - jest na czym oko zawiesić, wiem co mówię, a jako kobieta mocno od niego starsza nie zostanę , mam nadzieję, posądzona o cokolwiek niecnego. A poważnie - weź się, i sama oceń, czy ci sie spodoba to, jak on pisze. Mnie pasuje .
      A tutaj zapraszam... jest tak, jaka ja jestem - wieloraka.

      Usuń
  17. Koniecznie muszę sięgnąć po książki Mroza! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Książek nigdy za dużo! Jednak Twoja biblioteka Anno, musi robić wrażenie;)
    Nie znam Mroza, ale jak tak zachwalasz, rozejrzę się czy jest tutaj dostępny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To młody pisarz, jeszcze przed trzydziestką, sądze jednak, że będzie dostępny - a jak nie, to za jakiś czas pewnie dotrze: )

      Usuń
  19. Najgorzej, kiedy człowiek napali się na zakup serii. Sama wsiaklam w serię (wydaje mi się, że dla podfruwajek) o Anicie Blake i będę kupować ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie uroda serii... chce się wiedzieć, co dalej u bohaterów. ładne słowo podfruwajka, dawno nie słyszałam.

      Usuń
  20. Nie znam autora, a widzę, że wart poznania!
    Dzięki za namiary:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku to rozwojowy gość, jak mu się nie znudzi, to jeszcze długo popisze:)

      Usuń
  21. Cholera jasna!... Nie przepraszam za słowo, bo strasznie mi trudno u Ciebie przesuwać ten pasek z prawej i przewijać stronę, trzy razy mi uciekły komentarze zanim doszłam do okienka na wpisanie mojego. Wkurza mnie to i już :-(
    Pana Mroza nie znam, aczkolwiek kryminało-sensację prawniczą lubię, lubiłam, ale z czasem stałam się bardziej wybredna. Ale znam gościa o tym samym nazwisku :-))) Daniel Mróz się nazywał. Inna profesja, ale też artysta :-D Możesz sprawdzić ;-)
    No ja niestety przeważnie czytam autorów nieżyjących, więc żaden nie odezwie się na moim blogu w komentarzach :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego, Notario, dlaczego???
      Jeśli masz na myśli Daniela Mroza, grafika - to ja chyba dzięki niemu - jego rysunkom - przeczytałam Lema pacholęciem niemal będąc, bo w bibliotece rodziców była Cyberiada z jego rysunkami na okładce. Fascynowały mnie te grafiki...
      A wybredność ( albo jakkolwiek się to pisze czy tam odmienia) to jest cecha, którą cenię. Bo żeby być wybrednym, trzeba się znać.

      Usuń
  22. Kusi mnie ten Mróz, ale ostatnio wydatków tyle, że trzeba było zastopować wydawanie. No i nawet regału na książki nie mamy.:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak sama nie lubię bibliotek, tak może jednak, skoro miejsca i kasy brak, spróbować własnie tam?

      Usuń
  23. Ostatnio czytuję jedynie SF. I tylko "w drodze", więc wiele się nie naczytam.
    Próbowałam czytać Pottera H.,kiedy ukazała się pierwsza książka, ale jakoś mi nie szło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sf czytywałam nałogowo, a potem jakoś mi przeszło. Pierwsze trzy tomy Harry Pottera są dla dzieci, potem czytelnicy dorośli i seria tez spoważniała, zrobiło się mrocznie i znacznie ciekawiej...

      Usuń
  24. Mróz to kryminały,ja już z nich trochę wyrosłam.Tym bardziej też z Harry Pottera ;)
    Jeżeli chodzi o pana Mroza czy idąc w ilość nie zapomina o jakości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś tez uważałam, że z kryminałów już wyrosłam.Kwestia, co nazywamy kryminałem....Harry Potter przynajmniej od 4, a już na pewno od 5 tomu ma drugą warstwę, tylko dla dorosłych, natomiast akurat ten dodatek, bo tak tę sztukę traktuję, to raczej ciekawostka i fanowski kawałek. A czy Mróz nie gubi jakości? Hm... to jest dobre pytanie, sądze, że odpowiedź będzie możliwa za kilka lat. Jeśli wtedy to się nie zestarzeje, to ok. Powtórzę też to, co napisałam - to nie jest na miarę Nobla... mnie się dobrze czyta, gdy bohaterem jest zło. A tam jest...

      Usuń
  25. Świetny blog!! A ja dziękuję za wizytę u mnie. Własnie skończyłam czytać "W cieniu prawa", a Kasację i Rewizję czytałam wcześniej. Dziękuję za kolejne tytuły Mroza, rozpytam się. Ja od pewnego czasu książek "jednorazowych", jak nazywam kryminały, nie kupuję. Nie mam gdzie pomieścić księgozbiorów, gromadzonego latami.Ostatnio wręcz oddaję moje książki do biblioteki (gminnej). A kryminały pożyczam w bibliotece, bardzo często jestem pierwszą czytelniczką nowych pozycji (i recenzuję paniom bibliotekarkom). Od pewnego czasu nie gromadzę rzeczy. Nie chcę zostawiać po sobie kłopotu moim spadkobiercom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś nabyłam najnowsze jego dzieło, Behawiorystę. Zapowiada się miły wieczór z lekturą:). Póki co, jeszcze mam miejsce na książki, na razie nie wyobrażam sobie żeby je oddawać...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…