Przejdź do głównej zawartości

Stosik wrześniowy

Z pewnym opóźnieniem... i mały... bo wydarzyło się coś, a właściwie ktoś bardzo ważny pod koniec września - na świat przyszedł mój drugi wnuk, i to on pochłania sporo mojego wolnego czasu:).

A książki? Są, są...


1. Hanya Yanagihara  - Małe życie. To była lektura trudna i ważna, i wcale mi się zbyt łatwo nie czytało... i trudno mi o niej pisac, posłuże się więc częścią recenzji z portalu Lubimyczytać.pl: Poruszający obraz dojrzewania, sukcesu, traumy i przyjaźni. Najgłośniejsza amerykańska powieść 2015 roku, która wzbudziła falę zachwytu, a zarazem gorącą dyskusję wśród krytyków i czytelników.
Pochodząca z Hawajów amerykańska pisarka opisuje kilkadziesiąt lat z życia czterech przyjaciół. Bohaterów powieści poznajemy w chwili, gdy kończą studia i przenoszą się do Nowego Jorku. Przetrwanie, nie mówiąc już o sukcesie, w jednym z najwspanialszych miast świata nie jest łatwe, lecz szczęście wydaje się im sprzyjać. Pełen temperamentu JB jest malarzem i z czasem zaczyna brylować w kręgach nowojorskiej bohemy. Malcolm zostaje uznanym architektem, a Willem robi błyskotliwą karierę aktorską. Najbardziej tajemniczy z nich, Jude, przejawia wybitny talent matematyczny, a jako prawnik również odnosi sukces za sukcesem. W przeciwieństwie do przyjaciół nigdy jednak nie wspomina o swojej przeszłości ani o rodzinie, choć poważne problemy zdrowotne i emocjonalne wskazują na to, że w jego życiu wydarzyło się coś, o czym nie potrafi zapomnieć.

Willem, Malcolm i JB stopniowo odkrywać będą straszną prawdę, która kładzie się cieniem na całym życiu przyjaciela. Nieuchronnie nadchodzi dla nich czas trudnej próby empatii i dojrzałości. Co będą gotowi poświęcić, by ratować Jude’a, pogrążającego się w mroku? Oto poruszająca do głębi opowieść o życiu w wielkim mieście, które daje szansę na zapomnienie o przeszłości, oraz o życiu w bólu, który nie pozwala zapomnieć. To proza, która w całym swoim pięknie opisuje doświadczenie zła, granice ludzkiej wytrzymałości i tyranię pamięci.

2. Katarzyna Bonda - Pochłaniacz cz. 1 i 2. W tym miesiącu złamałam swoją zasadę nie czytywania polskich autorek -  i tam ma ta zasada pewne wyjątki... O Bondzie dużo słyszałam, raczej były to pochlebne opinie, postanowiłam więc sama sprawdzić. Pochłaniacz to całkiem sprawny kryminał, dobrze i szybko się czyta, jednak jakoś na dłużej to we mnie nie zostało. Jak mi jej kolejna książka wpadnie w ręce, to pewnie chętnie zajrzę, ale szukać nie będę. Dla miłośników kryminałów osadzonych w polskich realiach.

3. Jadwiga Śmigiera - Zwariowałam. To dla tej niewielkiej książeczki złamałam zasadę dotycząca polskich autorek, nie dla Bondy... Na zdjęciu tylko kartka z tytułem, urocza okładka w stokrotki chwilowo nie do pokazania, bo książka powędrowała do mojej mamy - bardzo bym chciała, by moja mama napisała coś w tym klimacie. Może znacie blog Stokrotki? To ona "Zwariowała" i spisała swoje wspomnienia i refleksje. Urocze, delikatne, pełne dbałości o słowo, ilustrowane jej zdjęciami. Miła lektura, pełna ciepła  - w sam raz na obecnie, niezbyt miłe wieczory. Lekki chaos kompozycyjny jedynie podkreśla autentyczność opowieści. No i ważna informacja - autorka właśnie wydała kolejną książkę, skoro ma tytuł "Dalej wariuję", to chyba wiadomo, że to dalsze jej opowieści z życia wzięte - jak ktoś ma ochotę książki nabyć, napiszcie do autorki - jej blog tutaj: http://prawiewszystkiemojepodroze.blog.onet.pl

4. Cecelia Ahern - Dziękuję za wspomnienia. W swoim czasie wszyscy czytali, a potem oglądali jej PS Kocham cię. Mnie wtedy specjalnie nie zachwyciło, a teraz też nie. Przeczytałam - nie ukrywam, że dobrze się czyta i szybko - i zapomniałam. Idea odziedziczenia cudzych wspomnień nawet ciekawa, ale całość raczej dla  miłośniczek Moyes czy Steel. Ot, przyjemne wakacyjne czytadło, raczej bez powtórki.

Komentarze

  1. Książkę Stokrotki czytałam , teraz czekam na drugą część, której pewnie nie pochłonę w jedno popołudnie, bo grubsza jest.
    Narodziny wnuka ważniejsze od literatury, zresztą w drugim człowieku też możemy czytać jak w księdze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga część od Stokrotki właśnie lezy na stole, więc pewnie napisze w zestawie październikowym o niej:). A maluch jest boski...

      Usuń
  2. Nowy członek rodziny ;) - gratulacje ;).
    Lubię książki Cecelii Ahern, aczkolwiek ,,PS Kocham Cię" akurat nie czytałam. Filmu też nie widziałam, bo jakoś mnie nie przekonuje. Nie wiem nawet czemu, jakoś coś jest w tym takiego, że nie sięgnęłam po tę książkę czy też film. A blog Stokrotki znam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem, jeśłi chodzi o PS Kocham cię , to lepsza jak już jest książka. Ale to i tak dośc wydumane czytadło.

      Usuń
  3. No Kochana z całego serca gratuluję kolejnego wnuka :) Już niedługo w stosiku lektur pewnie pojawią się pozycje dla "Babci czytającej wnukom " ... pozdrawiam i życzę dużo radości z wnucząt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starszemu czytam, chociaż na razie mało uważny z niego czytelnik. Może jeszcze z pół roku...

      Usuń
  4. Gratuluję wnusia;) Książki czytam różne, lubię obyczajowe, ale nie tylko. Ps Kocham Cię czytałam, a Stokrotki zamierzam przeczytać, już zamówiona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w różnorodności jest uroda... jak widać, ja też czytam w zasadzie niemal wszystko... i czasem niestety żałuję:)

      Usuń
  5. "Małe życie" mnie zaciekawiło. Nie wiem czy dobrze widzę, ale wydaje mi się, że to grubsza książka? Sprawdziłam nawet w bibliotece i na szczęście jest. Muszę tylko uzbroić się w cierpliwość i zaczekać w kolejce po tą książkę.
    Ahern większość przeczytałam. Lubię jej styl pisania, choć ma specyficzny sposób łączenia teraźniejszości z pewnego rodzaju magią, mistyką - trudno mi to sprecyzować.

    P.S. Gratuluję Wnuka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo gruba książka... mnie, z naprawdę dobrym tempem czytania, zajęła kilka dni. Również dlatego, że momentami po prostu musiałam przerwać.
      Ahern przeczytałam tylko te dwie, PS kocham cię i Dziękuję za wspomnienia, i raczej szukać jej już nie zamierzam, ale to jak ze wszystkim rzecz gustu:)

      Usuń
  6. Gratulacje :) A książki ... wspaniale, że je tak aktywnie promujesz, może wreszcie przeskoczymy z ostatniego miejsca :) . Pozdrawiam - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie książki towarzyszą od zawsze, i pewnie dopóki widzę, będe czytać. Czy to promocja? Nie myślałam tak o tym, kiedy zakładałam bloga, chciałam raczej pójśc w stronę ciuchów... coś mi jednak nie wyszło:):):):)

      Usuń
    2. hahaha - książki są kuszące - też pewnie w końcu je zacznę pokazywać na blogu, wszak wybór jest niewiarygodny :)

      Usuń
  7. Gratuluję Anno wnuka. Mam nowe okulary to i czytania będzie więcej. Właśnie kończę Grand- Janusz Leon Wiśniewski. Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiśniewski mnie niezbyt pociąga, chociaż czytałam, Granda też. No, a dobre okulary muszą być... ja prędzej czy później oślepnę, ale na szczęście to się da operować:)

      Usuń
  8. Przede wszystkim gratuluję wnuka :) Co do książek tylko jedną znam z Twojego stosiku październikowego - oczywiście "Zwariowałam" :) Wspaniała, prawda? I cieszę się bardzo, że już niedługo będę mogła kolejną Jej książkę przeczytać. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O drugiej książce Stokrotki napisze pewnie za miesiąc:)

      Usuń
  9. Bondę lubię,choć rozumiem tych, których nie zachwyca ;) Właśnie czytam Cecelię,ale Krainę zwaną tutaj :)
    Gratuluję wnuka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po jednej książce trudno powiedzieć, czy ja Bondę lubię... po prostu nie powaliłą:), Ahern za to na pewno nie jest moją ulubioną pisarką. Ale na przykład teraz czytam kolejną rzecz Simina Becetta, którego lubię, a jakoś mi nie idzie...

      Usuń
  10. Nie moja tematyka, niestety żadna z nich mi nie podejdzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co lubisz? Pytam z ciekawości, bo akurat jest tu powieśc obyczajowa, kryminał, coś w rodzaju romansu i wspomnienia - właściwie to pozostał thiller, horror. sf, fantasy, reportaż... co jeszcze?

      Usuń
  11. Wnuk, i to kolejny - szczęściarą jesteś. Gratuluję serdecznie. Bondę czytałam i tak jak ty - szybko zapomniałam. Za to w pamięci mi został chyba na zawsze Beksińscy. Portret podwójny Grzebałkowskiej. Polska lektura ale fantastycznie dobra. Polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam recenzję, i mam na celowniku, tylko musze zredukowac trochę stos lektur czekających:)

      Usuń
  12. "Małe życie" mnie zainteresowało. Te Twoje mini recenzje godne uwagi, poniewaz polecają różnorodność, więc każdy może coś dla siebie wybrać.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie, że tak to odbierasz, bo taką właśnie jestem czytelniczką - bardzo eklektyczną. Mam więc nadzieję, że dla każdego coś się znajdzie, jeśli nie teraz, to w kolejnym miesiącu. A Małe życie bardzo, bardzo warto :)

      Usuń
  13. Gratulacje!
    Swoją drogą... Mój stosik byłby nie większy, ale lepiej mały niż żaden ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No otóż to :), z drugiej strony - ostatnio mi jakoś nie idzie, po okresie czytania bardzo dużo teraz , w ostatnich tygodniach, jakoś nie mam ochoty.

      Usuń
  14. Gratulacje z okazji narodzin wnuka:) Ja pod koniec października zostanę ciocią i już nie mogę doczekać się tej chwili:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo dzidzia w rodzinie jest fantastyczna:)

      Usuń
  15. Dziękuję za wspomnienia mi się gdzieś tam rzuciło w oczy, ale fanką Steel nie jestem, więc nie wiem, czy trafiłoby to w mój gust. Stosik i tak duży, skoro masz nowego wnuka i trzeba mu poświęcić dużo uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś czytywałam tak zwane romanse z większym upodobaniem - teraz mnie nudzą... wolę na przykład Remigiusza Mroza, właśnie zamówiłam cały wielki stos:)

      Usuń
  16. Narobiłaś mi ochotę na tę pierwszą, choć objętość ma imponującą, może na jesienno-zimowe wieczory się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Małe życie nie jest małą książką, jest co czytać i trochę to trwa, ale naprawdę warto

      Usuń
  17. Brakuje mi czasu na czytanie, niestety, jeszcze jak jeździłam miejskimi środkami transportu to częściej nosiłam z sobą książkę i wyciągałam w każdej chwili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie własnie czytanie w komunikacji nigdy za bardzo nie szło, jeszcze na dłuższej trasie w pociągu to tak, w autobusie nie mogę czytać bo robi mi się niedobrze. Na szczęście teraz w ogóle nie jeżdżę autobusami, więc nie szkoda mi tego czasu...

      Usuń
  18. Gratuluję! Niech dobrze się wnuk chowa :)
    Co do książek - chyba parę tytułów sobie zapiszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zapraszam do wcześniejszych stosików:)

      Usuń
    2. Chętnie tam zajrzę w wolnej chwili. :)

      Usuń
  19. Żadnej z tych książek nie czytałam.
    Gratuluję wnuka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:), a na te książki może kiedyś przyjdzie czas:)

      Usuń
  20. Gratulacje i wspaniałe książki, też lubię czytać. Ten kto czyta żyje dwa razy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam taką nadzieję... na pewno kto czyta ten ma mniej czasu :):):):):)

      Usuń
  21. Gratulacje :-) i dużo zdrówka dla wnuków! :-)
    A ja przymierzam się wciąż do 'Małego życia'...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też trochę z tym marudziłam, w dodatku po pierwszych kilkudziesięciu stronach cośmnie zastopowało.

      Usuń
  22. nie znam żadnej z tych książek.. jakoś nie moja tematyka.
    i gratuluję narodzin wnuka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co lubisz czytać? Może w poprzednich miesiącach się trafiło?

      Usuń
  23. Muszę się przyznać, że z Twojego stosiku nic nie czytałam:(
    Pochłaniacz mnie zaciekawił, bo lubię dreszczyk sensacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubię, i teraz mam na tapecie Remigiusza Mroza - to jest gość... młody, prawnik, i świetnie pisze. Będzie za miesiąc:)

      Usuń
  24. Książek nie kupuję, więc na debiut Stokrotki muszę poczekać, gdy znajdzie się w naszej bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ukazała się jej druga książka... jakoś tak...zazdroszczę twórcom.

      Usuń
  25. A już myślałam, że "Zwariowałam" kupiłaś na e-czytnik, dlatego nie ma "fizycznej" książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak zdecydowanie wolę papier, chociaż czytnik posiadam. Ale skoro mam zapłacić niemal tyle samo za papier i za e-booka, to wybieram papier

      Usuń
  26. Przymierzam się do przeczytania czegokolwiek Bondy, ale kiepsko mi z tym idzie. Bardzo lubię sprawnie napisane kryminały, lecz współcześni polscy autorzy tak mnie wynudzili, nawet ci najbardziej uznani, że przeczytanie kolejnego jakoś mnie nie pociąga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zauważyłeś, mnie Bonda nie powaliła, teraz czytam Remigiusza Mroza, i to znacznie ciekawsze - powiedziałabym, że no...nawet... bardzo. Na razie zaliczyłam W cieniu prawa ( pisałam o tym jakiś czas temu), a teraz serię z komisarzem Forstem ( Ekspozycja, Przewieszenie, Trawers) zaczynam serię z adwokat Chyłką, na razie Kasacja. Nie nudziłam się :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …