Przejdź do głównej zawartości

Różowe pudełko

Wędruję po różnych blogach, ciekawych, fantastycznych, zwyczajnych... przeróżnych. Dużo się dowiaduję, uczę się, śmieję i smucę z cudzych doświadczeń. A czasami.... hm... pieniądze wydaję. Bo Stara Kobieta z bloga http://starakobieta-i-ja.blogspot.com opisała razu pewnego różowe pudełko. A że ja lubię różne cuda, nowości, i rzeczy jeszcze mi nieznane, zamówiłam sobie następne ( bo co miesiąc pojawia się nowe).

Otwarłam, bom niecierpliwa bardzo, a pudełko piękne, różowe, i w środku produkty w bibułkę owinięte i znów róż, tym razem kokardki:



No to kokardka rozszarpana, bibułka odwinięta, i cóż tu mamy:



Może tu widać lepiej - w środku pięć produktów:



1. Mnie najbardziej spodobał się widoczny na pierwszym planie zestaw dwóch podkładów  z gąbeczką ( to większe po prawej), moja ulubiona wersja - moczę gąbeczkę i nakładam podkład. Eleganckie opakowanie z lusterkiem... dobrze, dobrze, bo kolory niestety nie do końca moje, mam bardzo jasną karnację, a tu zestaw powiedziałabym typowy - dla mnie tylko wtedy, gdy będę bardzo opalona. Ale skoro takie ładne, to może komuś sprezentuję -  jeśli się oczywiście kolory spodobają. Nie pcham więc na razie palucha, by sobie sprawdzić... najpierw pokażę córkom i synowej, może któraś z nich zechce.
Produkt jest hiszpański, marki VG, pełnowymiarowy ( 20 g)

2. To sexy bije po oczach, no nie? To scrub do ciała, niewątpliwie zastosuję. Jest to opakowanie 100 g, podobno zawiera 7 olejków, sól himalajską, witminę E i jeszcze inne cuda. Produkt jest ukraiński.

3. Duże, 200 g opakowanie mleczka do twarzy hiszpańskiej marki Naobay. Napisali, że naturalne i organiczne. Tu już musiałam natychmiast sprawdzić, jest delikatne, ma niemal niewyczuwalny, ale szalenie przyjemny zapach... będę używać.

4. Maska do twarzy Unani, znów hiszpańska. Rekomendowana jest do skóry wrażliwej, do stosowania 1-2 razy w tygodniu, skóra ma być po niej zregenerowana i piękna... Produkt ma 125 ml, wygodne opakowanie z aplikatorem, też na pewno sprawdzę na sobie.

5. No i produkt polski, żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem lekarskim i herbatą marki Flos-lek. Bardzo mnie ten produkt ucieszył, bo jestem maniaczką różnych mazideł pod oczy, i obecny krem mi się właśnie kończy, chętnie ten przetestuję - świetlik lekarski i herbata zwykle dobrze oczom robią. Opakowanie ma 10 g i podobno można stosować przy noszeniu szkieł kontaktowych.


Może to i brzmi jak reklama, ale  nie - ja z tego nic nie mam, a reklam na blogu mieć nie zamierzam. Ot, dzielę się tym, co sama odkryłam, bo marki z pudełka ( z wyjątkiem Flos-leku) są dla mnie nowe...

Komentarze

  1. Ależ się dopieściłaś, takie małe pudełko, a tyle radości, pięknie opakowane, fajne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie o to chodziło - jest miło, pachnąco, przyjemnie:), a przy okazji poznaję coś nowego.

      Usuń
  2. Pudełka zawsze są fajne, a jeszcze z zawartością, z kokardkami;) Ja nie używam dużo kosmetyków, ale coś pod oczy i owszem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie tez nie, nie jestem maniaczką kosmetyków kolorowych, mimo że mam ich sporo. Od czasu gdy odkryłam makijaż permanentny prawie się nie maluję - kreski i tak mam... za to lubię kosmetyki pielęgnacyjne, krem pod oczy to podstawa, i ostatnio zużywam sporo balsamów do ciała, bo mam suchą skórę, szczególnie na nogach.

      Usuń
  3. Właśnie zastanawiam się, skąd wziął się w tym pudełeczku żel pod oczy ;)
    Wydawałoby się, że to jest produkt typowo apteczny. Innych preparatów także nie znam.
    Ale się dopieściłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, na jakiej zasadzie dobierane są produkty do zestawu, to trochę jak z prezentem gwiazdkowym - niby wiesz często, czego się spodziewać, a jednak często można się pięknie zaskoczyć. Nowe, to poznam :)

      Usuń
    2. Flos-lek kojarzę, kiedyś miałam też jakiś świetlik pod oczy. Ja to nawet jak kupię różne kosmetyki, potem i tak zapominam używać :-( No chyba tylko uniwersalny krem do wszystkiego zawsze pod ręką leży.

      Usuń
    3. Mnie się zawsze wydawało, że jeszcze mam czas na różne mazidła. I że i tak piękniejsza od pomalowania się nie będę. A czas szybko mija, zaś urodę da się co nieco poprawić :). No to troszkę sobie poprawiam, do bóstwa mi daleko :)

      Usuń
    4. ten żel ze świetlikiem jest świetny zwłaszcza na noc - koi oczy zmęczone gapieniem się w monitor. przetestowane. ;)

      Usuń
    5. Oj, to zaraz biegnę zastosować :), dobrze wiedzieć.

      Usuń
  4. Te pudełka, które widuję na różnych blogach zawsze mnie intrygują - może też się skuszę wreszcie ;) :D . Miłego 'pacykowania' tymi pysznymi produktami ;) - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja się własnie w taki sposób skusiłam :). A kiedyś zamówiłam sobie takie pudełko-niespodziankę z produktami żywnościowymi eko. Fajne było, ale nie powalające i nie zamawiałam dalej. Kosmetyki to co innego...

      Usuń
  5. Też widzę na blogach takie pudełka ale jeszcze nigdy nie miałam, jakoś tak trudno mi się skusić. Ten podkład mnie zaciekawił i chyba nawet moje kolory. Pudełko śliczne, miło takie rozpakować. Pozdrawiam Anno serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się zawsze zastanawiam, na ile opis na blogu jest wynikiem reklamy, bo osoba opisująca dostała ten produkt za darmo do przetestowania, a ile w tym autentycznego działania. Ja swoje pudełko musiałam sobie kupić...Nie, nie musiałam - chciałam. W dodatku kupiłam sobie subskrypcję na 3 miesiące, więc jeszcze trochę o pudełkach tu będzie, za jakiś czas :)

      Usuń
  6. Różowe pudełko kusi, oj, kusi!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem mało odporna a kuszenie, szybko ulegam :)

      Usuń
  7. Witaj, Anno.

    Takie pudełeczko to jak "prawo niespodzianki" z Wiedźmina :)
    Efektywnego korzystania Ci życzę.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to własnie to. Mam nadzieję na efekty:), będę piękna i młoda jak...hm... właściwie nie wiem, jak kto.

      Usuń
  8. Ciekawy pomysł na świąteczny prezent :)
    PS. Nie podejrzewałabym Cię, że lubisz różowy? :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo lubię różowy, z tym że raczej taki ostry róż, w kierunku magenty czy fuksji, blade pudrowe sa dla mnie za mało wyraziste.
      A co do pomysłu na prezent, to fakt. Może by jakies listy zacząc tworzyć?

      Usuń
    2. Wstyd się przyznać, ale jeśli w grę wchodzą kolory jestem facetem. Rozróżniam albo raczej potrafię nazwać tylko podstawowe i może kilka pochodnych typu fioletowy, różowy, pomarańczowy. To o czym do mnie piszesz "magenty" "fuksja" są mi zupełnie obce. To jakbyś zaczęła do mnie mówić w zupełnie nieznanym języku świata. Chyba dziwna ze mnie kobieta...

      Usuń
    3. E tam dziwna, tak masz i dobrze. Magenta i fuksja to takie ostre, silnie różowe odcienie, nic bladego i delikatnego. Ja miałam kiedyś bzika na punkcie analizy kolorystycznej, wtedy się dużo o kolorach nauczyłam. Ale nadal mam na przykład problem, jaka różnica jest między kobaltem a błękitem paryskim....

      Usuń
  9. Cudeńka! W dodatku jak pięknie zapakowane... Tak niewiele potrzeba, żeby poprawić humor :) Ostatnio tez kupiłam kilka kosmetyków, chociaż ich cena była raczej śmieszna. Niech żyją przedświąteczne wyprzedaże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tam cena, ważne że samopoczucie lepsze. Poza tym bywają naprawdę świetne, niedrogie kosmetyki

      Usuń
  10. Takie pudełeczko to fajny pomysł pod choinkę. To rozpakowywanie, rozwiązywanie kokardek, szelest papierku... Cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to lubię takie niespodzianki... to napięcie, oczekiwanie, a potem...hm... jeśłi zadowolenie , to fajnie.

      Usuń
  11. Która z nas nie lubi takich pudełeczek:D
    Fajne to Twoje!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, właśnie przyszło drugie, z innej firmy :) - napisze kiedyś

      Usuń
  12. Dla mnie róż to nie... Ale zawartość pudełeczka, no, no, no. Świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś ie lubiłam różowego, ale im więcej mam lat, tym bardziej mi się podoba :):):):)

      Usuń
  13. Świetny pomysł na prezent. Niespodzianki zazwyczaj są bardzo miłe. Kiedy czytałam Twój tekst przypomniała mi się sytuacja, gdy dostałam na urodziny "Trzy małe torebeczki". Prezent był dla mnie do tego stopnia intrygujący, że napisałam o tym na blogu. Miłe uczucie zaskoczenia, które towarzyszyło odpakowywaniu małych torebeczek pamiętam do dziś.
    Pozdrawiam ;) i być może sama wykonam prezent podobny do Twojego różowego pudełka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak przy kosmetycznych prezentach jesteśmy, to bardzo podobają mi się kosmetyczne laleczki firmy PUPA, kilka lat temu kupiłam moim dziewczynom i chyba ten prezent powtórzę:)

      Usuń
  14. Żadnego z tych produktów nie znam. Czyli pudełko spełnia swoje funkcje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w dodatku nabrałam ochoty na kolejne pudełka, a to już się groźne robi :):):)

      Usuń
  15. a ja gdy w grę wchodzą kosmetyki nie lubię pudełek, do których nie mogę wcześniej zajrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby racja, ale chwilowo bawi mnie niespodzianka:)

      Usuń
  16. I to wszystko w jednym pudełeczku. Piękny prezent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się spodobało, że kupiłam jeszcze inne pudełko... I sobie siedziałam... i patrzyłam... zamiast używać:)

      Usuń
  17. Tego pudełka akurat nie znałam, za to zdarzało mi się zamawiać Be Glossy. Bądź jednak ostrożna, te pudełka uzależniają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zgadzam się z Tobą, uzależniają, beGlossy już tez mam :)

      Usuń
  18. Bardzo się cieszę, że moja rekomendacja się przydała :) I, że odebrałaś to pudełko pozytywnie... ja także skusiłam się wersję listopadową, ale niestety jeszcze pudełko do mnie nie doszło... mam nadzieję, że lada dzień to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, ja też dosyć długo na to pudełko czekałam. Za to beGlossy przyszło natychmiast.

      Usuń
  19. Ile mnie już pudełek kusiło, mamy dzisiaj mnóstwo boxów, z żywnościa ekologczną nawet. Na razie się opieram, bo jakby nie było, to comiesięczny haracz (jeśli złapie się bakcyla), a tego muszę sie wystrzegać w fazie moszczenia wiejskiego siedliska :-/ Jak to mówią: albo rybki, albo akwarium ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś box z polskimi eko-produktami, ale mnie nie powaliło. Kusi mnie jeszcze box z herbatami z całego świata, jak skusi do końca to opiszę:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…