Przejdź do głównej zawartości

Skąd się wzięły gejzery?

Jakiś czas temu obiecałam różne wulkany, wodospady i inne cuda Islandii - przyszedł na to czas, i przez jakiś czas zainteresowane/zainteresowanych będę zamęczać tymi cudownymi miejscami... Zdjęcia pochodzą z sierpnia 2012 roku, o ile pamiętam większość jest zrobiona starym aparatem kompaktowym typu małpka,  więc są takie sobie. Poza tym światło w Islandii jest trudne... o tej porze roku jest jeszcze bardzo długo jasno, ale tez pochmurnie, często padał deszcz, wiało i było dosyć zimno - mnie taka pogoda pasuje, ale wielbiciele tropików nie mieliby tam czego szukać.

Na początek wybrałam coś, z czego Islandia słynie - gejzery. Generalnie gorących źródeł to jest tam zatrzęsienie, prawie w każdym hotelu było jakieś miejsce do wylegiwania się w ciepełku, ale gejzer, ten najprawdziwszy z prawdziwych - jest tylko jeden. To nazwa własna, ale od tej nazwy pochodzi słowo używane chyba na prawie całym świecie do opisania czegoś, co jest gorące, bulgocze i wybucha. Przeraźliwie trudno to sfotografować, bo po pierwsze on nie jest chętny, by wybuchać na rozkaz, po drugie są tam tłumy chętnych z naprawdę niesamowitym sprzętem, obstawiają ów gejzer na około i ciężko się dopchać. No i on wcale nie wybucha za każdym razem niemal w kosmos, czasem tak tylko sobie bulknie :).
Ja mam taką małą serię, z której, o ile pamiętam, byłam bardzo dumna.
Na początku człowieka wita księżycowy krajobraz, zresztą na Islandii bardzo powszechny , bym powiedziała. Chyba spodziewałam się czegoś większego, a tu takie bajorko,  gorące, rzecz jasna, więc w chłodnym powietrzu pełno wokół pary.


Wokół tłumy, w napięciu czekające na zjawiskowy spektakl. Najpierw pojawia się, niestety tylko na moment, taki bąbelek, a właściwie wielki bąbel:


No w końcu ten bąbel widowiskowo wybucha, tu dopiero początek tego zjawiska, ale niestety nie udało mi się za pomocą mojego lichego aparaciku uzyskać nic więcej...



Obok właściwego gejzeru ( a może gejzera, nie wiem dokładnie jak to odmienić) jest jego mniejszy braciszek,  widać, że to nie jest jakieś bardzo duże - ot, taka dziura w ziemi, za to fascynująco wybucha. One niby są regularne, ale mają swoje kaprysy, a czasem to w ogóle nie chcą tryskać w górę, nikt właściwie nie wie dlaczego. Ktoś kiedyś wymyślił, że jak do środka wrzucić mydło, to bulknie, ale zabroniono tego procederu, bo coś tam się niszczyło.



Niżej tylko jeden z setek islandzkich wodospadów,  za to wyjątkowo urokliwy. Z daleka wydaje się ot, niewielki, i taki zwykły. Zwracam uwagę na intensywną zieleń, tam jest wilgotno i w okolicy ostatnio żaden wulkan nie wybuchł, więc wszystko rośnie jak szalone.



Podchodząc bliżej, można zobaczyć, jak ściana wody odchyla się od skały:




W pewnym momencie okazuje się, że można za tę ścianę wody wejść, i podziwiać świat przez płynąca z góry wodę:




Oczywiście bardzo mokro tam było, ale jak pięknie... stałam tam i podziwiałam, z nadzieją, że jeszcze kiedyś tam wrócę.

Komentarze

  1. Nie taki lichy ten aparacik, widać wszystko dobrze, najpiękniejsze to obejście wodospadu:-)
    Krajobraz piękny w swej surowości. A ten zielony bąbel wygląda jak statek kosmitów, wyłaniający sie z wody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie to samo, kosmiczne skojarzenie. Aparat niestety cieniutki, widziałam, jakie zdjęcia powychodziły znajomym - mieli się podzielić, ale jakoś nie wyszło... Obiecuję więcej ciekawych wodospadów w najbliższym czasie

      Usuń
  2. Nie dziwię się, że chciałabyś tam wrócić.
    Ja bym chciała pojechać w takie miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ariadno, wiele lat nawet nie marzyłam, a potem jakoś tak wyszło. No to pewnie pojedziesz...

      Usuń
    2. Bardzo bym chciała, ale czy wyjdzie? ;)

      Usuń
  3. Jestem pod wrażeniem. Nie widziałam czegoś takiego, chyba, że w jakimś filmie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Islandii nakręcono wiele filmów, bo tam są niesamowite plenery, niespotykane nigdzie indziej - więc skojarzenie jak najbardziej na miejscu :)

      Usuń
  4. Bąbelki mają swoje charaktery, jak widać. A mnie zafascynowało, ze za wodospadem, to znaczy z drugiej strony tego wodospadu jest taki płaski krajobraz. Niesamowite: tu skała, z której wali ten wodospad pewnie z hukiem a zaraz dalej płaściutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam w ogóle jest sporo takich dziwnych miejsc- płasko, a nagle wąwóz, szczelina, w środku wali rwąca rzeka i ogromny wodospad - albo wląsnie takie dziwne coś, właściwie łąka u stóp wodospadu. Z daleka często nie widać, co będzie główną atrakcją danego miejsca

      Usuń
  5. Ależ piękne zdjęcia. Świetny fotograf z ciebie. Te zdjęcia wodospadu - brak mi słów. Bąbel zresztą też świetnie uchwycony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu piękne plenery mi się trafiły :). Dzięki za pochwały, to niezmiernie miłe, tym bardziej chciałabym pokazac naprawdę piękne zdjęcia... Mnie jednak bardziej zależy na uchwyceniu chwili, niż na jakości, a może powinnam się w końcu trochę o robieniu fotek nauczyć..

      Usuń
    2. Ale ta chwila jest najważniejsza. I nie bądź za skromna, zdjęcia naprawdę robią wrażenie. A chyba o to chodzi :)

      Usuń
  6. Spektakularny ten wodospad. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ktoś z wielkiego wiadra wodę wylewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak własnie to wygląda. A że Islandczycy wierzą w elfy, to może jakiś elf?

      Usuń
  7. Zdjęcia piękne Ci wyszły, aparat jest ważny, ale znam osoby, które dobrym sprzętem robią byle jakie ujęcia, więc ważny jest fotograf;) Krajobraz urzekający, jak z innego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jest wiele totalnie kosmicznych miejsc, i zamierzam jeszcze kilka tu wrzucić - ja byłam zachwycona

      Usuń
  8. W tej sekundzie mam wielką ochotę do gejzeru wskoczyć. Wielką. Mam łapy jak lody a jestem poza domem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bądź taka wyrywna, tam jest prawie wrzątek. Zrobię ci na drutach rękawiczki :)

      Usuń
    2. Ostatnio zobaczyłam, że mam siedem czapek :) Ps. Jestem na spacja-prywatnie.pl

      Usuń
  9. I cóż tu powiedzieć - pięknie . Fantastycznie , że mogłaś sobie obejrzeć te cuda natury .
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, byłam zachwycona i szczęśliwa, mogąc to podziwiać. Przyroda jest jednak najpiękniejsza ze wszystkiego do podziwiania...

      Usuń
  10. W komentarzach już chyba powiedziano wszystko. Cóż mogę dodać od siebie - fajnie, że się podzieliłaś informacjami i ciekawymi zdjęciami. Z pewnością była to niesamowita przygoda.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie jest piękne w różnych blogach - można wiele rzeczy zobaczyć i poznać, wiele się nauczyć. Jak u Ciebie :)

      Usuń
  11. Jak w krainie czarów. Islandia z pewnością jest urokliwa. Niestety, słaba ze mnie podróżniczka (jak dotąd) :-) Chciałoby się to wszystko zobaczyc na własne oczy, ale z domu zwykle trudno mi się ruszyć, a w dodatku do pary mam takiego samego leniucha jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój współpodróżnik na szczeście chętny i gotowy w każdej chwili, tylko urlop go ogranicza:)

      Usuń
  12. Kurczę, taki gejzer to bym chętnie sobie zobaczyła, ale gdzie mi tam do islandii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jest ci 4 godziny lotu z Warszawy:). A poważnie, to nigdy nic nie wiadomo, może się trafi nie tylko gejzer.

      Usuń
    2. Może, może, na pewno warto kiedyś się wybrać :)

      Usuń
  13. Jakie piękne te wodospady! Gejzery też:D
    Nigdy na Islandii nie byłam, ale zawsze podziwiam jej krajobrazy...I wypatruję Elfów:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z elfami tam totalne szaleństwo, oni w nie chyba naprawdę wierzą,

      Usuń
  14. Oko fotografa na piątkę, fantastyczne zdjęcia. Dzięki nim odbyłam już swoją podróż po Islandii. I tylko w elfy nie wierzę...
    Zasyłam serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, i zapraszam na dalsze kawałki tamtej wyprawy ( w njabliższym czasie). Co do elfów - oni nawet jakieś drogi nie wybudowali czy czegoś tam, bo by elfom przeszkadzała...

      Usuń
  15. Witaj, Anno.

    Widoki jak marzenie :)
    I jedzenie rewelacja, gdy się lubi ryby. Ja tylko jakoś tego ich budyniu/puddingu nie mogłam jeść.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryby mogę zawsze, więc z rozkoszą zjadałam. Nawet te dziwne... śmierdzące... i wypiłam czarną śmierć....

      Usuń
  16. Ależ to piękne i interesujące!
    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wizytę u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się tam bardzo podobalo:), zapraszam znowu

      Usuń
  17. Gejzery to dla mnie fenomen ;) a ten bąbel jest niesamowity! zresztą wszystko jest bajeczne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo takich pięknych miejsc na świecie... bąbel to dla mnie samej jakiś cud, byłam dumna, że się dał złapac do zdjęcia

      Usuń
  18. Nigdy nie widziałam gejzerów, musi to być niesamowite przeżycie.
    Wodospad śliczny i ta cudna zieleń, bajkowy widok. Zdjęcia zrobiłaś świetne.
    Chętnie bym odwiedziła to miejsce, może kiedyś się uda...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uda się, na pewno. Gejzery są też w USA, w Yellowstone na przykład - tamtych jeszcze nie widziałam...

      Usuń
  19. A to dopiero zdjęcia i informacje :) !!! Świetnie komentujesz, wspaniała relacja. Czekamy w takim razie na ciąg dalszy - pozdrawiam serdecznie - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to będzie więcej wodospadów:), a potem...hm... siarkowe bulgotniki

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Może i egzotyka, chociaż zupełnie nie wiedzieć czemu to pojęcie pozostawiałam dla Azji czy Afryki...a to nasza poczciwa Europa :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…