Przejdź do głównej zawartości

Zimowy drobiazg

Zakładając tego bloga, umieściłam w tytule drobiazgi, bo akurat wtedy sporo różnych rzeczy dziergałam, tworzyłam, składałam. Ale jakoś z czasem te działania mi umknęły... ostatnio naprawdę rzadko coś robię. Niedawno zobaczyłam coś, co mnie zainteresowało, i postanowiłam to zrobić. Ot, taki komin, ten jest prototypem, więc może kolejne będą ciekawsze, na razie pokażę próby. Rzecz jest z bawełnianego sznurka, zamiast drutów użyłam pałeczek do perkusji, w trakcie robienia wyglądało to tak:



Całość jest dwukolorowa, jak widać, a jeśli nie widać ( wiadomo, każdy ma inny monitor), to jeden ze sznurków jest jeżynowy, a drugi bladoróżowy. Ten bladoróżowy jest delikatnie cieńszy.

Tutaj już Melinda prezentuje gotowe dzieło, może całość powinna być jeszcze luźniejsza, albo inaczej ułożona:


Złożony komin wygląda tak:


Będę jeszcze eksperymentowała, może ktoś ma pomysł, jak dodać temu drobiazgowi urody?

Komentarze

  1. Takie wielki, luźny splot bardzo mi się podoba. Widziałam już gdzieś takie rzeczy, ale nie przyszło mi na myśl, że to się robi na pałeczkach do ... perkusji hahahah . Chyba mnie sprowokowałaś - muszę coś takiego wydziergać :) . Pozdrawiam 'perkusyjnie' - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozna robić po prostu na rękach, ale tym razem na rękach wychodziło jakoś zbyt luźno - chociaż, jak pisałam, będę dalej eksperymentować... tu nitka jest podwojna, może dla potrójnej ręce będa akurat :)

      Usuń
  2. Świetny kształt. I zrobiony na pałeczkach do perkusji! Kupione specjalnie czy ktoś gra? ;) Jak dodać mu urody? Hmm, myślę że jest na tle uroczy, że nie potrzebuje upiększania. Ale może jakiś kwiat albo po prostu broszkę przypiąć? No nie wiem, ja bym nic nie dodawała. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musiałam pałeczek kupować, u nas gra rawie każdy, ja trochę też - oprócz pałeczek jest na składzie oczywiście cała perkusja.. broszka byłaby ok, ale coś się dziwnie kojarzy :)

      Usuń
    2. Oj nie, tylko nie broszka, proszę. Nie można takiej pięknej rzeczy narazić na niechlubne skojarzenia.

      Usuń
    3. Będę się tego trzymała:)

      Usuń
  3. A gdyby brosza była dużym postrzępionym kwiatem? Chociaż w tej wersji też jest O.K.
    Może grube frędzle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frędzle nie, ale kwiatek pewnie będzie pasował. Zrobiony z tej jeżynowej włóczki:)

      Usuń
  4. Fajny!!! Kiedyś też trochę dziergałam, ale to było dawno temu;)
    Może wielkiego guziora mu dodaj?
    Mama zrobiła mi na drutach coś w tym stylu i dodała wielkie drewniane guziki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest plan - mam nawet w sieci upatrzone, może je w końcu kupię.

      Usuń
  5. A wydziergany szydełkiem kwiatek-róża? Lubię robótki na drutach, ale ostatnio je zaniedbałam. Zaczęta kamizelka leży od tamtej jesieni;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio preferuję szybkie formy - sweterek z cienkiej włóczki też gdzieś mam porzucony, już nawet nie pamiętam, jak miał wyglądać...

      Usuń
  6. Sam w sobie jest ładny! Nic więcej bym nie dodawała (jestem minimalistką, dwa kolory to już bardzo dużo :p).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może więc taki pozostanie - poza tym broszka z natury rzeczy jest ozdobą odpinalną :)

      Usuń
  7. Witaj, Anno.

    Na przykład możesz nie zszywać następnego, tylko zrobić łańcuszek i przesznurować na krzyż - jak buty, nie za ściśle, żeby było widać tkaninę płaszcza, która jest pod spodem :)

    Pozdrawiam :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacyjny pomysł, następny taki zrobię - będzie i luźno, i inaczej.

      Usuń
  8. Zazdroszczę Ci takich zdolności. Moja mama robiła szydełkiem różności od drobiazgów dla moich lalek, aż do swetrów. Ja niestety, choc próbowałam, nigdy nie nauczyłam się dziergac. Wrodzony brak cierpliwości, zapewne ;) Przepiękny ten komin, nie wiem, jak go ozdobic, ale on moim zdaniem ozdoby nie potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem zbyt cierpliwa, stąd tego typu duże formy, bo bardzo to szybko się robi. Moja mama ma koleżankę, która nauczyła się - i robi skarpety, a to dosyć trudne - po sześćdziesiątce dopiero.

      Usuń
  9. Nie do wiary, że Melinda się zmieściła! Myślałam, że na pierwszym zdjęciu jest 10-centymetrowa próbka. Fajnie jest robić na grubych drutach, bo szybko przybywa.
    Zrobiłabym luźniej, żeby można drapować. I udrapowany spiąć jak hidżab, jeśli nie broszą to przynajmniej parzenicą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, jak pozory mylą? Ja chciałam luźniej, ale mi nie wyszło tym razem, będę dalej próbować.

      Usuń
  10. komin jest sam w sobie ok. Myślę , że ten duży splot plus melanż kolorów są wystarczającą ozdoba ... jak dokleisz tam jeszcze coś będzie przesyt i całość będzie kiczowata - przemyśl to . Masz zdolne rączki - gratuluję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Własnie zrobiłam kolejny - i chyba zostanie taki własnie, bez niczego :)

      Usuń
  11. Mnie podoba się taki jak jest, ja nic bym nie dodawała. Ciekawe kolory.
    Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory z zimnej palety dla pani-lato :)

      Usuń
  12. Strasznie mi się podobają takie luźne sploty, czy to na szalik, komin czy lekko za duży "domowy" golf. Tylko umiejętności na razie brak na to ostatnie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, tylko ci się wydaje, że brak. To w sumie dosyć łatwe...

      Usuń
  13. Komin jest świetny, podoba mi się kolorystyka. Jast ładny i nie potrzebuje nic więcej:) oczywiście moim zdaniem.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ja bardzo lubię różne odcienie koloru różowego - warunkiem sa tylko zimne odcienie, ja mam urodę pani-lato :), w sumie jak spora większość z naszej strefy klimatycznej.

      Usuń
  14. Fajnie, że masz w sobie taką cierpliwość, że udaje się wykonać takie cuda i później inaczej się nosi coś wykonanego własnoręcznie.... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Widziałam szale i kominy robione palcami, ale jak dla mnie za duże dziury w nich były. To natomiast ma gęściejszy splot, wiec i przynajmniej jakieś ciepło z niego będzie. Bardzo ładne połączenie kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, już sprawdziłam - i jest ciepło, niestety jest trochę ciężki przez tę grubość...

      Usuń
  16. Cudne te Twoje szale:) Ja niestety nie mam talentu do robienia na drutach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy ja wiem, czy to talent... zawsze martwię się, że jestem odtwórcza, a nie twórcza, bo musze najpierw coś zobaczyć, i potem to odwzorowuję, a nie sama wymyślam.

      Usuń
  17. Przed laty wydziergałam na drutach szalik w podobnym zestawieniu barw i go zgubiłam zanim nacieszyłam się noszeniem. Do dziś nie mogę odżałować. Od pół roku robię szalik-golf, a tu zima za pasem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na cienkich drutach też jakoś niesporo idzie, dlatego wzięłam się za większy rozmiar - a kolory to jedne z moich ulubionych

      Usuń
  18. Fajny, kolorystyka świetna. Mam natomiast podejrzenie, że gdyby był z grubej ale miękkiej włóczki to nie byłby ciężki.Bawełna z natury jest nieco "ciężkawa".
    I ja bym go niczym już nie ozdabiała, no a broszką zwłaszcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację, bawełna z natury rzeczy jest cięższa - ale akurat miałam ją pod ręką :)

      Usuń
  19. Pamiętam czasy, kiedy kominy były na topie. Byłam wtedy w szkole średniej. Każda dziewczyna musiała taki mieć! Mój zrobiła dla mnie babcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteś trochę jednak młodsza - ja pierwszy komin, zaraz po tym, jak weszły w modę, zrobiłam sobie już na studiach - co więcej, chyba nadal go mam:)

      Usuń
  20. Cudowny jest ten komin! Pałeczkami do perkusji mnie trochę zaskoczyłaś, ale efekt super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, trzeba sobie radzić z tym, co jest pod ręką:). Jak chcesz, to ci taki wyślę:)

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. No to się cieszę, ale szkoda, bo na zewnątrz zrobiło się za ciepło na takie kominy...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …