Przejdź do głównej zawartości

Co włożyć na siebie w świątecznym zabieganiu?

Coś się stało z moim poprzednim postem, nie mogę nawet otworzyć komentarzy, ani nic tam dodać - niestety nie umiem tego zmienić, przepraszam. 
Za to dziś...hm... Jotka  z  bloga http://paniodbiblioteki.blogspot.com delikatnie zasugerowała kilka dni temu, by Melindzie nałożyć coś świątecznego... świetny pomysł, tyle, że na wielu modowych blogach już się pojawiło "coś świątecznego"...  Ja jednak postanowiłam sie nie przejmować, i  Melindę ubrałam w to, co sama albo w świąteczny czas już na sobie miałam, albo mieć będę w tym roku.

Na pierwszy ogień czarna koronka, ale na czerwonym tle. To dwa niemal identyczne zestawy, spódnica jest ta sama, natomiast na pierwszym zdjęciu jest bluzka bez rękawów, za to cała z koronki, na drugim koronki znacznie mniej, za to są rękawki. Kiedyś preferowałam wersję pierwszą, dziś wolę jednak ramiona czymś przysłonić...




Kolejny zestaw to też spódnica z bluzką, wersja dla osób, które lubią błyszczeć. Spódnica ma srebrne wzory, a i bluzka ( z dużym wycięciem z tyłu)  też ma w sobie srebro brokatu. Mimo tego blasku, uznałam, iż zestaw potrzebuje jakieś ozdoby, stąd łańcuszek:



Kolejna sukienka jest ze mną przynajmniej piętnaście lat, i wciąż ją lubię.. tyle, że jest na ramiączkach, stąd szal... sukienka jest czarno-czerwona, kiedyś tkanina miała na sobie brokat, nabyłam ja przed jakimiś szalonymi andrzejkami. Brokat przez te lata dawno się sprał, pewnie teraz upiększa jakieś dno szamba, sukienka żyje. A szal jest z cieniusienko filcowanej wełny, bardzo delikatny i piękny:



Następne dwa zdjęcia to sukienka ...hm... sama nie wiem, czy nobliwa, czy seksowna. Na pierwszym zdjęciu wygląda, jakbym mogła w niej pójść na obiad do teściowej,  na drugim podłożyłam Melindzie białą kartkę ( bo, przypominam, z natury jest czarna):


 No i teraz widać, że ta koronka w górnej części sukienki to taka raczej cieniutka...


Tutaj sukienka całkiem prosta, lekko połyskliwa, ale jasna, a nie jak wszystkie inne granatowa czy czarna... Za to ozdoba przy szyi może być w takiej sytuacji ciemna:



Ta propozycja to jedna z moich ulubionych - sukienka jest z cieniutkiej dzianiny, świetnie się układa na sylwetce, jest miękka i delikatna, a jej ozdobą są szyfonowe rękawy naszywane cekinami. ma tez ogromny jak dla mnie dekolt, stąd propozycja umieszczenia w strategicznym miejscu jakiegoś naszyjnika...
Dodaj napis

Tej sukience nie trzeba moim zdaniem już nic. Czarny welur przyprószony brokatem, z tyłu spore wycięcie...  skromnie, spokojnie, świątecznie:



Tę sukienkę też lubię, mam ja od niedawna, więc wciąż mnie cieszy możliwość jej założenia - jest dość krótka, znów koronka, tym razem czarna na czarnym, tylko rękawy bez podszewki. No i chyba - co dopiero teraz, opisując te ciuchy, zauważyłam - lubię dekolty na plecach - bo i z tyłu ma sporo odsłoniętego...



Bo tu też coś z tymi plecami... z przodu skromny granatowy welur pod szyję:


A z tyłu...hm... no tak, oczywiście wycięcie...tym razem z ozdobą ze świecących koralików:



No i moje propozycje zamykają się w czerni, granacie, czerwieni i delikatnym dodatkiem srebra. Tak lubię...

Komentarze

  1. No tak, w dresach głupio siadać do wigilijnej kolacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby niech każdy siada sobie w tym, w czym mu dobrze. A jednak ten dzień, nawet dla osób mało świątecznych, bez wymiaru duchowego, ma jakąś magię i moc. Choinka... światełka... płomienie świec... to się wszystko słabo z dresem komponuje, stąd koronki, brokat, welur...

      Usuń
    2. Wybieram zdjęcie nr 3 - muszę mieć swobodę ruchów w bieganiu do kuchni i stołu :))

      Usuń
    3. I słusznie, chociaż ja pozwalam biegać innym:)

      Usuń
  2. Ja bym wybrała czarny welur przyprószony brokatem ;)
    Widać, że sukienka pięknie zdobi figurę, ukazując kobiece atuty czyli wcięcie w pasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był mój numer jeden dwa lata temu:), wtedy założyłam tę sukienkę na wigilijną kolację.

      Usuń
  3. Fajne propozycje, mnie najbardziej podoba się ta pierwsza koronkowa - skromna, ale bardzo elegancka. W moim guście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że ten zestaw jest spokojny, a jednocześnie elegancki - miło, że Ci się podoba:) - swoją drogą, to wszystko sieciówki, z tych najtańszych:)

      Usuń
    2. To bardzo dobra wiadomość :)

      Usuń
  4. Jeden komentarz mi wcięło :-( Te welury coś w sobie mają, wolę welur, niz koronki i dlatego ta ostatnia propozycja przypadła mi bardzo do gustu.
    Masz rację, że wygoda wygodą, ale w dresie w święta trudno wystąpić :-)
    Dziękuję bardzo, czuję się wyróżniona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę:). Ta ostatnia sukienka wisi w mojej szafie wciąż z metką, jeszcze nie miałam okazji jej zalożyć - być może własnie wigilijna kolacja... welur jest w tym roku bardzo na topie:)

      Usuń
  5. Podobają mi się Twoje koronkowe kreacje. Ubrałabym czerwono-czarną na Wigilię,tę bez rękawka, a na Sylwestra króciutką czarną z gołymi plecami.
    Gratuluję figury!
    Ja w mojej małej czarnej na Wigilię i na Sylwestra. Zmienię tylko biżuterię. Wigilijnie perły, a sylwestrowo złoto. Mam łatwiutko!
    Anno, życzę Ci wiele radości w Święta Bożego Narodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mała czarna to zawsze trafiony i dobry wybór, to dodatki czynią z takich sukienek cuda... więc i perły, i złoto będzie piękne. Sama złota właściwie nie noszę, bo nie ta karnacja, srebro mi lepiej pasuje. A w sylwestra pewnie własnie dres... bo byc może będę pilnować malutkiego wnuka... młodzi mają w planie jakies wesele znajomych.
      I dziekuję za życzenia:)

      Usuń
  6. Ja wybieram tą sukienkę, której już nic nie trzeba - jak napisałaś. Skromna, a jednak bogata;) Ja założę sukienkę w kratkę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli welur z brokatem... a kratki to dla mnie tez bardzo świąteczny motyw:)

      Usuń
  7. Czarno-czerwone to moje ulubione połączenie kolorystyczne, ale te błyszczące i święcące też. Sporo tych stylizacji, wszystkie ciekawe, masz w czym wybierać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już sama nie wiem, co wolę. Może powinnam się przebierać co pół godziny?????

      Usuń
  8. W tym roku będę na wigilijnej kolacji w tonacji czerwono-złotej, te kolory bardo mi pasująna tę okazję. Z Twoich naj naj wg mnie to zestaw dla ludzi, którzy lubią błyszczeć. No nie, najwyraźniej na blask mi się zbiera, przecież złoto też błyszczy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glamour to piękny styl... a kiedy mamy błyszczeć, jeśli nie na takie okazje? Przeciez do pracy nie włożę nic z brokatem, nic z totalnie przezroczystą koronką, i nic zbyt krótkiego i obcisłego...

      Usuń
  9. Ta z kołnierzykiem - oj sexi, sexi ;) , niby skromna, niby kołnierzyk, niby ciemna, ale właśnie w tym tkwi ten trik :) . Wszystkie mi się podobają, lubię i koronkę i welur i brokat. Większość sukienek wygląda na malutkie i obcisłe - w takich właśnie wszystkie wyglądamy zmysłowo i bardzo odświętnie. Miłego świątecznego przebierania ;) - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie sukienka to oznacza właściwie - ołówkowa sukienka, chyba innych nie mam - no, może z 5-6 w całej szafie, ale to własciwie przypadki, a regułą jest sukienka wąska, blisko ciała, o ołówkowym kroju. Podobnie mam ze spódnicami, chyba że coś jest długie , powłóczyste, i cieniutkie. Gdybym miała stanąć kiedyśna czerwonym dywanie, wybrałabym suknię czerwoną, wąską, i długą. Z rozcięciem:):):):)

      Usuń
    2. na czerwony dywan ;) wybór idealny, a rozcięcie ;) MUSI być . Coś w tym jest - chyba rzeczywiście takie wąskie sukienki i spódnice wyglądają najlepiej :)

      Usuń
  10. Witaj, Anno.

    Właściwie każda kreacja coś w sobie ma. Też noszę przeważnie wąskie i długie, ale lubię rozcięcia z przodu, tak troszkę powyżej kolan, albo dekolty, niestety na Wigilię nie bardzo wypada :) A wybrałabym tę jasną, bo ciemne jakoś mi się przejadły ostatnio. Nawet już podobną kupiłam i zamierzam się odstroić. Choinki pewnie nie przyćmię, ale raz w roku mogę być na drugim miejscu ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choinka to choinka, nikt jej przyćĶić nie zdoła :):):). A wąskie kiecki są takie kobiece...

      Usuń
  11. Super kiecki.
    Ale jak i tak złapię coś w ostatniej chwili...
    I tak najważniejsze są dzieci i ... prezenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Mam jeszcze jakiś drobny problem z prezentami, zaraz pobiegnę ten brak uzupełnić:):):)

      Usuń
  12. Ile pięknych propozycji. Ja mam przygotowaną właśnie jasnoszarą sukienkę na wigilijny wieczór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szare jest piękne... spokojne i elegancke

      Usuń
  13. Przygotowałaś Aniu wiele ciekawych propozycji. Widzę dużo koronki. Podoba mi się ostatnia, ma cudowny tył. Będziesz ślicznie wyglądać w każdej. Pozdrawiam cieplutko. Wesołych Świąt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ostatecznie wybrałam wczoraj granatową koronkę i dziś tę ostatnią właśnie. Jutro obiad u rodziców, wymyślę coś spokojnego:)

      Usuń
  14. No,ja w żadną bym się nie wcisnęła,pozostanę przy swojej kloszowej spódnicy;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się wciskam z coraz większym trudem, a ćwiczyć nie lubię, bom leniwa. Może zacznę kupować większe...

      Usuń
  15. Super kompozycje, choć ja to raczej gustuję w spodniach, niezależnie od okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ch, spodnie też są super, tylko Melindę trudno w nie ubrać - muszę to jakoś opracować.

      Usuń
  16. Eleganckie są wszystkie Twoje propozycje Anno, to uroczysta i świąteczna wieczerza, więc wypada ubrać się odpowiednio do tej właśnie okazji. Mi najbardziej przypadła do gustu sukienka z czarnej koronki z kołnierzykiem i prześwitującym dekoltem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta koronka jest granatowa, właśnie tę sukienkę włożyłam wczoraj. I było fajnie, bo moja synowa włożyła bardzo podobną:), i to było przyjemne - mamy widac podobny gust:)

      Usuń
  17. Przepiękne zestawy. Najbardziej podoba mi się ta czerwono-czarna z szalem na ramionach. Ja sobie jeszcze nic nie przygotowałam, za dużo bieganiny na ostatnią chwilę. Wigilia to szczególny wieczór. Jeszcze parę lat temu musiałam córkę przekonywać, żeby ulubionych dżinsów nie zakładała ;) Ale dorosła to i zrozumiała, że nie jest to najlepszy na wigilię strój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten szal jest ogromnie delikatny, i naprawdę rzadko go zakładam, a chyba powinnam częściej, bo jest tez bardzo piękny. U mnie nawet jeden z zięciów, zwykle wyłącznie koszulkowo-swetrowy, zakłada porządna koszulę...

      Usuń
  18. Uwielbiam koronki! Od święta oczywiście... Mam sukienkę podobną do tej pierwszej, bardzo podoba mi się połączenie czarnej koronki z czerwienią ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja koronki nosze zawsze:) - a były czasy, gdy niemogłam ich znieść wydawały mi się wieśniackie i tandetne...

      Usuń
  19. Bardzo podoba mi się Melinda w pierwszym zestawie, i to, że jej szyja wygląda jak czarny golf, świetne byłoby takie połączenie. Mój drugi typ do czarno czerwona intrygująca sukienka, samograj :) I jeszcze frapuje mnie ta nobliwa z gipiury, bo lubię kołnierzyki i wiązania :) Pozdrawiam serdecznie i wciąż świątecznie, Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz doskonały pomysł z tym czarnym golfem, na pewno skorzystam. Ta z kołnierzykiem to nobliwa jest na czarnoskórej Melindzie... ale i tak wlożyłam ją w wigilię:)
      No i pozdrowienia dla krajanki...

      Usuń
  20. Aniu droga, bardzo ładne Twoje kombinacje i w dodatku w trendach sie trzymają np.te cudne aksamity, ale czarna gipiurowa sukienka jest number one! Pozdrawiam serdecznie.
    ps. to nie są "ciuchy" :)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że wszystko zalezy od definicji. Nie pomyślałam, że "ciuchy" może oznaczać "rzeczy z sh", w mojej nomenklaturze ciuchy to po prostu ubrania... I bardzo dziękuję:).

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…