Przejdź do głównej zawartości

Grudniowy urlop

I tradycyjnie, jak co roku, wybraliśmy się szukać śniegu. Niby wszystko gra, jak co roku nasz ulubiony narciarski drink jest, miejsce i towarzystwo ok, ale śniegu to naprawdę będziemy szukać.
Drink pojawiał się już na blogu poprzedniej zimy:


Ten wściekle pomarańczowy kolorek to od głównego składnika, Aperolu, oprócz tego prosecco, woda gazowana ( wszystko w proporcji 3:2:1) i lód oraz plaster pomarańczy. Kiedy kilka lat temu to zobaczyłam pierwszy raz, miałam wrażenie , że wszyscy piją jakiś płyn do naczyń... po skosztowaniu na stałe zagościło w moim barku, zawsze staram się mieć te składniki. 

Niestety ze śniegiem tak sobie - coś jest, ale szaleństwa to nie będzie. Za to jest w planie sporo atrakcji - jutro chyba zjazd na linie ze skoczni narciarskiej. Albo nie wiem skąd, w każdym razie zjechać zamierzam.  

O, skocznie narciarskie to kolejny fajny zimowy temat... Miałam okazję odwiedzić polskie, w Wiśle i Zakopanem, norweskie w Oslo i Lillehammer, austriackie w Insbrucku i w Bischofshofen, włoską w Predazzo, czeską w Harrachowie i teraz mam na celowniku słoweńską Planicę. Pozostanie fińskie Kuopio, skocznie niemieckie w Oberstdorfie i Garmisch Partenkirchen, a potem to już chyba tylko Japonia... to na razie dalekie marzenie, ale właściwie czemu nie, pomarzyć wolno. A żeby było zabawniej, ja wcale nie jestem jakąś fanką skoków narciarskich...  po prostu zwykle skocznie są w górach, a w górach można jeździć na nartach, za czym szaleję. No to jutro od rana... nartki, wyciąg, i mam nadzieję na  śnieg...

Komentarze

  1. Miłego wypoczynku i dużo śniegu /śnieg to ja lubię właśnie w górach/...cieplutko pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:), dużo to nie będzie, ale żeby się dało pojeździć...

      Usuń
    2. Tego Ci życzę, wiem jakie to emocje jak narciarz zobaczy śnieg, kiedyś jeździłam...

      Usuń
    3. No to wiesz jak to jest. Ja to chciałabym jeździć jeszcze wiele lat..ale kto wie, jak będzie.

      Usuń
  2. Baw się dobrze. Drink brzmi znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :). i tak też smakuje. Chociaż jednak lepiej na urlopie niż w domu:)

      Usuń
  3. No to wspaniałych zjazdów na białym puchu, a drink... to potem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, kolejność jest oczywista. Ale jaka to przyjemność usiąść w barze na stoku, zamówić kawę, coś dobrego,i przez chwilę sie błogo lenić...

      Usuń
  4. Witaj, Anno.

    Widzę, że Niektóre Panie zamieniły szpilki na narty :) Też piknie.
    Miłego odpoczynku i optymalnych warunków do jazdy Wam życzę :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, już wiadomo, że na optymalne to będę musiała poczekać do następnego wyjazdu, może luty/marzec. Coś się jednak da pojeździć, i to najważniejsze. A buty narciarskie to jedyne moje na stosunkowo płaskim obcasie... bo damskie przecież są tak wyprofilowane, by unosić piętę.

      Usuń
  5. Wspaniałego, śnieżnego urlopu Ci życzę :)
    I ciut zazdroszczę ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,. I nawet rozumiem tę zazdrość - bo urlop to zawsze urlop:).

      Usuń
  6. Udanego wypoczynku . W górach śnieg w każdej chwili może spaść, więc bądź dobrej myśli :) A jak nie, to masz te wspaniałe drinki na poprawę humoru ;) Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spadł, ale i tak jest fajnie:). Po raz pierwszy w życiu piłam dzisiaj grane wino białe...

      Usuń
  7. Ale masz fajnie! Jak już będziesz skakać, to pamiętaj, by miękko lądować :-)
    Szampanśkiego urlopu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie dziś skakałam, a właściwie latałam, z mamuciej skoczni:). Opiszę:).

      Usuń
  8. Ciekawy kolor tego drinka. Byłam w Wiśle, ale za późno sobie przypomnieliśmy o tej skoczni narciarskiej i nie zobaczyliśmy jej. Fanką skoków też nie jestem ,ale fajnie byłoby taką skocznię zobaczyć na własne oczy. Udanego wyjazdu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wpadnij jeszcze dziś, ale później - pokaże zdjęcia całego obiektu w Planicy. Robi wrażenie!

      Usuń
  9. Ale wybyłaś! To jest tam śnieg, czy nie w końcu? Skoro skakałaś, to chyba jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę jest. A właściwie nie skakałam, tylko latałam. Nad skocznią.

      Usuń
  10. To życzę zjeżdżająco-latającego urlopu!!!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, realizuje się:).

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…