Przejdź do głównej zawartości

Jak szaleć, to szaleć :)

Podobno zbliża się czas imprez. Moja córka idzie w najbliższym czasie na dwa wesela ( jedno w Sylwestra), no właśnie noc sylwestrowa się zbliża, potem karnawał... czas balowania. Nie mam na razie żadnych szalonych planów, pewnie będę siedzieć  na swojej kanapie, wypiję szampana z własnych kieliszków, a potem grzecznie pójdę spać, a o karnawale to w ogóle mi się nie przypomni, ale buty na wszelki wypadek trzeba mieć:).

No to mam, nawet stosowne dwie pary:



Te brokatowe z lewej mam już od roku, założyłam raz, na sylwestrową domówkę, i były właściwie "na wejście". Te z prawej są nowiutkie, jeszcze nie śmigane, paczkę dostałam dziś. No musiałam... Są szare w srebrne serduszka. Miodzio po prostu.

A i tak najbardziej tęsknię za srebrnymi szpilkami kupionymi kiedyś zupełnie przypadkiem, były nie aż tak niebotycznie wysokie, z żakardowej srebrnej tkaniny.. bosko się w nich tańczyło. Niestety po weselu starszej córki, już sporo lat temu, odmówiły współpracy i się totalnie rozpadły. Bardzo tęsknię...

Komentarze

  1. Bardzo podobają mi się te w serduszka, to oczywiście nie dla mnie, ale uwielbiam kobiety w szpilkach, ja mogłabym najwyżej włożyć i nie ruszać się...
    A można prosić o jakąś świąteczną aranżacje, czy jeszcze za wcześnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakim sensie świateczna ta aranżacja ma być?

      Usuń
    2. W modowym oczywiście :-) Lubię, gdy ubierasz ten swój manekin :-)

      Usuń
    3. No to coś się wymyśli :), ale jak wrócę z urlopu

      Usuń
    4. To wypoczywaj pełną piersią :-)

      Usuń
  2. szpileczki wystrzałowe ... obie pary chętnie bym przytuliła :) Pozostaje życzyć byś w karnawale wytańczyła dziury w zelówkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te w serduszka są w kilku wersjach kolorystycznych obecnie dostęĻne na DeeZee. A z tańćami to chyba jednak słabo będzie...

      Usuń
    2. no to po "szpilkach " ... szkoda . A może jeszcze coś się odmieni - tego życzę :)

      Usuń
  3. Mi się bardziej podobają te brokatowe. Błyszczą całe ;D. Lubię święcące rzeczy. Obie pay liczą sobie sporo centymetrów na obcasie, więc zabiłabym się w takich. Niemniej przyznać trzeba, że nóżki w takich butach cudnie wyglądają. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No obie pary mają po 11 centymetrów, zgodzę się, że to sporo. ja latam na szpilkach od urodzenia, bom nieduża, więc się nauczyłam, żeby przetrwać w świecie wysokich:)

      Usuń
  4. Te w serduszka są przepiękne - trochę wyglądają jakby były ażurowe ;) . Szpilka to szpilka - nic jej nie przebije, ale te niebotycznie wysokie ... no cóż chodzić na co dzień się raczej trochę nie da :( . Pięknych 'wejść' w pięknych szpilkach ;) - pozdrawiam Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam się nie da :). mam jeszcze wyższe... ale to już z platformą, bo nogi w pionie trzymać się nie da :). Mam jedne takie czerwone, w których naprawdę jest...hm... hardkorowo z chodzeniem, nie wiem, co mnie podkusiło, by je kupić kilka lat temu. Chyba magia wyprzedaży...

      Usuń
  5. Ale piękne!!! Obie pary!!!
    Jak najbardziej rozumiem, że musiałaś... Też tak mam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam żadnych wątpliwości, że Ty mnie rozumiesz...

      Usuń
    2. Hahaha :D Buziaki! Miłego weekendu!!!

      Usuń
  6. Z nostalgią i z niedowierzaniem spoglądam na szpilki.Jak ja mogłam w takich pantoflach chodzić od 7,30 do 22,00 lub dłużej?? A potem się okazało, że wystarczy złamana kość krzyżowa (narty), jedna już zoperowana łąkotka pamiątka ze szkoły baletowej), druga popękana unikająca namiętnie operacji a zamiast szpileczek na nogach są adidasy lub inne zdrowotne butki. I jakoś to przeżyłam choć czasem mi tęskno do szpilek.
    Z przykrością zauważyłam, że kiedyś szpilki miały lepiej wyprofilowane obcasy,
    lepiej podpierały stopę, teraz bardziej dewastują stopę. Ładne te szpilki, ale całej nocy to raczej w nich nie przetańczysz;)
    Miłego;)
    P.S.
    Też mam "miecia" za uchem a najbardziej się uaktywnia gdy jestem na zakupach i ciągle szepcze: "musisz to mieć, musisz to mieć.!!!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam sprzed kilku lat taki zawodowy maraton, gdzie musiałam ( a może chciałam) wyglądać idealnie przez kilka dni po 16 godzin, tak wyszło. Kiedy po tych 6 dniach ( słownie sześciu) w końcu mogłam naprawdę odpocząć, myślałam, że już nigdy nie włożę butów na wysokim obcasie... i zdaję sobie sprawę, że prędzej czy później ( a raczej juz prędzej) będę musiała oddać tę całą moją piękna kolekcję na jakąś aukcję... bo córki będa miały większośc zbyt małe. I wiem, że to nie sa buty do tańca, te buty mają wyglądać :)

      Usuń
  7. Uwielbiam szpilki tym bardziej, że sama nie mogę w nich wytrzymać dłużej niż kilka minut. To pewnie kwestia przyzwyczajenia - nigdy nie nosiłam szpilek bo uważałam, że i bez nich jestem za wysoka. Do dziś tak uważam. Ale u innych kobiet bardzo szpilki lubie - noga wygląda inaczej, smuklej, wydaje się długa a stopa - mniejsza. Zyskuje figura, postawa. Wszystko to pod warunkiem, że kobieta, która je nosi jest do nich stworzona. Bo nie ma z kolei nic gorszego jak pani, która idzie w szpilach na ugiętych w kolanach nogach. Brr. A twoje buty, obie pary, cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako nastolatka, taka starsza nastolatka, uczyłam się na szpilkach chodzić - najpierw podkradałam mamie za duże dla mnie botki, potem, w maturalnej klasie, dostałam własne szpilki. Nie aż takie wysokie, ale swoje 8 cm miały.przetańczyłam w nich całą studniówke i komers, napisałam i zdawałam wszystkie matury, i egzaminy na studia... oczywiście czarne były...

      Usuń
  8. Uwielbiam na szpilki patrzeć. Te są rzeczywiście przepiękne.
    Niestety, nigdy na szpilkach nie lubiłam chodzić. A jak już musiałam je włożyć, to potem parę dni leczyłam nogi i ból kręgosłupa.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odwrotnie zawsze lubiłam i nadal lubię, chociaż wiem, że mogę to przypłacić bólem stóp czy kręgosłupa kiedyś w przyszłości. Ale ja nawet w szpilkach dalej jest nieduża bardzo...

      Usuń
  9. Moje stopy odmawiają posłuszeństwa na sam widok. Ładnie wyglądają - na półce;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powinnam zrobić wystawę... ale coś w tym jest, bo moja córka zamówiła sobie podobne, nie sprawdziła wysokości obcasa, i teraz płacze, że nie umie w tym chodzić...

      Usuń
  10. Witaj, Anno.

    Buty bajka, szczególnie te serduszkowe :)

    Miałam kiedyś podobne szpilki do tych brokatowych i na balu sylwestrowym złamał mi się w jednym obcas. Obyło się bez tragedii, bo miałam czarne na podmiankę, ale to już nie było to :)
    Roztańczonego karnawału Ci życzę.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leno, tańcóe nie przewiduję na razie, chociaz nie mówię nie. Po prostu będę wyglądać i efektownie machać nogami, by było widac buty:). A taką podmiankę musiałam zrobić na weselu jednej z córek - moje piękne buty ( są w poście We wzorki) okazały się być nie az tak wygodne... i przebalowałam do rana w starych, sprawdzonych czółenkach na koturnie:)

      Usuń
  11. Obie pary śliczne! Będą pięknie błyszczeć na Twoich nogach, nawet jeśli bez tańców:) W szpilkach kobieta jest bardzo kobieca;) Nosiłam szpilki, może nie bez przerwy, ale często i i bardzo to lubiłam. Teraz, raczej niewielki obcasik;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, toteż zamierzam się cieszyć szpilkami, dopóki daję radę, niech się błyszczą:)

      Usuń
  12. Takie brokatowe już widziałam. A te w serduszka bardzo oryginalne i przyciągają oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie i moje przyciągnęły, wahałam się miedzy czarnymi a szarymi, wybrałam szare... ale może kiedyś...

      Usuń
  13. Brokatowe są piękne! W pierwszej chwili myślałam, że ta para w serduszka ma ażurowe wycięcia :o
    Mam słabość do kupowania szpilek, ale rzadko w nich chodzę, dlatego staram się ograniczać ilość par w mojej szafie.
    Skoro buty nie podołały, to znaczy, że zabawa była świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy je pierwszy raz zobaczyłam na zdjęciu, tez tak myślałam. ja tez staram sie ograniczać, ale jakoś słabo mi to idzie.

      Usuń
  14. Masz rację, jak szaleć to szaleć. Mnie marzą się srebrne szpilki. Może marzenie mi się spełni ha!ha! Przecież w kobiecej szafie szpilek nigdy nie za dużo...cieplutko pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację - nigdy!. A srebrne są naprawdę piękne... poszukaj na DeeZee albo Renee - jest w czym wybierać

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…