Przejdź do głównej zawartości

Biały sweter

Kiedy byłam małą dziewczynką, chciałam mieć sweterek jak śnieg. Biały. A mama z jakiegoś swojego powodu, pewnie ważnego, nigdy mi takiego nie sprawiła... Miałam czerwony, miałam granatowy, miałam kolorowe... ale białego niestety nie.  No to kiedy już dorosłam ( a nawet przerosłam, ale to zupełnie inna bajka), sama sobie sprawiłam biały sweter. Właściwie...hm... białe swetry.

Zacznę od takiego, który właściwie to jest kremowy, i jak widać, jest taki nijaki:


Za to wystarczy się odwrócić.... i hm... już nie jest taki grzeczny, spokojny i nijaki:


  Za ten tył go uwielbiam. Kiedy go kupowałam, nie mogłam przymierzyć, a byłam z bliskim kumplem. I pytam go, czy ten dekolt z tyłu nie za duży, czy nie będzie jego zdaniem wystawać zbyt wiele - a on na to: za duży, będzie wystawać, bierz:). No to wzięłam...
To w ogóle jedyny znany mi facet, który ma ciuchów więcej niż każda z nas, albo i wszystkie razem wzięte, zna się na tym i nie jest gejem. I lubi wędrować po sklepach, ale takich tanich ciuchów jak ja to nie kupuje...

Następny sweter, a w zasadzie swetrzysko, jest za to śnieżno-biały, ogromny i ciepluśki, można się w niego zanurzyć, owinąć, i bez problemów przetrwać zimę. Golf jest ogromny i może też z powodzeniem udawać kaptur na głowę:



Kolejny sweter znów jest raczej kremowy niż biały, ale jest chyba moim najbardziej ulubionym, zresztą to już drugi taki sam. Pierwszy kupiłam jako należy w rozmiarze 36, i pochodziłam w nim ze dwa sezony - niestety, ze względu na rodzaj włóczki ( w większości to bawełna) uległ pewnemu powiększeniu, i stał się totalnie na mnie bezkształtny, za to na mojej siostrze wyglądał nadal dobrze. Z płaczem nieomal, ale jej oddałam. I nastąpił cud - w sklepie internetowym jeszcze był,w dodatku w rozmiarze 34, który nabyłam natychmiast, nawet chciałam kupić sobie na wszelki wypadek dwa ( i tak był już przeceniony) - był ostatni.... I tak nosze go znów jakieś dwa sezony, często, również latem, bo, jak wspomniałam, to bawełna i idealnie nadaje się nie tylko na zimowe wieczory, ale również na letnie. W dodatku ma zabawny bajer, którego nie widać na zdjęciu - na jednym z bocznych szwów ma wszyty ogromny czarny zamek - super efekt, w dodatku...hm.. lekko prowokujący:). No i można nosić na gołe ciało, bo bawełna przecież nie gryzie.



I na tym białe swetry właściwie się skończyły, bo ten poniżej jest bladoróżowy - i właściwie też z tych nijakich, ale jest puchaty jak malutki kurczaczek, a nie czyni ze mnie balonika, więc też lubię:


 Ja już pastele, to może jeszcze ten, pastelowo - miętowy - dla odmiany cieniusieńki, w zasadzie transparentny, więc taki...hm... seksowny, a cieplutki bardzo, nie wiem jakim cudem. Po włożeniu pod spód białego topu czy białej koszulki w ogóle robi się biały...



A na zakończenie dwa, różniące się tylko kolorem. Nie mogłam się w swoim czasie zdecydować , który nabyć. Jako pierwszy kupiłam ten jasnoszary, po pochodzeniu jedno popołudnie natychmiast pobiegłam jeszcze po błękitny, bo okazał się obłędnie przyjemny, wygodny i przydatny. A tak naprawdę to coś w kształcie prostokąta, z dziurami na ręce. Można się owinąć, można tylko na siebie zarzucić, może być czymś w rodzaju szala... Jak sprawdziła moja córka, może też być idealną narzutką ciążową, nie chciała mi oddać...


Jakby dobrze w szafie poszukać, to pasteli i bieli więcej, ale akurat teraz noszę te - bo zimno i zimowo... a biel i pastele do zimy pasują, moim zdaniem. A waszym?

Komentarze

  1. Uwielbiam swetry, i nawet wczoraj się zastanawiałam czy nie kupić, bo promocja była, chyba się po jakiś wybiorę po weekendzie. ;) Też mi się bardzo podobają białe swetry i kupiłam w tamtym roku i wygląda naprawdę super, ale jeśli mam to do siebie, że czasem gdzieś przez przypadek się pobrudzę, no i to widać na białym bardzo, właśnie dlatego nie zakładam zbyt często białych ubrań i nie mam ich zbyt wiele. Pierwszy sweterek byłby moim faworytem, gdyby nie wycięcie z tyłu, dlatego na faworyta wybieram 3-kę ;). Narzutki też bardzo fajne. Za to wszystkie wydają się być miłe w dotyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gryzące sweterki to chyba już przeszłość... Mój mąż do dziś wspomina taki jeden, przy którym zawsze płakał: "mamo, on mnie je" - i dopiero z czasem wszyscy podobno odkryli, że nie tyle je, co gryzie...czyli drapie. Białe brudzi się jak wszystko, tyle że istotnie, szybciej to brudne widać. Ja miałam okres, kiedy uwielbiałam białe spodnie, a ostatnio - już ze dwa sezony - jakoś mi zbrzydły i w ogóle w nich nie chodzę. Ale z białym swetrem... zimą... może się skuszę. Jadę dziś po południu do teściowej, może włożę ten pierwszy, bez topu pod spodem, do tego właśnie idealne w odcieniu spodnie i bladoróżowe futerko... a niech tam:). Albo lepiej mini spódniczkę i muszkieterki - będzie jeszcze bardziej :):):).

      Usuń
    2. Też mi się tak wydaje, ze już nie ma gryzących swetrów. I dobrze, nikt za nimi nie tęskni. ;)
      No to będzie świetna stylizacja! Miłej zabawy/dnia ;).

      Usuń
    3. jednak włozyam prawie grzeczną sukienkę... po co moj mąż miałby się stresowac:)

      Usuń
  2. Biel jako taka - podoba mi się , ale moim kolorem jest czarny więc ani jednego białego swetra u mnie się nie znajdzie. Co do fasonów sweterków, to Twoje dwa ostatnie są mi najbliższe :) Generalnie nie przepadam za grubymi swetrami - czuję się w nich jak GOLIAT ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarne też, jak najbardziej, ale o swetrach czarnych, szarych i granatowych będzie kiedyś. A ja te grube uwielbiam... jestem nieduża, więc w nich tonę...

      Usuń
  3. Należę do tych, których w białym nie widać i w związku z tym "nie używam".A teraz nie na temat: wrażenia po przeczytaniu książki pt."Słowik".Nieco się rozczarowałam, odniosłam wrażenie, że jest pisana przez dwie osoby, albo w pewnej chwili autorce po prostu znudziło się pisanie, albo zbyt skąpy był materiał wyjściowy. A może rzecz w tym, że po opowieściach rodzinnych z tego okresu już niewiele okrucieństw i tragicznych przeżyć mnie rusza? Oglądałam wojnę oczami tych , którzy niemal do końca byli we Lwowie, oraz tych którzy całą okupację i Powstanie przeżyli w Warszawie i tych, którzy byli w RAFie.
    W moim domu przy dziecku nie rozmawiano tylko o seksie(do czasu) oraz o pieniądzach;))
    Miłego;)
    P.S.
    Jak widzę dbasz by teściowa miała o czym rozmyślać;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie sobie uświadomiłam, że z tym Słowikiem, to dokłądnie tak jak napisałaś - komuś się pomysł skończył...mnie nie zachwyciło. I też e tle miałam opowieści moich bliskich...

      A co do rozmów przy dzieciach...tak...seks, pieniądze... no i własnie nie tyle rozmowy, co alkohol jako taki.
      A za teściową za bardzo nie przepadam... mogę to mówić, bo sama też jestem teściową. Potrójną:)>

      Usuń
    2. U mnie alkoholu nie było, choć dziadek robił wino z owoców dzikiej róży (mnie wychowywali dziadkowie, bo rodzicom byłam niepotrzebna), ale to było wino "od święta" i robione raz na dwa, trzy lata.
      Moja teściowa zmieniła wymiar już dość dawno a dożyła 96 lat.Z tym, że nie tylko ja za nią nie przepadałam, jej obaj synowie i druga synowa, a nawet jej rodzona siostra - również. Więc w pewien sposób czuję się rozgrzeszona.
      Tez jestem teściową, ale mojego zięcia wręcz uwielbiam.
      Miłego;)

      Usuń
  4. Jak najbardziej pasują i dlatego dziwię się całym tabunom ludzi ubranym na czarno...
    najbardziej polubiłam ostatni sweter, podobny nabyłam na lato na chłodne dni, moze służyć nawet jako kocyk :-)
    Lubię też swetry z wielgachnymi golfami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, kocyk da się z tego zrobić:). Czarny też lubię, wielkie golfy uwielbiam, więc bezwarynkowo o takich swetrach tez kiedyś będzie:)

      Usuń
  5. Uwielbiam swetry! Gustuję właśnie w białych i kremowych, ale lubię i mam także; szare, ciemno zielone i granatowe. U ciebie podobają mi się wszystkie;) Domyślam się, że teściowa ma zgoła inny gust;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry sweter w naszym klimacie to jest to - u Ciebie tak samo:), to takie przyjemne otulić się miękką i cieplutką dzianiną. A teściowa...cóż... ja ją stale szokuję, ale jednak włożyłam sukienkę.

      Usuń
  6. Też lubię biała swetry, mam parę i nawet jeden podobny do Twojego nr.3.
    Na zimę są idealne ale powiem Ci, że miałam w życiu też fazę na czarne swetry, wszystko co mi wpadało w ręce było czarne ha!ha!
    Masz fajną kolekcję a swetry o tej porze roku są przecież niezbędne.
    Pozdrawiam cieplutko /opatulona w sweter - biały/...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten trzeci uwielbiam:). Co do kolekcji, to tylko ta jasna, pastelowa część - czarne i ciemne innym razem:).

      Usuń
  7. Witaj, Anno.

    Swetry to zdecydowanie moje klimaty. Pisałam już chyba, że uwielbiam te z ogromnymi golfami i te długaśne, sukienkowe, mój stosunek do jasnych ubrań też znasz, więc każdy z pokazanych mi pasuje. Białe są uniwersalne, chociaż w moim przypadku - na jeden, góra - dwa razy i muszę prać, bo zawsze gdzieś rękawem przejadę :) Jedyny sweter, jakiego bym nie kupiła, to taki zbyt ściśle przylegający w okolicach szyi - niekomfortowo się czuję przy noszeniu takich rzeczy.
    Kolekcja aż się prosi o długą zimę i jak najwięcej chłodnych wieczorów :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobnie jak ja - wielkie golfy, dzianinowe sukienki czy kamizele to coś, co uwielbiam, i wcale nie lubię, gdy kończy się na nie sezon. To prawda, że te jasne trzeba prać, bo wszystko widać, ale od czego odpowiedni program w pralce:)

      Usuń
  8. Wszystkie swetry są fantastyczne. Nawet nie będę wybierać najfajniejszego, bo mi wszystkie się podobają. Gdzie ty je kupujesz? Nie mam jakoś szczęścia do swetrów, a tak bardzo mi ich brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko swetry z sieciówek, i to właściwie po przecenach. Tutaj głównie Mohito, Orsay i Top Secret. I często kupione przez sieć...

      Usuń
    2. dzięki, chyba zacznę zakupy on-line częściej robić, bo w sklepach jakoś mam mało szczęścia

      Usuń
  9. Aniu, trzeba nosić biel, póki w niej czujemy się dobrze, ponieważ rozświetla twarz, ale trzeba miec świadomość, że uwidacznia jej niedoskonałości. Narzutki rewelacyjne!
    Zasyłam serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, dlatego lubię tę biel w odcieniu kremowym, albo inne bardzo rozbielone pastele. Bo niedoskonałości już całkiem sporo...niestety:)

      Usuń
  10. No nie. Kolejna rzecz do zazdrości.... Obok spódnic ołówkowych (no way, zad of Jenifer Lo), 3/4 rękawa (śliczne toto, ale na zimno czy na ciepło?) jest to właśnie wszelka biel. Jest to dość frapujące, zważywszy na to, że wygląda na ogół bardzo ładnie, ale nie u osób z trzema czerwonymi krwinkami na krzyż. Swoją drogą: nie mam pojęcia, jaki kolor wybrać na ślub. Nie mam żadnego pomysłu :(:(:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadam Tobie pierwszej:). Śnieżna biel nie, ale to kolor, który ma setki odcieni, spytaj pierwszego lepszego Eskimosa, ile słów określa u nich śnieg. Jaki nosisz rozmiar, to ci jakoś podrzucę ze dwie doskonałe, naprawdę doskonałe sukienki ślubne w kolorze śmietankowej bieli - to kompletnie inny kolor... a poza tym, czemu nie na przykład cudowny czerwony? Albo jakikolwiek inny, który TY lubisz, i który TOBIE pasuje?

      Usuń
    2. A w ogóle jakim jestes typem kolorystycznym? Bo zdjęcia z fejsa sugerują jesień, ale cholera wie...

      Usuń
    3. Właśnie czerwień byłaby perfekcyjna, gdyby nie to, że za często jej używam i za często się w czerwieni pojawiam, bo lubię... A poza tym pomarańczowy/złoty, intensywny fiolet, amarantowy róż, chaber... no intensywne kolory mi pasują po prostu, nie umiem wyjaśnić zjawiska, bo czasem fajne beże czy szarości założę i jestem zawiedziona, że na innych tak, na mnie zupełnie nie. A te sukienki przez chwilę mi zwojowały wyobraźnię i już widziałam jak odbieram z paczkomatu, żeby obejrzeć, ale potem zmiarkowałam, że w sumie to ja chyba chcę jakąś super oczywiście, ale nie taką ewidentnie ślubną. Bo choć cały czas różne koncepcje tego dnia się pojawiają, to jednak staje na tym, że impreza tak bardziej na luźno... Choć i tak jest już postęp duży w postaci samego słowa "impreza" i znaczeń, które za sobą niesie :D

      Usuń
    4. Z opisu kolorów wychodzi mi zima, a to by oznaczało, że biały tak... ale by trzeba poeksperymentować. Czerwony byłby ok, ale jak nie, to ten amarantowy róż... cudowny kolor, i można znaleźć super kiece, chabrowe też. Zajrzyj na przykład tu https://mostrami.pl, wprawdzie ceny bywają mordercze, ale inspirować się przeciez można:)
      Impreza może być super fajna, bez zadęcia i tych całych szopek, w których niektórzy gustują. Coś o tym wiem... już trzy takie zorganizowałam:).

      Usuń
    5. Tak, i teraz pragnę przynajmniej kilku... i to niezależnie od wydarzenia :)
      No nic, do lata czas, zakochałam się w tej, bo jest zupełnie dla mnie stworzona https://mostrami.pl/pl/ubrania-sukienki/sukienka-bombka-w-kwiaty-multikolor-122566, ale raczej mało ślubna. Chociaż, co to za różnica.
      Ps. A imprezy miało nie być w ogóle, na początku miałam wizję bezludnej wyspy. Ale najprawdopodobniej jednak będzie. Nawet chodzi nam po głowie pomysł ze ściągnięciem urzędnika na miejsce, ale jak wspomniałam - jeszcze czasu dużo, co ja tam będę na razie...

      Usuń
    6. A to zabawne, bo ja też upatrzyłam sobie sukienkę tegoż projektanta, w końcu jej nie nabyłam, ale bardzo chciałam... tę : https://mostrami.pl/pl/projektant-mariusz-przybylski/sukienka-koronkowa-granatowa-103711. Czy ja wiem, czy ona mało ślubna - no śmietankowa beza to to nie jest, ale ma klasę i styl, na letni ślub w ogrodzie czy czymś takim idealna. Numer z urzędnikiem na miejscu tez przerabiałam, jedynie tysiąc peelenów, legalnie zapłacone w urzędzie stanu cywilnego, ale to trzeba terminy dużo wcześniej, niby według prawa miesiąc, ale lepiej ze trzy, żeby mieć pewnośc. I sa tam jakieś problemy, nie jestem całkiem pewna, ale to musi być USC przyporządkowany terytorialnie do miejsca ślubu,a nie do miejsca zamieszkania czy zameldowania. I trzeba mieć godło, jakby co dysponuję:). Cała zabawa pt. ślub w plenerze jest cudowna...

      Usuń
    7. Potwierdzam. Nie tak dawno miałam przyjemność uczestniczyć w plenerowym ślubie... Był to właściwie ślub w ogrodzie. Absolutnie urokliwy, uroczy, uroczysty też :)... A a propos swetrów. Dwa ostatnie - boskie. A ten bawełniany chyba "zmałpuję" :)

      Usuń
    8. A małpuj sobie, prosze bardzo, mogę ci podrzućic dokładniejsze zdjęcia jakby co. A ów slub... i Twoj piękny kapelusz... idealnie tam pasował:)

      Usuń
  11. Bardzo ładne sweterki! Ja również od dziecka marzyłam o taki sweterku, tylko moim marzeniem był sweter w kolorze pudrowego różu. :) ;*
    https://dreamerworldfototravel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli coś jak ten czwarty, on własnie jest taki delikatnie różowy, czego może na zdjęciu nie widać zbyt dobrze. Tyle, żę spełnione dziecięce marzenia nie zawsze są trafione w wieku dorosłym:)

      Usuń
  12. No powiem Ci, że ten pierwszy sweterek bardzo interesujący i jak by mi tylko figura na to pozwoliła, to sama bym ubrała taki na wizytę u teściowej ;)
    Ogólnie bardzo lubię swetry, byleby były takie luźniejsze nie opinające i nie uwydatniające mojego dużego brzuszka. Kolory jak najbardziej różne, z wyjątkiem czarnych, bo nie są dla mnie zbyt twarzowe i wydają mi się takie smutne. Białe i pastelowe są dla mnie jak najbardziej mega zwłaszcza w takie zimowe wieczory :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czarne też lubię, chociaż może bardziej granatowe. I właściwie nie mam preferencji co do szerokości - mogą być i takie blisko ciała, i oversizowe, Po prostu lubię swetry...

      Usuń
  13. Ten pierwszy po prostu odlot :) - takie gołe plecy !!! sexi, sexi :) . Ja w ogóle uwielbiam białe swetry i właściwie wszystkie mi się podobają, a te z wielkimi golfami są idealne. Pozdrawiam bardzo zimowo, ale cieplutko ;) Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? Super jest, tylko niestety do pracy to on się nie nadaje...Za to pozostałe i owszem. Szczególnie teraz, gdy mróz taki ogromniasty, u mnie właśnie jest -21

      Usuń
  14. Mi mama też raczej białych nie chciala kupować, bo że szybciej się brudzą i ciężej doprać. Ale bardzo fajne okazy pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście teraz już sama decyduję, co chcę, i mam mnóstwo takich niepraktycznych ciuchów... ale jakich fajnych:)

      Usuń
  15. Fajne te Twoje swetry, te golfiaste i wzorzaste super, i ten co kumpel słusznie wylosował, taki seksi :) Ja tymczasem mam jeden bardzo jasny, miły, gruby i ciepły aran i jakoś nie mogę go rozebrać, także na blogu ;) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arany sa super... grube, stylowe, i te warkocze...

      Usuń
  16. Niezła kolekcja sweterków! W dodatku to tylko te białe.
    Ten pierwszy chyba podoba mi się najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, białe i najbardziej rozbielone pastele... Swetry mają tylko jedną wadę dla mnie - zajmują straszliwie dużó miejsca w szafie, więc na lato większość z nich pakuję do worków próżniowych... inaczej utonęłabym w oceanie swetrów:):):)

      Usuń
  17. Świetne te Twoje swetry, zwłaszcza pierwszy, drugi i trzeci, chociaż każdy ma coś w sobie i na pewno nie są nijakie. Bardzo też spodobały mi się słowa Twojego kumpla, nie jedna chciałaby takie usłyszeć;)
    Ja w swojej szafie mam jeden biały golf i jeszcze trzy inne swetry, mniej białe, w sensie, że z takim lekkim odcieniem innego koloru, np. mięty.
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki zwykły biały golf też mam, ale jakoś rzadko go na siebie wciągam. A takie miętowe sweterki... bluzki... koszulki... po prostu uwielbiam. Właśnie takie rozbielone totalnie.

      Usuń
  18. Trzeci, czwarty i ostatni to dla mnie absolutne hity! A wielki golfy są super, ale dla mnie są niepraktyczne, nie lubię ich bo ciężko je ułożyć pod kurtką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda z tą kurtką iwielkimi golfami, zwykle przy takim golfie nosze kurtkę rozpiętą, albo zakładam tylko jakąś grubą kamizelkę - no, ale przy tych mrozach obecnych to zupełnie inna bajka...

      Usuń
  19. Coś ostatnio mam swetry siwe i lubię je. Miałam słodki biały, ale zostało tylko wspomnienie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie siwe czy szare też mam i też bardzo lubię, bo to bardzo dobry kolor. Natomiast tez za kilkoma tęsknię... ale już się nijak nie nadawały... taki jeden szmaragdowy miałam... uwielbiałam go...ale się niestety zużył:(

      Usuń
  20. Zima powinna być biała - więc i śniegu i białych sweterków nie powinno zabraknąć. ;-)
    Ten pierwszy skradł moje serce. ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się takie podejście do tematu, śnieg biały i ciuchy białe...

      Usuń
  21. O matko, piękne sweterki! Szczególnie pierwsze trzy ♥ Z chęcią bym podebrała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny sweter to super sprawa, no nie?

      Usuń
  22. Ach, ten z dekoltem na plecach -cudny.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie rzadko w nim występuję...Musze to zmienić:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…