Przejdź do głównej zawartości

Cekinowo


W końcu wróciły do mnie , po różnych weselno-sylwestrowo-karnawałowych podróżach, wszystkie moje cekiny. Bo ja uwielbiam cekiny, chociaż zdaję sobie sprawę, że  bardzo w nich łatwo przekroczyć granicę kiczu, że bardzo w nich łatwo narazić się na śmieszność i miano bezguścia. Tyle, że cekiny są takie urocze...

Zacznę od kompletu, który ostatnio mój zięć określił bardzo ciekawie. Otóż mierzyła go moja córka (a jego żona), nastawiona do zestawu dosyć negatywnie, ale chodziło o kreację na wesele, które było w Sylwestra. Młoda założyła, a zięć westchnął, i powiedział tak: wyglądasz, jak jakaś gwiazda... no Brodka na scenie albo coś...a mój zięć wielbi Monikę Brodkę:):):).
Ponieważ zdjęcia niekoniecznie oddają wszystkie detale, to dodam, że to zwykłe cekiny, nie te dwustronne, w kolorach...hm... ja mówię, że w kolorach benzyny, bo właściwie można tu zobaczyć wszystko od złota, przez zieleń, turkus, błękit i niemal granat...Spódnica jest krótka, nie ma się co czarować, dobre nogi są potrzebne, a żakiet to tylko narzutka, o bardzo oversizowym kroju. W dzień inny niż sylwestrowe wesele, raczej do noszenia jako oddzielne rzeczy, w zestawie mocno to krzyczy:):)::


 Teraz już cekiny dwustronne, więc żadne zdjęcia nie oddadzą możliwych efektów - właściwie kolory i kształty są takie, jakie sobie narysuję. To znów zestaw, tym razem złoto - czekoladowy, Z nieco dłuższą spódnicą. Sama spódnica świetnie się sprawdza, bo można ją uczynić po prostu czekoladową, i wtedy mam spokojną, acz jednak cekinową rzecz. Bluza też jest fajna, bo to właśnie bluza a nie bluzka, ma długie rękawy, luźny krój...niesamowity efekt daje z prostymi spodniami:


 Chyba nigdy nie nosiłam tego razem, bo po prostu za dużo jak dla mnie, zresztą nadmiar szkodzi:).

Następna jest sukienka, znów dwukolorowa, czarno - srebrna. Prosta, spokojna, i wielkie wycięcie z tyłu - ewidentnie na imprezę, jakoś nie widzę dla niej innego zastosowania:



Podobnie kolejna sukienka, ta jest tylko srebrna, na cielistym spodzie, z rękawkami. Typowy oversizowy krój, fenomenalnie się w niej tańczy, bo jest lekka ( poprzednie ciuchy do lekkich nie nalezą, ta cekinowa tkanina swoje waży). Przeszalałam w niej pięćdziesiąte urodziny mojej przyjaciółki... ech... ale była impreza:):




A to jest...spódniczka. Tyle, że ma tak wąski dół ( mini oczywiście), że nie wiem dlaczego nie przeszła  chudej Melindzie przez biodra:). I chyba przypadkiem odkryłam, że można z niej zrobić top... Lubię w niej to, że cekiny mają nietypowy kształt:



A tę sukienkę już kiedyś pokazywałam - to jedna z kilku, bardzo nielicznych w mojej szafie rzeczy od projektanta - tę wykonał duet MMC, a samą sukienkę wylicytowałam kilka lat temu  na aukcji WOŚP - wtedy Topshop zamówił cztery różne czerwone sukienki u czterech różnych projektantów - i jedną z nich, właśnie tę, udało mi się wylicytować. To sukienka o kroju koszulki, a cały efekt znowu robią te dwustronne cekiny:


Od tej właśnie czerwonej sukienki zaczęła się moja miłość do cekinów o kolekcjonowanie ich, chociaż w tym roku przystopowałam - wprawdzie widziałam kilka niezłych rzeczy, ale gdzie ja je włożę... a szafa się kurczy...
Za to kupiłam sobie małą rzecz, która cieszy  - cekinowy pasek. I to jest to, najzwyklejsza prosta czarna sukienka ( każda inna też) robi się z takim paskiem absolutnie imprezowa...:



Z cekinami to jest tak, że na zdjęciach wychodzą tak sobie -  na żywo gra świateł czyni je znacznie ciekawszymi:).

Komentarze

  1. raz jedyny założyłam na imprezę bluzkę z cekinami coś w stylu Twojej spódniczki zaadoptowanej na bluzkę :) otarcia pod pachami, na rękach spowodowane kontaktem gołego ciała z cekinami skutecznie mnie zniechęciły do dalszej eksploatacji bluzki i w/w skończyła w koszu na śmieci . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tego, to masz rację- tak bywa, wszystko zalezy od wykończenia. Czasem niestety drapie...Gdyby mi tak coś zrobiło, chyba też wywaliłabym. A może nie? Może pomyślałabym sobie tak - ach, następnym razem już będę przyzwyczajona? Bo czasami to głupieje na punkcie jakiegoś ciucha...

      Usuń
    2. A może by tak ogolić cekiny pod pachami? ;)

      Usuń
    3. Może nalezy wyprodukowac golarkę do cekinów?

      Usuń
  2. Już widzę Cię oczami wyobrazni jak w Innsbrucku w sklepie Swarovskiego przymierzasz kreację wyhaftowaną kryształkami.Co zabawniejsze to zraziła mnie waga sukien a nie niebotyczna, jak dla nas, cena. Długa wąska suknia na ramiączkach,dekolt z tyłu do talii, ważyła "tylko" 7 kg.
    Szczerze mówiąc nie przepadam za kreacjami z cekinami,jak dla mnie są za bardzo estradowe.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w tym muzeum ( patrz wpis http://annaciuchyidrobiazgi.blogspot.com/2016/04/muzeum-svarowskiego.html ), i istotnie z rozkoszą patrzyłam na te różne sukienki...o cenach nie wspomnę, wagę opisałaś...tak,niektóre cekinowe też są cięzkie, niestety. Ale jakbym taką dostała... czemu nie:)

      Usuń
  3. Najbardziej efektownie wygląda ten pierwszy, bo cekiny najładniej odbijają światło :p
    Rzeczywiście góra i dół na raz, to czasem może być za dużo.
    Moja studniówkowa sukienka też będzie się odrobinę błyszczeć ;) Cekiny górą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, studniówka to dobra okazja na taki ciuch... powinno być wyjątkowo, więc może się błyszczeć. Na mojej studniówce obowiązywały zestawy biało - granatowe, te same, w których potem zdawało się maturę...

      Usuń
  4. No akurat jestem "sroka" i podobają mi się takie błyskotki

    OdpowiedzUsuń
  5. Bije po oczach! Mam pytanie "osobiste" - Ty nie masz w domu szafy, tylko osobny pokój jako garderobę, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że bije:):):):):), tak ma być:):):)
      oczywiście, że mam osobne pomieszczenie. Może nie pokój, ale pokoik - sama sobie zaprojektowałam:)

      Usuń
  6. Jak dla mnie najlepszy komplet czekoladowy i ta spódnica jak bluzka, czy odwrotnie. Miałam kiedyś pasek do spodni z cekinami, bardzo pasował do letnich butów, ale nim zauważyłam, podarł mi torebkę, bo nosiłam ją na ramieniu o ocierała o pasek.
    A ile masz w domu szaf?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cekiny czasem niszczą dodatki - szale, torebki właśnie, czasem nawet rzeczy towarzyszącego mężczyzny...A szaf mam sporo, niestety już wszystkie pełne...

      Usuń
  7. Lubię cekiny, ale u kogoś. Chociaż raz kupiłam sobie takie wdzianko z cekinami, bo pilnie potrzebowałam coś narzucić na sukienkę. Wdzianko miało być czarne i eleganckie. Nie mogłam znaleźć odpowiedniego, aż dostrzegłam wdzianko całe z czarnych cekinów. Nie błyszczało mocno i dla mnie było ok. Twoja Melinda prezentuje się świetnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to mi sie w cekinach podoba, że można znaleźć takie niezbyt błyszczące, znacznie spokojniejsze niż te moje, i wtedy efekt jest inny, a równie uroczy. A Melinda jest ekstra, w dodatku nigdy nie tyje...

      Usuń
  8. Kiedyś to ja nosiłam cekinowe bluzki. Bardzo lubiłam jak świeciło i błyszczało ;D. I w tą srebrną sukienkę chętnie bym wskoczyła ;D, choć jakoś zrezygnowałam z rzeczy, które błyszczą. Tak na karnawał można poszaleć ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na co dzień to ja tego nie noszę... grzecznie wywinięte na lewą stronę zapakowane w folię czeka na okazję. A co ciekawe - kiedyś to mnie cekiny odrzucały - błyszczące było be... a na starość mam odwrotnie:).

      Usuń
  9. Jesteś niewiarygodna :) - możesz chyba otworzyć sklep z kombinacjami cekinowymi :) . Chylę czoła nad Twoją wylicytowaną sukienką - nie tylko sukienka piękna, ale przede wszystkim cel tak ważny. Dwustronne cekiny uwielbiam i mam nadzieję, że ten trend trochę jeszcze z nami pobędzie ;) :) . Pozdrawiam cekinowo - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak siedzi mi w głowie ta Twoja spódnica... chociaż, jak widzisz, mam podobną:). Miałam takie dwa sezony, że jakoś nie mogłam opanować - po przecenach - chęci nabycia tych świecidełek... potem ( czytaj w tym roku) wszystkie już wydawały mi się pododbne.

      Usuń
    2. Masz rację, pierwszy raz zobaczyłam cekinową sukienkę chyba w Monnari jakieś lata temu - cekinową w tym nowym stylu dużych cekin, wtedy jeszcze nie zmieniających kolor, ale w już wielokolorowych. Kosztowała kilkaset złotych, co było kwotą nieadekwatną do ewentualnej przydatności takiej sukienki. Nie muszę dodawać,... że cały czas żałuję, że jej wtedy nie kupiłam hahaha

      Usuń
    3. Właśnie mi się skojarzyło, że mam jeden sweter z takimi ogromnymi cekinami, ale plastikowymi - nie błyszczą się, ale jest ciekawy efekt. A sweter jest taki oversize... muszę go odnaleźć:).

      Usuń
    4. Czy będziesz więcej pisała o Przekroju ? :)

      Usuń
    5. Jeśli w Twoim pytaniu jest podtekst, to:
      1. Mam taki plan, ale najwcześniej w stosiku styczniowym ( czyli na samym początku lutego), i jeśli chcesz napisać Ty, to na nic sie nie oglądaj, tylko napisz, najwyżej tylko zalinkuję Twój wpis, albo podejdę to tematu z innej perspektywy - pisz, pisz, pisz, proszę
      2. Jeśli to pytanie, co nim sądzę, to jakoś jeszcze niewiele, bo wciaż tylko z 5 stron poczytałam...

      Usuń
    6. hahah
      dopiero wczoraj go kupiłam i też przejrzałam pobieżnie, ale myślę, że jestem nim mile zaskoczona - dużo bardziej, niż wtedy, gdy różni naczelni próbowali go utrzymać za wszelką cenę. Chętnie bym coś napisała, powołam się na Ciebie odkrywczynię pierwotną :D , jeśli oczywiście nadal pozwalasz ;) .

      Usuń
    7. pisz kobieto, a nie dyskutuj tyle:). Znaczy dyskutuj, ale pisz. Albo jakoś tak:):):):)

      Usuń
  10. Witaj, Anno.

    Piękna ta czerwono-czarna kreacja.
    Cekiny to jest coś, co bardzo lubię oglądać na innych paniach, ale sama stosuję wyjątkowo ostrożnie, raczej jako niewielką aplikację. Raz tylko zaszalałam i odstawiłam się w srebrno-cekinowe spodnium. Było dopasowane gdzie trzeba i miało szerokie nogawki i rękawy. Wszyscy mówili, że jest ok., ale... No, czułam się jak syrena albo zbrojny motyl:)W dodatku poszarpałam jakiemuś nieznajomemu facetowi marynarkę w tańcu, bo mnie nieopatrznie poprosił :) Po tych doświadczeniach zniechęciłam się całkowicie i wolę podziwiać na innych.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syrenę nietrudno sobie wyobrazić, ale zbrojny motyl????? Doskonały motyw:):):):):). NIestety cekiny lubię się zaczepiać o inne tkaniny..ale żeby o marynarę...miał ów gośc pecha:).

      Usuń
  11. To Ty Aniu jesteś trochę taka sroczka co lubi świecidełka 😉 w mojej garderobie jest tylko jedna letnia bluzeczka zdobiona czarnymi cekinami. Natomiast Twoja kolekcja jest imponująca. Oddaję swoje głosy na sukienkę wylicytowaną, srebrną z rękawkami i zestaw pierwszy, którego kolorystyka kojarzy mi się z ogonem pięknej syreny.
    Przesyłam świecące pozdrowienia 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem sroczka - ale za to własnie sobie uświadomiłam, ze na przykład żadnej bluzki czy sukienki z aplikacją nie mam... a ten pierwszy zestaw na swój uzytek nazywam własnie morskim, więc ta syrena...czemu nie.

      Usuń
    2. Przypadek? Kupiłam dziś bluzkę z cekinami ;)

      Usuń
    3. Podobo nie ma przypadków:). Niech się dobrze nosi:):

      Usuń
  12. Cekiny są idealnym dodatkiem do strojów na bale karnawałowe;) Chociaż osobiście nie mam żadnego ubrania cekinowego;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powinnaś pojśc na bal...? Tak, na tego typu imprezach to się świetnie sprawdza. Ale ciekawe jest to, że obecnie moda pozwala element cekinowy włączyć w zycie codzienne:)

      Usuń
  13. Te pierwsze, turkusowe najbardziej mi się podobają:))
    W cekinach, wiadomo... Zawsze jak gwiazdy wyglądamy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TYlko gdzie ten czerwony dywan i ścianka?

      Usuń
  14. Nie mam niczego z cekinami i chyba nie miałam. Kurczę, muszę chyba nadrobić. Ta srebrna sukieneczka bardzo mi się podoba. Tyle że chyba nie bardzo mam gdzie się w niej pokazać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja trochę tak kupowałam.... tę czerwoną kupiłam na WOŚP i postanowiłam, że będzie na ślub i wesele młodszej córki. Tylko ona wtedy nawet zaręczona nie była... (chociaż chciała być :)). I tak ze trzy lata leżąła i czekała, a potem tylko myk i byłam wystrojona:)

      Usuń
  15. Ale piękne te Twoje cekinowe skarby.Ja na szczęście nie przepadam za luminescencją więc nie muszę tyle wydawać na takie cudeńka- chociaż żal.Podobają mi się na kimś innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne słowo luminescencja... Ja lubię.... w sumie to dopiero od niedawna, jako młoda dziewczyna w życiu bym nic takiego nie ubrała. Toż to wtedy obciach był...

      Usuń
  16. Podoba mi się ta czerwona i ta srebrna :) Chciałam napisać, że pierwsze i ostatnie cekiny miałam na krakowskim serdaczku w przedszkolu. Ale jednak nie ostatnie ;) Parę lat temu kupiłam taką czarną bluzkę z dzianiny z przodem całym w czarnych cekinach, jakieś plastikowe chyba były, bo nie ciężkie, a ładnie się błyszczały. Miałam na tańczonego Sylwestra. Gdzieś tam jest. ale już o nią nie dbam. Cekiny nie dla mnie. Gruba nie jestem, ale chuda też nie. Cekiny jednak nie wyszczuplają ;) Piękna kolekcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że kiedy pisałam o tych cekinach to krakowski serdak mi się też przypomniał? Nigdy nie miałam własnego, ale w przedszkolu i w młodszych klasach podstawówki zdarzało mi się w takim występować - och, jakie to było piękne... czarny aksamit i cekiny - ideał, jak na dzisiejsze czasy:). No nowoczesne cekiny sa już lżejsze, więc łatwiej to to nosić... ja też najchudsza nie jestem:)

      Usuń
  17. Przepiękne, szczególnie ta czerwono-czarna, którą wylicytowałaś :) Ja niestety cekinów nosić nie mogę, żadnego szorstkiego materiału moja skóra nie zniesie, taka przewrażliwiona ;)
    Miałam kiedyś przepiękną, haftowana cekinami suknię, kupiona na sylwestra. I na sylwestrze jej kariera się zakończyła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś delikatna, stworzona do jedwabiu... no dobra, do bawełny może też, ale jedwab lepszy:). Mnie za to "drapią" niektóre koronki, muszę uważać, bo po zdjęciu mam czerwone ciało. Ach, wyobrażam sobie takie sylwestrowe cekinowe cudo..

      Usuń
    2. "Stworzona do jedwabiu" brzmi pięknie, ale fakt, raczej stworzona do bawełny ;) Jedwab to towar odległy dla mnie i dostępnością i ceną. Choć mam gdzieś w zakamarkach szafy "prawie jedwabny" szal mojej babci, zachowany własnie przez tą "prawie jedwabność" ;) Koronki też niestety mnie drapią. Właściwie powinnam nosić jedynie bawełniane podkoszulki ;) ...I zabrzmiało to jakoś tak figlarno-nieskromnie ;)

      Usuń
    3. ja tam bawełniane podkoszulki uwielbiam, szczególnie takie sprane, miękkie, już delikatniejsze nic nie może być:)

      Usuń
  18. Ja cekiny lubię tylko w małej ilości i na specjalne okazje. Kiedyś dosłałam bluzkę z całym przodem cekinowym i założyłam ją tylko raz bo czułam sie jak w pancerzu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rozumiem cię, bo tak może być - cekiny bywają ciężkie, i mogą drażnić skórę, o czym już było wspomniane. pancerz może nie, ale coś w tym stylu:):):)

      Usuń
  19. CEKINY - moja miłość dozgonna !!! Cieszę się Anno, że jest jeszcze ktoś, kto kocha te świecidełka tak jak ja :-) Piękne te Twoje cekinowe kreacje i tak jak piszesz, na żywo prezentują się przecudnie, bo zdjęcia nie oddają ich prawdziwego uroku. Ostanio pokazałam filmik na Facebooku moich spodni cekinowych i efekt był wspaniały a do tej prezentacji wybrałam słoneczny dzień. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te Twoje spodnie cudowne są, i to jest coś, czego mi do kolekcji brakuje - już w zasadzie nie kupuję, ale spodnie, jeśli gdzieś trafię, kupię na pewno. Gdybym robiła kiedys sesję z cekinami, chciałabym zrobić to w mroźny, słoneczny dzień , na roziskrzonym śniegu. Błysk na błysku:)

      Usuń
    2. Właśnie dodałam ten filmik ze spodniami na moim blogu: http://krynka.pyn.com/2017/01/gwiazdki-paski-i-cekiny-stars-stripes-sequins
      Pozdrawiam cekinowo :-)

      Usuń
    3. Przepięknie błyszczą... po prostu cudownie... musze sobie takie - czy w tym stylu - sprawić:)

      Usuń
  20. Cekiny są cudne... Kojarzą mi się z Sylwestrem, karnawałem, jakąś wielką galą... Sama nie mam odwagi ich nosić. Ale kocham taką jedną moją baaardzo starą torebkę z cekinów (czarnych). Używam jej bardzo rzadko, ale używam, od dobrych dwudziestu kilku lat :) .... Akurat dzisiaj stanęłam sobie w sklepie przed kreacjami z cekinów :) :) :) Ach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko skąd wziąć te wielkie gale? Bo ja bym sobie pozakładała moje cudne cekiny, ale okazji brak:). A tę torebkę musze zobaczyć, koniecznie:)

      Usuń
  21. Niesamowite masz te cekinowe zapasy, czekoladowe i dwustronne chyba najbardziej mi się podobają :) Ja nie lubiłam się świecić dotąd, ale to się chyba zmienia. Cekinową sukienkę mam jedną, srebrną w formie dłuższego podkoszulka. To moja pierwsza rzecz z lumpeksu, zakupiona rok temu na sylwestra, bo taki mam staż dopiero :) I właśnie dziś robiłam w niej zdjęcia na bloga, ale w zapasie, więc trochę poczekają :) Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ uwielbiam Twoje stylizacje, to już niecierpliwie czekam - a cekiny są zawsze the best:)

      Usuń
  22. he he... przecież większość kobiet ma w sobie coś ze sroki ;) Na tegorocznym sylwestrze wystąpiłam w cekinowej bluzce koloru złotego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i doskonale - jak można poszaleć, to nalezy to robić:).

      Usuń
  23. Masz trochę tych cekinowych skarbów. Ja nie lubię, jak już to w małych ilościach, miałam kamizelkę, pasek, topy, teraz czekam aż znów przyjdzie mi na nie ochota. Teraz pozostaje mi podziwiać je na innych. Pozdrawiam Aniu, miłego tygodnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najważniejsze - żeby mieć na coś ochotę. A jak przyjdzie, to sięgam do szafy...:):):):)

      Usuń
  24. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
    Kocham cekiny, kocham bardzo :D
    Skad Ty masz te marynarke?!
    Ja tez chce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę niebieską? to Mohito, ale kolekcja chyba z trzy lata wstecz

      Usuń
  25. Na pewno masz świadomość, że gdy na cekiny padnie światło słoneczne, to...feeria barw ;)
    Dlatego też je lubię :)
    Ale nie przesadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to własnie moja natura sroki najbardziej lubi - ten błysk, taki uroczy:). A że nadmiar szkodzi, to wiadomo...dziś widziałam taką cekinową kieckę długą do ziemi - to już było dla mnie zbyt dużo:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …