Przejdź do głównej zawartości

Dopadło i mnie :(

Miłe czytelniczki i nieliczni mili czytelnicy, przepraszam za moją małą ostatnio obecność i komentowanie ze sporym opóźnieniem... otóż padłam. Moją rodzinę ostatnio jakiś chorobowy pech prześladuje, od typowych dla tej pory roku przeziębień poprzez zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc ( a dla seniorów i maleństw to naprawdę ciężka sprawa), a nawet kompletnie nieplanowane operacje, bardzo poważne, akurat przed Nowym Rokiem.  Ja trwałam jako ta ostoja, biegająca pomiędzy całością, sama walcząc tylko z paskudnym katarem. Niestety katar postanowił się wściec, przekształcił się jeszcze nie wiem do czego ( wizytę u lekarza mam dopiero jutro rano...). W efekcie wczoraj  nie kontaktowałam, mając 39 stopni gorączki, dwie ostatnie noce dygotałam na zmianę z oblewaniem się potem...ech, każdy kto chorował ( a więc chyba każdy) doskonale wie jak to jest. A tu na blogach takie ciekawe tematy... sama zapoczątkowałam jakieś rozmowy, i nie odpowiadałam... ale proszę, wybaczcie, nie widziałam na oczy. Dziś już lepiej, tylko 37,5; w dodatku mam już przygotowany elegancki zestaw dla chorującej... popatrzcie:



Ten ciemiernik udało mi nabyć jeszcze, zanim padłam. Teraz uroczo kwitnie i umila mi leżenie. Komputer to wiadomo, chusteczki i kocyk też. Natomiast miłym zaskoczeniem jest Przekrój... pewnie niektóre  czy niektórzy z Was nawet tego pisma nie znają... dla mnie Przekrój z lat 50 i 60 był  czymś cudownie archiwalnym do czytania i oglądania,i poznawania świata z tamtych czasów. Późniejszy, z lat 70 i 80 już tygodnikiem do czytania, w różnych sytuacjach, również pod ławką na wykładach czy w pociągu...Potem, nie pamiętam kiedy, przekrój się zmienił, i już nie był tym, czym kiedyś - zabawnych, inteligentnym, pełnym dobrych tekstów i dobrych rysunków tygodnikiem. Potem, chyba jakieś trzy lata temu, znikł. 
Odrodził się w grudniu, jako kwartalnik, i to jest pierwszy nowy numer. Tak w ogóle to 3556. Robi wrażenie, no nie? Nie odnotowałabym jego pojawienia się w kioskach, bo rzadko zaglądam, ale gdzieś trafiłam na artykuł, że planowany jest dodruk pierwszego numeru, bo wszystko wykupiono. Podobno to teraz taka moda, czytać Przekrój... ja jeszcze nie wiem, bo mąż na moją prośbę właśnie mi go przyniósł - ostatnia strona jak dawniej... totalna nostalgia... profesor Filutek, humor zeszytów i cudowne kawałki O Wacusiu. Czy środek będzie równie fajny, jak bardzo, bardzo , bardzo dawno temu? Mam nadzieję.
A może ktoś już czytał?

Koniec na razie pisania, bo znów zaczynam dygotać... wracam pod kocyk, musze przecież szybko wyzdrowieć:). 

Komentarze

  1. Trzymaj się tam cieplutko i wracaj do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wyraźnie idzie ku lepszemu:)

      Usuń
  2. Też jestem ciekawa jak wygląda nowy Przekrój, daj znać, nie wiem, czy w moim miasteczku w ogóle będzie dostępny :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam Ci znać, jak zrobię coś więcej niż tylko przekartkuję. Bo na pierwszy rzut oka jest ok, stylizowany na stare numery, ostatnia strona jest identyczna jak w czasach bardzo dawnych... ja, a w zasadzie mój mąż, kupił egzemplarz z dodruku, na stacji benzynowej był.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję, jestem ku temu mocno zmotywowana

      Usuń
  4. Czyli dołączyłaś do grona zaatakowanych zarazkami, a są wredne tego sezonu, jak rzadko.
    Przekrój oczywiście pamiętam i masz rację, kiedyś zszedł był na psy. Ciekawa jestem Twojego wrażenia po wznowieniu...
    Zamiast kocyka polecam łóżeczko, herbatę z malinami i wypocenie tych wszystkich zarazków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz powędruję do łóżeczka, tylko w dzień było mi cieplej przed kominkiem... Zamiast herbaty z malinami piję jakieś chińskie paskudztwo, mąż to skądś przynosi - wstrętne dosyć, ale niezłe, w sensie pomaga.
      Co z Przekrojem, dam znać jak poczytam więcej.

      Usuń
  5. Słyszałam gdzieś o ,,Przekroju", ale nie miałam okazji przeczytać żadnego numeru. Oby choroba szybko minęła. Życzę zdrowia. Dobry zestaw do przetrwania choróbska ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli słyszałas w ostatnich czasach, to nie żałuj, to było już dno dna. A co z tym nowym ( mam pierwszy numer, a to teraz kwartalnik), to jeszcze nie wiem... A z chorobą można walczyć na różne sposoby, no nie? ładny kwiatek też pomoże:)

      Usuń
  6. AAAAAA :D :D - muszę GO mieć !!!! Czasami zdarzają się takie dziwne rzeczy - ja widziałam gdzieś w sieci ten Przekrój, ale nie doczytałam i byłam pewna, że to stary numer. Dobrze, że o tym napisałaś - jutro lecę go szukać !!!! Filutek :) Wacuś :) Humor zeszytów :) - ależ uczta. Dzięki kochana :) - pozdrawiam Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nadal tylko trochę wiem, co w środku, bo gorączka nie chce odejśc... okaże się, że przeczytasz szybciej iż ja:)

      Usuń
  7. No i ała. Co można pisać? Chyba to, żeby się nie nabierać na to, że się jest już zdrowym :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "Przekrój", cóż... Czekam aż TY napiszesz, czy to TO. Na razie się boję sięgać. W pięknych latach rozwiązywaliśmy z rodzicami krzyżówki, Bożesz, to trwało tygodniami jedna.... No bo jak odgadnąć, że "włoski dla zaawansowanych" to łysina a "cyrylica" to... metoda? Ale w końca złapaliśmy klucz i umieliśmy. Ciekawe, czy tego trzeba się uczyć od nowa.

      Usuń
    2. No to masz podobne wspomnienia, tylko moje sięgają siłą rzeczy głebiej. Myślę, że to zostaje... jak u mnie póki co gorączka:(. Nara, bo ledwo stukam

      Usuń
  8. A ja Ci w pierwszej chwili pozazdrościłam :) wiem, brzmi dziwnie a niektórzy by ewangelicznie mnie upomnieli, że grzeszę takim stwierdzeniem, ale... Ja tak bym chciała móc normalnie pochorować sobie. Mieć świadomość, że mogę w tym łóżko spędzić cały boży dzień, noc a może nawet dwa dni. Taka błogość umysłu i stan przyzwolenia, że można być chorym. Moja choroba to zaledwie kilka godzin i to też nie każdego dnia choroby. Po nocy z dreszczami czy nie, dłoń w dłoni i marsz przez śniegi i mrozy do przedszkola, a potem mus wyjścia spod kołdry, ledwo przytomna aby pokonać tę samą drogę i odebrać małego z przedszkola :) A potem: "mamo... " "mamo..."
    Jak widzisz nawet chorobę człowiek docenia, gdy traci możliwość odchorowania :):)
    Mimo wszystko życzę Ci z całego serca zdrowia ale też odpoczynku, jakby nie patrzeć docenienia możliwości zwolnienia tego codziennego biegu.
    PS. Usłyszałam kiedyś, że jeśli nie dajemy naszemu organizmowi odpowiedniej dawki odpoczynku, to on się o to upomni, najczęściej przez chorobę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Cię rozumiem. Chorowanie przy małym dziecku czy dzieciach to raczej walka ze wszystkim, pamiętam to jeszcze... teraz istotnie w jakiś sposób mam luksusowe warunki - o nikogo się nie martwię, mąz podsuwa wszystko pod nos... no dobra, dziś było strasznie, bo musiałam pojechać z moim tatą do poradni, zdjęć mu szwy po operacji... niestety mogłam tylko ja. Wróciłam bardziej chora...
      Ale znów sobie lezę, gorączka spadła, herbatka zrobiona... tak... i tak wolę być zdrowa:)

      Usuń
  9. Bardzo , ale to bardzo Ci współczuję ... też padłam jak "pies Pluto " w święta i dwa tygodnie przeleżałam w łóżku i przyznam ,że jeszcze nie czuję abym w pełni odzyskała siły ... Życzę Ci więc szybkiego powrotu do zdrowia i sił ... Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to doskonale wiesz, jak to jest. Dzięki, zaczyna iśc ku lepszemu:)

      Usuń
  10. To szybkiego wyzdrowienia życzę! Przekrój pamiętam ze starych czasów, a kwitnący kwiatek to zawsze miły widok dla oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam kwitnące kwiatki, i nieustannie znosze do domu jakieś zielsko... a w lodówce już hoduję hiacynty :)

      Usuń
  11. Dużo zdrówka życzę i przyjemnej lektury prasy;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam, też czytałam. Nawet nie wiedziałam, że powraca, muszę kupić, jak tylko się uda.
    Wracaj do zdrowia, mam nadzieję, że w rodzinie choroby też się skończą... cieplutko pozdrawiam Anno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja wierze, że będzie już tylko lepiej. Ja tez nie wiedziałam, że Przekrój wraca, to oczywiście był przypadek, że sie dowiedziałam:)

      Usuń
  14. Faktycznie coś tej zimy straszne wirusiska się rozprzestrzeniają i Ci co dotąd się trzymali dzielnie też w końcu polegli, nawet mój tata co ja nie pamiętam żeby w łóżku leżał z gorączką teraz się z nią zmaga pod kołderką. Wszyscy wokół chorują, aż strach wychodzić z domu, a w przychodniach czarno. Po tym moim rzekomym półpaścu nie ma śladu, nawet nikt mi go nie rozpoznał w 100% tylko same podejrzenia. Teraz borykam się z jakimś dziadostwem w oczach, dziwna sprawa, okulista nie wybadał nic, więc póki co prubuję leczyć się sama, mam nadzieję, że mi przejdzie, bo aż się boję na samą myśl, że mogłoby być to coś poważnego. Jak widzisz mnie te choróbska nie chcą opuścić chociaż na chwilę, tylko ciągle się muszę o coś denerwować i bać. Tak, że kuruj się Aniu, może mleko z czosnkiem i miodem tez ponoć stawia na nogi. Będzie dobrze, wyliżesz się mocna kobieta z Ciebie ;) Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwazaj, Gabuniu, na siebie, bo istotnie jakies stada wirusów i bakterii w powietrzu fruwają. A oczy to delikatna sprawa, łatwo sobie zaszkodzić, niestety. Mleka z niczym nie mogę, w ogóle mleko i jego wszelkie pochodne bardzo mi szkodzą... musze więc jednak łykac tabletki:)

      Usuń
    2. staram się uważać, ale ja cały czas siedzę w domu, a i tak pomimo to choruję :( nie możesz mleka powiadasz?, a to klops, no to może jakieś tabletki z czosnkiem, mój tata np. robi sobie chleb z masłem i na to daje taki ugnieciony ząbek czosnku i tak codziennie i muszę przyznać, że nie chorował przez lata aż do dziś, a teraz łyka gripex max i w dwa dni jest po gorączce, podobno też duża dawka witaminy C dobrze robi są takie musujące do rozpuszczenia, tylko trzeba w zimnej wodzie, bo w gorącej witamina C traci swoje właściwości, tak że gorąca herbata z cytryną odpada ;) ja np. jak mam katar lub gdy czuję, że mi się zaczyna to sobie ze dwa lub trzy razy cały nos włącznie z dziurkami w środku smaruję dokładnie Amolem i też bardzo szybko ustępuje, a na kaszel syrop Pini (sosnowy) tylko trzeba uważać, bo ma codeinę i tabletki do ssania Gardlox, są super bo mają bardzo fajny skład z tych najważniejszych ziół. Ojej ale się rozpisałam, przepraszam Cię, ale to takie moje zboczenie, zawsze chciałam studiować medycynę ;)

      Powodzenia i dużo zdrówka Ci życzę, może akurat coś z tych moich porad Ci pomoże :)

      Usuń
    3. Ależ rozpisuj się, ile zechcesz, piszesz ciekawe rzeczy:)

      Usuń
    4. A dziękuję, staram się dzielić swoją wiedzą jeśli takową posiadam na jakiś temat :)

      Usuń
  15. Przede wszystkim zdrowia! A Przekrój pamiętam z dzieciństwa i młodości - rodzice prenumerowali. Mam sentyment. W Krakowie kupiłam sobie w jakiejś galerii rysunek Adama Macedońskiego, który swego czasu rysował dla Przekroju. A ciemiernik jest niezwykły. Dostałam w listopadzie poprzedniego roku (2015) w doniczce. Gdy ziemia trochę odmarzła przesadziłam do ogrodu (chyba w marcu). Nie dość, że zakwitł znów w końcu kwietnia, to w listopadzie 2016 też zaczął kwitnąć i tak kwitł mimo przymrozków i śnieżku (u nas minimalny) aż do teraz. Na razie nie widzę, czy nadal ma kwiaty, ale to i tak ewenement. Koniecznie przesadź do ogrodu, przed oknem - będzie cieszył oczy zimą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zrobię z moim pięknym ciemiernikiem, może będzie tak dobrze rósł jak ten Twój. Kiedyś miałam jeden czy dwa, ale niestety gdzieś zginął - i raczej nie z powodu mrozów, tylko coś go pożarło, albo usechł w czasie bardzo gorącego lata. Może ten będzie miał więcej szczęścia.

      Usuń
  16. Zdrowia, zdrowia i dbaj o siebie. Nowy Przekrój zaczęłam czytać, jest inn niż pisma na rynku, w zasadzie bez polityki, teksty błyskotliwe, ale trochę mi przeszkadza, że nie ma jakiegoś porządku, takiej nawigacji. Jest tak, jakby zebrano fajne teksty i rozplanowano na stronach żeby się zmieściły. Ale może się przyzwyczaję 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam wrażenie lekkiego bałaganu, tyle że Przekrój zawsze taki był - tylko miała kilkanaście stron, a nie tyle co to tomisko grubaśne., więc to się teraz bardziej w oczy rzuca. No własnie, może uda się nam przyzwyczaić:):):)

      Usuń
  17. Ciekawa jestem jak sie sprawdzi ten nowy Przekrój.
    Polecam Ci z czystym sumieniem picie herbatki z miodem imbirem i cytryną. Imbir nie tylko rozgrzewa ale też niszczy chorobotwórcze drobnoustroje.
    Zdrówka Ci życzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno ne zaszkodzi:), a i smak powinno to mieć całkiem niezły. Na razie jakoś bezproblemowo wchodzi mi tylko zielona z miętą... ale może jutro spróbuję.
      Przekrój po małym kawałku mi wchodzi, bo mi oczy łzawią, ale nawet OK

      Usuń
  18. Życzę siły i duuużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, juz jest nieco lepiej, chyba antybiotyk zadziałał:)

      Usuń
  19. Przekrój pamiętam z dzieciństwa i czasów nastoletnich. Można powiedzieć, że uczyłam się na nim czytać ;) Jako nastolatka już doceniałam i artykuły, bo przedtem wielbiłam pana Filutka, humory z zeszytów i Prosimy nie powtarzać :) Nie czytałam jeszcze nowego Przekroju, ale z pewnością go dorwę.
    A z tymi chorobami, to nie wiem co się dzieje, krążą nad ludźmi jak stado komarów. Widzisz, ja byłam chora tydzień przed świętami, potem poświętowałam rodzinnie i przywlekłam jakiegoś zjadliwego wirusa, który nie tylko mnie dorwał, ale i mojego męża, który jest bardzo odporny i prawie nie choruje. Oboje leżeliśmy z bardzo wysoką gorączką, córka której jakoś nie wzięło opiekowała się nami. Sylwester - dosłownie na białej sali, bo w pościeli i nawet tv nie mieliśmy siły oglądać, ani fajerwerków za oknem, tylko drzemaliśmy...
    Wracaj szybciutko do formy, ale wyleż to paskudztwo i nie wstawaj za wcześnie, bo od nowa zaatakuje. Z taką wysoką gorączką, to pewnie coś zjadliwego :(
    Życzę Ci dużo zdrowia i pozdrawiam najserdeczniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę, że warto temu Przekrojowi dac szanse, równiez z sentymentu...bo już widze, że on w te stare własnie klimaty poszedł.
      A choroby... cóż... byle szybciej sobie poszły. I dzięki bardzo:)

      Usuń
  20. Życzę dużo zdrowia, oby choroba opuściła Cię jak najszybciej. Przekrój pamiętam z dzieciństwa. Bywał w moim domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a z tym Przekrojem to ciekawe - wygląda na to, że bardzo wielu naszych rodziców go czytywało...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…