Przejdź do głównej zawartości

Uczę się peyote

Niesłychanym zbiegiem okoliczności stałam się posiadaczką takiego cuda:


 


Jest to bransoleta utkana ściegiem peyote parzystym ( jak można się domyśleć, jest też nieparzysty) z maleńkich koralików różnego rodzaju - z połyskiem, matowych, opalizujących... sam wzór jest odzwierciedleniem  fragmentu obrazu mgławicy  Serce z gwiazdozbioru Kasjopei, uchwyconego teleskopem Hubble. Po prostu musiałam to mieć...
Jednocześnie doszłam do wniosku, że nauczę się takie robić. Jak wiadomo, w Internecie jest wszystko, więc znalazłam kurs, jak to się robi. Kolejnym niesamowitym zbiegiem okoliczności miałam w domu koraliki - znacznie gorszej jakości, niż te powyżej, ale do uczenia się oblecą. No i zrobiłam takie coś:


Błędów w tym co niemiara, wzór wymyślony na poczekaniu z głowy, ponieważ zależało mi na zaobserwowaniu, jak te koraliki zachowują się w rożnych konfiguracjach. No i jak pisałam, znacznie gorszej jakości są same koraliki. Ale już umiem:). Teraz spróbuję zrobić coś ciekawszego... A może ktoś takie robi i coś podpowie?

Komentarze

  1. Jedyne dobre koraliki do biżuterii to koraliki Toho i Miyuki. Są o tyle dobre, że są cienkościenne i mają stosunkowo duży otwór, a przeplatając koraliki często się kilka razy przez jeden koralik przekłada nitkę.
    Peyotlem można wiele fajnych rzeczy upleść- bransoletki, pierścionki, naszyjniki,kolczyki, różne koraliki w stylu pandory, jak i opleść nimi kaboszon, który można wykorzystać jako broszkę lub jako wisior. Na YT jest mnóstwo niezłych tutoriali. Właśnie robię naszyjnik z trzech kryształków rivoli oplecionych małymi koralikami. Jeszcze tylko muszę je jakoś ciekawie rozmieścić, ale ostatnie emocje rodzinne nieco mnie wybiły z uderzenia. Koraliki to fajna zabawa, od kilku lat się nimi bawię.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są toho, ale wersja round, a tak myślę, że lepsze będą toho treasure, albo oczywiście miyuki. Poradź jeszcze proszę, jaka wielkość będzie najlepsza? Bo te tutaj niebieskie i białe to 8/0, a słyszałam, że z 11/0 są ładniejsze. One są mniejsze, prawda?

      Usuń
    2. Treasure najłatwiej wyplatać, ale osobiście wolę round, w robótce wyglądają ciekawiej. Ta wzorcowa bransoletka jest właśnie z treasure. Najczęściej używa się toho 11 lub 15(te są najmniejsze).
      Można również w jednej bransoletce użyć koralików różnej wielkości splatając je "cyklicznie".
      Generalnie wielkość użytych koralików zależy od tego co zaprojektujesz.
      Do haftu embroidery najlepiej używać 11 lub 15.
      Podejrzewam, że w moich archiwalnych postach z 2010/11 są jeszcze jakieś zdjęcia biżutków. Wystarczy gdy opanujesz 2 lub trzy ściegi koralikowe i naprawdę można wtedy wiele fajnych rzeczy stworzyć.
      Poćwicz "square stitch", "herringbone stitch" i "brick stitch" oraz "right-angle weave" a będziesz mogła upleść wiele ciekawych rzeczy.
      Celowo Ci podaję angielskie nazwy, bo wtedy bez trudu odnajdziesz tutorial na YT.
      Ja co prawda nie uczyłam się z YT ale z książek i tutoriale na YT odkryłam gdy już się "naumiałam" ściegów.
      Miłego,:)

      Usuń
    3. Bardzo, bardzo dziękuję, będę szukac i się uczyć:)

      Usuń
  2. Jakie piękne !!! Kasjopeja to mój ulubiony gwiazdozbiór :) . Nie mam pojęcia o takich koralikach, ale pamiętam, że mieliśmy podstawkę pod gorący dzbanek na herbatę z porcelanowych koralików waśnie tak tkany. Jak dla mnie zrobiłaś to świetnie :) - miłego koralikowania ;) - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się własnie nazywa motywacja:). Mnie to się tez na tyle spodobało, że następnej juz nie zamierzam kupować, tylko zrobić... z czasem może nawet takie piękne, jak ta Kasjopeja.

      Usuń
  3. Jaaaaa.... BEZ KOMENTARZA No i gratuluję zacięcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się jeszcze okaże na ile mi starczy zapału:)

      Usuń
  4. czapki z głów ! :) Jesteś wielka ... :) Aż trudno uwierzyć , że to Twój pierwszy raz ;) Swoją drogą bardzo ciekawa biżuteria ... Bransoletka ,która dostałaś jest cudna lubię takie nie szablonowe historie . Miło było popatrzeć . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tej bransoletki nie dostałam... nabyłam na aukcji charytatywnej, na rzecz dzieciaka z przeszczepionym sercem. Sama też wystawiłam coś od siebie...

      Usuń
  5. Ależ piękne te bransoletki - obie. Masz zdolności żeby tak szybko się nauczyć, no, no. Czapki z głów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :), dzięki, sama jestem ciekawa co się z tym moim działaniem dalej podzieje:)

      Usuń
  6. No super i to tak za pierwszym razem? Może sklepik internetowy otworzysz? Ja właśnie dwa dni temu mówiłam Gabrysi, że mam ochotę wrócić do robótek na drutach. Byłam nawet w sklepie z włóczką, ale jest tyle teraz różności, ze nie mogłam sie zdecydować.
    Taka metoda koralikowa może się przydać nie tylko na bransoletki, o ile pamiętam moja mama miała torebkę wieczorową, a ja torebeczkę do ślubu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sklepik to nie, ja raczej z tych co rozdają:). A na drutach bardzo lubię dziergać, tylko ostatnio nie mam pomysłu:(

      Usuń
  7. Te koraliki gdzieś trzeba kupić, ciekawe gdzie. O, ktoś tu napisał o podstawce, to bym nawet sobie zafundowała, bo nie noszę bransolet. Kasjopeja ładniej wygląda na niebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to gdzie - w Internecie:). jest mnóstwo sklepów sieciowych, które handlują półfabrykatami do wyrobu biżuterii. A na niebie to wiadomo...

      Usuń
    2. No i masz, śniły mi się te Twoje koraliki, mnóstwo koralików! Całe morze ;-) Nie, to absolutnie nie znaczy, że mnie do tego ściubolenia ciągnie ;-) Próbowałam sobie tylko wyobrazić jak to nawlekanie wygląda i taki tego skutek.

      Usuń
    3. :):):) mnie się naprawdę rzadko co śni...tak raz na dwa lata

      Usuń
  8. Fantastycznie Ci wyszło, aż samą nabrałam ochoty:) Śliczna bransoletka, muszę się tym zainteresować, jak się takie robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj tutoriali na YT, są po polsku

      Usuń
  9. Piękne! Obie robią wrażenie. Kiedyś sobie robiłam bransoletki, ale już dawno tego nie robię. To było fajne zajęcie i potem miało się oryginalną ozdobę, bo zrobioną własnoręcznie. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sporo się bawiłam w różne biżuteryjne świecidełka, ale z koralików jeszcze nigdy - widać nigdy nie jest za późno:)

      Usuń
  10. No, proszę, człowiek uczy sie całe życie. I nie mówię tego tylko o tobie. Mówię o sobie, bo jakoś nigdy nie miałam do czynienia z plecionymi koralikami, może katem oka. Podziwiam ciebie i to zaangażowanie. Podziwiam wszystkich, którzy mają uzdolnienia manualne i potrafią zrobić coś trwałego, ładnego albo pożytecznego dla siebie i innych. Mnie się wydaje, że ja umiem najwyżej coś upiec (a to bardzo nietrwałe).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kochana, dobre wypieki to jest przepiękna sprawa, i uwierz mi, że w pamięci bardzo trwała. A o sobie zawsze mówię, że jestem dobrym odtworcą...

      Usuń
  11. No proszę jakie cudeńka, Ty to masz jednak zacięcie i zdolności do takich robótek manualnych, ja bym nie miała cierpliwości, brawo Anno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :0, Gabuniu, cierpliwość można wyćwiczyć:)

      Usuń
    2. o to ja wiem, ja mam na prawdę anielską cierpliwość, ale tu jeszcze mimo wszystko potrzebne są zdolności manualne, a z tymi to już u mnie różnie bywa :)

      Usuń
    3. u mnie też - na przykład nic a nic nie umiem rysować czy malować, nie nadaję się tez do modelowania z plasteliny czy modeliny. Z gliny próbowałam, podobało mi sie to, ale też słabo ze zdolnościami

      Usuń
  12. Ja Cię, pierwsza naprawdę przepiękna! Tobie też nieźle poszło, podziwiam cierpliwość i zawzięcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zrobię coś naprawdę pięknego, to dopiero będę dumna:. I na pewno się pochwalę.

      Usuń
  13. Zdolna uczennica, wyszło super...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że super -życzliwe oczy błędów nie widzą:)

      Usuń
  14. Oczywiście, Twoja bransoletka jest równie piękna co oryginalna.
    Zasyłam serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miła ta przesada:) - może z czasem będe blisko wzorca...

      Usuń
  15. Kiedyś takie nosiłam :D lubię jak bransoletka jest taka szeroka :D moim zdaniem bardzo wyszczupla nadgarstek :) fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy mój nadgarstek wygląda na wyszczuplony, ale podoba mi się ta idea, i będę się tego trzymała:)

      Usuń
  16. Jeśli tak wygląda Twój debiut, to strach się bać co będzie jak już nabierzesz większej wprawy w tej technice... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jest tylko jeden szkopuł - musi mi starczyć zapału, typową dla mnie cechą jest to, że się szybko nudzę:)

      Usuń
  17. Podziwiam Cie nieodmiennie za te wszystkie tworzone przez Ciebie cuda. Nie dla mnie one, bo cierpliwości i co ważniejsze zdolności w tym kierunku u mnie za grosz. Tym bardziej mnie zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sama jestem mało kreatywna, ale lubię działać odtwórczo - więc jak coś zobaczę, często mam ochotę to skopiować. Tylko ile można kopiować...ale zachwyty miłe, dziękuję.

      Usuń
  18. Anno, jestem pod wrażeniem.:) Skoro pierwsza bransoletka wyszła idealnie, to kolejne będą budziły podziw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno pokażę, ale na razie nie mam koralikow:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …