Przejdź do głównej zawartości

W stylu Marie Kondo

Mistrzyni porządków to ze mnie nie jest, i całkiem mi z tym dobrze. Niemniej jednak lubię mieć wszystko poukładane i ogarnięte. Podobno mistrzynią sprzątania jest ostatnio Japonka Marie Kondo, nawet jakieś książki na ten temat napisała. Jej zasady wcale mnie nie przekonują, jednak kilka pomysłów sobie przyswoiłam. O niektórych to nawet nie wiem, czy inspirowałam się ową japońską miss porządku,  czy widziałam to gdzieś, czy też sama wymyśliłam.
Na początek kablomania... konia z rzędem tej z Was, która ogarnia te wszystkie kabelki walające się po szufladach. Kable do ładowarek, do różnych połączeń pomiędzy jednym urządzeniem a drugim, jakieś cuda inne... Otóż zrobiłam kiedyś tak:


Może da się to zrobić ładniej, ale zwykłe pudełko po butach oraz rolki po papierze toaletowym lub ręcznikach papierowych spowodowały, że wszystko zmieściło się w jedno pudełko i nic się ze sobą nie plącze. Od razu też widać końcówki kabli, więc wiem, którego potrzebuję. Mąż też całkiem zadowolony :).

Tę samą zasadę wykorzystałam przy porządkowaniu zasobów długopisów i innych sprzętów piszących. Wiem, sporo ich, ale ja je wykorzystuję zawodowo. Oprócz tego podręcznego zasobu długopisów mam też kolekcję wiecznych  piór, ale o tym innym razem :)



 Tutaj do głównego pudełka włożyłam nie tylko rolki, ale też inne, mniejsze pudełka i co mi wpadło w rękę -ważne, że widać gdzie co jest i w razie potrzeby wybieram coś, co pisze w pożądany sposób i w pożądanym kolorze.

Za to na pewno Marie Kondo zainspirowała mnie do innego niż przywykłam składania skarpetek i rajstop. Zwykle zwijałam owe ważne części garderoby w kłębki, obecnie składam tak, że mieści ich się więcej na mniejszej powierzchni:


Tu na zdjęciu rajstopy, ale ten system wprowadziłam tez dla skarpet, bielizny, większości t-shirtów.

Śmieszyło mnie oglądanie z jakim pietyzmem wspomniana Japonka wszystko składa i układa, ale jako niepoprawnej zakupoholiczce kończy mi się miejsce w szafach, musiałam więc jakoś to zmienić. Nie przestanę kupować, wyrzucać nie lubię i nie mam potrzeby, no to zaczęłam w tych szafach inaczej układać :). A, Marie Kondo , w przypadku wyrzucania jakieś rzeczy, każe jej podziękować i pożegnać się z nią... Może więc pożegnam się z najstarszymi skarpetkami oraz kilkoma bardzo rozciągniętymi, chociaż miękkimi koszulkami do spania.
 Bye, byę...

Komentarze

  1. Pytanie zasadnicze" gdzie trzymać pudło z kabelkami i z długopisami. No, długopisy to może gdzieś na wierzchu, bo potrzebne bez przerwy, ale kabelki? Wystają i zamknąć się pudełka nie da, na szafie będą się kurzyć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspomnianą panią gościła kiedyś telewizja śniadaniowa, faktycznie pomysły ma dobre, przedyskutowałysmy z koleżankami w pracy. Pomysł z kablami dobry, ale gdy są luzem, szkoda że nie widzisz tej ilości kabli w sprzęcie mojego męża za komodą, nawet się tego nie tykam.
    Czasem warto pobawić się w układanie, ale i tak po pewnym czasie wkrada się bałagan...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, centrum sterowania wszechświatem to chyba w każdym domu... wtedy sprawdzają się te największe spinacze, te do plików kartek - ich uchwyty są idealne do kabli:), popatrz tutaj, około 2.40 https://www.youtube.com/watch?v=vW1WDj-EHKA

      Usuń
  3. Wśród skarpet i rajstop mogę robić porządki kilka razy w miesiącu a i tak za chwilę jest bałagan. Bez znaczenia czy są w kłębku czy w rolce. Ale jak się ma pomysły to się książki pisze, jak rzeczona autorka, która zdaje się ze sprzątania robi wielki rytuał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak miałam, ale ostatnio jakoś ogarniam... a książki nie czytałam, i nie zamierzam, chociaż coś jej oglądałam na youtube. Bawi mnie...

      Usuń
  4. Układanie rzeczy w walizce rolując je stosuję od jakiegoś czasu i rzeczywiście nie tylko więcej można zmieścić, ale też nie są tak pogniecione. Kable - fajny pomysł - od jutra zbieram tytli po papierze. ;) . Pozdrawiam serdecznie - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że walizce to jakoś mnie to rolowanie nie przekonuje? No chyba że w drodze powrotnej, musze to jeszcze przepracować:). A z tych rurek to można mnóstwo fajnych rzeczy zrobić:)

      Usuń
  5. Kable zrobiły na mnie wrażenie. Ogólnie kabli sie nie tykam (poza ładowarką do komórki), Mój wie, co, gdzie i do czego. Ale jestem własnie na etapie wybierania kabli w kolorowych oplotach do lamp, więc mnie tymi kablami zaskoczyłaś ;) Cóż, porządki w szafie muszę często powtarzać, bo na dłużej nie starczają. Układanie rajstop sprawdzę, bo też ich całe masy i potem problem z upchaniem i znalezieniem. Nie lubię przesadnego układania. Szafy, półki są dla mnie, a nie odwrotnie. I byle czysto było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie od czasu do czasu bawi układanie, a że potem i tak robi się czasem dziwnie... od czasu wprowadzenia rolowania w skarpetkach, rajstopach i bieliźnie mam porządek może nie idealny, ale całkiem, całkiem. Podobnei znalałam sposób na t-shirty - reszta ubrań albo wisi, albo niestety bywa wciśnięta...

      Usuń
  6. Jakoś nie mam problemu z kablami- przed wszystkim jeżeli jakiś sprzęt przestaje działać i jest unicestwiany to i kabel "odchodzi" razem z nim.Tym sposobem mam tylko te, które są potrzebne.Kiedyś miałam problem z kablami od kompa, ale zakupienie specjalnego stolika do kompa zlikwidowało ten problem- wszystkie kable "wychodzą" jednym otworem na zewnątrz i są na specjalnej listwie z 8 gniazdkami. Od dziecka byłam zmuszana do układania wszelkiej odzieży w sposób :a) zapobiegający gnieceniu się, b) by zajmowała jak najmniej miejsca, ale o tej Japonce nigdy moja babcia-pedantka nie słyszała.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrzucenie kabla to wyzwanie u mnie, bo mój mąz pała do nich jakąś dziwną miłością - i co ciekawe, syn i zięciowie tę miłośc podzielają. Stolik komputerowy u mnie się nie sprawdził, bo ja pracuję tylko i wyłącznie z laptopem na kolanach, a mąż z kolei przy ogromnym stole, na dwa komputery zwykle.

      Usuń
  7. U mnie bielizna osobista zawsze jest w największym rozgardiaszu, bo jakby nie poskładał to się porozłazi. Na kable dobry sposób, ale ja ich tak dużo nie posiadam. Długopisy i ołówki trzymam we własnoręcznie pomalowanych słoiczkach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszcze słoiczków, bo talentów do malowania u mnie brak. Bieliznę ogarnęłam, bo wcześniej tez się rozłaziła:)

      Usuń
  8. Nie każda kobieta musi być perfekcyjną panią domu ;D. Świetny sposób na kable, a taką kolekcję długopisów to ja też chcę ;D. Pisałabym nimi do końca życia chyba ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też nie jestem:). Co do długopisów - mam ich znacznie więcej...to te podręczne:)

      Usuń
  9. Witaj, Anno.

    Rolowanie ubrań to stary harcerski sposób, który znam od brata:)
    Też lubię sięgnąć i wyjąć, czego potrzebuję, więc porobiłam sobie przegródki na lakiery do paznokci, a na drobną biżuterię coś w rodzaju kratek i jest o wiele wygodniej (układam te popaskowane i pokratkowane pudełka w szufladach warstwowo):)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O własnie, przegródki i kratki to jest to, stosuję i wielbię. Na kolczyki wykorzystałam pudełko po czekoladkach z odpowiedniej wielkości wgłębieniami

      Usuń
  10. Jaaaaaaaaaaaa.... padłam z wrażenia - musiałabym żyć ze 300 lat żeby się tak nauczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że niby czego? oj tam, oj tam:):):)

      Usuń
    2. Jestem bałaganiarą z natury :)

      Usuń
    3. Ja też:), ale się staram:)

      Usuń
  11. Moje kable są nie do ogarnięcia. Podejrzewam, że nawet jeśli bym je tak ułożyła, to po kilku dniach znów zapanowałby w nich chaos :)
    A ja myślałam, że to ja mam za dużo długopisów ^^ Jednak nie... Tylko nie wiedzieć czemu, kiedy któregoś potrzeba, to żaden nie chce pisać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś w niepiszącym długopisie wymieniało się wkład. Teraz zwykle idzie do kosza... Musiałabym sfotografować Ci całą szufladę - właściwie szuflady - z moimi biurowymi gadżetami:)

      Usuń
  12. Gratuluję cierpliwości w wytrwaniu układania. W moich szufladach wszystko osobno, ale parowanie skarpetek jest po ułożeniu, a za jakiś czas znów wszystko bez pary. Nie da rady, przyzwyczajenia silniejsze. A co z kablami pod komputerem? Kupiłam organizer z Ikei, ale nawet połowy nie zmieściła.Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laptop ma to do siebie, że ma tylko kabel do ładowania... a że mam dobrą baterię:), to mało się wala. Nad swoimi skarpetkami panuję w pełni, gorzej z tymi męża. On ma tego jakies miliony

      Usuń
  13. Bardzo lubię wszelkie patenty ułatwiające życie :) Niektóre są zadziwiająco proste . Ale podchodzę z wielkim dystansem do książki Japonki - maniaczki porządków. Przeczytałam gdzieś obszerne fragmenty jej dzieła. I szczerze życzę - NIE CZYTAJ!!! Bo zejdziesz na zawał zapoznawszy się z jej teorią "porządkowania" książek (no, ciuchów też)!!! :) Ps. Kiedyś myślałam, że wpadłam na genialny pomysł pozbycia się wszelkich kabli z zasięgu wzroku (przynajmniej). Gdy wprowadziliśmy się do naszej stareńkiej chałupki, oddałam we władanie mojemu A. największy pokój, mając nadzieję, że umieści tam swój cały sprzęt (oraz kable, zmora mojego życia). Porażka! Kable bezczelnie dalej się snują po całej chałupce, mimo że A. zaanektował ten pokój... :) Jeśli do nas zawitasz, to sama zobaczysz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps2. Kurczę, też mam sto tysięcy długopisów. Ale. Jeśli tylko chcę coś napisać i wyciągam pierwszy lepszy, to ZAWSZE jest tak, że ten, który akurat wyciągnęłam, nie pisze!!! i trzy następne też!

      Usuń
    2. Ps3. Moja wnuczka zawsze przujeżdża do nas wyposażona w... skarpetki. Ma tyle "skarpetek", na ile dni przyjeżdża :) : http://podroze.gazeta.pl/podroze/10,128218,20383703,jak-spakowac-ubrania-by-zajac-minimum-miejsca-znamy-genialny.html

      Usuń
    3. No, jeszcze raz ten link: http://podroze.gazeta.pl/podroze/10,128218,20383703,jak-spakowac-ubrania-by-zajac-minimum-miejsca-znamy-genialny.html

      Usuń
    4. No ksiązek według wielkości i kolorów układać nie będę, zresztą ona raczej każe je wyrzucić o ile wiem. Rolowania w walizce nie lubię... długopisy niepiszące teraz już wywalam. Nawet nie wiem, czy jeszcze produkują oddzielne wkłady...

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Mnie tak pasuje, przynajmniej się nie kłębią:)

      Usuń
  15. Fajne pomysły:))
    Ja już się ogarnąć z ciuchami nie mogę, ale miejsca mam naprawdę mało...
    Jutro czeka mnie remanent wiosenny... Aż się boję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś oddałam córce kilka ciuchów, niektóre jeszcze z metkami. Teraz chyba zrobię komplet dla siostrzenicy... ja już nie schudnę.

      Usuń
  16. Maria Kondo może jest dziwaczna, ale na tyle mnie jej książka zaintrygowała, że postanowiłem na jej sposób zrobić porządki w domu. Nie wyszło, tak jak u niej, ale były to największe porządki od lat i sporo przestrzeni odzyskałem. Teraz na wiosnę muszę ponownie się zmotywować, może uda mi się odzyskać kolejną przestrzeń. A do rolowania się nie przekonałem, chociaż parę osób już mi mówiło, że to bardzo praktyczne ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do rolowania w walizce tez mnie jakoś nic nie przekonało. Książek i niektórych pamiątek tez nie wyrzucę... a ubrania... no cóz, jestem zakupholiczką.

      Usuń
  17. Pamiętam jak w dzieciństwie miałam robić porządek w szafie z zeszytami, a miałam potężną i bajzel straszny, wywalałam wszystko na środek pokoju, patrzyłam czy mama nie widzi i kładłam się na samą myśl by to ogarnąć wyczerpana na łóżku ;) W szkole byłam kujonem, a ostatnio kumpel z liceum mi przypomniał, że z polskiego wywoływana do odpowiedzi chodziłam z jego zeszytem, bo mój miałam wiecznie zagubiony, niepojęte anomalia ;) Tymczasem mam dużo miejsca na ciuchy, ale te wszystkie rady za jakiś czas na pewno mi się przydadzą, już zresztą trochę bardziej ogarniam, bo nie cierpię szukać, z wygody po prostu :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jestes mną co do tej szafy z zeszytami? A swoją drogą jesteś Hanka czy Powstaniec?

      Usuń
  18. Aktualnie w sklepach dostępnych jest mnóstwo pudełek, które pomagają w cudowne sposób zaprowadzić porządek w domu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudełek mi nie brakuje, tylko pudełka też trzeba uporządkować:)

      Usuń
  19. Znam książkę, czytałam w wakacje, córka mi podrzuciła. Wszystko co pisze autorka wydaje się takie oczywiste. Porządkować, wyrzucać zniszczone i niepotrzebne...ja tak robię i jakoś wszystko ogarniam. Po przeczytaniu książki jednak zrobiłam dokładniejsze porządki, stwierdziłam, że za dużo nazbierałam rzeczy całkowicie mi niepotrzebnych. Działo się, oj! działo ha!ha! Trochę inaczej składałam skarpety i rajstopy, teraz jest jednak więcej miejsca. Kable to już ogarnia mąż. Pozdrawiam wiosennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, to takie proste... kupić, zużyć, wyrzucić. A jak wyrzucić całkiem dobre, może raz włożone rajstopy tylko dlatego, że sa czerwone i już ich pewnie więcej nie włoze...

      Usuń
  20. Ciekawe rozwiązania, ale mój mąż na przykład trzyma kabelki w szufladzie i oczywiście jest tam bajzel, jak i w innych szufladach. Ja się tam nie mieszam, bo on twierdzi, że to artystyczny bałagan im on świetnie wie ci i gdzie ma. Także takie buty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artystyczny bałagan też mam w wielu miejscach:), a kabli sporo sama używam, więc postarałam się je ogarnac:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…