Przejdź do głównej zawartości

O gąbkach

Wszędzie na blogach zajączki, jajka, wiosenne gałązki i kwiaty...całkiem logiczne, przecież i wiosna, i święta... a ja postanowiłam poszperać po starych katalogach ze zdjęciami, by zobaczyć czy nie ma tam czegoś stosownego. No i nie wiem, czy to stosowne, ale bez wątpienia ciekawe.
To zdjęcia sprzed czterech lat, z rejsu po greckich wysepkach Dodekanezu. Na jednej z nich, Kalymnos, powędrowałam do zakładu, właściwie do takiej manufaktury, zajmującej się gąbkami. Trudno tu mówić o produkcji, bo produkuje je przecież matka natura, ale trzeba je wyłowić, i przystosować do potrzeb współczesnego konsumenta. Bo naturalna gąbka nie wygląda milusio, mięciutko i delikatnie :).

W samej fabryczce jest gorąco, duszno i nieco mroczno... wszędzie leżą różne gąbki - w koszach, na półkach, w różnych pojemnikach/ Ogólnie jest tak...hm... brązowo, piaskowo, beżowo:


Część pomieszczenia to takie mini-muzeum, można obejrzeć dawne wyposażenie nurków, i zapoznać się ze sposobami obróbki tych gąbek. To nie było bezpieczne zajęcie, nurkowano po te zwierzęta - tak, gąbki to zwierzęta, fakt, że bardzo proste,ale za to dość nietypowe - bardzo głęboko.


Po wyłowieniu gąbki trzeba było oczyścić, i wysuszyć. W pomieszczeniu unisi się ciekawy, taki słono-morski zapach.


Same gąbki są rozmaitych rozmiarów, część jest juz pocięta czy poszarpana na mniejsze, bardziej poręczne kawałki:


Te nieoczyszczone gąbki są w różnych odcieniach brązu - żeby gąbka stała się biała i delikatna, musi przejść czyszczącą kąpiel, na przykład w nadmanganianie potasu, czyli w popularnych środku dezynfekującym zwanym czasem fioletem.



Tu jeszcze kilka ujęć ze sklepu:



Zajrzałam tez do Wikipedii, co tam piszą o tych zwierzakach:
Gąbki występują w wodach całej kuli ziemskiej, przeważnie w morzach i oceanach. Wchłaniają szczątki organiczne przez co pełnią rolę biofiltrów. Nie są chętnie spożywane przez inne zwierzęta ze względu na obecność szkieletu wewnętrznego i zdolność produkcji biotoksyn.

średniowieczu gąbki były używane w chirurgii, jako materiał szlifierski w jubilerstwie oraz jako podkład pod zbroję rycerską. Dla celów gospodarczych wydobywa się żyjącą w Morzu Śródziemnym gąbkę szlachetną. Gąbka Tethya crypta, posiadająca szkielet krzemionkowy, stanowiła przedmiot badań w leczeniu ludzi chorych na białaczkę ze względu na właściwości hamowania wzrostu komórek ssaków. Oczyszczone szkielety spongoinowe służą do celów higienicznych i tamowania krwi. Gąbki są bioindykatorami, czyli wskaźnikami czystości wód.

Oczywiście przywiozłam sobie kilka małych gąbek, takich jeszcze nieoczyszczonych - jakoś nie używam ich zgodnie z typowym przeznaczeniem, do mycia, wolę  na nie patrzeć, więc są ozdobą w mojej łazience, razem z islandzkimi pumeksami z wulkanów. 

Komentarze

  1. A ja dostałam taką gąbkę w prezencie i się nią myję - naprawdę fajna, choć nie taka piękna i kolorowa jak te sztuczne.Zamierzam sobie kolejna kupić. Fajnie, że mogłaś zwiedzić takie ciekawe miejsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są takie fajnie szorstkie, od razu masaż i piling się robi. Ja je jednak traktuję jako cos w rodzaju pamiątek z podróży :)

      Usuń
  2. Marzy mi się taka gąbka, sklep wygląda bardzo ciekawie.
    Radosnego świętowania...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taki sklep - muzeum, z pasjonującymi opowieściami i pełen zapachów, kolorów, dziwnego światła...

      Usuń
  3. Najwyraźniej zaabsorbowana gotowaniem przeczytałam Twój tytuł - 'O gołąbkach' hahaha . Muzeum wygląda bardzo ciekawie - a gąbki ;) do ozdoby łazienki TEŻ pilnie potrzebuję ;) . Pozdrawiam serdecznie - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O gołąbkach to wiem tyle, że są smakowite:), i że bardzo bardzo rzadko sama je robię. Ale bym zjadła z przyjemnością... a po gabkę najlepiej wybrac się do Grecji

      Usuń
  4. Temat jak najbardziej związany ze świętami, w końcu dawniej ludzie myli się gruntownie na Wielkanoc. Nigdy nie myłam sie prawdziwą, a te na zdjęciach wyglądają jak kamienie lub dziwne grzyby. Ta trzymana w dłoni wygląda nawet puchato :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo intrygujące skojarzenie, na szczęście teraz myją się częsciej. One mają przedziwne kształty, dziwne grzyby sa jak najbardziej dobrym skojarzeniem.

      Usuń
  5. Wolę jednak sztuczne gąbki, które są miękkie w dotyku. Z naturalnymi nie miałam kontaktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po odpowiednim spreparowaniu te tez stają się dosyć miękkie. Ja na co dzień tez wolę takie sztuczne:)

      Usuń
  6. Sporo ciekawostek na temat gąbek, o wielu rzeczach nie miałam pojęcia.
    Też używałabym ich jako pamiątki ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo podróże kształcą :), jeśli chce się czegoś dowiedzieć... Często można trafić na takie ciekawostki, a potem miło takie miejsca wspominac :)

      Usuń
  7. No, jest trochę tych gąbek! ;) niektóre ewidentnie do ozdoby ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak uważam, za ładne są, by sie nimi banalnie myć:)

      Usuń
  8. W identycznym miejscu byłam :) moje spełniają swoje funkcje - kurz zbierają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jest między nami jakaś wspólnota działań :)

      Usuń
  9. Nigdy takiej ani nie widziałam ani nie trzymałam w ręce :) Niezwykle interesujący wpis i zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno kiedyś nie było sztucznych... zawsze w trakcie podrózy dowiaduję się nowych rzeczy, bardzo to lubię :)

      Usuń
  10. Mam taką naturalną gąbkę w łazience i po Twoim poście będę na nią jednak patrzeć z pewną podejrzliwością ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego z podejrzliwością? Czy przypadkiem jako zwierzak nie wyruszy na łów?

      Usuń
  11. Ciekawe miejsce. Chciałabym zobaczyć takie zbiorowisko gąbek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest na greckiej wyspie Kalymnos, ale sądzę, że w basenie morza śródziemnego jest takich miejsc znacznie więcej...a na razie zapraszam do zdjęć`:~)

      Usuń
  12. Dostałam taką, ale służy do ozdoby. Jest zbyt szorstka. Raczej nadaje się do mycia garów, a nie pleców.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jest nie spreparowana żadnym środkiem zmiękczającym - wtedy są ostre, szorstkie, i piękne...

      Usuń
  13. Ale świetna ciekawostka. Fajne miejsce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam naturalne gąbki, kilka lat temu byłam na Majorce i też zaliczyłam wypad do takiego sklepu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa, gdzie one jeszcze żyją - i będę na wyjazdach szukała takich miejsc :)

      Usuń
  15. Dziwne stworzenia te gąbki. Ciekawych rzeczy dowiedziałam się od Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziwne, i w dodatku pożyteczne :). Zawsze do usług :):)

      Usuń
  16. Witaj, Anno.

    Też mam kolekcję "pumeksów i gąbek wyłącznie do ozdoby":)
    Ale mniej imponującą niż ta na zdjęciach:)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, widac w naszych naturach jakieś podobieństwa, a one naprawdę sa urocze i takiego ciepła dodają łazience:)

      Usuń
  17. Ale fajny i ciekawy tekst.
    Gąbki rewelacyjne.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, uczę się od mistrzyni Stokrotki :):).

      Usuń
  18. Bardzo ciekawe informacje:) Chętnie "przygarnęłabym" taką naturalną gąbkę:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy u nas da się takie dostać, pewnie tak - ale najlepiej jednak kupować u źródła, czyli nad morzem śródziemnym:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…