Przejdź do głównej zawartości

Pudrowo różowo

Mam już dosyć zimna, może więc różowy kolor przywoła wiosnę... ale żadne tam mocne fuksjowe róże, ani świecąco  -  neonowe, ani nawet nie takie landrynkowe...
Melinda postanowiła wskoczyć w pudrowy róż, w wersji wiosennej. Zamierzam wszystkie grube swetry, w tym właśnie różowe, wpakować w worki,odpompować z nich powietrze, i wysłać na letni odpoczynek na najwyższe półki w garderobie. Bo zimą pudrowo różowo było bardzo, od futerka zaczynając, przez kilka swetrów ( tak ze trzy konkretnie), swetro - sukienki ( dwie), jeden cienki sweter, którego nie mam, ale mi się śni po nocach i chyba go sobie w końcu kupię, chociaż nie wiem czemu nie chce się przecenić...
Na wiosnę i lato pudrowy róż tez ma się dobrze. Na początek komplet, spódnica i bluzeczka, z koronki:


Właściwie nawet lepiej każda z tych części wygląda odrębnie, tutaj z białą spódnicą, o której kompletnie zapomniałam, że ją mam - a idealnie się nada na najbliższy okres:



Tu następne znalezisko kompletnie vintage, ta bluzka została uszyta w roku...hm... jeśli dobrze pamiętam około 1978. No to się już chyba kwalifikuje do zabytków, no nie? Wtedy nie chciałam w niej chodzić, ponieważ była różowa, a różowe oznaczało kompletny, totalny obciach. Po latach się z tym różem przeprosiłam, i bluzka nadal mi służy:



Bardzo dobrze pasuje z pudrowo-różową marynarką, mam do niej jeszcze w komplecie bermudy, ale Melindę jest strasznie trudno ubrać w spodnie:


Ze spodniami w tym kolorze tez nie jest źle, mam cudowne szerokie z cienkiego lnu, właśnie wspomniane bermudy, oraz też już stareńkie, ale milutkie sztruksy. Chodzi za mną taki garnitur, z wąskimi spodniami, ale chwilowo nie ma w moim rozmiarze, a poza tym po co mi dwie pudrowo-różowe marynarki... bo jeszcze mam taką po prostu różową.

I jeszcze jedna rzecz, jedna z moich ulubionych letnich koszulek:


Tak, wiem, że na starszych paniach tego typu koszulki wyglądają dosyć infantylnie i dają efekt dzidzi-piernik, mam to jednak gdzieś. Lubię tę koszulkę i już. Dodam, że mam tez identyczną co do wzoru, tylko białą...

I na zakończenie rzecz, której mimo zimowego charakteru nie schowam, latem tez bywają chłodniejsze dni, a ja się tą sukienką jeszcze niewystarczająco nacieszyłam:


Sorry, że wygnieciona, ale wyciągnęłam ją do zdjęcia z kosza na pranie. Jest pudrowo-różowa, ma ogromny golf - komin, ołówkowy krój...ech, takie najbardziej lubię.

Jeśli to nagromadzenie delikatnego różu nie przywoła wiosny, to ja już nie wiem co...

Komentarze

  1. Ale milutko! Powiem Ci, że ta bluzka z 1978 jak znalazł, bo pełno takich w sklepach. Miałam podobną z etaminy, ale bez guzików, żałuję, że wyrzuciłam...
    Masz rację, musimy kolorami czarować wiosnę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to oczywiście etamina jest, tyle, że taka haftowana - wtedy totalna nowość...mama kupiła sobie na bluzke te kwiatki żółto - brązowe, a dla mnie różowo - brązowe. Dobre 5 lat nie mogłam jej tego wybaczyć... różowe... kto wtedy chodził w różowym, co najwyżej jakies trzylatki, bo w przedszkolu już nie wypadało. A teraz, cóż, kolor jak każdy, ja tam lubię.

      Usuń
  2. Akurat w takich fasonach z moimi przysadzistymi bioderkami wyglądała bym jak beza, ale na kimś mi się podoba . Jestem naturalną blondynką więc w różu tak średnio wyglądam ale nieraz lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż róż jest stworzony dla blondynek:), ja też z tego grona - ale to chyba bardziej odcien skóry ma znaczenie. Ja z kolei nie mogę nosić żadnych poszerzanych spódnic czy sukienek, chyba że totalne maxi. Wszystkie trapezy, litery A, inne na gumie w pasie... nic z tego, tylko wąziutkie ołóweczki, albo spodnie.

      Usuń
    2. :) ale wiesz dla takiej blondynki - blondynki, słodziutkiej i pudrowej a ja raczej rogata jestem niż słodka

      Usuń
    3. No tak, masz rację. Ja się w miarę potrzeb zmieniam:)

      Usuń
  3. Nie jestem fanką różu, ale świetny ten motyw na koszulce! A bluzka z 78r. urocza, i choć to nie mój styl - vintage - to na innych mi się takie rzeczy podobają. ;) Sweter nie chce się przecenić, bo wie, że chcesz go kupić ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mi się ta dama spodobała:). Co do swetra - idzie lato, może w końcu go przecenią... czekam już ze trzy albo i cztery miesiące :)

      Usuń
  4. Róż lubię, ale raczej w odcieniu fuksji. W pudrowym sie rozmywam, choć sam pudrowy lubię u kogoś bo to piękny kolor. Jako zwolenniczka spokojnych stylizacji zachwyciłam się bluzka ze spódniczką koronkową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chyba wolę ostrzejsze wersje różowego, ale ten pudrowy jest milusi, i ostatnio lubię go łączyć zbiałym - przestaje wtedy byc taki anemiczny:)

      Usuń
  5. Od razu zrobiło się przytulnie i miło;) W tym kolorze nie bardzo mi do twarzy, ale lubię taki pudrowy róż i mam w tym tonie letnią kurteczkę. Koronki zawsze fajne są, przytulne sukienki też, a koszulki z obrazkami... są dla wszystkich, nie tylko dla młodych;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy byłam młodsza, pudrowy róż wydawał mi się zawsze taką dojrzałą odmianą tego koloru - spokojny, przytulny właśnie... ale jeśli go z czyms innym zestaić, wcale taki dojrzały juz nie jest :)

      Usuń
  6. Aniu -super! I tak to cudo bardzo i mam podobne, ale sukienkowate i taki zbladły beżyk i łezka z tyłu- Na wesele córki czeka:) W lipcu się pojawi. Retro bluzeczka bardzo i tak pięknej nie mam. Koszulka jak najbardziej i wypada, bo z tego co widzę to jesteś super:) Sweterka takiego nie mam, a twoj jest śliczny, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Jolu, miło to czytać. To wszystko jest bardziej różowe niż beżowe, ale istotnie w takim spranym, delikatnym odcieniu. A Twoją sukienkę chętnie zobacze :)

      Usuń
  7. Witaj, Anno.

    Pudrowy róż jest uroczy:)
    Osobiście posunęłam się dalej w zaklinaniu wiosny - powiesiłam w oknach zapraszające firanki w odpowiednim deseniu i kolorze:) Wyczyn z gatunku kaskaderskich, bo mam sporo okien:)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam firanek, więc nic z tego,ale nabyłam wczoraj kolejne zewnętrzne rośliny - oczywiście na razie stoją w środku... kupiłam afrykańskie stokrotki oraz diplodenię - zobaczymy, czy wiosna przyjdzie :)

      Usuń
  8. Trzeba działać, by chłody wypędzić! Róż to dobry pomysł!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od razu jest trochę cieplej, niestety moja magnolia - pudrowo - różowa, a jakże, - niestety kompletnie w nocy przemarzła... zamiast różowych płatków ma teraz brudno-brązowe.

      Usuń
  9. Jeśli zacznie pomagać na pogodę to ja też zacznę szukać pudrowych róży w mojej szafie! :)
    Bardzo podoba mi się ten koronkowy komplet, mam słabość do koronek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam do koronek słabośc, i mam ich u siebie sporo. A w młodości ... gdyby mi ktoś kazał włożyc coś koronkowego, to bym go chyba opluła

      Usuń
  10. Różowa z golfem jest najbardziej atrakcyjna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania - i w jakims sensie cieszy mnie obecne zimno, bo wciąż mogę w niej chodzić:)

      Usuń
  11. Ta spódnica z bluzeczką z koronki jest cudowna, ale i figurę do niej trzeba mieć extra :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :), Melinda ma stosowne warunki, na mnie spuśćmy zasłonę milczenia:)

      Usuń
  12. To nie mój styl. A w różowym zwykle wyglądam jak w bieliźnie, zupełnie mnie nie ubiera. Zbyt blada jestem. Nie mam nic różowego. Ale te koronki są bardzo ładne :) Ja kocham czerwień, to aż nudne, ale jeszcze niedawno miałam tak często czerwony na sobie, że mój mały wnuk mówiąc o mnie mówił "czerwona babcia", noo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do czerwonego -tak, tak, tak, to mój ulubiony i najkochańszy wręcz kolor od zawsze. Juz kilka razy przymierzałam sie do cyklu: czerwona sukienka, pewnie sie niedługo pojawi. A różowy tez lubię, może bardziej od takiego pudrowego wolę fuksjowy, ale ten też:).

      Usuń
  13. Lubię taki róż i ten bardziej słodki i fuksję...a co tam - można zaszaleć jak się lubi.
    Na szczęście nie pochowałam grubszych swetrów ale też mam dość tego zimna, u mnie dzisiaj znów tylko 4 stopnie i jeszcze gorzej niż wczoraj. Pozdrawiam, miłej niedzieli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz nawet cieplej i słońce świeci, ale w nocy znów ma być zero czy coś. Już mam dosyć, chcę żeby było jakieś dwadzieścia...

      Usuń
  14. Ta ostatnia sukienka jest jakaś nadrewelacyjna ;) - też takie uwielbiam. Pamiętam czasy 'kolorów zabronionych' hahaha - oprócz różu był też fiolet w jakieś odległej epoce. hahaha Co do koszulek - już chyba nie dzidzie piernik - zastąpiły bluzki i wydaje mi się, że można je nosić bez obaw. Z jakimś fajnym nadrukiem - jak Twój - to już w ogóle rewelacja właśnie u kobiet dojrzałych - bo młodym to wiadomo - wszystko można. Ja też już od jakiegoś czasu na blogu pokazuję rzeczy wiosenne - jak na razie zupełnie bez sensu. hahah Pozdrawiam w nadziei, że następnym razem wszystkie letnie rzeczy będą autentycznie noszone, a nie tylko pokazywane ;) . Pozdrawiam - Margot :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wyobraziłam sobie siebie w liceum w miętowej, koronkowej bluzce. Albo w różowej. Chybabym prędzej wtedy poszła na wagary... toż byłabym obśmiana jeszcze przed wejściem do szkoły. A teraz... jak mówisz, można wszystko, albo przynajmniej prawie wszystko. Tę ostatnią sukienkę pokochałam od pierwszego wejrzenia i natychmiast nabyłam, nie czekając na żadne promocje. Bo jeszcze by mi wykupili :).
      A lato w końcu będzie. Jeszcze nie wiadomo kiedy:)

      Usuń
    2. hahaha - też sobie to właśnie wyobraziłam - haha

      Usuń
    3. W czym my właściwie chodziłyśĶy do szkoły? Wyrób dzinsopodobny i jakaś bluza, albo sweter , który mama na drutach zrobiła? No a na galowo biała bluzka i granatowa ( nigdy czarna) spódnica...

      Usuń
  15. Mam pudrową bluzkę, pudrowy szalik i czerwone buty. W końcu jest wiosna.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, przypomniałaś mi o szaliku, przeciez też mam taki wlasnie! Jutro założe, zamiast zielonego, którym tez usiłowałam przywołac wiosnę

      Usuń
  16. Ach te koroneczki, fajne są! I razem i osobno, i ta starawa (przepraszam za określenie, ale takie samo mi się ciśnie) bluzka:)
    Jeszcze sukienka. Też lubię taki fason i kolor, i śmiało możesz w niej jeszcze śmigać. Ja jutro kozaki wyciągam i czapkę, takie czasy. W końcu wiosna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta starawa bluzka dużo młodsza ode mnie :):):):):), ale to dobre słowo. Kozaki już nie, co za dużó to niezdrowo. A czapki nie mam:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…