Przejdź do głównej zawartości

Zima zła?

Kocham zimę, kocham śnieg, kocham sporty zimowe. Ale zimą....
Sama nie wierzę, że to się dzieje... ostatnie pół godziny spędziłam biegając po ogrodzie i ratując moje cudne rośliny przed połamaniem - na gałęziach, liściach i kwiatach leży mokry, ciężki śnieg, one tego nie wytrzymują i leżą na ziemi... otrzepywałam to, póki się jeszcze da, to dramatyczny widok. W dodatku... ech, magnolie, forsycje czy inne krzaki ozdobne po prostu przestaną być takie piękne. Ale czereśnie, wiśnie, morele, brzoskwinie, truskawki... chyba przyjdzie w tym roku o nich zapomnieć, bo właśnie były w pełni kwitnienia. Wszystko zmarznie , i nie przetrwa...

Rano za oknem było tak:

Tu niżej  można dopatrzeć się cudnej, różowej magnolii - próbowałam ją otrzepać ze śniegu, bo gałęzie już leżały na ziemi:



To byłoby nawet zabawne, gdyby nie było takie przygnębiające - te forsycje wydobyłam spod śniegu, teraz stanowią z ta oszałamiająca bielą niezły kontrast:



I mój ukochany dąb, on ucierpi najmniej, mam nadzieję, bo na dębach listki się dopiero rozwijają:


Całe mieszkanie mam pełne skrzynek z roślinami, bo już posadziłam surfinie, lantany i nagietki. One tego by nie zniosły... Hiacynty, tulipany i żonkile mam nadzieję przetrwają pod śniegiem, a nasturcje jeszcze nie wykiełkowały.

Co to jest?????

Komentarze

  1. To jakiś pogodowy armagedon, normalnie! Gdy patrzę na obrazki nadsyłane do mediów i na blogach to aż strach. Ja rozumiem - kwiecień plecień, ale bez przesady!!!
    Żal mi tych wszystkich pięknych roślin, mój syn zaplanował majówkę w Karpaczu, ale jak tak dalej będzie, to chyba zimowa odzież wezmą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do maja się poprawi, na pewno. Ja mam już letnie opony, a w sobote czeka mnie naprawdę daleka trasa przez Polskę, mam nadzieję że snieg juz spłynie. Na majówkę mąz mnie ciagnął w jakies ciepłe kraje, ale ja postanowiłam zostać w domu :)

      Usuń
  2. Żeby mieć choć trochę wpływu na pogodę :) przynajmniej na wiosnę :) Ja też wolę jechać w ciepłe kraje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze ze trzy dni będzie tak zimno, to się spakuję i wylecę gdzie pieprz rośnie

      Usuń
    2. przeprosiłam się z siłownią po ponad miesiącu - jak się spocę to wmawiam sobie że to z gorąca :)

      Usuń
    3. Podoba mi sie to podejście, może skorzystam z tego sposobu :)

      Usuń
  3. To bardzo przykre patrzeć jak ogród cierpi. Kilka dni temu widziałam jak w pogodynce pokazywali arktyczne powietrze, które zejdzie nad Europę ze śniegiem i mrozem na 10 dni! Nas tutaj ominęło. Wytrwałości Anno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle ja muszę być wytrwała, co te biedne kwiatki... w domu cieplutko przecież...

      Usuń
  4. Kwiecień-plecień, ale żeby tak znowu zima? Niedługo maj, słońca więcej powinno być. A tu biało. Tzn. nie u mnie akurat, ale widziałam też w telewizji, co się na Śląsku dzieje. Biało, śnieg, brak prądu. Biedne roślinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałam nadzieję, że mnie to ominie, niestety zasypało... teraz troszkę lepiej, coś tam już stopniało, za to okropnie jest zimno

      Usuń
  5. Oj, współczuję i wiem, jak sie czujesz. Ja dziś o 7 rano widziałam za oknem mój oszroniony, oblodzony samochód i też klęłam brzydko, bo czereśnie, śliwy, brzoskwinie, wiśnie właśnie kwitną. I co, mam się pożegnać z owocami? Wrr, ta bezsilność jest wkurzająca. Może śnieg nie jest gorszy od mrozu? A dziś kolejna zimna noc na minusie. Czemu, czemu ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samochód bezpieczny w garażu, za to już z letnimi oponami. Przeraża mnie myśl o tych drzewkach owocowych, nic z tego nie będzie

      Usuń
  6. Też mnie zatkało gdy rano zobaczyłam na trawniku śnieg, na szczęście w ciągu kilku godzin raczył stopnieć. Za wcześnie zrobiło się ciepło i rośliny za wcześnie wystartowały. Ja od kilku sezonów jeżdżę na oponach całorocznych, bardzo dobrze się spisują.Gdy będziesz jechała to może zorientuj się wpierw czy Twoja trasa nie będzie się pokrywała z trasą któregoś z naszych bonzów, bo to niebezpieczne towarzystwo.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nadal lezy, chociaz juz mniej, ale padało cały dzień, aż do 19. Ja jeżdże bardzo dużo, wolę więc zimowe, nie jeden raz zdarzyło sie, że naprawde pomagały.

      Usuń
  7. A gdzie to tak nawiało??! Bez przesady, wyjechałaś na Alaskę? U mnie kilka stopni na minusie rankiem, ale bez śniegu. Zamiast opon letnich może płozy załóż? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alaska, powiadasz...tam chyba lepiej. Jakby się tak dało narty pod koła założyć...

      Usuń
  8. MASAKRA !!! Dzisiaj wszystkie kwiatki się chyba zmroziły - pączki opadły. Smutno mi :( . Pozdrawiam - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bardzo to smutne, niestety -dziś już nie pad, ale dalej przeraźliwie zimno...

      Usuń
  9. No cóż, sprawdziło się przysłowie ludowe "Kwiecień plecień......" Dwa lata temu w Wilanowie przy pięknej pogodzie podziwiałam kwitnące magnolie ......
    Pozdrawiam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestetytak... a przed rokiem u mnie było ciepło i przyjemnie, kupowałam nowe rośliny, sadziłam...

      Usuń
  10. Witaj, Anno.

    Bardzo współczuję tego Armagedonu. Mój brat też parę dni temu bardzo niepochlebnie wyrażał się o niespodziewanej wizycie zimy w ogrodzie.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo jak tu się cieszyć, gdy wszystko marznie? Swoją drogą ciekawe efelty kolorystyczne dają kwiaty kwitnące w śniegu

      Usuń
  11. O matko ale zima !!!
    u nas tak nie było, ale jest zimno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już miałam nadzieje, że mnie to ominie, ale niestety... ale idzie ku lepszemu :)

      Usuń
  12. Normalnie zima O_O Trzymam kciuki za Twoje roślinki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też trzymam, bardzo mocno. Dzisiejszą noc ( i następną też) te w skrzynkach i donicach spędziły w domu, ale te w gruncie musza sobie radzić same.

      Usuń
  13. O matko, trudno uwierzyć. Koniec świata chyba bliski :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, bo dzisiaj mnie caly dzień straszyło - śnieg spadał z dachu, to paskudne jest, bo nagle coś spada, hałas, a ja podskakuję ze strachu:)

      Usuń
  14. Jak wiesz, mnie ten powrót zimy ominął, bo akurat byłam na zagranicznym urlopie. Dziś wróciłam i oceniam straty w ogrodzie... :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lepiej było tego nie widzieć... bo częśc roślin na szczęście sobie całkiem nieźle poradziła.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …