Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2017

Kilka drobiazgów DIY

Dawno nic takiego nie było... a miałam w planach, zakładając wieki temu bloga, coś tam sobie dziergać w tej dziedzinie... słabo mi idzie.

Ostatnio zrobiłam dwa bawełniane naszyjniki z ceramicznymi pierścieniami:


Ta wstawka wcale nie jest różowa, tylko szara, tak samo pierścienie, ale zdjęcie wyszło jak wyszło:)

W pełni różowe jest za to to coś poniżej,  najciemniejszy odcień jest bakłażanowy:




Tu poniżej nie należy podziwiać biżuterii, tylko zaczątki ekspozytorów. Pomysł jest mój, wykonanie młodszej córki - uznałam, że bransoletki i przynajmniej niektóre naszyjniki będą się dobrze prezentować - i przechowywać -  na takich poduszeczkach. Przeszukałam szafy, znalazłam trochę stosownych resztek materiałów, młoda miała stosowne wypełnienie i voila! Poduszeczek będzie więcej, ale musiałyśmy sprawdzić czy to w ogóle ma sens - jak najbardziej ma.

Tu takie w rozmiarze 10 x 10, pasują do pudełka, które oryginalnie było na herbatę - ma takich przegródek 12, na razie, jak widać, małe poduszeczki …

Wśród lodowców

Ponieważ w końcu zrobiło się ciepło, to z czystym sumieniem wrzucę parę fotek sprzed kilku lat, fotek zdolnych oziębić najgorętsze lato:):). Bo ja lubię takie klimaty, też.
O Islandii już pisałam w poście o gejzerach i o wodospadach, dziś przyszła pora na lodowce. Żeby za bardzo nie zamrozić wszystkich w okolicy, wybrałam tylko te, wśród których pływałam  - można bowiem wybrać się do laguny lodowcowej JÖKULSÁRLÓN – jeziora z górami lodowymi. Tam wsiada się na strasznie fajne amfibie, i możnasię poczuć jak w jakimś filmie - na tym jeziorze nakręcono niektóre sceny do Tomb Raider oraz do jednego z Bondów - Śmierć nadchodzi jutro. 

Spodnie palazzo

One - te spodnie - są podobno tylko dla szczupłych i wysokich. No to będę udawała, że jestem szczupła i wysoka, a co. A jak ktoś tego nie widzi..cóż, siła wyobraźni może być wielka.
Bo na wystawie zobaczyłam te w paski. W sklepie były jeszcze czarne. A na stronie internetowej fuksjowe... skoro nie da się wybrać, to trzeba pokochać wszystko, co nie było już trudne, pokochałam.
 Tu  ogół, w wersji skłębionej, bo do tego że mnie uwiodły wyglądem doszedł fakt, że się nie gniotą:



Mam teraz niemiłą niespodziankę dla wielbicielek Melindy -  nie da się jej włożyć spodni. Próbowałam, nawet pozbawiłam jej wdzięczny korpus jedynej nogi, ale nic a nic to nie pomogło - spodnie nie wchodzą nijak.

Wobec tego modelka nieco mniej wdzięczna, za to realna:


Zamierzam owe szerokie i rozcięte na dole spodnie wykorzystać do prezentowania butów, a co!


Różowe okazały się mniej fotogeniczne od pasiastych:


A czarne to już się zlały ze wszystkim w okolicy, więc widać tylko buty:)


Dla mnie takie lejące się, cieni…

Majowy ogród

Najpierw informacja: bardzo dziękuję za wszystkie słowa wsparcia, tutaj na blogu, mailowe, i nawet telefoniczne:). Chyba nigdy wcześniej nie dostałam tylu głasków naraz.  Rację ma Notaria - ja się szybko nudzę. Może zbyt pochopnie uznałam, że się znudziłam... może jeszcze jednak nie czas. A może dzisiejsze leniwe, przepiękne majowe przedpołudnie w ogrodzie natchnęło mnie, by jednak kilkanaście zdjęć pięknych kwiatów tu wrzucić.  Nie wiem jeszcze, co będę dalej robić. Nie gniewajcie się, proszę, jeśli jakoś tak mało będę pisywać i tu, i u Was. POniżej też tekstu zbyt wiele nie będzie, tylko te kwiaty...


Maj to w ogrodzie jeden z najpiękniejszych miesięcy, może nawet najpiękniejszy. Wszystko zielone, wszystko kwitnące.  Kiedy siedzę na tarasie, odurzają mnie przeróżne zapachy, zachwycają kolory i kształty... Popatrzcie:

Na pierwszy ogień wciąż jeszcze kwitnące rośliny cebulkowe, żonkile i hiacynty, nie ukrywam, że z mojej hodowli w lodówce ( pisałam o tym nieco wcześniej). ten pierwszy …

Chyba już czas

Chyba mam kryzys. Bo ogród co rok piękny, ale taki sam. Książki czytam dość monotonne tematyczne, i chyba mało kobiece. Drobiazgi? Ostatnio nic ciekawego nie robię. Ciuchy? Tych nie wystarczy po prostu mieć, podobnie jak butów. A machnąć fotkę w ładnym miejscu każdy może. Chyba więc czas na kolejny koniec. Może przerwę, ale chyba nie...Bardzo wszystkim dziękuję, bo było mi z Wami naprawdę miło i dobrze. Wszystkie ciepłe słowa miło łechtały moje ego, czułam się częścią jakieś społeczności, społeczności ciekawej, zróżnicowanej i bardzo kreatywnej. Pewnie będę nadal wszędzie zaglądać, bo nie sposób o Was zapomnieć. To tylko ja czuję się wypalona i wtórna.

Koszulki z napisami

Różnie się mówi o koszulkach z napisami -  dla niektórych to manifestowanie pewnych poglądów, dla innych tylko dobra zabawa, a dla jeszcze innych  oszukiwanie czasu, infantylizm, czy głupota. Ja koszulki z nadrukami po prostu lubię, chociaż mocno uważam, z czym do ludzi.... zebrałam poniżej sporą część mojej kolekcji - niektóre z nich zakładam już tylko do sprzątania, niektóre sa wyłącznie na urlop, jedna to prezent, a jedna to manifest.
No to po kolei:


Ta , szara i mimo różowych elementów dosyć smutna, pozostała mi z czasów, gdy wszystko wydawało się być nieosiągalne:



Koszulkę z identycznym napisem i rysunkiem ma mój maż, i czasem sobie właśnie tak urlopowo nosimy, każdy swoją:



To może nie manifest, ale jak dla mnie wieje z tego tekstu optymizmem i mocą:



W tej już tylko sprzątam, jednak tekst jest nadal aktualny:



Poniższe przesłanie jest stale aktualne, i jest dla mnie rozwinięciem łacińskiej sentencji "tempus fugit"

Tę dostałam w prezencie - hasło znałam wcześniej, i moim …