Przejdź do głównej zawartości

Koszulki z napisami

Różnie się mówi o koszulkach z napisami -  dla niektórych to manifestowanie pewnych poglądów, dla innych tylko dobra zabawa, a dla jeszcze innych  oszukiwanie czasu, infantylizm, czy głupota. Ja koszulki z nadrukami po prostu lubię, chociaż mocno uważam, z czym do ludzi.... zebrałam poniżej sporą część mojej kolekcji - niektóre z nich zakładam już tylko do sprzątania, niektóre sa wyłącznie na urlop, jedna to prezent, a jedna to manifest.
No to po kolei:


Ta , szara i mimo różowych elementów dosyć smutna, pozostała mi z czasów, gdy wszystko wydawało się być nieosiągalne:



Koszulkę z identycznym napisem i rysunkiem ma mój maż, i czasem sobie właśnie tak urlopowo nosimy, każdy swoją:



To może nie manifest, ale jak dla mnie wieje z tego tekstu optymizmem i mocą:



W tej już tylko sprzątam, jednak tekst jest nadal aktualny:



Poniższe przesłanie jest stale aktualne, i jest dla mnie rozwinięciem łacińskiej sentencji "tempus fugit"

Tę dostałam w prezencie - hasło znałam wcześniej, i moim zdaniem nijak do mnie nie pasuje:


Ta z kolei stała się manifestem, uznałam to hasło za świetne, i realizuję:)


Kolejne trzy koszulki pozwalam sobie założyć tylko w towarzystwie osób, które mają podobne do mojego poczucie humoru, bo teksty są z gatunku ryzykownych:




I co, jakiś faworyt wśród moich napisów? A może macie coś fajnego?

Komentarze

  1. Uwielbiam Małą Mi. I nieważne jak odbierają to inni. Pozdrawiam Jola L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez ją lubię... ale do pracy w takiej koszulce nie pójdę:)

      Usuń
  2. Mam - ponieważ pracowałam prawie z samymi facetami bracia kupili mi koszulkę z napisem MOJE OCZY SĄ TUTAJ.... Jak ktoś zaczynał się śmiać dostawał obligatoryjnie zjebkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, widziałam taką z napisem: Oczy mam wyżej:). A aktualnie jest w Mohito taka koszula, która na kieszeniach ( na piersiach) ma wyhaftowane rzęsy...

      Usuń
  3. Właściwie wszystkie są świetne, ale jedna jest także o mnie, mianowicie lubię robić zakupy właśnie na zasadzie, że jak o czymś myślę nieustannie, to muszę to kupić, no muszę i już :-)
    A czy mam koszulki z napisami? Chyba mi zostały wakacyjne z napisami: summer, desire, itp.
    Za to mąż mnie kiedyś odmłodził, kupując mi koszulę nocną z napisem i rysunkiem Bambi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam taka z napisem : Żądamy 365 dni wakacji...

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. O, to widziałam z takim napisem: "Padłaś? Powstań, popraw koronę i zasuwaj dalej". Właściwie nie wiem, jak interpretować ten tekst:):):)

      Usuń
  5. Super pomysł! Kolekcja koszulek z treścią! Nosiłabym z KM tę czarną, co noszą je nieszczęścia i tę ostatnią, bo lubię być zarozumiała!
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta ostatnia...tak, ja chyba też lubię być zarozumiała:):):):). A co do nieszczęśc dwóch - nam przyniosły tylko szczęście:)

      Usuń
  6. Wszystkie hasła są fajne, ale Mała Mi jest nie do podrobienia no i ta o dwóch dietach super:) Bo buy it to wiemy, że wprowadziłaś w życie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, kto czyta mojego bloga jakiś czas, to wie... jestem niepoprawną zakupoholiczką. A Małej Mi nie da się nie uwielbiać... no chyba, że ktoś jej nienawidzi :):):):)

      Usuń
  7. Koszulki z Małą Mi zawsze wydają mi się idealne dla mojej siostry, ale zawsze, kiedy chcę jej taką kupić to robi obrażoną minę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdź jakąs z fajnym hasłem i kup dla siebie - to moze z zazdrości też będzie chciała:)

      Usuń
  8. Najfajniejsza jest ta: "Codziennie budzę się piękniejsza...."
    A ja noszę koszulkę z napisem "W górach jest wszystko co kocham..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie koszulki nosza moja córka i zięć - i przyznam, że to piękne przesłanie:)

      Usuń
  9. Świetne, pierwsza jest extra, tak właśnie jest, sukces to niekończąca się historia , to ciągłe budowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteśmy w nieustannym procesie...dochodzenia do sukcesu. Kiedyś dojdziemy :):):)

      Usuń
  10. Wszystkie są fajne, ale moje faworytki to "droga do sukcesu" i "diety". A poza tym "droga do sukcesu" to świetne motto.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta droga do sukcesu jako koszulka dla mnie w sensie kolorystyka i krój - jest taka sobie, ale z powodu tego hasła musiałam ją mieć, więc rozumiem:)

      Usuń
  11. Hahaha super !!!! Każda idealna no polepszenie nastroju - w chwilach załamki ;) będę tu wracała, żeby sobie poczytać ;) :D Miłego dnia :) - pozdrawiam - Margot :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie zapraszam, mogę ci jakąs podobna podarować:), będziesz miała na co dzień.

      Usuń
  12. Mam problem z koszulkami z Małą Mi, bo o ile teksty są naprawdę super, takie cięte, o tyle sama Mi mi przeszkadza xD, dlatego ich nie kupuję. Ale koszulki z napisami jak najbardziej są świetne. Ja lubię i przyciągają mój wzrok. Jak ktoś ma koszulkę z napisem to nie omieszkam go nie przeczytać. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można zamówić sobię taką tylko z napisem:). A sama Mała MI jako postać jest mi dosyc obojętna, nigdy nie fascynowałam się Muminkami - natomiast idealnie mi pasuje do tych hasełek:)

      Usuń
  13. Mała, wredna i bezczelna! Coś dla mnie;D
    Hahaha:D Bardzo lubię takie koszulki, ale tak naprawdę chyba nie mam ani jednej;)
    Mam raczej takie z zabawnymi nadrukami:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też:).
      Koszulki z nadrukami też mam, ale raczej są to pozostałości z dawnych czasów i w większości w nich śpię. Czasem jakąś wygrzebię i ze zdziwieniem stwierdzam, że nawet fajna...

      Usuń
  14. Świetne :) Nie mam żadnej. A moim chłopakom wszystkim (6) kupuję za granicą na prezenty, zwykle z jakimś napisem. Pamiętam, że syn dostał koszulkę z jakimś chińskim hieroglifem i nie chciał jej nosić " bo nie wie, co tam jest napisane". Napisy po polsku nadają się chyba faktycznie tylko na wakacje i to za granicą;) Ale twoje są zabawne. Swego czasu miałam pomysł, żeby napisać sobie i nosić w domu " dziś jestem podminowana, nie ruszać, bo wybuchnę". Ale chłopaki poszły "na swoje" , a mąż działa tonizująco, więc taka koszulka już niepotrzebna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bym nie wiedziała, co napisane, tez bym nie chciała nosi,c to ryzykowne:). Natomiast mój mąż z upodobaniem nabywa za granica koszulki i potem kosi w nich trawę albo na grilla zakłada... taka namiastka wakacji. Co do Twojej propozycji - podejrzewam, że koszulka z takim napisem byłaby sukcesem handlowym:)

      Usuń
  15. Małą Mi uwielbiam, bo jesteśmy podobne.
    Nie lubię napisów na koszulkach. Angielskie często są z błędem, a polskie musiałabym tłumaczyć nieprzetłumaczalne. Ale owszem, doceniam dowcip.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, a tłumaczenie gry słów nie ma specjalnie sensu... Co do błędów w angielskim - no niestety tak, i w każdym innym języku podobnie. Czytałam kiedyś teorię, że to tak z hasłem z McDOnalds "I'm loving it" - błąd jest świadomy, ma przyciagnąc uwagę. ALe czy ja wiem...

      Usuń
  16. Do poprzedniego wpisu: tam musi być w czyśćcu.

    Do aktualnego: całkiem lubię, ale też zależy. Mała Mi jest dla mnie nieco nadmiernie eksploatowana, więc pewnie jej bym na siebie nie włożyła. A co do reszty - jak design ładny (np. w tym takie time, baaardzo), to jak jeszcze napis dobry, to już w ogóle. A pomysł z dwoma nieszczęściami super słodki (też mamy dwie takie same na wczasy, na rower ale akurat z rysunkiem - zakonnica z odsłoniętą całą nogą do uda na rowerze; na inne okoliczności za odważne). Z napisem mam tę, więc manifest na całego: https://koszulkowo.com/nauka-wiara#type=26&gender=50&color=13&size=36

    A przyjaciółce kupiłam tę: https://koszulkowo.com/mam-swoje-zasady#type=26&gender=50&color=4&size=36

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wskazane super:):):), być może nabędę obie,mam sporo biologów i chemików w otoczeniu ( co do tych zasad:)). Mała Mi jest eksploatowana, zgadzam się, ale zdecydowanie nie w mojej grupie wiekowej:).

      Usuń
  17. Anno ,ja tez lubie napisy na koszulkach:) uwazam,ze mozna je nosic bez obaw pod warunkiem,ze wybieramy z glowa :))) No ale to dotyczy wszystkiego :))) pozdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie - dlatego niektóre z powyższych pozostaną w wersji do sprzątania:):):)

      Usuń
    2. Fajne są takie koszulki, wiadomo, nie wszędzie możemy je założyć ale czemu nie możemy trochę się pobawić. W latach 90-tych dostałam od koleżanek z napisem "Jestem dziewica ale to bardzo stara koszulka". Nawet mam w niej zdjęcie choć jej nie nosiłam. Teraz też jakieś z napisami są /chyba od dwóch lat je mam/. "Ciesz się życiem" czy " Tajemnicą szczęścia jest wolność" - takie koszulki z przesłaniem. Pozdrawiam serdecznie Anno, miłego dnia...

      Usuń
    3. Mnie się podoba napis na pierwszej koszulce, aczkolwiek sama jakoś z napisami nie noszę... Nie to, żebym coś miała, fajnie wyglądają, ale na kimś. Natomiast aktualnie śmiejemy się troszeczkę z naszego dziadka, bo kupił sobie skuterek z drugiej ręki - biały z wyeksponowanym napisem LOVE i fajnie na nim wygląda :-))

      Usuń
    4. Basiu, własnie dobra zabawa w przydaku tych koszulek jest chyba najwazniejsza:). Dlatego lubię na przykład te "nieszczęścia", co chodzą parami - kiedy mamy takie koszulki, oboje z mężem, ludzie dziwnie patrzą :):)a

      Usuń
    5. Gaju, skojarzył mi się z tym skuterkiem Pussywagon z Kill Bill....

      Usuń
  18. Całkiem zmyślne przesłania. :) Koszulki z nadrukami/napisami są fajne. Ale trzeba wiedzieć co i gdzie można założyć, bo potem można trafić do Sieci na jakiś portal ze śmiesznymi zdjęciami albo coś. Czasem nawet jakaś celebrytka przez swoją niewiedzę czy ktoś znany ale nie ze ścianek pakują się w aferę. :)

    O kurczę, to pogoda jak z marca, a nie maja jak zero, to faktycznie nieźle mam jak na razie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... albo się korzysta z rozumu, albo nie...

      Usuń
    2. :) Ale dzięki takim wpadkom można w razie czego zobaczyć czego nie robić, jeśli się nie za bardzo wie jak używać rozumu, a wie się jak naśladować innych. To też jakieś wyjście.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Tak sobie pomyślałam szybciutko, ze spoko nosiłabym każdą, ale po przemyśleniu jednak małą Mi chyba nie i chyba nie dotyczy mnie Twój manifest, albo właśnie dotyczy
    i jeszcze się do tego nie przyznaję ;) Dieta najlepsza :)Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Ja się już z tym nie kryję... i czasem , wobec tej własnie przypadłości, cieszę się, że już czegoś w sklepie nie ma:)

      Usuń
  20. W czwartek zakupiłam koszulkę z napisem Piękna dobra;-) I jestem zadowolona z tego zakupu;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam takie koszulki, kilka mam kupionych, ale kilka zostało wytworzonych metodą chałupniczą. I jak zwykle - ja wymyślam i projektuję, a mój uzdolniony graficznie mąż wyrysowuje odpowiednimi farbami do materiałów. Na przykład ostatnio - wielka pajęczyna a w środku napis - "No co, tak sobie plotę", albo "Czarująca ze mnie kobieta" i rysunek Baby Jagi na miotle ;) Oczywiście noszę, choć raczej w warunkach wakacyjno-wycieczkowych. Z Twoich najbardziej podobają mi się te z serii z Małą Mi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zajmowałam się tworzeniem koszulek, ale nie w takim stylu - raczej takich dla klubu czy innej grupy osób. Tylko że nnie wspominam tego najlepiej, bo nie da się wszystkich zadowolić.

      Usuń
  22. Uwielbiam takie koszulki <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Takie koszulki to świetny pomysł na prezent dla najbliższych :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…