Przejdź do głównej zawartości

Stosik majowy i... nowy cykl?

Maj  w końcu zrobił się ciepły, i czas, który poświęcałam na czytanie stał się czasem, gdy po prostu podziwiam mój piękny ogród i, który daję roślinom. W efekcie mało przeczytałam...., w dodatku żadna z lektur mnie nie porwała. No to proszę:


Tak, tak,jest Mróz,ale to jakiś taki łabędzi śpiew - już w poprzednim miesiącu byłam krytycznie nastawiona, i coraz bardziej jestem...ale po kolei.

1. Andrzej Kapłanek - Śląskie mecyje. ta książka przywędrowała do nas jakiś czas temu, mąż dostał w prezencie. Przyszedł na nią czas, ale nie zachwyciła mnie, chociaż pierwsza część jest warta przeczytania, potem było już tylko słabiej. Historia pewnego Ślązaka, zaczyna się lekko przed II wojną, i do czasu, gdy bohater wybiera się na studia, snuje się nawet lekko i ciekawie. Potem  - a może ja miałam gorszy czas - potem jest nudno i przewidywalnie. Dla zainteresowanych Śląskiem i gwarą, i skomplikowanymi tutejszymi historiami.

2. Emily Giffin - Coś pożyczonego. Książka, o której już pisałam, bo czasem do niej wracam, zwykle gdy jestem zmęczona i osowiała, Emily Giffin zwykle mi poprawia humor. To jest lektura tak zwana kobieca, lekka, łatwa, przyjemna, w sam raz na wakacje. One się przyjaźnią, on jest zaręczony z jedną z nich, a w tle Nowy Jork. Niewiele więcej ma sens pisać...

3. Remigiusz Mróz  -  Świt, który nie nadejdzie. To kupiłam jakiś czas temu, bo mnie wtedy bawiło skompletowanie całości jego dokonań, czytałam dopiero teraz. Takie przeciętne, choć zręcznie napisane i wciągające, i mam wrażenie , że podobne rzeczy już czytałam. Przedwojenna Warszawa, półświatek, porachunki bandziorów i miłość... Do przeczytania i zapomnienia.

4. Remigiusz Mróz  - Deniwelacja. To nowość, czwarty tom z cyklu o komisarzu Wiktorze Forście. Tym razem od  morderstw w Tatrach  do luksusowych prostytutek dla arabskich szejków. Komisarz Forst nie jest już policjantem, ale wciąż ma coś do ugrania... Sprawne, utrzymane w określonym stylu i konwencji, ale jak pisałam wcześniej - ja się już nieco znudziłam panem Mrozem, ileż można. Robi się za zimno chyba...

No i dojrzałam już chyba do lekkiego rozszerzenia mojego pisania o książkach - niekoniecznie o tych, które czytam teraz, raczej o tych, które czytałam kiedyś, które mam i polecam, bo z jakiegoś powodu kiedyś mnie zainteresowały.

Dlaczego teraz akurat te, o których poniżej? Bo mają ładne okładki:):):). To oczywiście żart. Otóż jakiś czas temu miałam taką włoską fazę - kuchnia, język, literatura włoska i w około włoskich klimatach, sporo tam jeździłam i lubię nadal.
Zaproponuję więc autora, który wprawdzie jest Amerykaninem, ale o włoskich korzeniach. Peter Pezzelli podobno zaczął pisać zainspirowany włoskim domem swojej babci, która mieszkała w Abruzzo, tak powstał Dom w Italii. Książka została dobrze przyjęta, dobrze się sprzedała, więc zaczął pisać dalej..


Mówią, że te książki pachną pomidorami i bazylią....chyba tak...ale przede wszystkim są ciepłe, przesiąknięte rodzinną atmosferą, wartością przyjaźni, i zwykłego ludzkiego dobra. Tchną spokojem i  urodą zwykłych dni, zwykłych czynności, zwykłych wartości. Uspokajają. W mojej kolekcji  brakuje Pierwszej lekcji tańca, pewnie kiedyś ją nabędę, by przeczytać. Kolejność czytania nie ma znaczenia, to nie jest seria, ja mam sentyment do Kuchni Franceski.
Jeśli chcecie odpocząć przy lekturze, troszkę się zamyślić nad codziennością, nad tym co naprawdę ważne, a jednocześnie dobrze się bawić i  - ostrzegam, zgłodnieć, bo sporo w tych ksiażkach o dobrym, włoskim jedzeniu - to zapraszam do lektury.


P.S.
Czy taki cykl, dotyczący autorów, ewentualnie zagadnień, Was, moich czytelników i czytelniczki, zainteresuje? czy postać tylko przy lekturze bieżącej, siłą rzeczy opartej w większości na nowościach?

Komentarze

  1. Już mówiłam, że Mróz mnie zaczął mrozić. Ileż można!
    Poza tym ostatnio w ogóle nie mam melodii do czytania. Może Pezzelli mnie odczaruje.
    Jestem za. Bo te ze stosika są dla mnie często niedostępne. I owszem inspirują, ale nie mam o czym dyskutować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie co to jest z t melodią do czytania... mnie tez jakoś słabo idzie, czekają rzeczy chyba fajne, a ja postukam coś tam w komórkę i idę spać. Pezzelli jest taki...hm... cudownie staroświecko-spokojny.

      Usuń
    2. Kończę "Każdej niedzieli". Bardzo przyjemna rzecz

      Usuń
    3. Też tak to odbieram - może nie ma uniesień, czy olśnień, ale jest przyjemność. Cieszę się, że znalazłas coś dla siebie - a masz po polsku czy po angielsku?Bo podejrzewam,że Ci obojętnie:)

      Usuń
    4. Nie lubię czytać po angielsku. Nie wyczuwam smaczków. Poznaję historię, ale nie ma nastroju.
      Na szczęście jest internet i szybki dostęp do ebookow.

      Usuń
    5. No tak, ja po angielsku to najwyżej te rzeczy, które już czytałam po polsku - no bo jak piszesz, nijak tych smaczków i niuansów... A ja sama nie przepadam za ebookami, więc zapominam, że one sa:)No i zawsze wydają mi sie za drogie w stosunku do ceny papierowej ksiązki. Ja to bym chciała, żeby ebook był przy zakupie papierowej ksiązki gratis, albo za symboliczna złotówke:)

      Usuń
    6. Też wolę papierową. Ale kupuję rzadko. Są takie miejsca jak Legimi, gdzie można ebook "wypożyczyć". Wychodzi taniej.

      Usuń
    7. Znam legimi, i nawet go abonowałam, ale ja lubię miec książkę na własność:). Natomiast dobrze, że jest:)

      Usuń
  2. Tak bywa, że nawet mocno reklamowane książki nie wszystkim się podobają.
    Nowy cykl, jak najbardziej, lubię włoskie klimaty i włoska kuchnię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie Pezzelli Ci się spodoba, ja czytałam ze sporym upodobaniem, w dodatku było to takie oczyszczające. Rodzina, kuchnia, pomoc sobie nawzajem...same dobre rzeczy, takie niedzisiejsze:)

      Usuń
  3. Zawsze mnie ciesza posty ksiazkowe :) po pierwsze bo moge zapoznac sie z nowosciami i nie tylko,ktore jakos mi umknely. Po drugie lubie czytac i lubie czytajacych :))POzdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zajrzysz wstecz, co miesiąc pisze o książkach, które przeczytałam, i często sporo tam nowości.
      A tak to już jest, ze czytający lubią czytających:)

      Usuń
  4. Chyba jestem Ufo nie z tej planety. Zatrzymałam się na XIX wieku i wcale nie chce mi się z niego wyłazić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam UFO. W XIX wieku sporo było, chociaż troszkę teraz trącą myszką, i nieco ramotowate... Ale taka na przykład literatura rosyjska...samo miodzio:)

      Usuń
    2. No własnie! Rosyjska! Mamuńciu... A francuska... Ludziska! Chociaż i tak czytam teraz "Rodzinę Połanieckich" i dobrze mi z tym.

      Usuń
    3. Milion lat tgo nie czytałam.... Marynia.... i Stach... Łoranyście. :):):):)

      Usuń
  5. Pierwsze dwie pozycje mnie zainteresowały. Będę wypatrywać w swojej bibliotece albo w innych miejscach. ;) Chętnie też poznam pozycje już przeczytane przez Ciebie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz w bibliotece Emily Giffin, bo to popularna pisarka, i sporo jest po polsku jej książek wydanych.

      Usuń
  6. Recenzja Parabellum na Szafie soon. Ja siedzę w "Turnieju cieni" i jestem zachwycona - poza faktem, że ma 800 stron... - oraz uspokojona, że nie miałaś racji, bo nie wymagam za dużo wcale. W "Turnieju..." nie ma artystycznego języka (wiem, że nie każdy to Twardoch ciąg dalszy), ale jest solidna, fantastyczna powieść. Nie taka napisana w miesiąc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Te naszyjniki są wspaniałe! Z poprzedniego wpisu. I want one... ;)

      Usuń
    2. jasię po Twoich kilku słowach i moich ostatnich doświadczeniach za Parabellum nie wzięłam, i na razie nie zamierzam, mam inne rzeczy. Cherezińska nie dla mnie, jakoś nawet nie spróbowałam, bo nie moje klimty według opisu. Ale, skoro mówisz, że super...

      Co do naszyjników - mówisz i masz, tylko kolor trzeba uzgodnić i szczegóły wysyłki. Napisz maila.

      Usuń
  7. Witaj, Anno.

    Miom zdaniem - bardzo dobry pomysł z tym "odkurzonym stosikiem":)
    Lubię poczytać, co inni myślą o znanych mi pozycjach. I nie mam nic przeciwko temu, by Ktoś zachęcił mnie do przeczytania czegoś nowego:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może będę takie dorzucała przy okazji stosików. Albo zamiast. Jeszcze pomyślę:)

      Usuń
  8. No więc ja jednak chętnie zainteresuję się pierwszą pozycją ;-)
    Ostatnio odwiedziłam Muzeum Śląskie- dobra lekcja historii!
    Pozdrawiam Aniu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muzeum Śląskie jest the best:). A jak lubisz śląskie klimaty - czytalaś Dracha ? Bo Szczepan Twardoch to nasz chłop jest, tutejszy, i Drach taki bardzo tutejszy i bardzo piękny...pisałam juz o tej książce w którymś ze stosików.

      Usuń
    2. "Drach"... o, tak, wyjątkowe, wybitne, niezwykłe!... Bo pisze o tym, w czym wyrósł... Pozostałe "twardochy" (mam, czytałam..) - hmm... ale nie przepadam. I nie bardzo rozumiem... Czytałam też jego wypowiedzi o tym, co tu i teraz. Też mnie rozczarował. Widziałam wywiad Miecugowa z Twardochem ("Inny punkt widzenia"). Miecugow najwyraźniej Twardocha lubi, bo moim zdaniem, baaardzo mu w tym wywiadzie pomagał, sam Twardoch wypadł blado, a szkoda. Piszesz: "to nasz chłop jest, tutejszy". Ale to chyba, niestety, o niczym nie świadczy. Przeżyłam kiedyś wielkie rozczarowanie. Najpierw się dowiedziałam, że jeden z moich uczniów (no, uczyłam "polskiego" przecież) napisał kilka książek. Poczytałam sobie recenzje, holender, po "pięć gwiazdek"... Byłam dumna i blada, bo chłopca zawsze bardzo lubiłam i ceniłam. I - na moje życzenie - dostałam jakiś czas temu w prezencie od córki jego książkę................ Ups... Nie wiem, skąd te wszystkie "gwiazdki" w recenzjach. O jego powieściach mam takie same zdanie, jak o powieściach Bondy. To dokładnie to samo :( ...

      Usuń
    3. Twardocha lubię, ale mam wrażenie, że stale pisze tę samą ksiazkę, tylko zmienia bohaterowi tu i teraz. No Drach , jako najbliższy, wydaje się być najlepszy. Bo reszta jest według mnie o tym samym, on stale sobie zadaje pytanie - kim ja własciwie jestem...
      A ten uczeń to kto? Może co czytałam?

      Usuń
  9. Przeczytałam już kilka książek podpatrzonych na Twoich stosikach. Podobają mi się takie krótkie, osobiste ale jednak dość obiektywne recenzje, nie zdradzające za dużo z treści, a nakreślające czego się można spodziewać po lekturze... Także jeśli masz listę książek, które naprawdę możesz polecić, to będzie chyba jeszcze ciekawiej. :-) Czekamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ciesze się bardzo, że znajdujesz coś dla siebie - może i aktualnie wspomniany Pezzelli Ci podejdzie:). A nastęĻne będzie...hm... może dalej pójdę we włoskie klimaty:)

      Usuń
    2. A może to dobry pomysł? "Jeśli masz listę książek, które naprawdę możesz polecić"???? Obawiam się wprawdzie, że byłyby tego kilometry całe... Ale są takie "listy" przecież... :) :) :)

      Usuń
    3. No trochę tego jest, w dodatku ja czytam dziwnie - od romansideł do Myśliwskiego:). Znam różne listy, które niby kulturalny człek"musi". I większośc tego czytałam. Ale czy to czyni mnie kulturalną osobą?

      Usuń
  10. Mróz się przejadł? Tego się spodziewałem. Jeden autor nie jest w stanie cały czas pisać na wysokim poziomie. Gdybyś miała polecić tylko jedną książkę tego pana, to która by to była?
    Zainteresowałaś mnie tym Pezzellim - lubię takie zwykłe/niezwykłe historie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jedną? Behawiorysta jako pojedyncza powieść, a jeśli cykl, to ten o Chyłce. Zaczyna się chyba od Kasacji.
      A Pezzelli fajny i spokojny.

      Usuń
  11. Pisz, reklamuj, zachęcaj do czytania. Uwielbiam czytać, ale zawsze interesuje mnie zdanie innych, czyli rozmowa na temat przeczytanej książki. Ponadto nie ma ludzi, którzy przeczytaliby wszystko. Pezzellego nic nie czytałam, więc zachęcona przez Ciebie, sięgnę po jakiś tomik. Za to należą się zasłużone buziaczki.
    Serdeczności dużo zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też bardzo interesuje zdanie innych..a buziaczki tez przesyłam:)

      Usuń
  12. Bardzo lubię czytać recenzje książek;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też - tyle, że to co pisze, to raczej takie krótkie opinie, własciwie nigdy nie wiem, na czym polega typowa recenzja...

      Usuń
  13. Aniu super recenzję, przeczytałam z przyjemnością i zaciekawiłaś mnie. Dzięki Tobie wiem, co warto przeczytać. uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez prosze bardzo:). A czy warto przeczytać, to jednak ocenisz sama...

      Usuń
  14. Mroza przejęłam od Ciebie, ale przy Inwigilacji odpadłam - jakoś język w środowisku prawników wydaje mi się nienaturalny, mimo że dość oryginalnych stworzył bohaterów. Może muszę po jakieś starsze dzieła sięgnąć, żeby docenić tego autora. Ale też myślę, że jeśli ktoś "płodzi" tyle książek w krótkim czasie to one nie mogą być wszystkie dobre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, czy trzeba go doceniać...mam wrażenie, że jego ego bardzo, bardzo sie nadmuchuje. Po dobrym starcie zaczyna chyba iść w ilość... a to nie wróży dobrze. Chociaz taki King... Co do języka - akurat tu uwierze we wszystko:)

      Usuń
  15. Mnie też Mróz już zaczyna mrozić ale na początku byłam zafascynowana...pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli musimy sobie zrobić letnią przerwę od mrozu:):):):)

      Usuń
  16. O książkach nigdy za dużo, więc taki pomysł na 'inne' książki jest według mnie super. Nie znam w ogóle tego Petera, lubię sposób w jaki recenzujesz książki - według mnie nie ma znaczenia czy to coś z ostatniego miesiąca, czy ostatniej dekady - zachęcaj więc , zachęcaj - chętnie skorzystam z podpowiedzi :) . Pozdrawiam - Margot :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to masz rację, że nie ma większego znaczenia kiedy to przeczytane... W zeszłym roku pomysł stosików wynikał z tego, że chciałam dla siebie dokumentować, ile przeczytałam książek w ramach akcji Przeczytam 52 ksiązki. przeczytałam więcej, ale właściwie to było oczywiste:). A tak to podrzucac będe co mam nowego i czytam teraz, i co wydaje mi się coś warte:). Tyle, że to bardzo nieobiektywna kategoria...

      Usuń
    2. hahah no tak, kategoria nieobiektywna - ale ile przyjemności :) :)

      Usuń
    3. No wiesz, rodzi sie jeszcze taka obawa - że ktoś oceni to,co czytam . Nieważne jak, ale oceni. A to akurat kompletnie bez sensu jest - zawsze twierdzę, że czytam prawie wszystko, i romansidła, i rzeczy wzniosłe. Jest kilka wyjątków, ale niewiele.

      Usuń
  17. Mnie Mróz wkurzył, własnie chyba w Behewioryście - zabijanie dzieci, nie, co za pomysł. Dla mnie nie do zaakceptowania. Frosta sobie odpuściła, dosyć mam wszelkich psycholi. Teraz czytam "Wieżę Milczenia", może być. A z włoskich klimatów czytałam książki o Toskanii, Amerykanki, mieszkającej we Włoszech tylko w "wolnych chwilach" i Amerykanina, który osiadł na stałe w Toskanii (pewnie wiesz o co chodzi, ja zapomniałam tytułów i nazwisk). Też były takie pogodne i afirmacyjne. Twój stosik jest często podpowiedzią dla mnie, przynajmniej wiem, co słychać w nowych książkach :)
    P.s
    O Sardynii opublikowało mi tylko początek wpisu. Teraz jest cały, ze zdjęciami. Jest tam też foto lantany, specjalnie dla Ciebie. Teraz wiem, jak może to cudo wyglądać, gdy nie marznie zimą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie Peter Mayle, mam w planie o nim napisac, i ta kobitka tez mam, ale zapomniałam. Frances jakaśtam chyba:). Poszuka się:). Ładne te lantany, no nie? A najciekawszy jest ich zmieniający się kolor.

      Usuń
  18. Mróz mnie nie zmroził bo jakoś na przekór trendom jeszcze po niego nie sięgnęłam. Pezzeliego czytałam"Kuchnię Franceski" i "Dom u Italii" - literatura ciepła i przyjemna, akurat na dzisiejsze zwariowane czasy.
    Pozdrawiam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie - taki tam spokój w jego książkach...

      Usuń
  19. Ja tam lubię czytać o książkach, zawsze mogę sobie coś wybrać z takich propozycji. Dlatego jak masz ochotę to pisz i o powiedzmy nowościach i nieco starszych książkach. :)

    :) Z Automapą mam to samo, głos pana Hołowczyca dobry jest.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie dla Ciebie machnę jakiś wpis o moich ulubionych z zakresu fantastyki:), ale to trochę musi poczekać, I będą to straszne starocie...bo jakoś przestałamto czytać teraz

      Usuń
  20. Wpisy o książkach, autorach, cyklach... Jak najbardziej Anno pisz. O Mrozie się nie wypowiem, bo jeszcze nie udało mi się dorwać w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a mnie już znudził... bo każdy nadmiar szkodzi. A o rożnych różnościach napisze znow pod koniec czerwca:)

      Usuń
  21. U mnie w maju tylko dwie pozycje były.Jakiś kryminał i coś z kultury żydowskiej .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę nie myśłec, jaki będzie czerwiec - w planie urlop...bogaty w zwiedzanie a nie leżenie na plazy, więc pewnie czytania nie będzie:(

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…