Przejdź do głównej zawartości

Suplement do pasków i kilka letnich dodatków

Wczoraj, w urocze niedzielne przedpołudnie, siedzę sobie z kawą i coś dłubię  w komputerze. Nic ważnego, taki totalny luz... czasem przychodzi nowa poczta, przeważnie spam, jak to w niedzielę, albo reklamy. Jako, że kiedyś przez to, że zajrzałam do reklamy, zdobyłam super -pracę, to i teraz nie wszystko wyrzucam. I przyszła reklama z jednego sklepu o krótkich spodenkach. Właściwie nie interesują mnie chwilowo krótkie spodenki, po pierwsze mało w takich chodzę, po drugie właśnie niedawno nabyłam, po trzecie... ale zajrzałam. I czym prędzej namówiłam męża, by przy okazji wypadu na obiad wpaść też do takiej jednej galerii handlowej... bo wpadłam w zachwyt i natychmiast musiałam to mieć:). Co takiego? No paski, a jakże, tyle,że tym razem pionowe. Mąż uznał moje racje, bo przecież lato i urlop, i "skoro ci się podoba, kochanie, to sobie kup". No to nabyłam....

Owo "coś" to taki letni niby-garnitur - luźne krótkie spodenki i koszulo-marynarka, bez guzików, za to z podwiniętymi rękawami, oczywiście z lnopodobnej tkaniny. Spodenki maja pasek, z tyłu sa marszczone, idealne na każdą figurę, na letni wieczór przy winie, na spacer, na imprezę. Tutaj Melindzie założyłam granatową bluzeczkę z błyszcząca koralikowa aplikację, ale będzie pasować każda biała, czerwona, granatowa czy czarna. Sprawdzę też, jak te paski zachowają się z kwiatkami czy grochami na przykład...



Jak już byłam w sklepie, to wpadła mi w oko jeszcze taka spódnica, trochę a la pareo, miękka, opływająca sylwetkę, i dodatkowo w rozcięciu pokazująca nieco nogi:).



A poniżej to już inne bajka, ale pasuje do pasków - niedawno narzekałam, że nie mam właściwie czerwonego paska, oprócz cieniusieńkiego maleństwa. Trafiłam niedawno na całkiem niezły, do tego kapelusz, i cienki szal, oczywiście w paski:).


Jak dla mnie jestem już wyekwipowana na urlop, teraz pozostaje pytanie jak to wepchnąć w dość mały tym razem limit bagażu... Pewnie więc wezmę stary kapelusz, który da się zwinąć w małą rurkę, jedne sandałki i krem z filtrem, a reszta mało ważna:):):).

Komentarze

  1. Nie lubię pakowania się na wakacje bo nigdy nie wiem, co mi się jeszcze przyda, ale po pierwsze, teraz już jeździmy we dwójkę, a po drugie zawsze można coś dokupić na wyjeździe. Ale twoje zestawy fajne, na każdą letnia okazję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak jadę samochodem, to mi właściwie obojętne, ile napakuję, bo się zmieści, auto wystarczająco duże. I, oczywiście, jakby co, to sie dokupi. Ale do samolotu, i to w sytuacji gdy potem będe latać lokalnymi, małymi liniami ( a one mają mały limit bagażu,o czym mnie lojalnie uprzedzono), to już zupełnie inna sprawa. I właściwie to trzeba jeszcze pomyśleć o zostawieniu odrobiny miejsca na coś, co tam sobie kupię. Butelka lokalnego alkoholu to już dodatkowy kilogram do bagażu...
      A pakowania nie lubię, chociaz robię to sprawnie. Śmieszy mnie mój mąż, który najchętniej zabrałby całą szafę. Kompletnie nie wiem, dlaczego...

      Usuń
  2. komplecik w paski bardzo wakacyjny i wdzięczny, na pewno będziesz wyglądała szałowa na wakacjach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, i na to własnie liczę:).Magdaleno, a tak przy okazji - czytam Twój blog z wielką przyjemnością, ale niestety nie moge, nie wiedzieć czemu, komentować...

      Usuń
  3. Właśnie te pakowanie, co by człowiek nie zrobił zawsze czegoś brakuje :-)))
    Świetne te twoje paski :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej mam skłonnośc do nadmiarów... a po co to wszystko ciagać:). Za to zminimalizowałam osprzęt elektroniczny - naprawdę dobra komórka oznacza, że nie biorę ani laptopa, ani tabletu, ani gopro, ani aparatu,ani kamery. No, może wezmę zegarek...

      Usuń
  4. Super wyposażenie. ;) Pierwsza wersja bardzo fajna, taka luźna elegancja trochę. Świetny zestaw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie tak ten zestaw odbieram, może będę chociaż nieco wytworna:)

      Usuń
  5. Jak to "na każdą figurę"? Na moją też?
    Kapelusz piękny, ale chyba w nim gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jaka Twoja jest :) = ale ten luźny krój i marszczony tył wydaje mi się bardzo pasujący:). A kapelusz jest z jakies słomki czy rafii, nie grzeje.

      Usuń
    2. Moja jest, hm, trudna. No dobra, gruba jestem

      Usuń
    3. jesteś jaka jesteś i już:). ja do chudych to się zaliczałam w liceum:)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. bo paski są dobre na wszystko. I dla wszystkich:)

      Usuń
  7. Garniturek bardzo gustowny, spódnica tak samo. Domyślam się, że w ciepłe kraje lecicie skoro bagaż mały a rzeczy lekkie, na upał. Fajnie masz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W bardzo ciepłe nie, bo żadne z nas nie lubi nadmiernego gorąca. Ale ciepło, czemu nie...

      Usuń
  8. Wszelkiej maści paski uwielbiam, więc aprobuje w pełni ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :). Super są paski... ale takich spodni jak Twoje nadal nie mam, w tym roku już chyba sobie odpuszczę, ale kto to wie...

      Usuń
  9. Kapelusz załóż na głowę. Zawsze tak robię jak lecę samolotem na wakacje:D
    Garniturek bardzo mi się podoba . Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tak, ale mam zawsze jakis opór, że go zgubię, zapomnę, zostawię gdzieś...odfrunie albo co:)

      Usuń
  10. Może trochę odbiegnę od głównego tematu, ale pierwsze słyszę, żeby komuś udało się zdobyć pracę - i to fajną - ze spamu :D chyba też zacznę przeglądać, a nie od razu wyrzucać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spam to był taki zupełny, tylko reklama pewnego wydawnictwa - szukali kogoś, na zlecenie, super płatne, bo trzeba było się natychmiast zdecydować i fakt, dośc wymagająca selekcja była - ale gdybym tego nie otwarła to bym sie o tym nigdy nie dowiedziała, a praca była jak dla mnie uszyta. Szkoda, że to było tylko jednorazowe...Ale była niesamowita przygoda, naprawdę.

      Usuń
    2. Że tak powiem dla takich przygód właśnie żyjemy ;)

      Usuń
  11. Anno,do tej chwili myslalam,ze nie jestem zazdrosnica ale teraz jak zobaczylam Twoj garnitur w paski to doszlam do wniosku,ze jednak jestem :) Ale moze sama znajde cos podobnego a jak nie to bede wpadac i ogladac .....chociaz tyle :) pozdrawiam serdecznie Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny, no nie? Nie zazdrość, tylko idź polować, ten akurat to Bershka, chyba też u was jest:). Ale jakby co, będzie sobie tu wisiał specjalnie dla Ciebie;)

      Usuń
  12. ??? Napisałam komentarze do Twoich trzech ostatnich postów, ale widzę, że chyba nie przeszły, chociaż u mnie wtedy nie wyświetlał się żaden problem :( . W każdym razie
    1. Anno - tak będę pamiętała pisać, chociaż mam nadzieję, że nie użyłam zdrobnienia, bo też nie lubię zdrobnień :)
    2. Garnitur w paski cudowny, a spódnica jeszcze lepsza - z tym kapeluszem fantastyczna
    3. Wszystkie Twoje paski cudowne - mój ulubiony zestaw ten z kapeluszem w paski - uwielbiam łączenie wzorów i ten pomysł jest idealnie w moim guście. Naszyjnik 'wielkolud' jak go już poprzednio nazwałam przefantastyczny. Taki potrzebuję pilnie hahahah ;)))))))
    Pozdrawiam - mam nadzieję, że teraz wszystko przejdzie - buziaki - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotnie chyba nie przeszły, nie mam pojęcia dlaczego. I fajnie, że Ci się moje paski podobają - codo połączeń, to ja sie dopiero ucze od mistrzyń:) -Ty, Renia, Lumpola...

      Usuń
    2. nie wiem co sie stało , ciszę się, że tym razem sie udało :))) Ooo dzięki - Twoja lista mistrzyń ;) :) to .... dla mnie cudowne wyróżnienie :))))

      Usuń
  13. Fajny komplet, ładne kolory, na lato super. Kapelusz - ostatnio przekonałam się do kapeluszy ale czerwonego nie mam. Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musze jeszcze sprawić sobie granatowy, albo coś w tym stylu:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…