Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017

Szaleństwo wyprzedaży część 1

Skoro w tytule jest 1, to oznacza, że będzie też 2 - niestety okazałam się niepoprawna i jak zwykle wyprzedaże miały nade mną wielką moc. Chyba następnym razem muszę urlop zaplanować w nieco późniejszym terminie niż w tym roku, może wtedy będę rozsądniejsza:):):).

Najgorszą sprawą w wyprzedażach jest to, że obok towarów przecenionych, czasem sporo, są też nowe kolekcje.... w nowych cenach, niestety, i czasem nie umiem obok tego przejść obojętnie.
Ale koniec tworzenia sobie usprawiedliwień, pora przyznać się do grzechów, część pierwsza.


O marynarskich paskach był już osobny post, one chyba nigdy nie wychodzą z mody, są ponadczasowe, zawsze na miejscu. Pasiastych bluzeczek w sklepach mnóstwo, ceny bardzo przyzwoite, ostatecznie miotałam się w przymierzalni z trzema - jedna miała granatowe wiązanie przy rękawkach, druga miała granatowe wiązanie u dołu, trzecia... trzecia wygrała:

  Powodem wygranej była również niezwykle przyjemna w dotyku tkanina, i pasujący mi taliowany krój.

Uroku drugiej …

Wakacyjne biżu :)

Tym razem nic mojej własnej produkcji, wszystko ostatnie zakupy - uwiodły mnie te błyskotki... a że była wyprzedaż... czuję się nieco rozgrzeszona ( swoją drogą, "nieco rozgrzeszona" to mniej więcej tak samo jak "trochę w ciąży" - chyba się jednak nie da).
Jest lato, więc czasem odsłonięty dekolt i ramiona, postanowiłam je czymś przyozdobić. No i wyszło moje niezdecydowanie, bo dwa pierwsze komplety są prawie takie same. Jak wiadomo, prawie robi wielką różnice, , to i ja, nie mogąc się zdecydować, który ładniejszy, nabyłam oba.
Komplet numer jeden, różowy, skojarzył mi się z rafą koralową:



Melinda prezentuje maszyjnik i kolczyki, poniżej na ręce bransoleta:


Zestaw drugi, również w typie rafy koralowej, różni się tylko układem kolorów i, niestety, brakiem kolczyków. Już nie ma i nie będzie :(:



Na szczęście kolczyki z zestawu pierwszego też pasują:).

I komplet trzeci, tutaj już z założenia był tylko naszyjnik  i bransoletka, a szkoda, bo moim zdaniem takie kolczyki -…

Zrobiło się różowo:)

Przepraszam Was, że się ostatnio mniej udzielam, ale w rodzinie zrobiło się różowo:).
O tak:



To trzecie nasze wnuczę, pierwsza dziewczynka. Jest urocza, jak jej starsi kuzyni:). Pozdrowienia dla wszystkich, a w szczególności dla babć :):):).

Maksi lato

Na wielu blogach można zobaczyć różne piękne letnie spódnice i sukienki.Jest taki typ spódnicy, przy którym moje serce uderza szybciej, wzrok się mąci, łzy mi lecą... i nic. Przez lata nauczyłam się, że , jak mówi mój wnuk: nie nie nie nie nie nie. Chodzi o kieckę szeroką, o każdej innej długości niż całkiem do ziemi. Każda inna, nie będąca ołówkową, czyni ze mnie nieproporcjonalną pokrakę. I tym sposobem patrze na piękne spódnice w grochy w stylu lat pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych, na mnóstwo tiulowych czy szyfonowych, z haftem i bez niego... na cudowne zestawy przed kolano, do pół łydki , o mini to już oczywiście nawet nie myślę.
I nic.

Za to maksi, czemu nie, każde maksi jest dobre. Na dziś, by nie zamęczać, wybrałam trzy zestawy.

Na początek zestaw ze spódnicą, którą już kiedyś pokazałam, ale wtedy wyglądała zupełnie inaczej. Tam, gdzie to szyfonowe fałdowane coś, nie było nic, znaczy było wycięcie. Jak dla mnie, już nieco za ryzykowne, a że spódnicę darzę sporym uczuciem, …

Wyspa Sal

To już ostatnia z odwiedzonych przeze mnie wysp - i  podejrzewam, że dla wielu rodaków najbardziej kojarzona z Wyspami Zielonego Przylądka.  Dlaczego? Bo to na tej wyspie ląduje co tydzień samolot pełen polskich turystów, szybciutko i sprawnie przewożonych wprost z lotniska do całkiem luksusowych hoteli na brzegu oceanu, by po tygodniu czy dwóch odebrać ich, i znów sprawnie przetransportować do Polski. Lot trwa od 9 do 11 godzin, w samolocie malutkie dzieciaczki... żal mi ich było, bo to naprawdę dużo czasu, a w trakcie międzylądowania w Barcelonie nie można wysiadać. W drodze powrotnej tak gdzieś nad Alpami zabrakło nawet wody...
Ale co tam, ja wyspę Sal pozwiedzałam - nie jest tego zbyt wiele, ta wyspa jest płaska, pustynna, wygląda trochę jak na zdjęciach z Marsa.  Co tam więc można podziwiać?

Tradycyjnie wspomogę się zdjęciami:

Najpiękniejsze miejsce na Sal to niewątpliwie skalisty fragment wybrzeża, pełen niezwykłych jaskiń, gdzie w odpowiednich warunkach można obserwować ciekawą…

Lato w ogrodzie

Wprawdzie wiosenne szaleństwo narcyzów, szafirków,  tulipanów, hiacyntów, bzów, forsycji i magnolii już odeszło, jednak latem ogród tez ma swoje uroki...
Ostatnio fascynują mnie motylki i inne owady, sporo więc ich na zdjęciach, pojawia się także papryczka i winorośl - jednak głównymi bohaterami są letnie kwiaty. Wśród zdjęć są i te z rabatek, i te z tarasu. Oczywiście to wybór subiektywny, rośnie ich znacznie więcej, ale te mi "weszły w kadr". Kto śledzi mojego instagrama, to już je widział...sorry, nic nowego nie wyrosło:).

No to po kolei, bo tak się powgrywały zdjęcia:):


Tutaj bohaterką pierwszego planu miała być pszczoła, lawenda tylko tłem - wyszło, co wyszło, przypominam, że ja do pstrykania fotek używam tylko komórki:


Hoduję w doniczce miniaturową paprykę - jest prześliczna, natomiast nie wiem, czy dobra - dam jej jeszcze troszkę czasu, zanim skosztuję:


Nie mogłam się powstrzymać przed sfotografowaniem szalejących w tym roku winogron - jest ich tyle, że na pewno podzi…

Sao Antao, część II

Przeglądam zdjęcia z ostatniej wyprawy, i łapię się na tym, że wtedy wszystko wydawało mi się takie nowe, odkrywcze, podniecające - a na zdjęciach wygląda tak jakoś...wciąż tak samo. Nie da się w żaden sposób oddać tajemniczego, surowego piękna tego miejsca tylko za pomocą zdjęć i krótkiego tekstu. Tam wszystko pachnie kolendrą i morską solą, w powietrzu unosi się delikatna mgiełka wody z morza i chmur połączonej z pyłem, przeróżne ludzkie typy nie pozwalają zapomnieć o niechlubnej przeszłości tych wysp. Przypominam - jeszcze w XIX wieku handlowano tam niewolnikami...

Dziś jeszcze na chwilę zapraszam Was na Sao Antao - trochę ciekawostek i surowych widoków.
Najpierw o jedzeniu -  tak ogólnie będę te Wyspy kojarzyła z rybami, bo jadałam ich tam naprawdę dużo i nieustannie, podobnie inne owoce morza - jednak taką typową dla Wysp Zielonego Przylądka potrawą jest catchupa. To też podobno była ulubiona potrawa Cesarii Evory. Miałam okazją to coś zjeśc, i, przyznam, w zachwyt nie wpadałam. …