Przejdź do głównej zawartości

Maksi lato

 Na wielu blogach można zobaczyć różne piękne letnie spódnice i sukienki.Jest taki typ spódnicy, przy którym moje serce uderza szybciej, wzrok się mąci, łzy mi lecą... i nic. Przez lata nauczyłam się, że , jak mówi mój wnuk: nie nie nie nie nie nie. Chodzi o kieckę szeroką, o każdej innej długości niż całkiem do ziemi. Każda inna, nie będąca ołówkową, czyni ze mnie nieproporcjonalną pokrakę. I tym sposobem patrze na piękne spódnice w grochy w stylu lat pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych, na mnóstwo tiulowych czy szyfonowych, z haftem i bez niego... na cudowne zestawy przed kolano, do pół łydki , o mini to już oczywiście nawet nie myślę.
I nic.

Za to maksi, czemu nie, każde maksi jest dobre. Na dziś, by nie zamęczać, wybrałam trzy zestawy.

Na początek zestaw ze spódnicą, którą już kiedyś pokazałam, ale wtedy wyglądała zupełnie inaczej. Tam, gdzie to szyfonowe fałdowane coś, nie było nic, znaczy było wycięcie. Jak dla mnie, już nieco za ryzykowne, a że spódnicę darzę sporym uczuciem, postanowiłam zrobić jej "coś", by móc nadal ją nosić. Wszyta tkanina jest transparentna, fałdy powodują, że łatwo w niej chodzić, bo z innym materiałem byłoby po prostu zbyt wąsko.
Szeroki pasek to jeden z najświeższych nabytków:



Zestaw numer 2 może zostać uznany za ryzykowny czy kontrowersyjny, z powodu zestawienia kolorów - miętowy z czerwonym.  Pomysł na takie połączenie kolorów pojawił się przypadkiem, musiałam na kilka dni służbowo wyjechać, powrzucałam do walizki różne ciuchy, i różne dodatki. Na miejscu okazało się, że jedyny pasek, jaki zabrałam, to ten czerwony...  Szal potwierdził, że może to i ma sens...wtedy go jeszcze nie miałam, to efekt ostatnich wyprzedaży, uznałam, że wpasował się idealnie, bo czerwony z zielonymi chwościkami:). Sama spódnica ma już swoje lata, ale nadal bardzo ją lubię:



I bardzo podobny zestaw numer 3. Tu już spokojny, szary pasek - oczywiście szeroki, ostatnio tylko takie mnie kręcą:). Za to spódnica jest i owszem miętowa, ale w różowe kwiaty. Jest słodka, z cieniutkiego szyfonu, na wietrze cudownie się unosi, nie pokazując jednak czego nie trzeba:



Ta ostatnia, w wersji o 30 cm krótszej, to coś, o czym marzę - zwiewne, transparentne, delikatne i szerokie.... i nigdy takiej krótszej nie włożę. Próbowałam. Nawet mój mąż, niemal bezkrytycznie przyjmujący wszystkie moje pomysły, nie wpadł tym razem w zachwyt... zostanę więc przy maksi:).

Komentarze

  1. Ja też nie czuję się dobrze w długościach pośrednich - albo maxi do ziemi albo coś ołówkowego do kolanka. Całą reszta podoba mi się bardzo... ale na kimś innym. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest właśnie to - doceniam urodę takich spódnic czy sukienek, ale niestety nie... jak byłam młodsza, nosiłam sporo mini, ale niestety nogi juz nie te...

      Usuń
  2. Wszystkie zestawy rewelka, ale mój typ to miętowe z czerwonym, paski boskie, same są niezłą ozdobą :-)
    Kiedyś szyłam takie spódnice, miałam ich sporo i zawsze na lato długie, zwiewne, a na zimę krótkie do grubych rajstop.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny i czerwony to świeże zakupy, więc je do wszystkiego teraz zakładam, szary juz chyba gdzieś kiedyś wystąĻił. Ponadto wszystkie wpisują się w szerokopaskowo-gorsetową modę:)

      Usuń
  3. Lubię maxi, przekonałam się do nich parę lat temu, a teraz w ciąży ich przydatność jest nieoceniona. I ta wygoda! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAsz rację, niektóre moje spódnice maksi moje dziewczyny wykorzystują w ciązy:), bo jak szeroka, to sie potem ładnie układa.

      Usuń
  4. No temat wielokrotnie wałkowany. Nie wszystko dla wszystkiego. Ja muszę rozkloszowane i tyle. Ale w ołówkowej wyglądam właśnie tak, jak głęboko nie powinnam :)
    I ach, te szczupłe dupki dziewczyn o chłopięcej urodzie, na których tak ślicznie leżą każde spodnie, podczas gdy ja tylko niektóre typy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SPodnie to akurat na mnie leżą, mam coś, co ja nazyłam płaskim tyłkiem, lae może szczupła dupka brzmi lepiej:). Ostatnio na wyjeździe naoglądałam się takich super kształtnych dziewczyn...małe tyłki, ale wystające i kształtne. Marzenie...

      Usuń
  5. Ja to spódnic raczej nie noszę. Sukienki a i owszem, ale mini nie lubię. Midi albo długie są ok. I też raczej rozkloszowane niż ołówkowe, ale to tam akurat wszystko mi jedno, byle się nie podwijała (jeśli chodzi o ołówkową). Trudno mi wybrać, który zestaw najbardziej mi się podoba. Albo 2, albo 3. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam noszę chyba wszystko - w sensie spodnie, spódnice, sukienki... ale na przykład moje siostra chyba spódnicy w ogóle nie ma...

      Usuń
  6. Witaj, Anno.

    Paski rzeczywiście przydają kreacjom szyku i fantazji, a ostatnia zwiewność mnie urzekła:)

    U mnie długość nie jest problemem, choć chyba rzadko która noga wygląda dobrze, gdy dół spódnicy kończy się w najgrubszym miejscu (nawet najzgrabniejszej) łydki, więc takiej unikam:)
    Lubię natomiast wszystko, co dopasowane w talii i biodrach. Mam problem z rozkloszowanym maxi - czuję się w nim jak serce dzwonu, więc też staram się go unikać:)

    Pozdrawiam:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładnie to określiłaś - serce dzwonu... ot,poetka... a paski to istotnie dodatki, kóre tutaj mają ogromne znaczenie

      Usuń
  7. Wszystkie propozycje bardzo ciekawe, fajne te szerokie paski. Połączenie kolorów w każdym przypadku podoba mi się /nawet ten Twoim zdaniem/ kontrowersyjny.
    Co do szerokiego maksi, czy do szerokich o innej długości, to też nie dla mnie, lubię najbardziej fason ołówkowy. Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja szerokie tylko maksi, inne też musza być ołówkowe, na szczęście możemy wybierać, bo spódnic wszędzie mnóstwo. Co do połączeń kolorów - no to może bardziej poszaleć?

      Usuń
    2. Możesz poszaleć z kolorami, czemu nie!

      Usuń
    3. Tylko co w takim razie jest kontrowersyjnym połączeniem?

      Usuń
  8. Uwielbiam maxi, ale jestem niska, więc musiałam odnależć idealny dla siebie krój:)) U mnie szerokie odpadają, muszą być przy ciele:D
    Te Twoje są piękne! Szczególnie ostatnia! Ale by falowała na wietrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Założymy się, że ja jestem niższa? O ostatnia na wietrze super... żebyś wiedziała:)

      Usuń
  9. Bardzo lubię długie sukienki i spódnice...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo sa bardzo kobiece, i , chyba delikatnie staroświeckie - i akurat moim zdaniem każdej z nas pasują.

      Usuń
  10. Skąd masz te paski? Są fantastyczne !!!!! Wszystko pięknie pokombinowałaś. Pomysł z klinem w fałdy jest cudowny - podglądam i podglądam i się zachwycam niezmiernie :))))) . Miętowy z czerwonym prezentuje się pięknie, a ta zwiewna na ostatnim zdjęciu to takie coś, co mogłabym mieć bez względu na modę i trendy. Z tymi szerokimi spódnicami, przy okazji różnej długości jest rzeczywiście problem, można niechcący zakłócić proporcje i całość wygląda niefajnie. Też mam z tym problem, chociaż u innych uwielbiam. Piękne masz te ciuchy :) . Buziaki - Margot :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, pierwszy z Zary, drugi z Orsay - oba nadal dostępne. Ten szary to jakiś dawny zakup na Allegro.
      Co do klima - wiesz, że ja nie umiem szyć. Zaplanowałam tam tę tkaninę marszczoną bokami z góry na dół, ale krawcowa uznała, że po pierwsze zrobi się toto za grube, a po drugie, ta spódnica jest bardzo wąska i pewnie nie dałoby się chodzić - i wymyśliła mi tak. No i git, okazało się całkiem fajne... Ta z ostatniego zdjęcia kosztowała 29 złotych w jakimś dziwnym internetowym sklepie, z dostawą z jakiegoś dziwnego miejsca.
      A ja, biorąc poprawkę na promocje, złamałam się i kupiłam jedną tiulową. o ryzykownej długości... najwyżej będzie dla wnuczki za jakieś 15 lat:):):):), czekam aż przyślą.

      Usuń
    2. Dzięki - muszę w takim razie ZNOWU wstąpić do sklepów hahaha a już miałam silne postanowienia ;)

      Usuń
  11. Droga Anno. uwielbiam Twoje zestawienia. Niekoniecznie chodzę w takich spódnicach, ale i tak określę swoje typy. Stawiam na zestaw 2 i 3, choć i ten pierwszy to zdecydowanie moja kolorystyka.
    Pozdrawiam wakacyjnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, niezwykle miło to czytać... i wyszło na to, że podoba Ci sie wszystko:)

      Usuń
    2. Mój typ to trzeci zestaw:)

      Usuń
    3. czyli totalnie zwiewnie i romantycznie...

      Usuń
  12. Ja mam zupełnie odwrotnie - jestem niziutka więc w spódnicach maxi wyglądam idiotycznie. Krótkie, szerokie coś potykające się co rusz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niziutka - czyli? Bo jeśli nie masz poniżej 150, to i tak wygrałam:)

      Usuń
  13. Optuję za drugą wersją. Zdecydowanie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę:), mne tęż sie bardzo podoba, chociaż, jak pisałam, to zestawienie kolorów pojawiło sie nieco przypadkiem:)

      Usuń
  14. Uwielbiam spódnice maxi, jednak trudno mi znaleźć taką, w której będę czuła się komfortowo - może ich za mało przymierzyłam... sama nie wiem, na innych mi się podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może - ja mam ich dosyć sporo, ale muszą być naprawdę długie, najlepiej takie, co aż zamiatają podłogę za mną:)

      Usuń
  15. Anno,pieknie piszesz :) A co do dlugosci spodnic lubie wszystkie i wszystkie nosze poza mini....jakos nie darzy mnie sympatia :( Podoba mi sie 2 mietowa,szukam takiej ale na ten moment nic nie znalazlam . Pozdrawiam ,Renata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A ja z mini powoli rezygnuję, chociaz lubię - chyba że trochę schudnę, na co sie nie zanosi:). A ta pośrednia długośc, szeroka - och, jak mi sie podoba...ale nie mogę, naprawde próbowałam różnych wersji i tylko ołówkowe są ok.

      Usuń
  16. Mini od dawna nie noszę, ze względu na wiek. Midi i maxi, to odpowiednia długość spódnic i sukienek dla mnie, w takich się dobrze czuję. Piękna spódnica z ostatniego zestawu.
    Pozdrawiam Anno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest tak jak kwintesencja lata, prawda? I równie jak lato ulotna...

      Usuń
  17. Pierwsza stylizacja najbardziej mnie urzekła. Co prawda inaczej wygląda na manekinie, inaczej na człowieku, ale i tak sama w sobie ma wiele inności. A inności pociągają mnie bardzo, choć nie zawsze mam sama odwagę tę inność nosić.
    I zdałam sobie sprawę, że jeszcze tego lata nie założyłam ani razu żadnej spódnicy ani sukienki.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dziś zimno, pada, ponuro... może własnie taką pogodę trzeba rozświetlić wesołą, letnią sukienką?

      Usuń
  18. No i elegancko, w końcu nikt nikogo nie może wyrzucić za drzwi uczelni, jeśli ktoś chce studiować czy uczyć się w nieco dojrzalszym wieku. A starość to chyba zależy od samego człowieka, kiedy uzna, że jest już stary. Dopóki tego nie ma, to człowiek może uznawać się za młodego duchem co najmniej, a jak jeszcze fizycznie ma się dobrze, to już zupełnie dobrze.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. W związku z niekorzystnymi zmianami figury unikam spódnic ołówkowych i krótkich. Twoje propozycje są idealne dla mnie. A mięta z makiem rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, tego określenia szukałam, bardzo mi sie podoba mięta z makiem:), będę używać:). A co do figury, Twojej, mojej, innych - mało kto jest zadowolony w pełni...

      Usuń
  20. Jestem dość wysoka i wydaje mi się, że w maxi wyglądam jak wieża. Lubię długości lekko przed kolano. Do grubych transparentnych rajstop zakładam też krótsze. A co tam. Zestawy wszystkie fajne, najbardziej środkowy.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz jak to jest - Ty narzekasz, że jesteś do maksi za wysoka, inna koleżanka narzeka, że jest do maksi za niska... cóż, brak ideałów, czy co?

      Usuń
  21. Kiedyś do spódnic lub sukienek typu maxi nie byłam przekonana. Jednak ostatnio zakupiłam sukienkę w outlecie, która podbiła moje serce mimo swojej długości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wszystko się zmienia.. nasze gusty też:), niech się dobrze nosi

      Usuń
  22. Szerokie, rozkloszowane spódnice najlepiej wyglądają na wysokich i szczupłych. Ja do takich nie należę, a podobnie jak Tobie bardzo mi się takie podobają. Długie są ok, ostatni zestaw biore;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tak samo mamy, ja tez nie jestem wysoka ani szczupła, jestem normalna pod tym względem, chociaż parę kilo mniej byłoby znacznie lepiej. Ostatnia spódnica była dziwnie tania, a jest całiem fajna

      Usuń
  23. Szeroka spódnica właśnie maxi jest bardzo stylowa -więc dobrze wybrałaś,a jeśli założysz do niej płaskie sandały z pięknej skóry -to będzie cudnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że dobrze z takimi sandałami wyglądają - ale ja nie mam prawie wcale takich butów - urodziłam się na szpilkach:).

      Usuń
  24. Maxi lubię bardzo;) wiekszosc spofniczek i kilka sukienek w mojej szafie wlasnie taka;)
    Dobrze sie w nich czuje...chyba dlatego, ze wydaje mi sie ze ciut optycznie wzrostu mi dodsją;) a tego u mnie jak na lekarstwo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też:) - ale czy ja wiem, czy to wzrostu dodaje... i tak lubię:)

      Usuń
  25. Ostatnio mam słabość do mięty, chociaż kiedyś szczególnie we wnętrzach bardzo jej nie lubiłam, a to się przeniosło na stroje. Połączenie z czerwienią i soczystą zielenią cudne, musze sobie bardzo zapamiętać, bo mam niewykorzystane miętowe elementy blogowo tego lata po cięciach blogowych ;) Pierwsza spódnica jest bardzo piękna :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam słabośc do mięty od kilku lat, i nieustannie coś w tym kolorze kupuję... a czerwony przez lata był moim podstawowym kolorem, aż dziw, że połączyłam to dopiero teraz. Pierwsza spódnica... tez ją lubię:). Miło, że wpadłaś:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…