Przejdź do głównej zawartości

Szaleństwo wyprzedaży część 1

Skoro w tytule jest 1, to oznacza, że będzie też 2 - niestety okazałam się niepoprawna i jak zwykle wyprzedaże miały nade mną wielką moc. Chyba następnym razem muszę urlop zaplanować w nieco późniejszym terminie niż w tym roku, może wtedy będę rozsądniejsza:):):).

Najgorszą sprawą w wyprzedażach jest to, że obok towarów przecenionych, czasem sporo, są też nowe kolekcje.... w nowych cenach, niestety, i czasem nie umiem obok tego przejść obojętnie.
Ale koniec tworzenia sobie usprawiedliwień, pora przyznać się do grzechów, część pierwsza.


O marynarskich paskach był już osobny post, one chyba nigdy nie wychodzą z mody, są ponadczasowe, zawsze na miejscu. Pasiastych bluzeczek w sklepach mnóstwo, ceny bardzo przyzwoite, ostatecznie miotałam się w przymierzalni z trzema - jedna miała granatowe wiązanie przy rękawkach, druga miała granatowe wiązanie u dołu, trzecia... trzecia wygrała:

  Powodem wygranej była również niezwykle przyjemna w dotyku tkanina, i pasujący mi taliowany krój.

Uroku drugiej zdobyczy zdjęcie niestety nie oddaje - po pierwsze na rękawkach są pęknięcia odsłaniające ramiona, z wiązaniami ( te akurat widać), a po drugie, delikatny nadruk w baletnice jest dwojakiego rodzaju - te większe delikatnie połyskują:


Wahałam się, bo bluzeczka jest o rozmiar większa niż normalnie noszę, ale jak się bardzo chce, to można:).

Kolejna,  w grochy, to mój ukłon w stronę cudownej mody z lat 50 i 60. Nie za bardzo mogę nosić rozkloszowane, wirujące spódnice o nieokreślonej długości w okolicach kolan, namiętnie poszukuję wymarzonej spódnicy w grochy  - musi być albo ołówkowa, albo  zwiewna, szeroka maksi. Póki co, niech jest bluzeczka, przepięknie odsłaniająca ramiona:



Trend odsłoniętych ramion to również ta pasiasta - znów Melinda nie chciała się stosownie upozować...tu urzekły mnie różowe paseczki, będę idealne do spodni które mam, i do tych, które kupiłam i dopiero pokażę:



Poniższe cudo jest z nowej kolekcji, ale musiałam, bo uwielbiam miętowe miękkie bluzeczki. Na zdjęciu jej tył, bo z przodu po prostu zwyczajna , gładka bluzka. Za to ten tył...



To właściwie cienki sweterek, i znów przód jest żaden - gładki, nijaki. Ale ramiona i tył czynią go niezwykłym:


Już się nie mogę doczekać, aż zrobi się nieco chłodniej...

I znów powrót do nowej kolekcji,  drugi i już ostatni na szczęście dla mojego konta - uwielbiam motyle. A te w dodatku są naklejone na bluzkę, to takie malutkie , błyszczące koraliki, idealne dla moje natury sroki:


Niestety, właściwie zaraz po włożeniu upaprałam się sosem pomidorowym, i wtedy odkryłam, że to się pierze ręcznie... a ja niczego nie piorę ręcznie. Ładnie więc złożyłam, koralikami do wewnątrz, włożyłam do siateczki na delikatne pranie, poszukałam w instrukcji pralki odpowiedniego programu...i voila, udało się.

Tej poniżej jeszcze nie sprawdziłam co do sposobu prania, ale tez podejrzewam jakieś ręczne cuda, bo ma ponaklejane perełki:




I na zakończenie dzisiejszej zakupowej wyliczanki kompletne szaleństwo numer jeden ( tak, popełniłam ich więcej, ale o tym na razie sza...)
To szaleństwo to welurowa sukienka typu sleep dress, po naszemu może być bieliźniana:


Widzę się w niej z białą koszulą, albo z czarną, ale takiej nie mam. A jak się nie zobaczę, to oddam córce albo bratanicy:). Chociaż one jeszcze nie dorosły do pudrowego różu...

Komentarze

  1. Zrobił sie upał, więc rozglądam się za kieckami, ale te, które wiszą w sklepach są jakieś sponiewierane...
    Masz rację, ja tez nie umiem sie oprzeć nowościom, ale za to można teraz wyczaić egzemplarze, których potem nie ma...
    Ten sweterek z ażurowym tyłem jest super, ja kupiłam nietoperzowy w kolorze nafty, ale na chłodniejsze dni, więc czekam cierpliwie.
    Do groszków też mam słabość, ale coś mało ich w sklepach.
    Bluzka z perełkami też fajna, widziałam nawet podobnie zdobione dżinsy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami coś sobie upatrzę w sklepie, ale nabywam jednak przez internet - przychodzi świezutkie, w opakowaniu firmowym, czyste, przez nikogo wcześniej nie mierzone. W kolorze nafty mówisz...czyli niebieski? A dżinsy też nabyłam, w stokrotki. Ale o tym w drugiej części...

      Usuń
    2. Aż musiałam ten kolor wyguglać. Wyszła ... cała paleta.

      Usuń
    3. Dlatego dopytuję:)):)

      Usuń
    4. Kiedyś zajmowałam sie dzierganiem nałogowo i kupowałam Burdy, a włóczkę w Pewexie, tam właśnie używano takich nazw kolorów, piękny odcień niebiesko-zielonego czyli Petrol...

      Usuń
    5. Masz rację, była taka nazwa, i kolor istotnie przepiękny.

      Usuń
    6. Rzeczywiście mówiąc "Petrol" mam niebiesko-zielony przed oczami

      Usuń
  2. Baletnice cudne. I sweterek. Ale nie nadaje się bezpośrednio na ciało, bieliznę będzie widać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech widac, ładną mam:):):):)

      Usuń
  3. Chryste Panie!... Kobieto! Ile Ty zarabiasz i gdzie tak płacą?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jam sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem...

      Usuń
    2. A tak poważnie - pomijając nowa kolekcję, to na przykład pierwsza była za złtych 16, kolejne po 24

      Usuń
    3. Ogarnia mnie bolesny niesmak. Dlaczego ja nigdy na takie coś nie trafiam?

      Usuń
    4. No coś Ty, przed wyjazdem w góry kupiłam dwie bluzki po 9,90 z guziczkami w dekolcie.

      Usuń
    5. To ja nie wiem, w jakim kosmosie Wy żyjecie, najwidoczniej w zupełnie odległej od mojej galaktyce :(

      Usuń
    6. A kiedy byłas ostatnio w jakims centrum handlowym? Ile czasu poświęcasz na przeglądniecie aktualnej oferty wyprzedażowej ulubionych sklepów? Jak często??? Pytać dalej???????

      Usuń
    7. Łomatkoboskozktóregobądźkościoła! Nienawidzę centrów i galerii handlowych, a nawet zwykłych sklepów, reklam, gazetek i ulotek! Nie posiadam ulubionego sklepu, a częstotliwość przeglądania ofert = 0 na każde 49 lat życia :)

      Usuń
    8. Errata:
      "na każde 48,5 roku życia" :)

      Usuń
    9. No to jak masz na takie coś trafiać... to nie Frugo, samo nie przyjdzie:):):). A co do wieku, to mam więcej, więc sobie odejmuj, póki możesz :):):):):)

      Usuń
    10. O, przepraszam, niczego sobie nie odejmuję! Ja tylko... dokładna jestem :))))

      Usuń
    11. Ależ proszę, bądź sobie najdokładniejsza z dokładnych :)

      Usuń
  4. Brakuje mi jednak przedstawionych rzeczy na właścicielce ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tylko Melinda, jestem niefotogeniczna:)

      Usuń
  5. Lubię te Twoje fatałoszkowe wpisy Anno. Kiedyś bardziej szalałam kiedy były wyprzedaże, teraz jakoś niekoniecznie. Natomiast Twoje prezentacje zawsze z przyjemnością oglądam. TYm razem oddaję mój głos na sweterek.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sobie zawsze obiecuję, że już nic... no widać, jak nic, niestety. Ale sweterek mega, tylko on to akurat , mimo wyprzedaży, swoje kosztował...

      Usuń
  6. Jak zawsze super!
    Lubię się przebierać, kocham też wygodę. Nie dziwię się Twoim zakupom. Super sweterek! Nie dziwię się, że swoje kosztował. Wszystko ładne!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, akurat - może poza sukienką - wszystkie te bluzeczki są bardzo wygodne, własnie mam na sobie baletnice:).

      Usuń
  7. Witaj, Anno.

    Zaszalałaś:)

    Sweter bardzo mi się podoba - jest oryginalny, elegancki i taki... współcześnie romantyczny:)
    Kiedyś zaczepiłam rękawem ulubionego swetra o gwóźdź, pociągnęłam i... to była tragedia. Tak mi go było szkoda, że zostawiłam w nadziei, że coś wymyślę. I wymyśliłam - od ramienia do mankietu zrobiłam szydełkiem koronkowe trójkątne kliny. Sweter trochę się zdefasonował, więc dodałam też taki trójkąt na plecach (na dole ma około ośmiu centymetrów). Mój sweter ma inny fason niż ten Twój, ale cudnie taka ażurowa biel wygląda na opalonych plecach i wszystkich ciemnych tłach:)

    Z bluzeczek - biała, węzełkowa podbiła moje serce:)
    Sukienka - też:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkie bluzeczki - pierwsza klasa. Zazdroszczę. ja jako obecnie bezrobotna unikam sklepów i zakupów. Chociaż więc sobie u ciebie pooglądam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pproblem polegałby dla mnie na tym, że miałabym w takiej sytuacji więcej czasu... bo ja naprawdę większośc nabywam przez internet, a w tym kontekście nadmiar czasu szkodzi:). Co do Twego bezrobocia - mniemam, że chwilowe...

      Usuń
  9. Łał...!!! Zazdraszczam... :) U nas się "mele", więc cudniste wyprzedaże w tym roku nie dla mnie, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to umiesz szyć. A ja nie. I sobie sama umiesz zrobić stokroć piękniejsze...

      Usuń
  10. Baletnice...
    Ja sobie nic nie kupiłam, bo lato właściwie dopiero się zaczęło, więc mam mnóstwo nieużytych jeszcze rzeczy z zeszłego roku (kiedy okres prawdziwego ciepła też był króciutki). Jak nowe. Co więcej, zaskakują mnie swoją obecnością w szafie, bo nie pamiętałam o nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest fantastyczna sprawa znaleźc w szafie coś, o czym się zapomniało. Taka radocha za darmo...

      Usuń
  11. Piękne grzechy popełniłaś:))każda rzecz jest piękna:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie rozgrzeszenie bardzo mi sie podoba, dziękuję, Reniu:)

      Usuń
  12. Pewnie trudne do zrozumienia, ale mam słabość do ażurków i do grochów. Kiedyś nawet spódniczkę miałam w granatowe groszki. Niby wyrosłam, a zawsze stoję przy witrynie z tym groszkiem.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego trudne? Ażurki fajne, groszki fajne... Właśnie sobie przypomniałam, że mam czarną spódniczkę w białe groszki - musze jej poszukać:)

      Usuń
  13. Każda bluzka grzechu warta i sukienka też. Baletnice, groszki i sweterek wybieram;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No , bo podobne lepiej grzeszyć, a potem żałowac, niż żałowac, że sie nie grzeszyło. Na razie w ogóle nie żałuję:)

      Usuń
  14. Ładne bluzki, widzę, że zaszalałaś ha!ha! a to jeszcze nie koniec!
    Do wyprzedaży nie mam szczęścia, tak jak piszesz, są też nowe kolekcje i mnie zawsze wpadnie w oko coś z nowych /ale co tam, jak mi się podoba to biorę/.
    Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo - jak cos mnie urzeknie, to biorę, a nie czekam na przeceny - te najlepsze ciuchy znikają szybko...

      Usuń
  15. Zabieram Tę w groszki!!! Ale reszta też świetna!
    Rzeczywiście zaszalałaś!
    Może nie uwierzysz, ale ja tego lata kupiłam może 4 rzeczy ;) Jak nigdy;)
    Coś ze mna nie tak chyba:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotnie, ta w groszki by do Ciebie pasowała:). I może powinnaś jakies leczenie albo co... tylko 4 rzeczy... cieniutko :):):):):)

      Usuń
  16. Koronkowe cudo potrzebuje od zaraz hahahah, ta z kokardkami na plecach tez idealnie w moim stylu, perły w nadmiarze uwielbiam, więc bardzo proszę, nooo iiii oczywiście off shoulders ;) . Jednym słowem zrobiłaś te zakupy dla siebie, czy dla mnie hahahah. Buziaki - Margot :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No już nie jeden raz wyszło, że nam się to samo podoba :):):):)

      Usuń
  17. Z tej listy kradnę Ci cudowną welurową sukienkę, bo dorosłam do pudrowego różu :)) Buźka! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :), coś jest z tym dorastaniem, no nie?

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…