Przejdź do głównej zawartości

Leniwe przedpołudnie

Spokój...cisza...totalny relaks...kawa już wypita, do obiadu daleko, zapraszam więc na kilka migawek z sierpniowego ogrodu.
Ach, znowu ogród? Skoro jest w nim pięknie...

Kiedy siedzę w fotelu, na tarasie, widzę to:


Winogrona zwisają w kiściach, coraz słodszych... niektóre odmiany już nadają się do jedzenia.


Przed domem nadal królują cantedeskie:


Takie pomarańczowe, jak na zdjęciu, oraz ciemno czerwone - wszystkie bardzo wytworne, i takie eleganckie.

Hibiscusy niestety coś marnie, chyba za mało dla nich wody. Pełnokwiatowe nawet jeszcze nie zakwitły, te "zwykłe" niewiele niestety mają kwiatków:




Widać powoli nadchodząca jesień, albo, jak ktoś woli, odchodzące lato:

jarzębiny:

wrzosy:


na dębie już brązowe żołędzie:



Lantany, przynajmniej niektóre, już przekwitły. Teraz pełeno na nich zielonych kuleczek, niektóre już zmieniły kolor na czarny. Niestety nie wiem, czy powinnam to poobcinać. Może ktoś, coś?


 Na tarasie wciąż pięknie kwitną dipladenie:




 Do kompletu brakuje białej, ale coś nie wyszła za ładnie na zdjęciu.

Z jesienią kojarzy się tez rozchodnik - a już zaczyna swoje kwitnienie:



Różnie jest z ziołami - oczywiście nadal rosną, ale wiele kwitnie, i listki już nie takie świeże. Tu niżej mięta, pietruszka, i chyba estragon, ale o ciekawym zapachu - zupełnie jak przyprawa do zup Maggi:





A tu poniżej ciekawostka - roślinka, jak roślinka, zwykły winobluszcz. Tyle, że jedyny zakupiony i pieczołowicie hodowany niestety nie przeżył - za to w różnych miejscach rośnie dziko, chyba przyniesiony przez ptaki z innych ogrodów w sąsiedztwie. ma się doskonale...ale ten dla odmiany jeszcze nie widzi jesieni, jest zielony i ani myśli się przebarwiać:



Z oznak jesieni jest w moim ogrodzie jeszcze jedna:


To drewno do kominka....tak, teraz mogę spokojnie czekać na jesień....

Komentarze

  1. Witaj, Anno.

    Jak zawsze kwiatowo i spokojnie w Twoim ogrodzie. Wyobrażam sobie tę fuzję zapachów spotęgowanych słońcem.

    Roślinką o zapachu maggi może być kozieradka:) To dzięki niej ta przyprawa tak pachnie:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to na pewno nie jest kozieradka, to raczej na pewno estragon, tylko jakaś mało typowa odmiana - dostałam od osoby, która zawodowo zajmuje sie roślinami, ale zapomniałam:). A pachnie pięknie... najpiękniej, gdy trawa skoszona.

      Usuń
  2. Tak ogród rozleniwia i uspokaja, oczywiście o tej porze roku, a nie wiosną, gdy trzeba to wszystko posadzić. To, co nazywasz Maggi, ja właśnie kupiłam pod taka nazwą i uwielbiam w rosole. Ciekawa jestem, jak to się w takim razie nazywa? Odpoczywaj sobie, odpoczywaj :) Pięknie tam masz :))))) . Kisses - Margot :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez to wrzucam do rosołu:), to jest jakaś tam odmiana estragonu:).
      Dzis już niestety nie odpoczywałam...zasuwałam jak dzika.

      Usuń
  3. Piękne masz te rośliny, widać, że Cie lubią, a nie każdy ma rękę do hodowli. W takim ogrodzie to bym się ciągle rozmarzała i rozleniwiała.
    W parku także już widać jesień, jeśli ciepła i ładna to nie mam nic przeciwko, bez anomalii, wichur itp.
    Nawet drewno do kominka jak obraz lub rzeźba :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewna do kominka mam sporo, i wszystkie te stosy teraz ładnie wyglądają, potem , w miarę ubywania, coraz gorzej - ale taka uroda domu opalanego drewnem. A jesień i tak przyjdzie...

      Usuń
  4. Ten smak maggi to chyba daje lubczyk. A lantanę to się przycina szykując ja do lepszego przeżycia zimy. Myślę, że usuniecie tych "owoców" jej nie zaszkodzi, wprost przeciwnie, bo nie będzie się wysilała na ich dojrzewanie.Pamiętam, że powinno się odcinać jej przekwitłe kwiatki.
    Pięknie Ci w ogrodzie wszystko kwitnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, lubczyk ma taki smak, ale to inna rośłina. Lubczyk zresztą tez mi pięknie rośnie:). Co do lantany - w takim razie w wolnej chwili to poobcinam:)

      Usuń
  5. Piękny ogród, cisza, spokój, można wypoczywać...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Basiu, spokojnie tu i sielsko... siedzimy sobie na tarasie i oboje z mężem sobie mówimy: ale tu pięknie...

      Usuń
  6. Pięknie kwiatowo,środek lata, świetne zdjęcia...Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lato niestety już sie kończy, Krysiu. Dni są już wyraźnie krótsze.

      Usuń
  7. Dzisiaj już nie straszę. Dzisiaj mam doła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twój ogród jest tak piękny, że chyba nigdy mi się nie znudzi jego oglądanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, w dodatku zmienia się z miesiąca na miesiąc. Nawet zimą, gdy jest cały biały, jest piękny

      Usuń
  9. Ależ piękny ten twój ogród. Nie musisz nigdzie jeździć, żeby odpocząć. Korzystaj ile się da. może jesień też będzie ciepła, to pewnie w ogrodzie będzie także pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki złotobrązowy jesienny ogród tez jest piękny, ale ja najbardziej lubi,e gdy coś kwitnie.

      Usuń
  10. Z takim zapasem drewna też bym spokojnie czekał na jesień :-) Zazdroszczę ludziom, który tak potrafią zadbać o ogród - u mnie utrzymałby się jedynie wrzos i rozchodnik :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko częśc drewna, jakie zużyjemy:). A co do dbania o ogród - nieustannie powtarzam, że rosną u mnie tylko takie rośliny, których nie trzeba specjalnie pielęgnować:). N ale kosić trzeba,i podlewać też.

      Usuń
  11. Brakuje mi tej "ogrodowej pogody". Poranna kawa na tarasie,wieczorne rozmowy przy lampce wina....tesknie.Twoj ogrod piekny,kolorowy ,pachnacy.....zazdroszcze ,pozdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to nie masz mrozów...i nieustanną masz wilgoć, bez podlewania:). Ale tak, lato w Polsce, a jesczze lepiej wczesna jesień, sprzyja takim spokojnym chwilom.

      Usuń
  12. Fajnie masz...:)))
    Ja niestety wciąż na wojskowej kwaterze...Nie wiem kiedy się osiedlimy na swoim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś tam...za to masz mundur w szafie:)

      Usuń
  13. Przepiękny ogród:-)I ma w sobie relaksującą moc...Zresztą zimowy ogród również ma w sobie magię:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą, w księzycową noc, zasypany sniegiem ogród jest zjawiskowy

      Usuń
  14. W moim ogrodzie winogrona właśnie szaleją. Wiszą w gigantycznych kiściach, słodziutkie, duże, aż się proszą żeby je jeść. Polecam sok z winogron i mięty - mój ulubiony sposób spożywania tych ogrodowych owoców ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest własnie niesamowite - wczoraj zerwałam taka kiść - ogromną, pyszną, słodką. Zjadałam, a co. A sok i owszem, w dużych ilościach - z miętą też.

      Usuń
  15. Też bym sobie posiedziała na takim tarasie z takimi widokami! Ogród, w którym jest dużo kwiatów i drzew to skarb. Koszenie trawy i podlewanie to też przyjemność;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to masz rację, pochodzić za kosiarką tez jest fajnie - tylko byle nie za często:)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Och, tak, i własnie nabyłam kilka roślinek - ale maleńkie, nim pokażą swoje piękno to troche minie.

      Usuń
  17. Może być i ogród. Kwiaty uwielbiam i mogę się gapić.

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny jest Twój ogród! Też lubię spędzać w swoim leniwe godziny, zagłębiając się tylko w lekturze tego, co akurat czytam.
    Jednak czasem trzeba popracować, bo zarośnie się chwastami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację. Nie znoszę grzebania w ziemi, odwlekam to zawsze niemiłosiernie, albo szukam kogoś, kto będzie to robił za mnie :(

      Usuń
  19. Takie widoki w ogrodzie to czysta przyjemność :).
    Pięknie go sobie urządziliście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - ale właściwe to ogród nigdy nie jest ostatecznie gtowy...wciąz coś się zmienia

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…