Przejdź do głównej zawartości

Grzyby i inne w ogrodzie

Chciałam pokazać Wam kilka świetnych, oversizowych swetrów. Najpierw odziałam je  Melindzie... jeszcze szybciej ją rozbierałam, bo chociaż Melinda jest w rozmiarze S i swetry też, to przez ich ogrom wyglądało to...hm... żałośnie. Pomyślałam sobie, trudno, pokaże na sobie, ostatecznie ja jestem rozmiaru zmiennego, i przecież te swetry nabyłam dla siebie, to będzie dobrze. Nie było. Było jeszcze gorzej, niż na Melindzie, mam teraz problem pod tytułem - a może jednak te swetry nie dla mnie...

No to mimo mżawki poszłam do ogrodu, i to co zobaczyłam, można pooglądać poniżej:

Jako pierwsze wpadły mi w oko zdziczałe bratki - a może nie tyle zdziczałe, co samosiejki. Rosną wszędzie, podobnie jak fiołki, i przyznam, że sprawia mi sporo przyjemności patrzenie na ich kolorowe łebki w trawie:


Pod jednym z krzaków coś leżało, każdy po kolei o to pytał. A to ogromna purchawka, jeszcze biała:



Nad nią dojrzewają pigwy - można z nich zrobić doskonałą nalewkę, ale w tym roku nie mam w planie:


Z grzybów jadalnych chwilowo tylko maślaki, kozaki już zjedzone, prawdziwki w tym roku jakoś słabo, innych tez na razie brak. Mnie to nie przeszkadza, uwielbiam maślaki, będą dziś na kolację:



Nie było jeszcze przymrozków, ale winobluszcz na płocie zaczyna się pięknie przebarwiać. Mam z nim ciekawą historię, ten to sadzonka kupiona za ciężkie pieniądze, i nie chce zbyt dobrze rosnąc, za to w zupełnie innym, kompletnie nieodpowiednim miejscu, rośnie mi tego mnóstwo - samo się posadziło. No, właściwie to chyba ptaki przyniosły:


We wrześniu oczywiście jest pora na winogrona, i te ciemne, i zielone. Najciekawsze jest to, że te cięte i pielęgnowane niespecjalnie owocują, te puszczone żywioł mają mnóstwo pysznych owoców:





Sporo też jeszcze malin, mam wrażenie, że sa smaczniejsze niż te latem. wczoraj mój niemal roczny wnuk zjadł całą garść, a jego starszy kuzym dostał już tylko resztki borówek amerykańskich:



Te grzybki oczywiście niejadalne, ale tak uroczo wyglądały, w dodatku rosną wyraźnie wzdłuż jakiegoś korzenia:


Wędrując z telefonem ustawionym na zdjęcia dotarłam w okolice tarasu. Tę roślinkę już kiedyś pokazywałam, to coś, co ma smak maggi - teraz już wiem, że nazywa się kocanka włoska. Niespecjalnie urosła, ale za to zakwitła:


W pobliżu tarasu rośnie tez kilka tak zwanych całorocznych truskawek - i mają się dobrze, kolejny raz kwitną, na biało i na różowo, wprawne oko, znajdzie na zdjęciu również dojrzałą truskawkę - małą, ale mam nadzieję że słodką:



Ostatni rzut oka na jesienną skarpę, królują dość spore wrzosy:\



I już taras, szybko, bo jakoś zimno się zrobiło i mokro, trzeba wracać przed kominek.
Tutaj nadal królują dipladenie, białe, różowe i czerwone:





Myślałam, że lantany już przekwitły, a one zrobiły mi uroczą niespodziankę, i po wydaniu małych czarnych owoców postanowiły zakwitnąć kolejny raz:



Parę ciekawostek jeszcze by się znalazło, ale naprawdę zaczęło padać, i mam kompletnie mokre stopy...

Komentarze

  1. Fajny masz ten ogródek, albo raczej ogordzisko jakieś wielkie ;) :)))) Z winogronem mam identyczne doświadczenia, tylko ten dziki fantastycznie rośnie i pysznie smakuje. A kwiatków Ci autentycznie zazdroszczę, bo choć sama też mam chyba rękę do kwiatków, to jednak taaaaakich nie mam.
    A co do swetrów - teraz już MUSISZ je pokazać, ciekawość nas przecież zeżre hahahha. Ale masz rację - te duże rzeczy trudno czasami pokazać, żeby ładnie wyglądały. Kisses - Margot :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mały nie jest... Co do kwiatków - w tym poście są tylko te tarasowe, tak naprawdę kilka lat dochodziłam do tego, co chcę mieć. Surfinie i petunie już padły, bratki też, nagietki i nasturcje w tym roku jakoś słabo. A pokazane dipladenie i lantany mają tę zaletę, że są wieloletnie, teraz zaczynam więc kombinować, gdzie je schowam, bo nie mam piwnicy.
      A swetry...cóż... chyba ich jednak nie będzie...

      Usuń
    2. Zapleć na Milinidze !!! Rękay zawiąż na supeł hihihi, przecież musimy się czymś zainspirować ;) :)))

      Usuń
    3. wyślę ci jedno zdjęcie na pocztę - i zobaczysz, jak bardzo sie nie da...

      Usuń
  2. Podobno ma być wczesna zima, co mnie nie cieszy...
    Grzybów ostatnio widuję pełno niemal na każdym trawniku, za to w lesie jak na lekarstwo, może zmieniły obyczaje...
    Koleżanka przyniosła winogrona z działki, ale kwaśne, chyba za mało słońca.
    Te swetrzyska to czasami trudno dobrać, nawet rozmiar S jest ogromniasty !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mnie nie strasz zimą, mam w planie jeszcze duża plenerowa impreze pod koniec września. Grzybów w lesie nie szukam, bo jestem na to za leniwa:):):).
      A ja te swetry wolałabym w wersji XS albo i mniejsz,e ale producent czyli Zara nie przewidział. A jak sie bardzo chce... i teraz mam lekki problem, czy jednak nie oddam komuś...

      Usuń
    2. Podobno specjalnie piszą na metkach takie rozmiary, by kobiety czuły się szczuplejsze...poza tym wszyscy chodzą w takich worach.

      Usuń
    3. Niestety nie stanę się szczuplejsza... a wór jednak troszkę za obszerny chyba, rozważam jeszcze kąpiel we wrzątku:)

      Usuń
  3. Matko kochana, mieć ogród i do tego z własnymi grzybami... Nie za dobrze Ci?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Jest dokładnie tak, jak ma mi być:):):).

      Usuń
    2. Tak. Frau Be, może jeszcze do doskonałości kompletnej brakuje kilku osób z piwem na moim tarasie. Ale masz daleko, niestety...

      Usuń
    3. E tam, bywało się dalej :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię zdjęcia z twojego ogrodu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tym bardziej zapraszam na spacer po nim:)

      Usuń
  5. Bardzo ładny masz ten ogród. A purchawka dopóki jest jeszcze biała nadaje się na patelnię ewentualnie do ususzenia (pokrojona w plastry) i potem uszlachetni sos.
    Wiesz, oversizy chyba najlepiej prezentują się na osobniku w rozmiarze 42/44.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. O purchawkach wiem, ale mój mąz nie daje sie namówić, jakoś nie przekonują go opinie o tym, że purchawka to smaczny grzyb jadalny, a głównym specjalista od grzybów jest u nas własnie on. No to sobie rosna i ładnie wyglądają, a ak zbrązowieją, to dzieciaki maja uciechę ze strzelania ich zarodnikami:).
      A swetry tak... pewnie przynajmniej jeden, najpiękniejszy, biały pójdzie do większej osobniczki...

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. WIem, ale jak juz napisałam wyżej - mąz nie daje sie przekonać. No rosną ku ozdobnie, bo istotnie fajne:)

      Usuń
  7. Hahaha, dlatego ja nie przepadam za oversizowymi swetrami. Nie... "nie przepadam" to złe słowo. One mi się podobają na kilku osobach, ale nie jestem ich zawsze pewna. Za to ostatnio jak byłam w Lublinie na kilka dni, to nie wychodziłam z jednego pięknego, nowego swetra mojego taty, szary jakby ze szwami na zewnątrz, rewelacyjnie do wąskich dżinsów wyglądał i czułam, że wreszcie to jest TO. Ale niestety w dniu wyjazdu mojego stanowczo kazał oddać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja chyba zbyt pochopnie nabyłam, wiedząc to wszystko co wiem, i co napisałaś...jak ten sweter Twojego taty nowy, to może go jeszcze gdzies upolujesz? A ja, w ostateczności wypiorę toto we wrzątku. Może się skurczy :):):):)

      Usuń
    2. Nowy Mustanga, więc jest szansa :)

      Usuń
  8. Kadry z Twojego ogrodu bardzo ładne, roślinność i kwiaty jeszcze mają się całkiem dobrze.
    Co do dużych swetrów to ja unikam, przy moich dużych przodach nie są wskazane więc ten trend nie dla mnie. Dla mnie są /nawet duże/ kardigany, muszą być rozpięte. Szkoda, że nie pokazałaś na sobie, może nie masz racji i nie jest źle a może masz racje i nie dla Ciebie.
    Ważne jak Ty się w nich czujesz...pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, lato nie było przesadnie upalne i suche, więc rośliny przetrwały. A w takim swetrzysku to sie przede wszystkim czuję ciepło:):):):)

      Usuń
  9. Piękne zdjęcia, niektóre są nawet bardzo smaczne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, bardzo smaczne - tylko już zjedzone, te maślaki ze zdjęcia:)

      Usuń
  10. Twój ogród piękny i urodzajny:)))a w swetrach jak się dobrze czujesz to na pewno dla Ciebie:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ogród to takie coś, co dodaje mi energii i radości:). A sweter...tak... może i dla mnie, tylko jak go sfotografować?

      Usuń
  11. Piękny i duży masz ogród. I widać, że jesteś w nim zakochana.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. A u nas problem z grzybami.. No bo pieczarek pełno. Ale nie mam odwagi ich jeść, bo kto mi zagwarantuje, że to naprawdę pieczarki??? Wyrosły też kanie (chyba)... Ci, którzy znają się na grzybach, zgodnie stwierdzili, że to kanie... ale też nie mieliśmy odwagi ich zjeść... Bo to tym bardziej niebezpieczne. A wiosną urosły nam smardze!!! No, przynajmniej tak wyglądały... Jadłam raz w życiu - nie ma lepszych grzybów!!! Ale też nie byłam pewna, czy to aby na pewno smardze, no i też je sobie podarowaliśmy... Ale właśnie kupiłam grzybnię maślaków, podgrzybków, prawdziwków, kozaków oraz kurek. Zobaczymy, co z tego wyjdzie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieczarek w ogrodzie tez nie zbieramy, bo kto to wie. Inne też mamy zaszczepione, i to nie tylko grzybnią, ale tez szczepionka mikoryzową. Te co rosną, są chyba z poprzedniego szczepienia, jakies 7-8 lat temu. Rosną prawdziwki, kozaki, maślaki, a co z obecnego działania wyjdzie, to się okaże. Mój mąż ma bzika, codziennie lata, deszcz, nie deszcz, sprawdzić co rośnie:)

      Usuń
    2. A ja myślałam, że u Ciebie to tak "z samości" grzyby rosną.. :) Drzew odpowiednich tam dostatek :) Ja sobie posadzę tę grzybnię, a szczepionkę mikoryzową planowałam na przyszły rok (bo to ponoć nie tak od razu te grzybki, więc póki co - będą, mam nadzieję z tej grzybni... Mam zero doświadczenia i sama jestem ciekawa, co z tego będzie.

      Usuń
  13. One tak rosły same z siebie, ale zostały przy okazji budowy nieco zniszczone, i dołozyliśmy im nieco grzybni i takich tam:). A tym roku małżonek mój maniak grzybowy nabył tego jescze więcej. Za te pieniądze pół targu z grzybami by wykupił...

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny masz ten ogród. Mimo, że czuć już jesień, jest cudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a jesień czuc już coraz bardziej. Niestety, tę brzydką:(

      Usuń
  15. To Ty tak na bosaka biegałaś i cykałaś te fotki? ;)
    Jadalnych grzybów w ogrodzie zazdroszczę - też bym chciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, miałam skarpetki i...klapki:), to przemokło. Grzyby nadal rosną. Jakby co, mozna zaszczepić gotową grzybnię.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…