Przejdź do głównej zawartości

Stosik sierpniowy 2017 i trudna lektura


Sierpień był jakiś czytelniczo beznadziejny, tak źle to dawno nie było. I właściwie nie wiem, dlaczego - byłam zmęczona, czy śpiąca, czy coś się nieustannie działo...sama nie wiem.
Bieżącej lektury sztuk 3. Słownie trzy. Dramat jakiś...w dodatku dwie sztuki to powrót do rzeczy znanych, ale o tym po kolei:


1. Simon Beckett - Rany kamieni. Ten autor już gościł u mnie nie jeden raz, lubię go czytać, ale ta książka jest nieco inna niż poprzednie, z serii o doktorze Hunterze. W dodatku od pewnego momentu miałam wrażenie, że skądś znam tę historię... Nadal nie umiem się zdecydować, czy dlatego, że byłą tak dobra, czy też wręcz przeciwnie. Jest dziwnie, mroczno, i nie do końca konkretnie. Właściwie to dwie historie - ta aktualna, i ta w retrospekcjach.
Nie poruszyło mnie tak, jak inne książki tego autora. Gdzieś przeczytałam, że na debiut byłoby znakomite - ale teraz po Becketcie oczekuje się więcej.

2. Stephen King - Doktor Sen. Książka pojawiła się już kiedyś w moich stosikach, ale potrzebowałam odprężenia, między innymi po beznadziejnej Czarnej madonnie Mroza ( pisałam przed miesiącem o tym), potrzebowałam powrotu do źródeł. Czyli do Kinga, mistrza gatunku. Doktor Sen to kontynuacja - po wielu latach - kultowego Lśnienia. Jak ktoś nie czytał, to pewnie widział film z Jackiem Nicholsonem, to przecież klasyk gatunku. Doktor Sen też jest doskonałą konstrukcją, dla miłośników thrillerów pozycja obowiązkowa, ale nie tylko dla nich. To bogata, wielowątkowa, ciekawa powieść. Przeczytałam już chyba ze trzy razy i pewnie jeszcze wrócę.

3. Stephen King - Joyland. Też już o tym było, ale King wciąga, jak bagno, więc i ja poszłam za ciosem. Zwykle wesołe miasteczko, zwykły młodzieniec porzucony przez dziewczynę... i niezwykła, niesamowita historia.



I to by było na tyle. jedna nowość, dwa odgrzewane kotlety. Cieniutko...
No to takie polecenie, ale ostrzegam, to nie jest łatwa lektura. Czyta się wprawdzie bardzo szybko, ale tematy trudne.
Chciałam polecić Alice Sebold. To współczesna amerykańska pisarka, porusza właściwie wyłącznie trudne tematy. ja czytałam Nostalgię anioła oraz Szczęściarę, po polsku jest jeszcze wydana Córeczka, nie wiem czy coś więcej.


Nostalgia anioła ( na podstawie tej książki powstał też film) to poruszająca opowieść napisana z poziomu dziewczynki, zgwałconej i zamordowanej przez sąsiada -pedofila. Wracała do domu ze szkoły.... nie wróciła. Wszyscy jej szukają, ona patrzy już na to z pozycji anioła. Niezwykła lektura, trudna, ale piękna, wzruszająca, i jak już wspomniałam, poruszająca.

Szczęściara też niesamowita.... to właściwie powieść autobiograficzna, ta historia podobno dotyczy autorki. Po gwałcie dziewczyna słyszy od policjanta, że jest szczęściarą, bo żyje... A ona swoje życie musi zbudować od nowa. No istotnie szczęściara.... Czyli znów trudny, wręcz potworny temat, którego wszyscy unikają. A to się niestety dzieje...

Córeczki jeszcze nie czytałam, ale z tego co wiem, też niełatwo. I też warto.

Bo owszem, czasem trzeba poczytać sobie dla rozrywki i odreagowania, że on kocha ją, a ona jego, i że żyli długo i szczęśliwie. Tylko że nie wszyscy żyją długo i szczęśliwie, a nawet jeśli, to owe szczęście samo do nich nie przyszło. I chociaż zaproponowane książki  Alice Sebold nie nadają się na relaksująca lekturę po ciężkim dniu, to je gorąco polecam, bo są ważne.


A wrzesień zapowiada się ciekawie - ma być nowa część o Lisbeth Salander ( seria Milenium), jakiś nowy Mróz - tak, jestem naiwna i znów dam mu szansę, może coś jeszcze nabędę... do poczytania za miesiąc:)

Komentarze

  1. U mnie jeszcze skromniej, czytam dwie równolegle i nowe teksty na blogach, gdzie długo i zajmująco. Nostalgię anioła chyba widziałam , ale nie jestem pewna, wydaje się znajome.
    Póki co, chwytam chwile na powietrzu, oglądam filmy i lato mija...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, chwile na powietrzu... już niedługo będzie to mało przyjemne...

      Usuń
  2. King to klasyka, tak, ma facet lekkie pióro, ale ileż można? ;-) Niemniej rozumiem, dobrze rozumiem potrzebę powrotów. Też mam takie literackie kamienie milowe :-)) Byłaś u mnie na blogu to wiesz, żeby książka dla mnie była interesująca, nie wystarczy temat, musi być język. Dlatego mistrzem jest Parnicki, którego rozważań (rozważań w dialogach bohaterów) często nie rozumiem, ale JAK to jest napisane! Piekielnie trudny język, czysta finezja. Dlatego Sebold nie, chociaż nie znam, takie tematy wolę w książkach naukowych, psychologicznych niż w literaturze.

    Się nie zalogowałam...
    notaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do języka, to dla mnie mistrzami sa na przykład Paweł Huelle czy Jacek Dehnel - nieco może niższa kategoria , niż wskazani przez Ciebie, ale nadal wysoko. A psychologii mam za dużo zawodowo...i takich tam...no... naukowych :):):):)

      Usuń
  3. Ostatnie pozycje mnie zainteresowały. Bardzo. Myślę o Sebold. teraz czytam niezłą sensację: Szmaragdowa tablica - rzecz dzieje się równolegle w czasie wojny i współcześnie. A zaczęło się... w okresie renesansu:) No i jakoś mój własny stosik nie maleje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poszukaj Sebold, bo warto. Co do wspomnianej przez Ciebie ksiązki to poczytałam recenzje na lubimyczytać. Są skrajne, a to zwykle mówi, że będzie ciekawie - ale jeśli tam jest wojna i elementy danobrawnopodobne, to poczeka w kolejce:)

      Usuń
  4. Witaj, Anno.

    Kinga wciąż mam przesyt.
    Czytałam "Nostalgię...". Z pewnych względów doszłam do wniosku, że na niej poprzestanę i przerzuciłam się na... fantazy:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA miałam w Kingu przerwę, bo pojawił sie Mróz:):):). Wolę Kinga...
      A co fantasy polecasz?

      Usuń
    2. Zależy:)

      Jeśli lubisz fantasy z mieszanką historyczno-naukową to Davida Drake (Władca Wysp, Królowa Demonów, cykl "Generał")
      Z heroik fantasy podobał mi się cykl "Miecz prawdy" Terryego Goodkina i "Dziedzictwo" Cristofera Paoliniego.
      Jest też cały cykl, który nazywam sobie postapocaliptik fantasy - "Metro":)
      Przed "Metrem" warto poczytać braci Strugackich - to takie horror fantasy:)
      Dużo tego jest:)

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Dzięki, Strugaccy to przeciez klasyka, trudno nie znać...

      Usuń
  5. A ja nie mam weny twórczej do czytania , w ogóle nic a nic na nic nie mam ochoty...
    Niedobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, że nic a nic na nic... ale za to masz śliczne kotki:). I jacht:)

      Usuń
  6. Zainteresowałaś mnie tą Sebold - popytam, czy jest w mojej bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pamiętaj, że uprzedzałam - piękne, ale trudne. Takie przejmujące...

      Usuń
  7. Zaintrygowałaś mnie - muszę przeczytać coś tej Sebold ;)))) Ja też wakacje marnie - raczej beznadziejnie, moja ukochana pora czytania przeminęła, a moje stosiki nie zmalały. OK pełna mobilizacja !!! Muszę się jakoś jesiennie ogarnąć ;)))) Dzięki - kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba jakoś za późno chodziłam spać, och te letnie wieczory... nie mam pojęcia, czy się ogarnę, ale te wrzesniowe zapowiedzi kuszą, znów wydam majątek...

      Usuń
  8. Nie lubię i nie czytam ani nie oglądam thrillerów. a z kryminałów wyrosłam dawno, dawno temu. Najbardziej rozrywkową pozycją ostatnio przeze mnie przeczytaną jest
    książka Marcina Ludwickiego "Niezatapialni i łódz podwodna". To książka o dziejach rodziny Rodowiczów, stryjecznych braciach Jana Rodowicza "Anody".
    Jakoś szkoda mi czasu na filmy fabularne i tzw. "literaturę kobiecą".
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tzw literatury kobiecej, to pełne zrozumienie - tez mi szkoda czasu. Literatury z historią w tle nie lubię, i czytam bardzo, bardzo rzadko. A thrillery... no ja akurat lubię. Co do filmów to zalezy. Ja właściwie nie oglądam telewizji, mam za to spora kolekcję dvd. I właściwie tak sobie lezy...ale jednak coś tam czasem oglądam. teraz na przykład chce zobaczyc nowy film Sofii Coppoli, chyba ma tytuł "Na pokuszenie", Póki co , w kinie.

      Usuń
    2. Ten film to też w pewnym sensie "odgrzewany kotlet", poprzednio z Clintem Eastwoodem w roli głównej,a rzecz dotyczy dylematów moralnych, teraz przedstawianych przez reżysera płci żeńskiej.

      Usuń
    3. I własnie dlatego chcę zobaczyć

      Usuń
  9. Kocham Kinga! Ciekawe, czy zgadniesz, którą jego powieść wielbię najbardziej i bezkonkurencyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nein!
      Możesz zgadywać dalej.

      Usuń
    2. No to jakąs podpowiedź proszę , może dotycząca kategorii- nic nadprzyrodzonego sie nie dzieje ( na przykład Skazani na Shawshank czy Pan Mercedes), tylko trochę dziwnego typu Zielona mila, sporo dziwnego i szalonego ( Carrie czy Lsnienie), czy tez kompletny odlot (Miasteczko Salem, Stukostrachy itp)
      Z mniej oczywistych ja lubię Rękę mistrza. I Bezsenność. I Wszystko na sprzedaż. I właściwie to wszystko niemal, nie weszły mi tylko Oczy smoka, a Mroczna wieża jeszcze czeka.

      Usuń
    3. No dobra, nie męczę Cię dalej:
      - ubóstwiam ponad wszystko "Sklepik z marzeniami",
      - nienawidzę "Zielonej mili".

      Usuń
    4. Czyli kategoria trzecia... SKlepik z marzeniami jest bardzo wysoko na mojej liście najlepszych, własnie odkryłam że zamiast tego tytułu napisałam Wszystko na sprzedaż.... czyli żę wiesz.

      Usuń
  10. Właśnie skończyłam czytać Stephena Kinga "Znalezione nie kradzione" O książkach. Poza tym lubię się bać!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, Znalezione nie kradzione to środkowa częśc cyklu, pierwszy jest Pan Mercedes, a trzeci Koniec warty. Tyle, że te trzy pozycje to taki King właściwie bez niesamowitości... ale w doskonałej formie:)

      Usuń
  11. Po bardzo długiej przerwie w lekturach, spowodowanej wielkimi zmianami w moim życiu nareszcie znów nabyłam stosik lektur. Już od jakiegoś czasu zaczytuję się tymi książkami, które kupiłam wiele miesięcy temu i czekały na swą kolej. Ale niedługo mi się kończą i zacznę czytać te nowe. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jesień tego roku jest bardzo bogata w nowiści, w zapowiedziach jest całe mnóstwo ciekawostek:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…