Przejdź do głównej zawartości

Torebkowe opowieści

Ma być o torebkach, a zacznę od jedzenia. Otóż jem mięso. Jem, chociaż chciałabym nie jeść, bo wprawdzie nie mam w domu zwierzaka, nie przepadam za psami, do koni się raczej nie zbliżam (jeden wyjątek uczyniłam), wrzeszczę na widok pająków i jeszcze mogłabym długo... to mimo tych fobii los zwierząt nie jest mi obojętny. Jednak mój organizm woła: mięso poproszę!
No to jedyne co wchodzi w grę, to brak skóry w moim otoczeniu. Meble czy skórzane tapicerki to nie to, czego chcę, skórzana odzież nigdy mnie nie kręciła ( chociaż takie znoszone skóry motocyklistów to są piękne, ale i oni mają teraz ciuchy z cordury czy goretexu), futerka mam sztuczne, nawet paski do zegarków nie są u mnie ze skóry. No i buty - nie mam ani jednej skórzanej pary w mojej dosyć bogatej kolekcji, moim stopom jest dokładnie wszystko jedno przez jaki materiał cierpią. Podobnie przez lata było z torebkami - nosiłam takie ze szmat i było doskonale. 
No i razu pewnego zachwyciłam się jedną torebką... skórzaną.... potem drugą.... i przyznam się bez bicia że jeszcze trzecią. No i je mam. I może jeszcze kiedyś będą inne. Bo to nie tak, że popadam w jakąś obsesję, że skóra jest be. Nie jest be, no i przecież jem mięso... totalna niekonsekwencja.

A dlaczego ten temat w ogóle? Bo właśnie przy okazji  rozważań o torebkach odkryłam, że znów, od jakiegoś czasu -  ale to czysty przypadek, a nie świadome działanie na rzecz zwierząt, niestety - nabyłam wyłącznie torebki nie ze skóry. To, co poniżej na zdjęciach, to łupy z allegro, z wyprzedaży, przybywały do mnie przez ostatnich kilka miesięcy. No dobra, dwie są z nowej kolekcji... A po co mi ich aż tyle? Bo lubię? Bo są fajne? Bo są zabawne?  Bo to takie hobby? Bo za jedną skórzaną mam sześć takich? No dobra, może pięć:):):).

No i ważna uwaga - wszystkie moje torebki ( ogólnie wszystkie, nie tylko te tu i teraz pokazane) są małe albo bardzo małe. Do żadnej nie mieści się format A4, do większości nie mieści się nawet A5. I tak wrzucam do nich jakieś tony różności...

No to do dzieła, żeby było śmieszniej i mało poważnie, torebki prezentuje moja pamiątkowa poduszka z Irlandii - słodka owieczka:


To różowe maleństwo uwiodło mnie tym, że jest różowe. I jeszcze tym plastikowym łańcuchem, który wyjątkowo nie podoba się mojemu mężowi. Zwykle nie komentuje moich torebkowych wyborów, tym razem na jedno wspólne wyjście zmieniłam torebkę, chociaż planowałam właśnie tę...

Kolejna, równie malutka, ma  dwie odsłony, ponieważ można ją nasić na łańcuszku, albo, wymiennie, na szerokim pasku:



Nabyłam ze względu na kolor, w komplecie z sandałkami na szpilce i chokkerem ( albo jak to się tam zapisuje), czyli takim na szyję czymś:).

Poniżej powrót do lat szczenięcych:



To maleńki aksamitny plecaczek, można nosić jak plecak ( ma w komplecie stosowne szelki), a można na łańcuszku jak typową torebkę. Haftowany, więc akurat  na czasie:)


Haftowana, ale dla odmiany koralikami, jest też następna torebka:


Bardzo mi odpowiada wtargnięcie elementów mody wieczorowej w dzienną  - kiedyś taka aksamitna torebka byłaby dedykowana wieczorowej kreacji, dziś można nosić takie w komplecie z dżinsami. I git.

Następna zdobycz inspirowana jest ogromną, ale piękną torebka mojej koleżanki. Nabyła ona zjawiskowy dla mnie kuferek, po który pobiegłabym natychmiast, gdyby nie fakt, że był duży. Ona jest wysoka, nawet bardzo, i z dużymi torebkami wygląda wspaniale, mnie niestety przytłaczają. I sobie łzy zazdrości roniłam, do momentu odkrycia, że te torebki są w różnych wersjach. Mniejsze też...


Tak, jest dziko kolorowa, ma hafty, cekiny, i co tam jeszcze, ale właśnie taka mnie zachwyciła.

Ostatnio jednak najczęściej noszę nieco spokojniejszą:


Ma paski, ma grochy, i moje ulubione kolory - granat, turkus, zieleń... Czego więcej trzeba?


Jak potrzeba spokojniej, ale glamour, to następna ma potencjał, bo to również, jak jedna z poprzednich, torebka dwuodsłonowa:



W wersji podstawowej jest kwadratowa, na pasku, z ozdobnymi panelami. Po złożeniu i zapięciu na zatrzask staje się wytworną kopertówką:)

No i dwie nieco większe, w tym samym właściwie kształcie i stylu - takie szmaciane  jamniki:


























Do takich da się już wepchać niemal pół szafy, chociaż są wąskie. Są za to miękkie, przytulne, i jakby co mogą służyć jako poduszka:):):). 

Mam na oku jeszcze ze dwie, ale staram się opanować moje kolekcjonerskie zapędy. Ale kto mnie tam wie, wymyślenie zakupów przez internet było największym błędem tego konsumpcyjnego świata...

Komentarze

  1. Tylko nie dedykowane ;-) To nie książka. Akceptuję wszystkie z wyjątkiem dwóch ostatnich, jakoś nie przypadły mi do gustu. Wierzę, że są wygodne, ale jamników nie lubię. Haftowany plecaczek uroczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, a "przeznaczona do..." jest w porządku? JA też sądziłam, że jamników nie lubię. I, jeśli chodzi o psy, to własciwie nic się nie zmieniło. Co do torebek - cóż, bywam niekonsekwentna:)

      Usuń
  2. 1. Mięso, skóra, zwierzęta - ciężka sprawa :( . Prawdopodobnie statystycznie pewnie wszyscy albo chodzimy w skórkowych butach, albo mamy skórkowe paski, kurtki, torebki, albo po prostu jemy mięso. Właściwie nie rozumiem tego sporu, zakładając oczywiście, że hodowla i ubój są humanitarne i kontrolowane. No cóż tak to chyba jest, że od zawsze wykorzystujemy zwierzynę do ... życia po prostu.
    2. Twoje torebki, Twoje buty, Twoje ubrania to zawsze jest SKLEP, a nie jakaś jednorazowa zdobycz. Dlatego uwielbiam te wpisy !!!! Uczta dla oka, artystycznych dusz i modowych maniaczek hahahah . Wszystkie mi się podobają, a te haftowane to po prostu małe dzieła sztuki !!!
    Śliczne - kisses - Margot :)))0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam od razu sklep:). Po prostu jak mam chwilę czasu to zamiast oglądać seriale, jak na przykład czyni to moja teściowa, ja oglądam w sieci ciuchy, buty, torebki... i czasem nie umiem się opanowac:)

      No a co do zwierzaków, to własnie tak jak napisałaś.

      Usuń
  3. Podobają mi się wszystkie, ale te haftowane najbardziej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie umiem wybrać, która jest naj naj - najczęśniej zabieram ze soba tę granatową w paski.

      Usuń
  4. Haftowane są super! Ja mam same gładkie i średnio duże, mogłabym mieć więcej, ale gdzie to trzymać? Pamiętam twój poprzedni zbiór, razem z tym to niezła kolekcja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłas w sedno - mnie już kończy się przestrzeń, a jakoś nie mam co wyrzucić. I jak tu żyć, pani, premier, jak tu żyć....:):):):):)

      Usuń
  5. Gdybym Ci pokazała swą torebkę a do tego napisała ileż to za nią zapłaciłam, pewnie padłabyś ze śmiechu.To jest prostopadłościan o wym.24x7x14 cm, ma 4 kieszonki zewnętrzne zamykane na suwaki, w środku jest jeszcze piąta kieszeń też zamykana na suwak. Jest bardzo leciutka, waży poniżej 10 dag. Mieści się w niej portfel, komórka, dokumenty, w razie potrzeby składana parasolka lu mała butelka z piciem, oraz środki opatrunkowe (plastry). Jest na regulowanej długości pasku.
    Kolor- właściwie bez koloru, bo to kolor piasku saharyjskiego zmieszanego z popiołem papierosowym, czyli kolor uniwersalny. Mam i inne, ale tę noszę "na okrągło" a zapłaciłam za nią aż ...25 zł.
    Z Twojej kolekcji wybrałabym dla siebie tę drugą od góry.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, te dwie ostatnie nabyłam na allegro, nówki sztuki nieśmigane z metkami, każdą za złotych 29. Plus przesyłka, rzecz jasna. A obie to mój ukochany ostatnio Desigual, tylko jakieś przedpotopowe kolekcje... Zaciekawił mnie ten kolor, piasek z popiołem...hm... ładnie brzmi:). I dlaczego miałabym paść ze śmiechu?

      Usuń
  6. Kochana, wsiadłaś na mojego konika. Na punkcie torebek mam rzetelnego świra! Z tym, że mają to być damskie torebki, a nie wory na weki do piwnicy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) :) :) a ja lubię takie wory na weki :) :) :)

      Usuń
    2. No u mnie same maleństwa, nawet mam od jakiś 3-4 lat dylemat, bo mię jedna ogromnie podoba, ale jest taka powiedzmy średnia. I już dla mnie nieco za duża...
      Frau Be, o torebkach już było kiedyś, dużo, to zajrzyj:)

      Usuń
  7. Spokojna w wersji kwadratowej i kopertowej - to mój typ:) No i ta kolorowa Desigual ma coś w sobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę kiedyś nabyłam w TKMaxx, byłam w fatalnym humorze, a po zakupie tej torebki zaraz mi sie lepiej zrobiło:). Desigualowe są tu aż cztery ( dwie ostatnie i te dwie przed Twoją wybraną) - uwielbiam tę markę własnie za kolor i totalne szaleństwo. Nieco mniej za ceny...na szczęście jak jest przecena, to od razu 50 % :):):). No i TY masz sklep pod nosem, jedyny w Polsce, a ja muszę liczyć na internet i wyjazdy służbowe...

      Usuń
  8. Oj, Anno, Anno!!! Cudnie!!! Jak ja lubię Twoje teksty :) :) :) Uwielbiam torebki, ale mam mało. Głównie nabyte dla mnie przez A :), naprawdę :) ... W każdym razie te moje ulubione nabył A. I były skórzane, mimo miłości do zwierząt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez lata miałam mało, w sensie jedną na raz, i jakos mi wystarczało. I najlepiej typu plecaczek albo własnie mała ze szmaty. Jakoś mnie to w ogóle nie kręciło...aż nagle coś mi sie włączyło i odkryłam, że torebka to jest to.

      Usuń
  9. Też jem mięso, bo lubię, kupuję skórzane buty i torebki...
    Ale jestem przeciwna hodowli zwierząt dla futer...
    Wszystko jest dla ludzi i wszystko z umiarem...
    Śmieszą mnie osoby, które krzyczą wokół, że są weganami, a np. noszą skórzane buty;)
    A torebki masz wspaniałe! Ja lubię małe, bo sama mała jestem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jest tak, że ludzie nie jedzą mięsa i produktów odzwierzęcych z powodów ideologicznych, a czasem z powodów zdrowotnych. Albo dlatego, że nie lubią. A czasem z powodu dziwnej mody... znam kilka osób nie jedzących nic z gluten na przykład, ale zapytani o powód właściwie nie wiedzą. "Bo gluten szkodzi". Niektórym oczywiście szkodzi, ale nie wszystkim... Moja koleżanka, niby weganka, ze zdziwieniem ode mnie się dowiedziała, że galaretka owocowa zwykle zawiera żelatynę. Produkt odzwierzęcy. I mam tez znajomych, naprawdę ideologicznie zaangażowanych wegan, doskonale znających składy produktów i świadomie jedzących lub nie różne produkty. To spory wysiłek. A dla odmiany na przykład moja synowa z mięsa je tylko kurczaka ( czasem) i boczek (zawsze) . Innego po prostu nie lubi...
      A co do torebek - małe rządzi:):):)

      Usuń
  10. Ładne te torebki, Anno. Takie ciekawe, niebanalne.
    Gdybym miała wybór pewnie zdecydowałabym się na tę szarą w dwóch osłonach i te dwie niebieski - w paski i w kwiaty.
    Podobnie jak Ty lubię wszelkie turkusy i seledyny, a przy okazji też jestem niewysoka, więc duże torby mnie przytłaczają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo co ładna torebka, to ładna, no nie? I niewielka:). A niebanalnośc bardzo lubię, cieszy mnie, gdy to jest zauważone.

      Usuń
  11. Desiguala szalenie mi się podobają, ale ceny jeszcze nie przeskoczyłam w głowie (że za torebkę tyle...). Natomiast skórzane buty... hmm, właściwie jestem na etapie powolnego pozbywania się tych nieskórzanych i minimalizowania ich liczby, bo jak kupiłam sandały ecco, to nie użyłam całej reszty prawie wcale i postanowiłam zrobić to samo na jesień, ze skórzanymi a la tenisówkami z cholewką. Kupiłam i już nie chcę innych, no...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego korzystam z wyprzedaży, albo szukam na allegro, bo tez jakoś ta cena za szmacianą torebkę mnie dobija. teraz mam tam na oku jeden żakiet, czy tez kurtkę...ale cena zabija, jeszcze nie dojrzałam, ale kto wie, jak mi jakas kasa dodatkowa wpadnie, to wiem na co wydam. A ecco nie dla mnie, niestety, nie ma rozmiaru mojego. i nie ma wysokich obcasów:)

      Usuń
    2. W ecco moja niewielka przyjaciółka kupuje rozmiar 35. Ale fakt - buty w sportowym typie.

      Usuń
    3. Tak, i w bardzo ograniczonym wyborze w stosunku do większych numerów, niestety. Poza tym - jak dla mnie koszmarnie drogo. Wiem, niekonsekwentna jestem, ale ja wciąż jestem zdania, że wolę tanio a dużo. Stąd nadal nie kupiłam tego wymarzonego żakietu, bo ta cena...

      Usuń
  12. Cóż ja się będę rozpisywać ...różowa mnie uwiodla ; ) i kurczę niestety ;) ale ten plastikowy łańcuszek do niej...pasuje ;)
    Ale tak osobiście i głównie ...jestem skórzana i w stopach (moje mniej cierpią 😂) i w torebkach (to głównie dlatego że mam ich tony...Ale jak w jakąś się zapakuje to chodzę miesiącami ...i takie skórzane sĄ jednak jakoś tak troszkę wytrzymalsze ;) przy moim torebek traktowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pasuje, pasuje, mój mąz coś się nie zna i już. Co do wytrzymałości skóry pełna zgoda, ale ja jedną torebkę używam jednak dośc rzadko.

      Usuń
  13. Inspirujesz Anno! Zanim Cię poznała i Twoje torebki, nie wiedziałam nawet, że może być tyle najróżniejszych możliwości. Od zawsze miałam torebki solidne, czyli skórzane, pojemne, na lata i ładne, ale dość nudne. Te kolorowe są takie radosne :) No i faktycznie nie szkoda, nawet jeśli by się ich miało nie nosić. Jakoś ciągle obawiam się zaszaleć. Może czas się przemóc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie miłe, co napisałaś, Haniu! Może zaszalej jeden malutki raz? Ja nawet torbę na komputer mam nieco szaloną.... haftowaną w kwiaty. Niestety dożywa już swoich dni, i szukam nowej, ale żadna nie chce być taka fajna, jak ta poprzednia.

      Usuń
  14. Już myślałam, że to ja mam za dużo torebek!!! Twoje są piękne!!!
    Bardzo lubię torebki, mam jeszcze tę wadę, że lubię skórzane i jak już mi się znudzą to rozdaję. Potem do dziś żałuję! Powinnam zbierać torebki! Wtedy byłabym szczęśliwsza.
    Podziwiam Twoje torebki z materiałów, te wyszywane są cudne, też bym chciała takie mieć!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś już pisałam o torebkach, więc jak lubisz to zajrzyj:). Teraz jest taki szalony wybór...

      Usuń
  15. Piękne torebusie! Cudna ta koralikowa, dziko kolorowa i ta co ją ostatnio nosisz. Te kolory też uwielbiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo kolory są fajne i rozpraszają jesienne przygnębienie:)

      Usuń
  16. Dziś po raz pierwszy od dawna wyruszyłam na łowy ciuchowe. Ale torebek jeszcze nie kupiłam. Sprawiłam sobie za to plecak dość duży, taki dobry na jednodniową wycieczkę w góry. Zmieści się i butka 1,5 litra wody, do tego dwa lunchboxy i jeszcze bluza na zmianę. :)
    Na składzie nie mam za dużo torebek na co dzień, raczej takie do pracy. Więc ten asortyment przyjdzie mi uzupełnić niedługo. :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz przed sobą bardzo miła perspektywę zakupową, az zazdroszczę:)

      Usuń
  17. Jem mięso głownie z drobiu, tak było, jest i będzie /chyba, że dla zdrowia trzeba będzie z niego zrezygnować/. Noszę skórzane buty, właściwie prawie zawsze, torebki skórzane w małej ilości /ze względu na cenę/. Futer nie mam ale kurtkę ze skóry chętnie bym przygarnęła.
    Twoje małe torebki podobają mi się choć ja noszę większe, kiedyś całkiem duże. Każda ma swoje ulubione, jakie ja lubię to wiesz, bo do mnie zaglądasz. Pozdrawiam Anno, miłej niedzieli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na szczęście nie mamy wszystkie takiego samego gustu, to byłoby okropne :):):):), to , że jesteśmy różne jest urocze przecież.

      Usuń
  18. Torebki z haftami piękne :) Małe dzieła sztuki, szkoda, że tak mało widzę takich na ulicy chociażby ;) Chociaż sama noszę zwykle czarne, klasyczne modele ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką klasyczną czarną też mam, no jakże miałaby być inaczej... to podstawa:). Ale kolorowe mnie bawią:)

      Usuń
  19. A ja myslalam ,ze jestem torebkowa maniaczka ale przy Tobie jestem uboga dziecina :)))) Bordowa jest genialna a czemu ? bo taka mi sie marzy :) pozdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chyba jednak nie:). Masz takie piękne torebki... co jakąs pokazujesz, to zwykle jestem zachwycona

      Usuń
  20. Ja akurat jestem wegetarianką, więc w temacie skór nie będę się wypowiadać. ;-) Ale bardzo spodobała mi się ta szara dwuodsłonowa, piękne są też te granatowe... Ogólnie NIESAMOWICIE zazdroszczę kobietom, które są w stanie nosić malutkie zgrabniutkie torebunie. Ja zawsze noszę jakieś wielkie wory... ;-) Naprawdę, próbowałam, ale po prostu się nie da. ;-) Idę przykładowo do kina, biorę kopertówkę, bo cóż ja tam potrzebuję - kartę, telefon, klucze, no może jakieś chusteczki. A potem się okazuje, że nie wiedzieć czemu potrzebna jest latarka, plastry albo krople do oczu, scyzoryk albo jakaś inna rzecz, którą oczywiście w 'podstawowej' torebce mam... I jak żyć?! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie wory są fajne, i czasem chętnie bym ponosiła, ale wtedy ja pod takim worem niestety znikam, idzie sobie torebka na nogach:). A do moich małych torebeczek udaje mi się całkiem sporo wepchnąc:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…